Jedburgh_Ops Napisano 25 Luty Napisano 25 Luty Dla miłośników tematu. W Polsce od 11 września 2026. 13 milionów w 3 dni. Jeszcze nie miał premiery, a już okrzyknięto go arcydziełem
bodziu000000 Napisano 25 Luty Napisano 25 Luty (edytowane) Ciekaw jestem Twojej opinii Edytowane 25 Luty przez bodziu000000
Jedburgh_Ops Napisano 25 Luty Autor Napisano 25 Luty 3 minuty temu, bodziu000000 napisał: Ciekaw jestem Twojej opinii Z tego, co widzę w trailerze, to ja mam tylko wielką nadzieję, że ten film będzie radykalną rozprawą z bredniami wygadywanymi i wypisywanym o D-Day przez oficjalnego historyka U.S. Army gen. Samuela L. A. Marshalla. Facet niemający zielonego pojęcia o czymkolwiek co lotnicze wziął się za „autorytatywne” ocenianie pracy pilotów lotnictwa transportowego w czasie inwazji. To, co on twierdził to wyżyny niekompetencji, głupoty i wręcz chamstwa wobec tych pilotów. Na dodatek wyżyny manipulanctwa historią i zatajania pewnych faktów. Film na pewno nie będzie poświęcony bredniom Marshalla, ale zainteresowani tematyką D-Day wyciągną - mam nadzieję - z tego filmu, co trzeba.
Jedburgh_Ops Napisano 25 Luty Autor Napisano 25 Luty (edytowane) 5 godzin temu, bodziu000000 napisał: Ciekaw jestem Twojej opinii Pierwsza poważna wpadka ekipy kostiumografów, a przy tym wyjątkowo niechlujna i głupia, bo niezmiernie łatwa do uniknięcia. Wątpię, żeby za kostiumy odpowiadała w tym filmie ekipa takich guru od tych spraw, jak Joanna Johnston albo Andrew Fletcher lub Joe Hobbs, bo u nich każda niteczka w drugowojennych filmach musi być koszerna. Nie taką czapkę, nie z takim otokiem, nosił gen. Dwight D. Eisenhower i co więcej nie z takim orłem. Poniżej aktor grający w tym filmie Eisenhowera... ...a poniżej prawdziwy Eisenhower. No po prostu nie do wiary. Aukcje do dziś są zawalone i drugowojennymi czapkami oficerskimi US Army i orłami do nich. To wszystko można by skomponować do filmu w ciągu paru dni, żeby to było full kosher. No ale nie wyszło ekipie kostiumografów tego filmu i za to baty. Edytowane 25 Luty przez Jedburgh_Ops
bjar_1 Napisano 25 Luty Napisano 25 Luty Gdzie takiego orła kupić wydając jak najmniej i bez problemów?
Jedburgh_Ops Napisano 25 Luty Autor Napisano 25 Luty 6 minut temu, bjar_1 napisał: Gdzie takiego orła kupić wydając jak najmniej i bez problemów? Tak taniego, jak tutaj, to jeszcze nie widziałem, a nic mu nie dolega. Co więcej, to unikat, bo regulaminowy o wysokości 2⅜ cala. Orłów niewymiarowych, przeskalowanych jest pełno, ale trafić regulaminowego to jak wygrana na loterii. Sprzedający chyba nie bardzo wie, co sprzedaje.
