Jump to content

Czlowieksniegu

Moderators
  • Content Count

    21291
  • Joined

  • Last visited

Posts posted by Czlowieksniegu


  1. "Jak się bowiem wskazuje, część produkowanych aktualnie szczepionek przeciw COVID-19 została sporządzona z wykorzystaniem linii komórkowych pochodzących z abortowanych płodów. Dla wielu osób, ze względu na przekonania moralne i religijne, okoliczność ta jest niezwykle istotna. Nieuwzględnienie jej w prowadzonym programie szczepień może w konsekwencji prowadzić do zmniejszenia frekwencji, a w rezultacie niepokojąco przedłużać trwający stan epidemii, w tym również kryzys gospodarczy"

    Piotr Uściński, Dominika Chorosińska, Jan Duda, Grzegorz Gaża, Teresa Glenc, Agnieszka Górska, Małgorzata Janowska, Władysław Kurowski, Jerzy Małecki, Tomasz Rzymkowski, Anna Maria Siarkowska i Sławomir Skwarek.


  2. Konkurencja ostra i walka będzie zażarta... A to dopiero styczeń.

    ""Wystąpiłem do Szefa Urzędu ds. Cudzoziemców o wydanie zakazu wjazdu do strefy Schengen dla sędziów angielskich, którzy są de facto sprawcami śmierci naszego Rodaka, zagłodzonego w szpitalu w Plymouth" - napisał na Twitterze Maciej Świrski, prezes Reduty Dobrego Imienia, prezes rady nadzorczej Polskiej Agencji Prasowej i były wiceprezes Polskiej Fundacji Narodowej. "

     


  3. DENMARK. Silver Medal, 1766. PCGS Genuine--Tooled, AU Details Secure Holder.
    Frederick V (1746-1766). By D. I. Adzer. 54mm; 74.34 gms. Gal-462. Bust of Frederick, right, encircled by a snake eating its own tail (the ouroboros, a symbol of infinity). Name and titles above, vital dates below: Reverse: Mothers with children in front of Copenhaven's Royal Frederick's Hospital. Legend: "VETAT MORI" above, and sculptor's name in exergue. Pearl gray patina, disturbed by fine scratches in the fields of both sides. Toned.

    https://www.numisbids.com/n.php?p=lot&sid=2344&lot=22445

     


  4. srmb

    "Na miejscu autorów artykułu zamiast wspominać o komisji śledczej marzyłbym aby jak najszybciej zapomniano o tych wypocinach. "

    Jak na razie, to poza wątpliwościami, co dokładnie od maja 2020 testowano, to na kłamstwie chyba Mosznera z ekipą nie złapano. Czy coś mi, może, uciekło?


  5. Producent karabinka Grot i WOT atakują tekst Onetu o wadach tej broni. Odpowiadamy [OPINIA]

    Onet opublikował serię artykułów wyliczających wady flagowego polskiego karabinka Grot. Do naszych tekstów odniósł się jego producent Fabryka Broni „Łucznik” oraz korzystające z niego Wojska Obrony Terytorialnej, zarzucając nam nierzetelność oraz fake newsy. Poszliśmy tropem fake newsów i ustaliliśmy, kto faktycznie je rozsiewa.

    Producent karabinka zamieścił na swojej stronie internetowej stanowisko, w którym twierdzi, że nasza publikacja jest nierzetelna. Fabryka nie odniosła się jednak do ani jednej z 22 wad karabinka, które zostały wyliczone w artykułach Onetu

    Fabryka wyraziła ubolewanie, że autorzy nie zaprezentowali jej stanowiska, mimo że zostało ono przekazane dziennikarzom. Tyle, że nie znalazły się w nim odpowiedzi na większość naszych pytań

    Zarówno producent karabinka, jak i WOT sugerują, że magazyn branżowy „Raport WTO” nie zdecydował się na publikację analizy na temat Grota, którą zamieścił na swoich stronach Onet. Ale redaktor naczelny „Raport WTO” Andrzej Wojtas napisał: „Decyzja o publikacji tego materiału w portalu Onet była suwerenną decyzją Autora”

    Rzecznik WOT uznał nasz artykuł za „element walki lobbystów”. Powołał się na wywiad z 2017 r., którego gen. Roman Polko udzielił portalowi wPolityce. Były dowódca GROM zażądał jednak usunięcia tego wywiadu, a na Facebooku napisał wtedy: „Po co podejmować merytoryczną dyskusję, jak najłatwiej jest zaatakować personalnie dziennikarkę”

    Główny artykuł, do którego odnoszą się fabryka broni i WOT znajduje się pod linkiem "Szokujący raport o karabinku Grot. Jest tak zły, że zagraża żołnierzom"

    Raport Pawła Mosznera, do którego także odnoszą się fabryka broni i WOT, znajduje się pod linkiem "Grot - do raportu"

    O jakości karabinka Grot wypowiedziała się także grupa specjalistów w artykule pod linkiem "Karabinek powinien być niezawodny, a Grot taki nie jest"

    Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

    W poniedziałek rano opublikowaliśmy serię artykułów, w których opisaliśmy wyniki testów karabinka Grot, jakie przeprowadził były oficer jednostki specjalnej GROM i specjalista z zakresu broni Paweł Moszner oraz jego zespół. Wyliczono w sumie 22 wady karabinka. Z ich testu wynikało m.in., że Grot rdzewieje, przegrzewa się, zapiaszczony zacina się, kolba pęka przy uderzeniu, a niektóre usterki uniemożliwiają strzelanie. Dodaliśmy, że żołnierze są zmuszani do płacenia za wylatujące elementy broni, więc mocują je na trytytkę.

    Niektóre wady karabinków, jak wynika z ustaleń Onetu, były znane jeszcze zanim we wrześniu 2017 r. ówczesny minister obrony Antoni Macierewicz podpisał kontrakt na zakup nowego karabinka dla polskiej armii opiewający na 500 mln zł. Stało się to zresztą z pominięciem procedur wojskowych i przed zakończeniem badań kwalifikacyjnych tej broni.

    W poniedziałek popołudniu producent karabinka Fabryka Broni „Łucznik” z Radomia zamieściła na swojej stronie internetowej stanowisko, w którym twierdzi, że nasza publikacja jest „nierzetelna i wprowadza w błąd opinię publiczną”.

    W swoim stanowisku producent nie odniósł się jednak do ani jednej z 22 wad karabinka, które zostały wyliczone w zamieszczonych w Onecie artykułach.

    Zamiast tego fabryka wyraziła ubolewanie, że autorzy nie zaprezentowali stanowiska spółki, mimo że zostało one przekazane dziennikarzom.

    Fakty są następujące: wysłaliśmy maila, w którym pytaliśmy fabrykę, czy do docierają do niej informacje od wojska na temat wad i usterek; czy są uwzględniane, a jeśli tak, to w jaki sposób; czy wprowadzono jakieś działania naprawcze, by wyeliminować problemy; czy uszkodzona broń jest wysyłana do fabryki w ramach reklamacji, a jeśli tak to, ile takich reklamacji wysłano?

    W odpowiedzi otrzymaliśmy stanowisko, w którym nie znalazły się odpowiedzi na większość naszych pytań. W kilku fragmentach fabryka jedynie nawiązała do naszych pytań, twierdząc, że „przed wdrożeniem do produkcji broń przeszła wymagane badania kwalifikacyjne”, oraz że utrzymuje stały kontakt z nabywcami broni i na bieżąco realizuje reklamacje. Poinformowano nas również, że producent karabinka prowadzi prace nad likwidacją problemu regulatora gazowego i zwiększenia odporności iglicy. Informacje te zamieściliśmy w tekście, cytując fabrykę jako źródło.

    Nie zamieściliśmy całego maila od fabryki, a tylko istotne z niego informacje, tak jak to robią wszystkie media.

    Następnie fabryka podważyła kompetencje autora raportu, na którym oparliśmy swoje artykuły. Jest nim Paweł Moszner, były oficer GROM-u. W oświadczeniu spółka napisała, że jest to jedyna cytowana w naszym tekście osoba. Ponadto podkreślono też: że, „redakcja, w której zatrudniony jest dziennikarz [Paweł Moszner - red.] również nie zdecydowała się na publikację tego materiału, mimo opublikowanej zapowiedzi”.

    Jeśli chodzi o doświadczenie Pawła Mosznera jako autora raportu dotyczącego jakości broni, to jest on byłym oficerem jednostki specjalnej GROM i instruktorem strzelectwa od ponad 20 lat. Dowódca GROM nadał mu tytuł Instruktora Strzelania Taktycznego i Technik Antyterrorystycznych. Jest też ekspertem strzelectwa z certyfikatem rządu USA, doświadczonym we współpracy z najbardziej elitarnymi jednostkami – brytyjskim 22. Pułkiem SAS oraz amerykańskimi wojskami specjalnymi. W ub.r. szkolił instruktorów stołecznej policji w użytkowaniu karabinków. Jeżeli takie kompetencje nie są dla fabryki wystarczające, chętnie porównamy je z kwalifikacjami innych autorów, którzy pisali korzystne dla karabinka Grot recenzje.

    Jeżeli chodzi o cytowane przez nas osoby, to zarówno w tekście głównym, jak i pozostałych z serii o karabinku Grot wypowiada się niemała grupa, w tym były dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. Mirosław Różański, były szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Mieczysław Cieniuch, były wiceminister obrony Janusz Zemke, były dowódca jednostki specjalnej GROM płk. Piotr Gąstał, a także zastrzegający anonimowość z powodu czynnej służby operatorzy GROM, żandarmi i żołnierze, którzy mają doświadczenie w korzystaniu z karabinka Grot.

    W końcu sprawa redakcji, która – jak twierdzi fabryka – nie zdecydowała się na publikację raportu Pawła Mosznera, mimo że jest on w niej zatrudniony. Ten sam argument podnoszą w swoich wpisach na Facebooku i Twitterze Wojska Obrony Terytorialnej pisząc: „To chyba najlepiej świadczy o tym, że jego „raport” nie spełnia standardów prasy specjalistycznej, branżowej”. Wpis ten autor profilu WOT oznaczył hasztagiem #fakenews.

    Chcąc sprawdzić, kto faktycznie rozsiewa fake newsy, zapytaliśmy samego Pawła Mosznera o sprawę rzekomej rezygnacji redakcji z jego tekstu.

    – Nie jest prawdą, że redakcja magazynu „Raport WTO” nie zdecydowała się na publikację materiału o karabinku Grot – powiedział w rozmowie z nami. – Fakty są takie, że to autorzy raportu podjęli decyzję o jego publikacji w Onecie. Fakt ten potwierdził już na Facebooku redaktor naczelny magazynu „Raport WTO” Andrzej Wojtas. Nie jest też prawdą, że byłem zatrudniony w magazynie „Raport WTO”. Jestem dziennikarzem współpracującym z tym wydawnictwem, co daje mi wolną rękę do publikowania swoich tekstów także w innych mediach.

    Znaleźliśmy wpis redaktora naczelnego „Raport WTO” Andrzeja Wojtasa, który brzmi następująco: „Uprzejmie informuję, iż decyzja o publikacji tego materiału w portalu Onet była suwerenną decyzją Autora. Mam nadzieję, że publikacja ta przyczyni się do dopracowania i udoskonalenia tej broni. Nic więcej w tej sprawie nie mam do dodania”.

    Niedługo po oświadczeniu radomskiej fabryki na stronach Wojsk Obrony Terytorialnej pojawiło się oświadczenie rzecznika prasowego WOT płk. Marka Pietrzaka.

    Mimo że w komentarzu do wpisu WOT na Facebooku redaktor naczelny „Raportu WTO” Andrzej Wojtas kilka godzin wcześniej napisał, że Paweł Moszner sam podjął decyzję o publikacji swojego raportu w Onecie, rzecznik WOT powtarza tezę, że „redakcja Raport WTO po zapoznaniu się z materiałem uznała po prostu że nie spełnia on standardów prasy branżowej”.

    Jest to jednak zaledwie przygrywka do znacznie odważniejszych tez, bo już dwie linijki dalej, płk Pietrzak uznaje nasz artykuł za „element walki lobbystów”. Przy tej okazji powołuje się on na słowa gen. Romana Polki, który udzielił wywiadu pod tytułem: „Ten kto lobbuje dla kogoś nie powinien uchodzić za niezależnego dziennikarza”. Była to reakcja na tekst Onetu z 2017 r. „Karabinek Grot wchodzi do wojska tylnymi drzwiami”.

    Przypominamy, że kiedy ów wywiad został opublikowany w portalu wPolityce, gen. Polko zażądał jego zdjęcia, a na Facebooku napisał wtedy: „Po co podejmować merytoryczną dyskusję, jak najłatwiej jest zaatakować personalnie dziennikarkę. Np. sugerując, że Pani Edyta Żemła jest lobbystką czeskiej zbrojeniówki i podpisując to nazwiskiem jakiegoś oficera – np. moim. Tekst po mojej interwencji zdjęto, ale czy tak ma wyglądać dziennikarstwo?”.

    Rzecznik WOT twierdzi też, że manipulacją jest zdanie z naszego tekstu, że „Grot w trakcie podpisywania kontraktu nie miał badań kwalifikacyjnych, które dopuszczałyby go do użytkowania w armii”. Najzabawniejsze jest jednak to, że w dalszej części oświadczenia, sam potwierdza, że napisaliśmy prawdę. Przypomnijmy, kontrakt na zakup karabinków został przez byłego ministra obrony Antoniego Macierewicza podpisany we wrześniu 2017 r., a jak pisze płk Pietrzak: „ Badania kwalifikacyjne zakończyły się w listopadzie 2017 r.”.

    Rewelacji w stanowisku rzecznika WOT jest więcej. Trudno na nie odpowiadać dziennikarzom, którzy już na początku oświadczenia płk. Pietrzaka zostali przedstawieni przez niego jako lobbyści działający w porozumieniu z odrzuconym przez inną redakcję autorem.

    Warto jednak wspomnieć, że większość z nich opiera się na argumentacji, iż raport Pawła Mosznera oraz nasze artykuły zostały oparte na „incydentalnych” przypadkach uszkodzeń i awarii Grota. Kiedy każdy zapytany przez nas żołnierz podnosi sprawę wylatujących z karabinków regulatorów gazowych, które trzeba mocować na trytytkę, aby ich nie zgubić, a wszystko to potwierdzają wysocy oficerowie polskiego wojska, płk Pietrzak utrzymuje, że do tej pory w ramach reklamacji przypadki utraty regulatora gazowego dotyczyły 0,44 proc. karabinków.

    Tymczasem, by sprawdzić stan rzeczywisty żołnierze sugerują, byśmy zapytali nie o reklamacje a o ilość regulatorów gazowych i tłoczków sprzedanych przez fabrykę wojsku. „Bo część ludzi zaczyna się zastanawiać, dlaczego zakłamują rzeczywistość” – napisał do nas jeden z nich.

    Pozostajemy z nadzieją, że w Sejmie powstanie niezależna komisja śledcza, która ustali ostatecznie, kto tu ma rację. Wszak w grę wchodzi 500 mln zł wydanych na Grota z publicznych pieniędzy i bezpieczeństwo polskich żołnierzy.

    https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/odpowiadamy-na-ataki-producenta-karabinka-grot-i-wot/vtxc76f,79cfc278


  6. To Jarosław Kaczyński osobiście zdecydował, że film Ewy Stankiewicz o Smoleńsku zostanie zablokowany przez TVP — ustalił Onet. Prezes PiS chce wyciszać emocje wokół Smoleńska i ograniczać teorie spiskowe. A Stankiewicz słynie ze snucia kontrowersyjnych wizji wokół katastrofy

    Film Ewy Stankiewicz "Stan zagrożenia" miał zostać wyemitowany przez TVP w minioną środę wieczorem, w czasie najwyższej oglądalności

    Dokument został w ostatniej chwili przed emisją zatrzymany — w zamian telewizja puściła widzom mecz Superpucharu Włoch

    Stankiewicz jest smoleńską radykałką. Przez lata głosiła teorię, że Rosjanie mogli dobijać rannych pasażerów tupolewa

    Onet ma dokumenty pokazujące, że zatrzymania emisji filmu domagał się Antoni Macierewicz, który wcześniej był dla Stankiewicz punktem odniesienia w jej spiskowych teoriach

    Ale zastrzeżenia Macierewicza były tylko alibi dla szefa TVP Jacka Kurskiego. Tak naprawdę film został zatrzymany decyzją Jarosława Kaczyńskiego

    Więcej takich historii przeczytasz na stronie Onet.pl

    — Nie wiem, co mogło kogoś przestraszyć. Być może to, że film nie ośmiesza tematu. Do tej pory o katastrofie smoleńskiej ukazują się albo rzewne wspominki, albo szum dezinformacyjny. A atutem filmu "Stan zagrożenia" jest podanie źródeł. Jeśli coś jest powiedziane, to jest dokładnie powiedziane, skąd my to wiemy. Ciężko byłoby ten film zdyskredytować – mówiła prawicowemu portalowi DoRzeczy.pl Ewa Stankiewicz, autorka filmów o katastrofie smoleńskiej, w tym najnowszego "Stan zagrożenia".

    Film Stankiewicz został w ostatniej chwili przed emisją zdjęty przez szefa TVP Jacka Kurskiego.

    "Do Telewizji Polskiej wpłynęły zastrzeżenia natury formalno-prawnej, stwarzające poważne wątpliwości co do ryzyka użycia w filmie materiałów prawnie chronionych" — oświadczyła TVP.

    Macierewicz: ten film łamie prawo

    Rzeczywiście, zastrzeżenia takie wysunął Antoni Macierewicz, szef podkomisji smoleńskiej. Onet jest w posiadaniu pism, które Macierewicz wysyłał w tej sprawie. "W związku z zapowiedzią publikacji filmu pt. 'Stan zagrożenia', wnoszę o zaniechanie naruszenia prawa" — napisał Macierewicz do autorów filmu.

    "Obowiązkiem Przewodniczącego Podkomisji jest ochrona informacji zgromadzonych w trakcie badania okoliczności i przyczyn zdarzenia lotniczego, dlatego zwracam się do Państwa o zaniechanie publikowania materiałów, które naruszą dobro prowadzonego badania zdarzenia lotniczego. (...) Publikacja filmu, który zawiera informacje zdobyte w sposób niezgodny z prawem bez wiedzy Podkomisji, pozbawiona komentarza uprawnionego organu może doprowadzić do błędnej interpretacji wyników badania oraz zdezawuowania prac komisji. (...) W związku z powyższym wnoszę o zaniechanie publikacji materiałów Podkomisji w filmie 'Stan zagrożenia' do czasu upowszechnienia raportu końcowego z badania zdarzenia lotniczego z dnia 10 kwietnia 2010 r. lub do czasu uzyskania pisemnej zgody Przewodniczącego Podkomisji na wykorzystanie materiału dowodowego.”

    Wojna w elektoracie smoleńskim

    Jest to o tyle zaskakujące, że do niedawna głoszący zgodnie teorie zamachowe Macierewicz i Stankiewicz byli bliskimi sojusznikami w tzw. smoleńskiej frakcji PiS.

    — To element wojny o prymat w elektoracie smoleńskim. Macierewicz poczuł się zagrożony, bo Stankiewicz atakuje go w filmie za to, że mimo wielokrotnych zapowiedzi nie przygotował ostatecznego raportu dotyczącego przyczyn katastrofy — opowiada nasz rozmówca ze ścisłego kierownictwa PiS, który widział film. W ostatnich latach Macierewicz bywał krytykowany przez prawicowe media — "Do Rzeczy", "wSieci", czy "Nasz Dziennik" — za to, że nie jest w stanie dowieść swych spiskowych teorii, zaś jego podkomisja niewiele robi.

    Mimo że były tylko podszczypywania, Macierewicz reagował agresywnie. Nie ma się co dziwić, że gdy tylko dowiedział się, jaki jest wydźwięk filmu Stankiewicz, wkroczył do akcji.

    "Nie wyraziłem zgody na przekazanie dokumentów i informacji, które znalazły się w przygotowanym przez Państwa filmie" — napisał Macierewicz do Roberta Kaczmarka, producenta filmu. "W związku z powyższym wzywam do dokonania czynności niezbędnych do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych poprzez zaniechanie publikacji w filmie 'Stan zagrożenia' wypowiedzi członków Podkomisji oraz dokumentów z badania zdarzenia lotniczego".

    Kurski zwalcza Macierewicza

    Czy to znaczy, że Macierewicz zablokował emisję? Nie. I to z kilku powodów. Po pierwsze, pisma Macierewicza datowane są na maj minionego roku i skierowane do Kaczmarka oraz ówczesnego, przejściowego prezesa TVP Macieja Łopińskiego, który na krótko zastąpił Jacka Kurskiego w gabinecie na Woronicza.

    Mimo tych pism sprzed ponad pół roku, film trafił do ramówki TVP, a zatem Macierewicz nie był w stanie go zatrzymać. To logiczne — szef TVP Jacek Kurski zwalcza Macierewicza i nie wpuszcza go na antenę TVP, a zatem nie było powodów, by wstrzymał film pod jego naciskiem.

    Czemu więc film został zatrzymany? Jak ustalił Onet, chciał tego Jarosław Kaczyński, krytycznie oceniający dzieło Ewy Stankiewicz.

    Prezesowi film się nie spodobał

    Według naszych informacji, Kaczyński miał trzy zasadnicze zastrzeżenia. Po pierwsze, jego zdaniem film nie wnosi merytorycznie nic istotnego do wiedzy o Smoleńsku. Jednocześnie — to po drugie — podsyca teorie spiskowe, których Kaczyński stara się w ostatnich latach unikać. Prezes próbuje wyciszyć Smoleńsk na wiele sposobów: unika kontrowersyjnych wypowiedzi, pacyfikuje Macierewicza i zakazał wniesienia skargi do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze, by domagać się od Rosji zwrot wraku tupolewa.

    Niespiesznie toczy się śledztwo prokuratorskie — co także Kaczyńskiemu nie przeszkadza. Jak już pisaliśmy w Onecie, Prokuratura Krajowa ukrywa przed opinią publiczną wyniki badań próbek pobranych podczas sekcji zwłok oraz ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej.

    Wiosną 2017 r. prokuratura ogłosiła, że wysyła je do zagranicznych laboratoriów. Onet sprawdził w owych laboratoriach — wyniki badań próbek od co najmniej roku są już w Polsce. Prokuratura nie odpowiedziała nam na pytania, co z nich wynika.

    Właśnie taka polityka Kaczyńskiego, obliczona na wyciszanie Smoleńska, doprowadziła do powstania filmu "Stan zagrożenia". Stankiewicz — która jest smoleńskim radykałem — krytykuje w nim polityków PiS, podkomisję Macierewicza i prokuraturę Zbigniewa Ziobry za opieszałość.

    Zastrzeżenia do Duńczyka

    Prezes miał jedno jeszcze zastrzeżenie do filmu Stankiewicz: to, że jego narratorem jest jej mąż, Duńczyk Glenn Jørgensen, który zasiada w podkomisji smoleńskiej Macierewicza. — Kaczyński mu, mówiąc delikatnie, niezbyt ufa — twierdzi nasz rozmówca z wierchuszki PiS. — Nie wiadomo, kim on dokładnie jest i skąd się wziął u Macierewicza.

    Tak naprawdę zastrzeżenia Macierewicza do filmu "Stan zagrożenia" są atakiem na Jørgensena i sugestią, że to on udostępnił Stankiewicz tajne materiały z prac podkomisji smoleńskiej.

    "Żaden z członków Podkomisji nie zwracał się z prośbą o zgodę na udzielenie wywiadu na potrzeby Państwa filmu, do czego obliguje ich umowa oraz prawo lotnicze" — pisze Macierewicz do autorów dokumentu.

    Czemu w ogóle Jacek Kurski pozwolił Stankiewicz zrobić film o Smoleńsku, znając jej poglądy?

    Szkopuł w tym, że pierwotnie Stankiewicz wzięła pieniądze od TVP na dokument o Lechu Kaczyńskim. Nikt w PiS nie zakładał, że zrobi film powielający teorie spiskowe, o których partia stara się nie przypominać.

    "Przegrała wolność słowa – zwyciężyły naciski polityczne" — skomentowała Stankiewicz na Twitterze.

    https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/katastrofa-smolenska-jaroslaw-kaczynski-zatrzymal-film-ewy-stankiewicz-w-tvp/d9lm6lx,79cfc278


  7. Stanowisko Fabryki Broni „Łucznik” – Radom sp. z o.o. dotyczące karabinków MSBS Grot

    25-01-2021

    Fabryka Broni / [:pl]Wydarzenia[:en]Events participation[:] / Stanowisko Fabryki Broni „Łucznik” – Radom sp. z o.o. dotyczące karabinków MSBS Grot

    W związku z publikacją portalu Onet.pl autorstwa red. red. Edyty Żemły i Marcina Wyrwała pt. „Szokujący raport o karabinku Grot. Jest tak zły, że zagraża żołnierzom” dotyczącą produkowanego przez Fabrykę Broni „Łucznik” – Radom sp. z o.o. karabinka MSBS Grot informujemy, że jest ona nierzetelna i wprowadza w błąd opinię publiczną.

    Fabryka Broni ubolewa, iż autorzy artykułu nie dochowali rzetelności dziennikarskiej i nie zaprezentowali stanowiska spółki, mimo że zostało ono przekazane pani redaktor 14 stycznia br. Fabryka Broni odpowiedziała bowiem na pytania przesłane przez Panią Edytę Żemłę. Niestety nasze odpowiedzi na temat wprowadzonych już modyfikacji w karabinkach w wersji A1 oraz A2 nie zostały przedstawione w tekście poświęconym karabinkowi MSBS GROT. Budzi to duże wątpliwości dotyczące obiektywizmu, a także intencji publikacji materiału przygotowanego przez dziennikarza innej redakcji.

    Tekst bazuje niemal wyłącznie na anonimowych wypowiedziach osób i publikacji archiwalnych zdjęć egzemplarzy pochodzących z pierwszych partii produkcyjnych. Jedyną cytowaną w tekście osobą jest dziennikarz Paweł Moszner a jego opracowanie, zwane w tekście „raportem”, nie jest żadnym oficjalnym dokumentem. Skład zespołu autorskiego również pozostaje anonimowy. Redakcja, w której zatrudniony jest dziennikarz również nie zdecydowała się na publikację tego materiału, mimo opublikowanej zapowiedzi. Trudno zatem uznać za właściwe, aby na podstawie oceny publicysty dokonywać miarodajnej oceny produktu, który przeszedł kompleksowy proces certyfikacji przed przyjęciem broni do użytku.

    Przed pierwszą dostawą karabinków do WOT w grudniu 2017 wszystkie wymagania techniczne i prawne zostały dopełnione, czego dowodem jest Orzeczenie Szefa IU oraz świadectwo z badań w II trybie OiB. Nie oznacza to oczywiście, że poszczególne elementy konstrukcyjne nie mogą zostać ulepszone, to cały czas się dzieje. W opublikowanych materiałach brak jest niestety informacji o tym, że Fabryka Broni wspólnie z WOT udoskonala konstrukcję, czego efektem jest obecna wersja karabinka MSBS oznaczona jako A2. Zdecydowana większość opisanych wad i usterek została już wyeliminowana, a ich notoryczne przywoływanie nie ma nic wspólnego z prawdą i tym samym wprowadza w błąd opinię publiczną.

    Niezależnie od tego należy podkreślić, że Fabryka Broni skonstruowała swoją broń zgodnie z wymaganiami zamawiającego i w kooperacji z nim, usuwa wszelkie pojawiające się nieprawidłowości. Mając na uwadze, że jest to nowa konstrukcja – podobnie jak dzieje się to na całym świecie – mają prawo wystąpić elementy czy rozwiązania, które wymagają modyfikacji.

    Należy podkreślić, że Fabryka Broni „Łucznik” – Radom sp. z o. o. w latach 2017-2020 dostarczyła Siłom Zbrojnym RP 43 700 karabinków MSBS GROT. Przed wdrożeniem do produkcji broń przeszła wymagane badania kwalifikacyjne pod nadzorem – specjalnie powołanej – komisji państwowej. Badania obejmowały szeroki zakres, w tym sprawdziany wytrzymałościowe i bezpieczeństwa. Ich przebieg był pomyślny i potwierdził parametry deklarowane przez producenta. Spółka utrzymuje stały kontakt z nabywcami broni, a wszelkie zgłaszane przez nich reklamacje są realizowane na bieżąco.

    Konstrukcja MSBS GROT jest cały czas udoskonalana m.in. w tym celu został powołany zespół do analizowania uwag oraz reklamacji użytkowników, składający się z przedstawicieli Dowództwa Wojsk Obrony Terytorialnej, Wojskowej Akademii Technicznej, Centralnego Organu Logistycznego oraz Fabryki Broni. Wypracowuje on zmiany modyfikacyjne broni, które uwzględniają uwagi wynikające z używania karabinków. Dzięki pracy zespołu powstały modyfikacje MSBS GROT w wersji A1, a następnie MSBS GROT w wersji A2 w zakresie m.in.: wydłużenia łoża z nakładką obejmującą swoim zasięgiem regulator gazowy czy zastosowania iglicy o dużo większej odporności i wytrzymałości, dostosowanej do strzelania „na sucho” w ramach programu szkolenia żołnierzy. Większość z przywołanych wad, czy usterek miała charakter incydentalny i dotyczyła pojedynczego egzemplarza karabinka, jak miało to miejsce w przypadku pękniętego wodzika – był to przypadek incydentalny, w którym mogła zadecydować ukryta wada materiału. Należy zaznaczyć, iż nie ma produkcji bezbrakowej. Niewielka ilość pękniętych magazynków na dostarczone prawie czterysta tysięcy sztuk nie jest problemem ani dla użytkowników ani dla producenta, podobnie jak pęknięcie kilku kolb na ponad 40000 wyprodukowanych sztuk broni.

    Prace nad karabinkiem trwają nieustannie a kolejne jego wersje są odpowiedzią na oczekiwania i potrzeby jego głównych użytkowników – żołnierzy Wojska Polskiego.

    https://fabrykabroni.pl/2021/01/25/stanowisko-fabryki-broni-lucznik-radom-sp-z-o-o-dotyczace-karabinkow-msbs-grot-2/

     

    "Tekst bazuje niemal wyłącznie na anonimowych wypowiedziach osób i publikacji archiwalnych zdjęć egzemplarzy pochodzących z pierwszych partii produkcyjnych. "
     

    Co pokazuje, jakiego gniota, przynajmniej w 2017 Macierewicz zamówił...

    "Należy zaznaczyć, iż nie ma produkcji bezbrakowej. ..."

    One słyszały o Dziale Kontroli Jakości? Który bubla i to tej wagi nie wypuści z magazynu.

     

    Słabo to, wg mnie, wygląda...

×
×
  • Create New...

Important Information