Jedburgh_Ops Napisano wczoraj o 09:48 Napisano wczoraj o 09:48 Dla miłośników tematu. W Polsce od 11 września 2026. 13 milionów w 3 dni. Jeszcze nie miał premiery, a już okrzyknięto go arcydziełem
bodziu000000 Napisano wczoraj o 10:12 Napisano wczoraj o 10:12 (edytowane) Ciekaw jestem Twojej opinii Edytowane wczoraj o 10:13 przez bodziu000000
Jedburgh_Ops Napisano wczoraj o 10:28 Autor Napisano wczoraj o 10:28 3 minuty temu, bodziu000000 napisał: Ciekaw jestem Twojej opinii Z tego, co widzę w trailerze, to ja mam tylko wielką nadzieję, że ten film będzie radykalną rozprawą z bredniami wygadywanymi i wypisywanym o D-Day przez oficjalnego historyka U.S. Army gen. Samuela L. A. Marshalla. Facet niemający zielonego pojęcia o czymkolwiek co lotnicze wziął się za „autorytatywne” ocenianie pracy pilotów lotnictwa transportowego w czasie inwazji. To, co on twierdził to wyżyny niekompetencji, głupoty i wręcz chamstwa wobec tych pilotów. Na dodatek wyżyny manipulanctwa historią i zatajania pewnych faktów. Film na pewno nie będzie poświęcony bredniom Marshalla, ale zainteresowani tematyką D-Day wyciągną - mam nadzieję - z tego filmu, co trzeba.
Jedburgh_Ops Napisano wczoraj o 12:24 Autor Napisano wczoraj o 12:24 (edytowane) 5 godzin temu, bodziu000000 napisał: Ciekaw jestem Twojej opinii Pierwsza poważna wpadka ekipy kostiumografów, a przy tym wyjątkowo niechlujna i głupia, bo niezmiernie łatwa do uniknięcia. Wątpię, żeby za kostiumy odpowiadała w tym filmie ekipa takich guru od tych spraw, jak Joanna Johnston albo Andrew Fletcher lub Joe Hobbs, bo u nich każda niteczka w drugowojennych filmach musi być koszerna. Nie taką czapkę, nie z takim otokiem, nosił gen. Dwight D. Eisenhower i co więcej nie z takim orłem. Poniżej aktor grający w tym filmie Eisenhowera... ...a poniżej prawdziwy Eisenhower. No po prostu nie do wiary. Aukcje do dziś są zawalone i drugowojennymi czapkami oficerskimi US Army i orłami do nich. To wszystko można by skomponować do filmu w ciągu paru dni, żeby to było full kosher. No ale nie wyszło ekipie kostiumografów tego filmu i za to baty. Edytowane 23 godziny temu przez Jedburgh_Ops
bjar_1 Napisano wczoraj o 12:37 Napisano wczoraj o 12:37 Gdzie takiego orła kupić wydając jak najmniej i bez problemów?
Jedburgh_Ops Napisano wczoraj o 12:48 Autor Napisano wczoraj o 12:48 6 minut temu, bjar_1 napisał: Gdzie takiego orła kupić wydając jak najmniej i bez problemów? Tak taniego, jak tutaj, to jeszcze nie widziałem, a nic mu nie dolega. Co więcej, to unikat, bo regulaminowy o wysokości 2⅜ cala. Orłów niewymiarowych, przeskalowanych jest pełno, ale trafić regulaminowego to jak wygrana na loterii. Sprzedający chyba nie bardzo wie, co sprzedaje.
Jedburgh_Ops Napisano 2 godziny temu Autor Napisano 2 godziny temu W dniu 25.02.2026 o 11:12, bodziu000000 napisał: Ciekaw jestem Twojej opinii Cześć Bodziu, Wcześniej napisałem Ci ogólnie to teraz bardziej szczegółowo. Film „Pressure”, a w polskiej wersji „Niebo nad Normandią”, jest o procesie decyzyjnym z ostatnich dni przed inwazją 6 czerwca 1944 roku oraz o tej tytułowej presji, jaka oddziaływała na gen. Eisenhowera jako głównodowodzącego całymi siłami alianckim na zachodnioeuropejskim TDW. W ramach tego procesu decyzyjnego kluczowym, a w zasadzie jedynym głównym czynnikiem była pogoda, bo wszystko inne od dawna było gotowe do inwazji. I w tym trailerze dwa razy pada słowo „storm” i raz słowo „weather”. Stąd moja nadzieja – czy płonna to się okaże – na jakość tego filmu. Widać zresztą w trailerze balon meteorologiczny, sztorm na morzu i symbolikę dwóch ścierających się ze sobą mas powietrza (chociaż de facto były to cztery masy – dwie niskiego i dwie wysokiego ciśnienia). Od 1 do 5 czerwca nad Kanałem La Manche codziennie ścierały się dwa fronty atmosferyczne. Takiego zjawiska nie było tam od 40 lat. Szansa na inwazję zaczęła rosnąć wraz z tym, jak nad Kanał zaczął się nasuwać front chłodny. Badały to wszystko trzy alianckie zespoły najlepszych meteorologów. Psim obowiązkiem pseudohistoryka Marshalla było zrobić drobiazgowe wywiady z tymi zespołami, żeby potem rzucać, albo nie, jakieś oskarżenia pod adresem pilotów transportowych. O takich sprawach literatura o D-Day wspomina marginalnie i nie prostuje żadnych kłamstw i bzdur Marshalla. Ten film też nie jest od takich spraw, ale skoro tak dużo jest tam o pogodzie to może ktoś pod wpływem tego filmu zastanowi się też nad bredniami Marshalla, a przynajmniej może kilku fanów lotnictwa to zrobi. I teraz o co mi chodziło z tą skandaliczną pseudonaukową, pseudoprofesjonalną i pseudohistoryczną robotą, jaką odstawił na temat D-Day facet, który nigdy nie miał do tego żadnych najmniejszych kwalifikacji, czyli jednogwiazdkowy gen. Samuel L. A. Marshall, którego do dziś cytuje się jako „autorytet”, a żadnym autorytetem nigdy nie był. Co najwyżej był skandalistą obrażającym różnych żołnierzy. Uczyniono z niego oficjalnego historyka US Army, a facet był z wojsk inżynieryjnych plus do tego był dziennikarzem wojskowym. Wywindowano go do stopnia generała de facto za nic; tylko dlatego, żeby podnieść prestiż i wiarygodność jego badań, a jakość tych badań też jest przez wielu podważana, ale w książkach o Normandii namolnie pełno jest wzmianek z twierdzeń Marshalla. Marshall za rozsianie desantów spadochronowych i szybowcowych po Normandii oskarżył pilotów IX TCC USAAF, czyli Dziewiątego Troop Carrier Command, czyli po prostu związku taktycznego USAAF, który był lotnictwem transportowym i holującym szybowce oraz tym związkiem, który zawsze w Europie dowoził samolotami C-46 i C-47 spadochroniarzy i szybowce do miejsc ich operacji. Piloci IX TCC w noc D-Day nie zawiedli, bo zawiódł system oraz traktowanie ich jak mięsa armatniego. Tych pilotów ani nie wyszkolono do takich zadań, jak nocny desant w Normandii w taką pogodę, jaka tam panowała, ani nigdy ich nie informowano, czym tak naprawdę będą musieli na rozkaz się zajmować. Tylko żeby tę całą grandę zrozumieć to trzeba było zrobić to, czego Marshall nigdy z nikim nie zrobił. A nie zrobił: ● sprawdzenia tego, jak mamiono chłopaków do wstępowania do lotnictwa transportowego i co im obiecywano; ● szczegółowego wywiadu z dowódcą I TCC (związku taktycznego