Jedburgh_Ops Napisano 26 Luty Autor Napisano 26 Luty W dniu 25.02.2026 o 11:12, bodziu000000 napisał: Ciekaw jestem Twojej opinii Cześć Bodziu, Wcześniej napisałem Ci ogólnie to teraz bardziej szczegółowo. Film „Pressure”, a w polskiej wersji „Niebo nad Normandią”, jest o procesie decyzyjnym z ostatnich dni przed inwazją 6 czerwca 1944 roku oraz o tej tytułowej presji, jaka oddziaływała na gen. Eisenhowera jako głównodowodzącego całymi siłami alianckim na zachodnioeuropejskim TDW. W ramach tego procesu decyzyjnego kluczowym, a w zasadzie jedynym głównym czynnikiem była pogoda, bo wszystko inne od dawna było gotowe do inwazji. I w tym trailerze dwa razy pada słowo „storm” i raz słowo „weather”. Stąd moja nadzieja – czy płonna to się okaże – na jakość tego filmu. Widać zresztą w trailerze balon meteorologiczny, sztorm na morzu i symbolikę dwóch ścierających się ze sobą mas powietrza (chociaż de facto były to cztery masy – dwie niskiego i dwie wysokiego ciśnienia). Od 1 do 5 czerwca nad Kanałem La Manche codziennie ścierały się dwa fronty atmosferyczne. Takiego zjawiska nie było tam od 40 lat. Szansa na inwazję zaczęła rosnąć wraz z tym, jak nad Kanał zaczął się nasuwać front chłodny. Badały to wszystko trzy alianckie zespoły najlepszych meteorologów. Psim obowiązkiem pseudohistoryka Marshalla było zrobić drobiazgowe wywiady z tymi zespołami, żeby potem rzucać, albo nie, jakieś oskarżenia pod adresem pilotów transportowych. O takich sprawach literatura o D-Day wspomina marginalnie i nie prostuje żadnych kłamstw i bzdur Marshalla. Ten film też nie jest od takich spraw, ale skoro tak dużo jest tam o pogodzie to może ktoś pod wpływem tego filmu zastanowi się też nad bredniami Marshalla, a przynajmniej może kilku fanów lotnictwa to zrobi. I teraz o co mi chodziło z tą skandaliczną pseudonaukową, pseudoprofesjonalną i pseudohistoryczną robotą, jaką odstawił na temat D-Day facet, który nigdy nie miał do tego żadnych najmniejszych kwalifikacji, czyli jednogwiazdkowy gen. Samuel L. A. Marshall, którego do dziś cytuje się jako „autorytet”, a żadnym autorytetem nigdy nie był. Co najwyżej był skandalistą obrażającym różnych żołnierzy. Uczyniono z niego oficjalnego historyka US Army, a facet był z wojsk inżynieryjnych plus do tego był dziennikarzem wojskowym. Wywindowano go do stopnia generała de facto za nic; tylko dlatego, żeby podnieść prestiż i wiarygodność jego badań, a jakość tych badań też jest przez wielu podważana, ale w książkach o Normandii namolnie pełno jest wzmianek z twierdzeń Marshalla. Marshall za rozsianie desantów spadochronowych i szybowcowych po Normandii oskarżył pilotów IX TCC USAAF, czyli Dziewiątego Troop Carrier Command, czyli po prostu związku taktycznego USAAF, który był lotnictwem transportowym i holującym szybowce oraz tym związkiem, który zawsze w Europie dowoził samolotami C-46 i C-47 spadochroniarzy i szybowce do miejsc ich operacji. Piloci IX TCC w noc D-Day nie zawiedli, bo zawiódł system oraz traktowanie ich jak mięsa armatniego. Tych pilotów ani nie wyszkolono do takich zadań, jak nocny desant w Normandii w taką pogodę, jaka tam panowała, ani nigdy ich nie informowano, czym tak naprawdę będą musieli na rozkaz się zajmować. Tylko żeby tę całą grandę zrozumieć to trzeba było zrobić to, czego Marshall nigdy z nikim nie zrobił. A nie zrobił: ● sprawdzenia tego, jak mamiono chłopaków do wstępowania do lotnictwa transportowego i co im obiecywano; ● szczegółowego wywiadu z dowódcą I TCC (związku taktycznego USAAF szkolącego pilotów dla IX TCC); ● szczegółowego wywiadu z gen. Gavinem na temat tego, dlaczego i jak zorganizował ćwiczenia pathfinderów na dwóch lotniskach Sycylii – Comiso i Ponte Olivo; ● szczegółowego wywiadu z dowódcą IX TCC; ● szczegółowego wywiadu z szefem pathfinderów IX TCC; ● szczegółowych fachowych wywiadów z pilotami samolotów i szybowców transportowych USAAF biorącymi udział w desancie normandzkim; ● profesjonalnego wywiadu z trzema zespołami meteorologów planujących inwazję; ● profesjonalnego wywiadu z kimś od amerykańskiego prawa lotniczego, kto skorelowałby Marshallowi to, co w tym prawie było, a do czego zmuszono pilotów IX TCC w noc inwazji. Za to wszystko pseudohistoryk Marshall powinien mieć niezliczone procesy o zniesławienie pilotów IX TCC, a nie chodzić po wojnie w nimbie „historyka” US Army. Czy to będzie Polska, czy to będzie świat, to nigdzie w naukach pomocniczych historii nie ma ani jednej dziedziny z zakresu aeronautyki. Ani jednej. Za to udrapowanych w piórka „historyka lotnictwa” są setki ludzi. Żeby oceniać pracę pilotów IX TCC w nocy 5/6 czerwca 1944 roku to trzeba mieć lotnicze wykształcenie, wyszkolenie i doświadczenie, albo być obstawionym ludźmi mającymi to wszystko w zawodowym życiorysie. Nie mogę tu robić wykładów z meteorologii, ale chciałbym zobaczyć Marshalla i jemu podobnych komentatorów pracy pilotów, jak za sterami C-47 sami – w warunkach takich chmur jakie wtedy tam były, czyli altocumulus, altostratus, cumulonimbus, stratofractus – celnie zrzuciliby pathfinderów w Normandii, żeby potem ci pathfinderzy celnie naprowadzali konkretne pułki spadochronowe i szybowcowe na ich zrzutowiska i lądowiska. W nocy (jak w D-Day) i w złej pogodzie (jak w D-Day) środki nawigacyjne były prawie żadne, bo tylko niedoskonała nawigacja zliczeniowa. Nawet „po meblach”, jak to się mówi, czyli z mapą po punktach terenowych trudno było lecieć, skoro nad terenem inwazji ciągle przetaczały się chmury frontów atmosferycznych (jakie wtedy tam się starły) i chwilami nic nie było widać, szczególnie w amerykańskich strefach desantów powietrznych, bo Brytyjczykom trochę się poszczęściło i mieli więcej „okien” w chmurach, szczególni ci lądujący szybowcami przy moście w Bénouville. Więc skoro ja, gość z innego kontynentu, mogę być obstawiony amerykańskim prawem lotniczym z II wojny i widzieć, co w nim jest, a do czego wyszkolono pilotów IX TCC to tym bardziej psim obowiązkiem takiego nieodpowiedzialnego Marshalla było posługiwanie się takimi dokumentami, jeśli chciał dokonywać ocen pracy pilotów w noc D-Day. Jeśli ja, gość z innego kontynentu, mogę mieć amerykańską bibliotekę z II wojny, gdzie widać, jak mamiono chłopaków, żeby wstępowali do IX TCC, a potem w co tych chłopaków wrobiono nie informując ich, że będą tarczami strzelniczymi dla flaku i że żadna potęga USAAF ich przed tym nie obroni to tym bardziej taki Marshall powinien to wiedzieć i patrzeć na noc D-Day obiektywnie. Ale był to kompletny amator udrapowany przez amerykańskie władze w piórka generała i „historyka”. I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. O tym wszystkim oczywiście nie jest film „Pressure”/„Niebo nad Normandią”, ale widocznych w trailerze wątków pogodowych i meteorologicznych jest na tyle sporo, że to dobrze, bo w kulturze obrazkowej, w jakiej żyjemy, prędzej to się przebije niż czytanie książek o D-Day, gdzie te sprawy pogodowe są traktowane za słabo, a w kontekście lotnictwa transportowego w ogóle, albo mikroskopijnie.
