-
Zawartość
462 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
9
Zawartość dodana przez MonikaNJ
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 12
-
Nie rozumiesz i przy tym zostańmy. Niewiele rozumiesz, ponieważ nie wydarzyło się (według Ciebie), epizod (wszystko jest epizod), u mnie...., u mnie..... , betonoza jest bez znaczenia; przyroda jest durna i bez człowieka sobie nie poradzi( to jest tak głupie że aż śmieszne). Jaskółki i sroki nigdy nie osiedlały się w strzechach. Za to wróble i mazurki giną choć starają się zmienić przyzwyczajenia i za to wielkie dzięki dla tych co zawiesili budki lęgowe w twojej przychodni. A teraz już naprawdę bez uprzedzeń, również "poluję" w moim ogrodzie na zawisaki, są niesamowite. Mnie się udało, trzymam kciuki za Ciebie.
-
Tam to nawet facet nie wie co go atakowało.
-
Nie to nie jest dziwne, jeśli się mieszka na wsi i widzi. Sensowne warunki do rozrodu zwierząt, może by były gdyby nie to, że nie są; udawanie uprawy to tylko czubek góry, dochodzi chemia rolnicza, wycinanie drzew i krzewów na "byłych" miedzach, wysychanie bagien i stawów, betonowanie dróg i podwórek, zmiana dachów. To wszystko dzieje się zbyt szybko, zwierzęta nie mają szansy się przystosować.
-
Były i są , ponieważ zostały zaorane i tak jak napisałam i nic poza tym. Las wysiał się ale go zniszczono, nic nie wysiano bo po co, nie za to wzięli pieniądze. Pola zaorane i już, polonów nie ma; uprawianie w teorii a w praktyce... ani lasu ani upraw.
-
Ten co trzeba zacytowałam: nieużytki są i u mnie ale zaorane dla pieniędzy. Wcześniej las się upomniał i zwierzęta zasiedliły ale zaorano( bo tak i już dla pieniędzy) i nic poza tym. Zapewniam Cię, że natura sobie poradzi i nie trzeba regresji do VI wieku. Wtedy nie było lepiej jeśli chodzi o mentalność człowieka, jedyna różnica to ilość człowieka.
-
Nie zmienia to faktu, że przyroda sobie poradzi sama jeśli człowiek na to pozwoli.
-
Dopłaty spowodowały wykup lub dzierżawę pól w ręce wielkorolnych i co za tym idzie niwelowanie miedz i zaoranie wszystkiego; widziałam to na przykładzie wsi moich przodków i teraz mojej. Zniknęły szczyrty, miedze, sady i niestety pasieki oraz łąki.
-
Łosie siedzą na bagnach, niestety łażą między po drogach i tragedia gotowa.
-
Ok, kopią zagłębienia- widziałam gniazda zajęcy. Bujda? Kombajny mordują : gryzonie, ptactwo gniazdujące na ziemi i młode saren polowych.
-
Serio! zobacz ostatnią batalię łańcuchową. Oczywiście są ludzie, dla których ważny jest dobrostan zwierząt- mój Dziadek należał do takich; uważał że jeśli bierze się odpowiedzialność to trzeba być sumiennym i uczciwym.
-
Losy zająca i kuropatwy są wynikiem tzw. nowoczesnego rolnictwa; nie ma miedzy, nie ma nor zajęcy i gniazd kuropatw. U mnie w sadzie po pradziadku są i zające i kuropatwy , bażanty.
-
Przestają się bać, gdy będą podawanie częściowemu oswojeniu lub gdy rodzice alfa zostaną wyeliminowani (ponieważ dziki lub szopy) i młode idą na łatwiznę. Chłopu nie wytłumaczysz nawet ogrodzenia własnego podwórka, bud ocieplonych dla pracujących dla niego psów i kotów; dotacje bierze, sprzęt kupuje z unii - a zwierzęta nadal w gnoju, syfie i głodzie.