USAAF szkolącego pilotów dla IX TCC); ● szczegółowego wywiadu z gen. Gavinem na temat tego, dlaczego i jak zorganizował ćwiczenia pathfinderów na dwóch lotniskach Sycylii – Comiso i Ponte Olivo; ● szczegółowego wywiadu z dowódcą IX TCC; ● szczegółowego wywiadu z szefem pathfinderów IX TCC; ● szczegółowych fachowych wywiadów z pilotami samolotów i szybowców transportowych USAAF biorącymi udział w desancie normandzkim; ● profesjonalnego wywiadu z trzema zespołami meteorologów planujących inwazję; ● profesjonalnego wywiadu z kimś od amerykańskiego prawa lotniczego, kto skorelowałby Marshallowi to, co w tym prawie było, a do czego zmuszono pilotów IX TCC w noc inwazji. Za to wszystko pseudohistoryk Marshall powinien mieć niezliczone procesy o zniesławienie pilotów IX TCC, a nie chodzić po wojnie w nimbie „historyka” US Army. Czy to będzie Polska, czy to będzie świat, to nigdzie w naukach pomocniczych historii nie ma ani jednej dziedziny z zakresu aeronautyki. Ani jednej. Za to udrapowanych w piórka „historyka lotnictwa” są setki ludzi. Żeby oceniać pracę pilotów IX TCC w nocy 5/6 czerwca 1944 roku to trzeba mieć lotnicze wykształcenie, wyszkolenie i doświadczenie, albo być obstawionym ludźmi mającymi to wszystko w zawodowym życiorysie. Nie mogę tu robić wykładów z meteorologii, ale chciałbym zobaczyć Marshalla i jemu podobnych komentatorów pracy pilotów, jak za sterami C-47 sami – w warunkach takich chmur jakie wtedy tam były, czyli altocumulus, altostratus, cumulonimbus, stratofractus – celnie zrzuciliby pathfinderów w Normandii, żeby potem ci pathfinderzy celnie naprowadzali konkretne pułki spadochronowe i szybowcowe na ich zrzutowiska i lądowiska. W nocy (jak w D-Day) i w złej pogodzie (jak w D-Day) środki nawigacyjne były prawie żadne, bo tylko niedoskonała nawigacja zliczeniowa. Nawet „po meblach”, jak to się mówi, czyli z mapą po punktach terenowych trudno było lecieć, skoro nad terenem inwazji ciągle przetaczały się chmury frontów atmosferycznych (jakie wtedy tam się starły) i chwilami nic nie było widać, szczególnie w amerykańskich strefach desantów powietrznych, bo Brytyjczykom trochę się poszczęściło i mieli więcej „okien” w chmurach, szczególni ci lądujący szybowcami przy moście w Bénouville. Więc skoro ja, gość z innego kontynentu, mogę być obstawiony amerykańskim prawem lotniczym z II wojny i widzieć, co w nim jest, a do czego wyszkolono pilotów IX TCC to tym bardziej psim obowiązkiem takiego nieodpowiedzialnego Marshalla było posługiwanie się takimi dokumentami, jeśli chciał dokonywać ocen pracy pilotów w noc D-Day. Jeśli ja, gość z innego kontynentu, mogę mieć amerykańską bibliotekę z II wojny, gdzie widać, jak mamiono chłopaków, żeby wstępowali do IX TCC, a potem w co tych chłopaków wrobiono nie informując ich, że będą tarczami strzelniczymi dla flaku i że żadna potęga USAAF ich przed tym nie obroni to tym bardziej taki Marshall powinien to wiedzieć i patrzeć na noc D-Day obiektywnie. Ale był to kompletny amator udrapowany przez amerykańskie władze w piórka generała i „historyka”. I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. O tym wszystkim oczywiście nie jest film „Pressure”/„Niebo nad Normandią”, ale widocznych w trailerze wątków pogodowych i meteorologicznych jest na tyle sporo, że to dobrze, bo w kulturze obrazkowej, w jakiej żyjemy, prędzej to się przebije niż czytanie książek o D-Day, gdzie te sprawy pogodowe są traktowane za słabo, a w kontekście lotnictwa transportowego w ogóle, albo mikroskopijnie.
Tomasz70 Napisano 2 godziny temu Napisano 2 godziny temu Ad. polskiej wersji tytułu filmu. Oryginał to "Pressure". U nas, dystrybutorzy łopatologicznie upośledzając krajowego odbiorcę, musieli na dzień dobry wytłumaczyć mu, o co w tym filmie chodzi. "Niebo nad Normandią" ma być jak dzwon, obwieszczający wszem i wobec, że to dzieło o D-Day i największej operacji desantowej w historii - Overlord! A przecież ten tytuł "Pressure" nie jest zupełnie przypadkowy. To z niego wyziera presja, jakiej doświadczał Ike przed inwazją. Na nim bowiem, jako na Naczelnym Dowódcy Sił Sojuszniczych spoczywala wyłączna odpowiedzialność za sukces lub porażkę operacji, od której zależały losy wojny w Europie. 5 czerwca 1944, tuż przed decydującym, najdłuższym dniem, napisał i schował do szuflady oświadczenie, w którym, na wypadek niepowodzenia, wskazał, że ponosi wyłączną winę za poniesioną klęskę (poniżej ten dokument). Myślę, że nie byłoby wielkim błędem, gdyby zdecydowano się wyświetlać u nas ten film, jako "Presja". Zakładam, że wątek stresu i psychicznego napięcia Eisenhower'a będzie w nim bowiem wyraźnie zarysowany.
Jedburgh_Ops Napisano 1 godzinę temu Autor Napisano 1 godzinę temu Całkowita zgoda. Polski tytuł jest bezsensowny nawet gdyby temat „Nieba” i pogody miał stanowić połowę lub 3/4 tego filmu to tytułowa „Pressure” jest przecież kompletnie nie o tym. Polski tytuł ewidentnie jest pod gawiedź, która będzie myślała, że to jest taki „Szeregowiec Ryan II”. Że głównie będzie przygoda, jakieś zadanie dla żołnierzy, strzelaniny i wybuchy. A ikoniczne hasło „Normandia” w tytule wiadomo… nadzieja na batalistykę. A tu prawdopodobnie nic z tych rzeczy. Owszem, w CGI pewnie trochę scenek wojennych będzie zrobione (bo już jest i to widać) plus do tego nie w CGI, ale z aktorami i statystami, tylko – podejrzewam – będzie tego mało, bo nie o tym ma być ten film. Sprawdzam, jaki jest budżet tego filmu, ale jest utajniony, więc nie należy spodziewać się wielu rozbudowanych scenek bitewnych. Gdyby budżet był duży to byłoby to jedno z haseł reklamowych tego filmu, ale nie jest. Wojenne filmy wysokobudżetowe rozpoczynają się od budżetu 80 mln USD, a „Pressure” to raczej nie ta liga, bo to już widać po honorariach ekipy kostiumograficznej (patrz post nr 4). Wiem od kulis (bo moi koledzy nad tym pracowali), jak powstawały kostiumy np. do „Allied” z budżetem 85 mln USD. Mundur RCAF Brada Pitta powstawał w dwóch państwach Europy, a w produkcję samej tylko czapki RCAF dla Pitta były zaangażowane osoby z trzech państw z dwóch kontynentów. Bo tak pracują perfekcjoniści z porządnymi honorariami. Tymczasem sama tylko czapka Eisenhowera w „Pressure” to kabaret. Co nie zmienia faktu, że film może być bardzo dobry od strony faktograficznej. Bezsensowny polski tytuł tego filmu jest pod elektorat przeświadczony, że gdyby dać temu filmowi oryginalny tytuł „Presja” to by taki elektorat uciekał od tego filmu sądząc, że to może ciężko strawny dramat psychologiczny dla kin studyjnych. Polski tytuł jest ewidentnie pod robienie kasy. Jednowyrazowe tytuły filmów jak „Obsesja”, „Wstrząs”, „Split” i jeszcze do tego „Presja” to nie rokuje na generatora PLN.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się