Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    13 913
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops

  1. A nie zapomnijmy o braku czasu z powodu przygotowywania komży i anielskich skrzydeł milicji piss. Kto by się tam przejmował faktem, że nad Polskę wleciał białoruski Mi-8 zdolny do rozpoznania typu SIGINT (co najmniej).
  2. Państwo PiS z rozmoczonej ligniny: „Jeżeli policja odbiera telefon od obywatela, który mówi, że nad jego domem przeleciał śmigłowiec, i policja nie reaguje, jeżeli ten obywatel dzwoni jeszcze do Straży Granicznej, mówi to samo, i nadal nie ma reakcji, no to nawet przysłanie dywizji wojska niczego nie zmieni” - komentował działania władz w tej sprawie generał Bogusław Pacek.
  3. Ministerstwo Obrony Białorusi oficjalnie zaprzecza naruszeniu przestrzeni powietrznej Polski
  4. A żeś się uczepił. Ale za to powstał - za 90 baniek - Instytut Rozwoju Języka Polskiego im. Świętego Maksymiliana Marii Kolbego z synekurami dla członków przewodniej partii narodu.
  5. Chyba jest za mały i za nisko pływa, żeby go wykryły radary Wojska Polskiego, więc chyba nikt go nie powitał.
  6. ...dostanie Stingery po talibach z wojny rusko-afgańskiej, po picerni, lekko odmalowane, odrdzewione po składowaniu ich w jaskiniach. Nówki sztuki nie śmigane zupełnie jak moja stępka promu z 2017 r.
  7. Do tej pory oceniało się, że wśród rzeczników prasowych MON po 1989 r. największą, bo międzynarodową, aferę wygenerował rzecznik MON kpt. Eugeniusz Mleczak (z którym, na marginesie, musiałem współpracować, jak dziesiątki moich kolegów z mediów wojskowych). Ale po 18 listopada 2022 r. należy powiedzieć, że afera Mleczaka to jest małe bezalkoholowe piwo w porównaniu z tym, co wyprawia wydział prasowy pisowskiego MON. Bo którego Polaka obchodzi to, że kpt. Mleczak w imieniu polskiego rządu i MON naopowiadał bredni i poważnie obraził Francję? Owoż nikogo to nie obchodzi, bo naszym zadaniem jest wyłącznie troszczenie się o nasze społeczeństwo i jego bezpieczeństwo, ponieważ taka jest dyplomacja i polityka. Gdy się natomiast patrzy na to, co robi (tzn. czego nie robi) wydział prasowy pisowskiego MON to cały oślizły serwilizm, całe symfonie przemilczeń, całe przerażenie „co by tu powiedzieć” (najlepiej nic) po 18 listopada 2022 r., po 16 grudnia 2022 r. i po 1 sierpnia 2023 r. powinny być podstawą do piętnowania takiego pseudopublic affairs i ukazywania tego jako najostrzejsze patologie we wszystkich pięciu uczelniach wyższych NATO, które uczą wojskowych rzeczników prasowych. Dałbym tych służalczych patałachów z pisowskiego wydziału prasowego MON do terminu do byłego rzecznika RAF z okresu wojny z Irakiem Nialla Irvinga to… prędzej by zemdleli na widok tego, jak ma wyglądać wojskowe public affairs, niż by się czegoś nauczyli, bo państewko PiS to jednak nie RAF i nie Wielka Brytania z jej kulturą medialną.
  8. Nie umawiałem się z prof. (i kapitanem rez.) Maciejem Milczanowskim, ale tak jakby mówimy o tym samym...
  9. Jestem identyczny. Też bym strzelał bez ostrzeżenia. Czerwona gwiazda na śmigłowcu nad Polską = M2HB lub MANPADS do roboty. Po prostu „Turcja case study 24 listopada 2015”. I koniec kropka. Turcja grzecznie prosiła ruskie bydło, żeby nie naruszać jej przestrzeni powietrznej, aż prosić przestała i posłała do ziemi ruskiego Su-24. Od tamtego czasu żadna ruska swołocz nie odważyła się zbliżyć do tureckiej przestrzeni powietrznej, bo cywilizacja turańska rozumie tylko jeden język - język siły.
  10. Karpiku, to jest dobra szkoła dla Ciebie, jako żołnierza WOT. Bądź wyczulony na te wszystkie szczegóły, jakie tu omawiamy. Zanim Polska nie kupi tych szwedzkich mini-AWACSów i zanim nie będzie balonów z radarami to tylko polski rolnik przy granicy wschodniej oraz żołnierz WP i/lub WOT będzie jedynym „AWACSem” na wypadek wlotu nad Polskę tych szumowin cywilizacji turańskiej.
  11. Jak najbardziej jest. Zdjęcie wczorajszego białoruskiego Mi-8 nad Polską. Oni tylko do czerwonej gwiazdy domalowują białoruską flagę.
  12. Ten na pierwszym planie ma znaki białoruskie. Onet twierdzi, że ten wczorajszy Mi-24 z numerem 14 był z osobistej ochrony Kartoffeln Führera.
  13. Jeszcze trochę, a propagandysta płaszczak powróci do kłamstw i kosmicznych bredni dowódców WLiOP, do bredni, jakich ja wysłuchiwałem przez całe lata 90., że naruszeniami polskiej przestrzeni powietrznej przez śmigłowce na ścianie wschodniej zajmą się uzbrojone Orliki.
  14. PS W roku 1982 argentyński śmigłowiec Puma, lecący naprawdę lotem koszącym i to w górzystym terenie Falklandów został wykryty i zniszczony. 41 lat później polski system radiolokacyjny i operacyjny-lotniczy - na „bezpiecznym polskim niebie” wg tępego, prymitywnego pisowskiego propagandysty płaszczaka - nie jest w stanie wykryć aż dwóch dużych śmigłowców nad płaskim terenem i lecących nie lotem koszącym, ale na wysokości ok. 500 metrów.
  15. Kmdr por. Maksymilian Dura - jeszcze najprzyzwoitszy z tamtejszej wycieczki - wreszcie się odezwał. Cytat z jego artykułu: „Prawdą jest, że ze względu na istnienie horyzontu radiolokacyjnego obiekty powietrzne na wysokości 100 m są wykrywane przez radary naziemne w odległości nie większej niż 55 km, a na wysokości 25 m - w odległości do około 35 km. Nie ma więc możliwości zabezpieczenia całego polskiego terytorium przed atakiem na bardzo niskiej wysokości, ale można to zrobić na określonym kierunku”. Problem jest jeszcze inny, ponieważ te śmigłowce nie leciały ani na wysokości 25, ani 100 m, bo to widać na filmach i jeśli ma się pojęcie o lataniu i jest się przyzwyczajonym do oceny odległości (bo musi się być, gdy się ma papierek pilota czegokolwiek) to widać, że leciały na wysokości ok. 500 m. I tu dopiero jest pytanie, jak bardzo komuś się nie chciało pilnować radiolokacji, albo jakiej jakości jest ta radiolokacja WP w miejscu Polski, w którym powinna być najdoskonalsza spośród zakupionych przez MON?
  16. Ta szczotka mówi wszystko o Wojsku Polskim. Tak jak szelki-dusicielki.
  17. Konserwatywno-prawicowy (ale normalny, bo znienawidzony przez piss) Łukasz Warzecha ma rację. PiS robi propagandę taką, jak gdyby te śmigłowce leciały „lotem koszącym”. Nie leciały, bo to widać na filmach. 500 metrów to nie lot koszący. PiS robi z Polaków takich samych idiotów, jak kazano to robić lekarzowi Siewierze podczas jego konferencji prasowej mającej na celu wmówienie Polakom, że 16 grudnia 2022 i w dniach następnych kompletnie nie dało się w Polsce latać i szukać trzech ruskich pocisków manewrujących, jakie wleciały do nas.
  18. Trudno powiedzieć. WP.pl też tego Mi-2 pokazuje razem z Mi-8 i Mi-24. Białorusini zgłosili Polsce, że będą robili loty szkolne. Być może szkolącą się parą był zestaw Mi-8 i jego ochroniarz Mi-24 (ruscy też tak latają), a Mi-2 z góry nadzorował tę parę? Nie wiem. Może u Białorusinów jest tak, jak przy robieniu prawa jazdy na motocykl, że kursant jedzie przodem, a za nim w samochodzie osoba oceniająca go. I być może ci z Mi-2 szybciej zorientowali się, że są nad Polską i wcześniej czmychnęli do siebie i dlatego polskie MON zalicza przegrany mecz 0:2, a nie 0:3.
  19. Faktem jest, że coś tu jest nie halo. Mi-8AMTSz i Mi-24P mają białoruskie znaki rozpoznawcze. Ale co tam robiła Mi-dwójka z tych filmików? Mówi się, że śmigłowce były dwa i już od tej chwili coś tu nie gra.
  20. Film z przelotu białoruskich gierojów. Kłamstwem PiS jest to, że jakoby lecieli „nisko”. Z tego, co widać, to jest ok. 500 m. Nisko to leciał nad Irakiem Bo 105. Dało się go wykryć? Dało. Zestrzelił go kpt. Robert R. Swain. Nisko to leciał nad Irakiem Mi-8. Dało się go wykryć? Dało. Zestrzelił go kmdr Donald S. Broce. Nisko to leciał nad Irakiem inny Mi-8. Dało się go wykryć? Dalo. Zestrzelił go kpt. Todd K. Sheehy.
  21. Ja i moja żona też z tego samego rezerwatu Apaczów. A że Horała to prostak i cham to wiadomo nie od dziś, bo jakim umysłowym zerem trzeba być, żeby obrazić ok. 1,8 mln Polaków, którzy bezinteresownie wzięli do swoich domów już choćby tylko Ukrainki z dziećmi.
  22. A tu jest obraz tego, co ma do powiedzenia o wczorajszym incydencie żałosne medium od lat samokreujące się na najważniejsze polskie medium związane z wojskiem i bezpieczeństwem narodowym. Nic nie ma do powiedzenia. Ma jedynie zdolność zacytowania rzecznika Pentagonu. Gdyby to medium miało coś do powiedzenia własnym głosem to straciłoby zarówno reklamy PGZ i innych polskich podmiotów robiących coś dla wojska, jak np. ITWL, a także zostałoby odcięte od wydziału prasowego MON i od wstępu na wojskowe imprezy, pokazy, konferencje itp. Oślizły serwilizm w imię spokoju i dochodów ponad wszystko. Tyle samo to medium ma do powiedzenia - mimo że powinien być to dla niego temat podstawowy - o finansowaniu polskich zakupów broni w Korei Południowej. Temat taki nie istnieje w tym medium samokreującym się na coś wiarygodnego i „prestiżowego”.
  23. Ano masz rację. Jak tak sobie patrzę na „Polskę Zbrojną”, czyli wojskowy organ Komitetu Centralnego PiS, czyli coś a la „Żołnierz Wolności”, to wstydzę się, że kiedykolwiek dla PZ pracowałem. Bo przecież dziś, po 8 latach rządów tej miernoty, nikt nie uwierzy, że PZ była kiedyś rewelacyjnym tygodnikiem MON i nie istniały w tym tygodniku żadne tematy tabu i nie było żadnego podlizywania się władzy. Ja jestem z tamtych czasów, ale dziś to jest jak coś nie do wiary.
  24. I jeszcze coś. Na zbite mordy powinien wylecieć cały Wydział Prasowy MON. Ci ludzie nie mają najzieleńszego pojęcia o swojej robocie. Wojskowego public relations, czyli public affairs, uczy aż pięć szkół NATO. Nikt z tego Wydziału Prasowego nie jest absolwentem którejkolwiek z tych szkół. A godzina prawdy o tych kompletnych amatorach z Wydziału Prasowego MON wybija regularnie i drastycznie, tak 18 listopada 2022, jak i 16 grudnia 2022 oraz 1 sierpnia 2023.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie