Wiesz, tak samo jak ja, że pisuar nic złego im nie zrobi. Dogadane - raz my, raz wy. Ból jedynie taki, że rządzą nami na przemian od 1989 roku. Jeśli dadzą te rakiety, będzie to znaczyć, że lubią ukraińskie plucie w ryj.
Otóż to - Abwehra, o ile ten desant rzeczywiście miał tam miejsce, bo oprócz relacji Glabisza przepisywanej w kolejnych książkach, to ja innych raczej nie kojarzę. Normalne we wrześniowych wspomnieniach dla podkoloryzowania. Wiesz, że opisywany wyżej wypad na niemieckie czołgi na Szydłówku to też blaga? Walki o Kielce zabrały z niemieckich szeregów 5-6 (!) zabitych. Ile to dziesiątek czy setek nabiliśmy im według relacji? To coś jak te 100 czołgów pod Mokrą czy 2000 trupów na Westerplatte.
Jak wszędzie, gdzie zrzucano dywersantów - chodziło o wywoływanie paniki, działania wywiadowcze, nakierowywanie lotnictwa etc.
A to książeczka stoi u rodziców w biblioteczce, ale chyba nie czytałem.
Zrzucano dywerantów, w polskich mundurach też, ale jednak dywersanci to nie FJ-spadochroniarze z Luftwaffe i nie należeli do nich. W Polsce w 1939 roku nie było ani jednego desantu spadochronowego, w którym brali by udział FJ. Walczyli jedynie jako piechota i bez skakania. Pierwszy desant FJ to dopiero Dania oraz Norwegia w 1940 r.
Co to za książka?