Skocz do zawartości

Tomasz70

Użytkownik forum
  • Zawartość

    1 373
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    13

Zawartość dodana przez Tomasz70

  1. I jeszcze egzemplarz przedwojenny, na donaszanej w czasie konfliktu, wcześniejszej czapce z czarnym daszkiem i czarnym paskiem podpinki. Wojenne były już w kolorze brązowym
  2. Podzielam opinię, że to raczej ozdoba siodła M1904. Widać, że przedmiot długo leżał w ziemi i materiał z którego go wykonano, to taki "solid brass". Najprawdopodobniej w okresie swojej świetności był matowy, bez lustrzanego połysku, w przeciwieństwie do godeł noszonych na czapkach EM w latach 30-tych i 40-tych. Poniżej kilka przykładów wojennych sztuk z czapek typu "visor cap" z mojej kolekcji.
  3. Jed, ad tego co napisałeś: " wynajęła sobie emerytowanych sierżantów marines i ci dawali wycisk piechociarzom dywizji, żeby lepiej ich przygotować do desantu z morza." Ci sierżanci Marines to byli cholernie dobrzy i znienawidzeni fachowcy. Dobrzy, bo faktycznie przygotowywali tych żółtodziobów, tak, by nie urwało im dupy. Ale przygotowanie było takim wyciskiem, że ci szkoleni najchętniej by ich zamordowali każdym z możliwych sposobów. W piechocie morskiej standardowym określeniem na rekruta był zwrot "Shit bird". A określeniem sierżanta - szkoleniowca było DI - Drill Instructor. I ci młodzi mieli taką przyśpiewkę, którą trudno przetłumaczyć, więc cytuję ją w oryginale: "I am shit bird, I am shit bird, I am shit bird till I die. And I rather be a shit bird, than a fucked up DI..."
  4. Generał Marshall na początku wojny, na jakimś spotkaniu na szczycie stwierdził, że za jego kadencji żaden Marines nie postawi stopy na europejskim gruncie. Z czego wynikały te uprzedzenia? Może z przerostu uznania dla piechoty morskiej po jej zaangażowaniu we Francji w czasie I Wojny Światowej? A może z racjonalnego rozumowania, że oni są potrzebni do specjalnych operacji amfibijnych na Pacyfiku... ? Pewnie jedno i drugie.
  5. Nie mogli. Bo ich tam nie było
  6. Fakt. French product placement..
  7. Tak dla uzupełnienia a'propos USMC w Europie - zasadniczo byli obecni jako tzw. Marine Detachment na pokładach okrętów US Navy. Dodatkowo, tradycyjnie pełnią służbę jako zabezpieczenie ambasady w Londynie. Ale na pierwszej linii, face to face z wrogiem, pojedynczy Marines działali w jednostkach specjalnych, w ramach OSS. W tym zakresie polecam ciekawy tekst w Militaria No 457 z października 2023 (okładka poniżej, na niej widoczna rekonstrukcja jednego z bohaterów tekstu, z niemieckim Mauserem oraz EGA na pisscutterze i kołnierzu tzw. M41). I najważniejsze, ale przyznaję, że nie mogę na razie znaleźć tekstu, który o tym traktuje - gdzieś go mam, również w którymś z francuskich numerów Militaria. Otóż, w ramach operacji Dragon na południu Francji, honor zejścia na ląd i przyjęcia kapitulacji niemieckiego garnizonu portowej twierdzy w jednym z większych miast lazurowego wybrzeża, przypadł w udziale sporemu oddziałowi USMC. Zdjęcia chłopaków w bluzach P41 z godłem EGA na kieszeniach i oświetlonych francuskim słońcem, na tle potężnej twierdzy, naprawdę robią wrażenie...
  8. Zdjęcia słabe, ale pierwsze wrażenie, że to rekwizyt teatralny / filmowy.
  9. SA - Suomen Armeija?
  10. Podzielę się też taką ciekawostką. Znaleziona w książkodzielni na Ursynowie, Wa-wa. Książka ze stemplem biblioteki w mieście, którego już nie ma...
  11. Bren bez wątpienia. W dodatku ma jeszcze standardowy, parciany pas nośny. Ładny, najprawdopodobniej zrzutowy set, z tymi dwoma zapasowymi lufami.
  12. Byli artyści, u których taka nierówność stanowiła atut. Chociażby Van Klomp. Tu widać Jego wpływy
  13. 1. Bjar, licencjonowany ekspert od wyceny na forum, może być w tej chwili zajęty, więc trop z wagą na ostatnim zdjęciu jest dobry. Ciężka stal w skupie kosztuje więcej, niż lekka. 2. I już poważnie - forum z zasady nie zajmuje się wyceną. Jeśli faktycznie wiedza o konkretnej wartości jest pożądana, warto zgłębić zakątki portali aukcyjnych, lub sklepów internetowych z takim szpejem. Ale to też nie będą miarodajne informacje, bo czym innym jest cena sprzedaży jakiej oczekuje wystawca, a czym innym kwota jaką gotów jest zapłacić zainteresowany zakupem. Pozdrawiam!