-
Serio? Przykre to. Wilki bez twojego "przetrzepania" wiedzą jak/ i aby unikać człowieka. W tym konkretnym przypadku odwiedziły źle zabezpieczoną hodowlę a nie człowieka. Nie jest to przyjemne ale z naturą się nie dyskutuje. Jak już Erih napisał coś z czym mogę się zgodzić, to teraz Ty wypisujesz głupoty. Natura sama się reguluje/regeneruje pod warunkiem, że człowiek się nie wpiernicza zarówno ze strzelbą jak i hodowlą gatunków nierodzimych. Takie hodowle to tylko problem i to nie wywołany przez ekologów jak to niektórzy piszą. Obowiązkiem każdego jest zadbać o bezpieczeństwo swoich zwierząt. Decydujesz się na taki rodzaj (niestety) hodowli to zainwestuj a nie potem miałczysz. Co do myśliwych to mam wrażenie, że każdy artykuł jest "nagonką"; biedactwa albo pociąg, buchtujący lokals, żołnierz na rowerze itp. itd. jeleń co był maskotką , łoś , żubr a wszystko to były dziki ( ostatnio szopy).
-
-
Znalezisko pod podłogą willi z międzywojnia ● prośba o komentarz
pytanie odpowiedział MonikaNJ → na Jedburgh_Ops → Identyfikacja (bez numizmatów)
Chociaż trochę mogłam się odwdzięczyć za Twoje identyfikacje dla mnie, związane z amerykańskimi kuzynami -
Znalezisko pod podłogą willi z międzywojnia ● prośba o komentarz
pytanie odpowiedział MonikaNJ → na Jedburgh_Ops → Identyfikacja (bez numizmatów)
W tym celu zostały zaprojektowane te kieliszki aby się namachać. Przewidywane były na uroczystości z wieloma toastami np. wesele, chrzciny; gdzie mile jest widziane aby para młoda lub rodzice dziecka byli jak najdłużej w formie . Do wina również takie wytwarzano. -
Znalezisko pod podłogą willi z międzywojnia ● prośba o komentarz
pytanie odpowiedział MonikaNJ → na Jedburgh_Ops → Identyfikacja (bez numizmatów)
W której wojnie? 1916- 1 Brygada Zapasowa Artylerii w Moskwie 1916-1918 Kronsztad formowanie baterii pozycyjnej, dowódca w st. podporucznika baterii brzegowej. 1919-1920 2 Pułk Artylerii Lekkiej 1939 D.O.K. VI - szefostwo uzbrojenia potem Rumunia, Palestyna i Anglia; wrócił do Polski. -
Znalezisko pod podłogą willi z międzywojnia ● prośba o komentarz
pytanie odpowiedział MonikaNJ → na Jedburgh_Ops → Identyfikacja (bez numizmatów)
Zacznijmy od kieliszka niestety nie znalazłam w moich książkach i katalogach identycznego, ale wyślę zdjęcie do osoby z dużo większym księgozbiorem niż mój, dotyczącym szkła. To co mogę napisać : kieliszek toastowy tzw. iluzyjny choć częściej spotykana nazwa oszukany, ponieważ ma grube dno czaszy zmniejszające pojemność. Nie ma szwów nawet szlifowanych co wyklucza szkło prasowane; czasza i szyjka ze stopką formowane oddzielnie. Nie ma również "rwania" na stopce, pewnie zostało wyszlifowane, w związku z tym przesunęłabym datowanie na początek wieku XX ; kraj- według mnie Francja. Zobaczymy jednak co odpowie mi ekspert. Właściciel zafiksowałam się na tym co napisałeś i szukałam architekta Latour i nic. Spojrzałam na zdjęcie projektu willi i przeczytałam Właściciel inż. Henryk Latour czy istnieje możliwość, że to właśnie dla niego zbudowano ten dom? Jeśli tak, to zmienia postać ( na poleżeć), ponieważ mam dokumenty z WBH dotyczące kapitana artylerii inżyniera chemika Henryka Latour oraz rozpisane jego drzewo(po mieczu) z metrykami. Pochodził z rodziny nauczycieli ( tak jest w metrykach) ale o jego ojcu wspomniano, że był obrońcą sądowym; dziadek guwerner i sekretarz, pradziad burmistrz. Henryk władał rosyjskim, francuskim, niemieckim i radził sobie z angielskim językiem. p.s. dokumentów nie wrzucam, ponieważ nie mamy pewności czy to był jego dom. -
Znalezisko pod podłogą willi z międzywojnia ● prośba o komentarz
pytanie odpowiedział MonikaNJ → na Jedburgh_Ops → Identyfikacja (bez numizmatów)
Według mnie, jest to talizman i jednocześnie kapsuła czasu ale nie budujących lecz tych, którzy zlecili budowę. Karpik pięknie rozpisał znaczenie dwóch przedmiotów, więc nie będę powtarzać. Książka to symbol wiedzy choć w tym przypadku to będzie raczej -rozwój, poszukiwanie prawdy. Czyli w skrócie wszystkie trzy: powodzenie, dostatek, rozwój. Oczywiście to nie są przypadkowe przedmioty dla tych, którzy je ukryli; to połączenie starego z nowym. One jakoś były związane z tą rodziną i zabrane do nowego domu, a może nawet kraju. Kieliszek z tego co widzę XIX wiek (tak na oko, ponieważ nie prosiłeś o identyfikację więc nie grzebałam w katalogach) mógł być z karczmy przodka lub pamiątką z domu rodzinnego; podobnie podkowa mogła być z kuźni przodka albo wykonana dla konia, który przewiózł rodzinę; książka mogła być prezentem od przyjaciół lub związana z poglądami. Tak sobie teraz fantazjuję z tymże nie do końca: widziała już takie talizmany, przeprowadzałam wiele rozmów ze starszymi ludźmi i wiem, że tak się postępowało. W mojej rodzinie ostatni taki przypadek to moi dziadkowie ale nie chcieli mi powiedzieć gdzie jest skrytka i co w niej jest . Znam też z opowiadań/wywiadów genealogicznych przypadki zabierania starej cegły i wmurowania jej w nowym miejscu lub gdy chodziło o domy drewniane zabieranie progu. Próg to też magiczny symbol. Piękne znalezisko, piękna historia. Czy coś wiadomo o wcześniejszych właścicielach? Można przeprowadzić badania w księgach meldunkowych lub po nazwisku architekta. -
Sorka, ale nie mogłam sobie odmówić- buchtujący z dzikami i to w kukurydzy. Brzmi jak imię indiańskie. Według prawa łowieckiego trzeba mieć 100% pewności do kogo się strzela, aby strzelać. Czyli jakakolwiek niepewność wyklucza strzał! Wtedy nie trzeba wymyślać dzików i szopów.
-
tylko ten gatunek kota dał się jako-tako udomowić, reszta nie ; ale faktycznie naszego europejskiego żbika szkoda- ginie z powodu mieszanek( mało zostało czystych genetycznie)
-
Erih, czy czytasz co piszesz? Albo nie znasz prawa łowieckiego albo sobie drwisz. Zabił człowieka i głupio się broni i ma do tego prawo ???? A jakie ma prawo ofiara, bo do życia to już nie bardzo? Nie wiem jak buchtuje w kukurydzy zapity lokals, może inaczej niż myśliwi w ambonie. Chwała na wysokości Ci obrońco odszczepieńca watahy.
-
Kot domowy to potomek kota nubijskiego (zwanego żbikiem afrykańskim) , co do psowatych zgoda. Reszta gatunków to w większości uciekinierzy lub wyzwoleńcy/wyrzutki przez hodowców, podobnie jak ryby, gady itp.
-
O! no dobra skoro prosisz. Facet zabił człowieka (myślę że rozumiesz), usprawiedliwił się, że widział dzika ALE później zmienił zdanie i jednak to był szop. Reszta to tylko małe statystyki.
-
i nie musisz.
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 12
