Jump to content

Bezsenność poszukiwacza Nowy stary wyleciał.


pablcbr

Recommended Posts

Założyłem nowy watek, ponieważ stary usunął admin i dobrze chyba, bo juz pierdoły tam były.
Napiszcie w tym nie koniecznie w nocy o waszych marzeniach, niespełnionych snach.
Mój to odnalezienie w lesie lub podobnie dzikim" terenie Harleya lub Indiana, BMW juz bardziej jest prawdopodobne;)
Link to comment
Share on other sites

  • Replies 60
  • Created
  • Last Reply
Mój sen który regularnie mnie prześladuje, to mianowicie jak trafiam zrzutowisko wrześniowe, kopie i kopie a fantów masa pełno perkuników, hełmów polskich, stany takie że czapka spada , tylko jak już się wstanie rano to szkoda że to tylko sen.
Oby się kiedyś spełnił ;)
PozdrO
tomekk
Link to comment
Share on other sites

Ja zawsze mam rozterkę typu, usuwać i dawać ostrzeżenie itd czy zostawić bo w sumie to tylko leciutko przeszkadza :D ale gdy trafi się gostek typu bagnet to wtedy leci wszystko :D

Najgorzej jest gdy ciągle lecą oskarżenia o ciągłą i niesprawiedliwą cenzurę i o jakieś układy z niektórymi :D a ja siedzę do późna w nocy usuwając wszystko co by mogło zakłócić porządek w wątku bo jeśli za późno zareaguję to wtedy już wątek nadaje się do kosza
Link to comment
Share on other sites

...nikt nie zaprotestował....

Wczoraj wracając z pracy do domu zajechałem w pewne miejsce, przed wyjazdem spakowałem wykrywacz w celu przeszukania tego terenu, ponieważ ciekawie się prezentował. Ogromny bielejący w słońcu dąb wyschnięty na wiór zaraz przy drodze w szczerym polu. Wysiadam z auta i się zaczyna…. Cisza budząca niepokój nie pozwala mi się skupić na tym co mam zamiar zrobić, mimo to wyciągam piszczałkę i działam… Ciągłe wrażenie, że ten dąb gapi się na mnie psuje całą atmosferę poszukiwań więc zwijam się stamtąd podirytowany i mknę do domu. W domu wszystko ok., wieczór przeplatany ryciem z patofizjologii… (sesja)
Po 23:00 odwiedził mnie sen… zaczął się od rozmowy z kolegą z podstawówki, którego nie widziałem od wieków… oznajmił mi w pewnym lokalu przy grze w bilard, że potrafi cofnąć czas. Cofał po prostu przestrzeń… pojawiliśmy się nagle już w innym miejscu, roku… kraju?
(gwałtowna zmiana miejsca akcji…)
Momentu zwiedzania nie było, zaczęło się od tego, że już zaraz za chwilę mamy wracać do swojej czasoprzestrzeni. Uciekamy bo ktoś nas goni, biegniemy pomiędzy kamienicami po bruku podobnym do „kocich łbów”, nagle pomiędzy kamienicami widzimy pewną przestrzeń, dookoła panuje dzień a w tej przestrzeni jest noc rozświetlona światłem księżyca, w oddali w polu stoi stary dom budzący niepokój.
Kolega krzyczy: „nie biegnij tam! Tam z trawnika wystają…”
… i w tym momencie wbiegam w ową przestrzeń, w chwili przekraczania warstwy mroku dociera do mnie ostatnie słowo kolegi: „trumny!!!”

Przebijam warstwę mroku i czuję jakby coś mnie chwyciło… lecę gwałtownie do przodu niczym supermen czując okropny uścisk i ciągnięcie, wymijam z ogromną prędkością wystające z trawnika trumny uderzając o niektóre po czym mknę za dom… Ogromna siła unosi mnie pędząc wysoko skąd dostrzegam wielki cmentarz ze sterczącymi pomnikami ułożonymi szeregowo przy których leżą zgniłe ciała… dookoła panuje smród świeżej krwi… nagle łup, walę całym ciałem o ziemię, turlam się chwilę po czym rozbijam o pomnik. Czuję, że mdleję. Akcję zaczynam oglądać z punktu obserwatora, widzę jak dwie istoty podbiegają do mnie bojąc się czegoś panicznie, polewają mnie jakimś płynem po czym wpychają coś ogromnie gorzkiego w usta i sypią białym proszkiem. Nagle uciekają zostawiając mnie samego. Zdezorientowany rozglądam się dookoła, wszędzie gnijące sztywne zwłoki poprzerastane trawą i coraz bardziej intensywny zapach krwi. Dostrzegam postaci biegające dookoła cmentarza, zataczające koła coraz bliżej mnie… widzę wreszcie, że poruszają się bardzo szybko na czterech kończynach galopując, są coraz bliżej, przenika mnie coraz to silniejszy strach i motywujące do ucieczki przerażenie, widzę ich ciała, to ludzie biegający na czterech kończynach, mają przerośnięte dłonie i ogromne pazury, bardzo ostre… nie posiadają głów, w ich miejscu znajduje się obcięta szyja z której obficie sączy się jasnoczerwona krew. Chwyta mnie jeden za ubranie w tułowiu unosząc jedną ręką do góry po czym wydaje taki okropny dźwięk…chrapania… sapania…. Drugą kończyną, jednym cięciem w przypływie złości odcina mi głowę.
Czuję w sobie śmierć, leżę w trawie długo. Czuję, że moje mięśnie są kompletnie sztywne, leżę tak aż wpadam na pomysł by wstać. Wstaję bez problemu i widzę tłumy… masa istot rozmawia, słyszę śmiechy, każda z osób wcześniej leżących w tym momencie stoi i rozmawia, nadal są w stanie rozkładu. Pragnę zrobić krok, lecz noga mi ucieka, odkrywam, że jest totalnie pogruchotana, jednakże mogę się przemieszczać sunąc zaraz nad ziemią. Mknę więc do stojącego obok żołnierza i wyrywam mu broń, krzyczę sapiąc, z ogromnym przerażeniem pragnę umrzeć, oddaję kilka strzałów w tułów czując rozrywające szarpnięcia pocisków, chcę strzelić sobie w łeb a nie mogę…. Nie czuję głowy, nie mogę w nią wycelować, napawa mnie to złością i przeraźliwym lękiem…. Chcę zniknąć stamtąd.
Oto mój chory sen…..

...ciekawe co dziś się przyśni....
Link to comment
Share on other sites

Hej pablcbr znam historyjke o BMW...otóż jak niemcy zwiewali z naszych terenów to jeden niemiaszek miał taką maszynę, ponoć nówka... zamurował ją w piwnicy,ale jak przyjechał po latach i odkopali ją to okazało się ze jest spalona bo w tym budynku był pożar i od temperatury poprostu się pojarała...szkoda maszyny:(
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.


×
×
  • Create New...

Important Information