  14. Mam podobną, również bez sygnatury. Okres PRL. Kiedy dokładniej? Pewnie od momentu względnej stabilizacji (lata 50-te) do lat 70-tych
  15. Najprawdopodobniej powojenna, harcerska 3-nitowa, nie ma okucia na trzonku co odróżnia od przedwojennej.
  16. Odpowiedź na to pytanie mniej więcej już masz. To raz. Dwa - ryngraf, nie rengraf. Trzy - Adamus wskazał właściwy trop, w zakresie wskazania okresu z jakiego pochodzi. Producent to najprawdopodobniej grawer Bogusław Niedźwiecki z Warszawy, działający od 1972. Cztery - dewocjonalia i cepelia patriotyczna idealnie pasowała na boazerię w przedpokoju. Listonosz, hudraulik i inkasent gazowni od razu wiedzieli, że należy się szacunek temu domowi...
  17. Zarówno broń czeska, jak i czeska amunicja zasiliła zasoby Wehrmachtu i Waffen SS. Dla Adolfa był to wyjątkowy zastrzyk energii.
  18. M3 w zestawieniu z Cattaraugusem... Jak nożyk do papieru w parze z młotem kowalskim PS. Zawsze mnie zastawiała delikatność M3 - już nie tylko w porównaniu z Cattaraugusem, ale i z Kabarem USMC jest delikatny jak koliber u boku wrony.
  19. Trąci jakimś Geschwaderem Luftwaffe. Nie mogę niestety znaleźć konotacji z konkretną jednostką.
  20. I tu, sam właściciel. Zdjęcie z netu.
  21. Jed, jeśli masz fioła na punkcie operacji specjalnych w Birmie, to podsyłam smaczek z mojej kolekcji. Ustrzeliłem na US eBay za marne grosze, bo nikt nie zwrócił uwagi na magiczne słowa w notatkach: Eureka, Beacon. Podpisany, więc identyfikacja właściciela jest jednoznaczna - 2nd Lt Arnett Bredon z 14th Combat Cargo Squadron. Arnet robił sporo kluczowych notatek o szczegółach podejścia do zrzutów itd. W komplecie kody lotnisk / lądowisk, linijka i na samym końcu chyba zobrazowanie marzeń, jakie miał zamiar spełnić po wojnie: plan domku (myśliwskiego?).
  22. Był taki moment na początku lat 2000-nych, gdy furorę robiło hasło, że jeśli czegoś nie ma w internecie, to to nie istnieje. A teraz jest taka prawda, że nie znajdziesz w necie tego, co jest w książkach. Np. te pozycje ze zdjęcia poniżej nie są doskonałe i nie unikają niestety błędów. Ale mimo to pozostają bezcennym źródłem wiedzy w temacie umundurowania US Army, której tylko ułamek można znaleźć w cyberprzestrzeni.
  23. Przepraszam za off topic, ale muszę się z Wami podzielić refleksją. Film Camerona "Terminator" jest proroczy i współczuję pokoleniom, które się o tym przekonają. Na razie AI ma mniejsze lub większe wpadki, ale łga jak z nut, bez mrugnięciem okiem. I to AI kiedyś nas wykończy. Poniżej screen z podsumowania, które AI serwuje przy praktycznie jakimkolwiek bardziej złożonym haśle w Google. Hasło brzmiało "incydent w jeżowie 1945". Resztę zostawiam bez komentarza.
  24. A swoją drogą jakże ciekawy jest temat incydentów, potyczek, czy wręcz regularnych bitew, jak ta w Jeżowie (powiat Brzeziny) między żołnierzami Armii Czerwonej, a polskimi służbami mundurowymi (milicja, wojsko itd.) po wyzwoleniu. Przewija się co prawda w wielu publikacjach, jak np. u Jankowskiego w "Dawaj czasy!", czy Kalińskiego "Czerwona zaraza", ale pewnie nie jest wyczerpany i wiele jeszcze historii mogło by być opisanych...
  25. Raczej była to robotnica przymusowa wywieziona do Rzeszy. Rubryka "Były więzień obozu koncentracyjnego" została zakreskowana, co sugeruje, że urzędnik uznał ją za kategorię"nie dotyczy". Zresztą wygląd kobiety ze zdjęcia nie wskazuje raczej, aby przeszła ona jeszcze 4 miesiące wcześniej gehennę obozu koncentracyjnego... Szkoda, że Dean W. Miller ma tak popularne nazwisko. Lubię śledzić losy bohaterów z tamtych lat. Jeśli zmarł przed rokiem 2000, jest szansa, że jego mogiłka znajduje się na findagrave. A jeśli później to i nekrolog mógłby się trafić w necie...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie