Często saperzy odwiedzają place budów, aby podjąć panzerfausty z gazrurek lub pociski z zardzewiałego żelazka. I nikt nikogo nie ściga. Jak zrobisz atrapę i świadomie poinformujesz służby, to sam bym kopnął w zad.
Dziś w drodze do praca, spośród śmiesznych wlepek na słupach (już mam paznokieć zjechany od zdzierania tych z krzyżem celtyckim) zauważyłem z logiem skrzyżowanego miecza i młotka. Średnio znam, coś świta... Googluje... No to już mam narodowo bolszewickich strasserowców na dzielni
Mój znajomy ma bochenka i się cieszy że z dnia na dzień ma coraz większą perełkę:) W paru schroniskach górskich też nadal używają do zaopatrzenia. Ornak w Tatrach, na Szyndzielni.