Tomasz70 Napisano 26 Luty Napisano 26 Luty Ad. polskiej wersji tytułu filmu. Oryginał to "Pressure". U nas, dystrybutorzy łopatologicznie upośledzając krajowego odbiorcę, musieli na dzień dobry wytłumaczyć mu, o co w tym filmie chodzi. "Niebo nad Normandią" ma być jak dzwon, obwieszczający wszem i wobec, że to dzieło o D-Day i największej operacji desantowej w historii - Overlord! A przecież ten tytuł "Pressure" nie jest zupełnie przypadkowy. To z niego wyziera presja, jakiej doświadczał Ike przed inwazją. Na nim bowiem, jako na Naczelnym Dowódcy Sił Sojuszniczych spoczywala wyłączna odpowiedzialność za sukces lub porażkę operacji, od której zależały losy wojny w Europie. 5 czerwca 1944, tuż przed decydującym, najdłuższym dniem, napisał i schował do szuflady oświadczenie, w którym, na wypadek niepowodzenia, wskazał, że ponosi wyłączną winę za poniesioną klęskę (poniżej ten dokument). Myślę, że nie byłoby wielkim błędem, gdyby zdecydowano się wyświetlać u nas ten film, jako "Presja". Zakładam, że wątek stresu i psychicznego napięcia Eisenhower'a będzie w nim bowiem wyraźnie zarysowany.
Jedburgh_Ops Napisano 26 Luty Autor Napisano 26 Luty Całkowita zgoda. Polski tytuł jest bezsensowny nawet gdyby temat „Nieba” i pogody miał stanowić połowę lub 3/4 tego filmu to tytułowa „Pressure” jest przecież kompletnie nie o tym. Polski tytuł ewidentnie jest pod gawiedź, która będzie myślała, że to jest taki „Szeregowiec Ryan II”. Że głównie będzie przygoda, jakieś zadanie dla żołnierzy, strzelaniny i wybuchy. A ikoniczne hasło „Normandia” w tytule wiadomo… nadzieja na batalistykę. A tu prawdopodobnie nic z tych rzeczy. Owszem, w CGI pewnie trochę scenek wojennych będzie zrobione (bo już jest i to widać) plus do tego nie w CGI, ale z aktorami i statystami, tylko – podejrzewam – będzie tego mało, bo nie o tym ma być ten film. Sprawdzam, jaki jest budżet tego filmu, ale jest utajniony, więc nie należy spodziewać się wielu rozbudowanych scenek bitewnych. Gdyby budżet był duży to byłoby to jedno z haseł reklamowych tego filmu, ale nie jest. Wojenne filmy wysokobudżetowe rozpoczynają się od budżetu 80 mln USD, a „Pressure” to raczej nie ta liga, bo to już widać po honorariach ekipy kostiumograficznej (patrz post nr 4). Wiem od kulis (bo moi koledzy nad tym pracowali), jak powstawały kostiumy np. do „Allied” z budżetem 85 mln USD. Mundur RCAF Brada Pitta powstawał w dwóch państwach Europy, a w produkcję samej tylko czapki RCAF dla Pitta były zaangażowane osoby z trzech państw z dwóch kontynentów. Bo tak pracują perfekcjoniści z porządnymi honorariami. Tymczasem sama tylko czapka Eisenhowera w „Pressure” to kabaret. Co nie zmienia faktu, że film może być bardzo dobry od strony faktograficznej. Bezsensowny polski tytuł tego filmu jest pod elektorat przeświadczony, że gdyby dać temu filmowi oryginalny tytuł „Presja” to by taki elektorat uciekał od tego filmu sądząc, że to może ciężko strawny dramat psychologiczny dla kin studyjnych. Polski tytuł jest ewidentnie pod robienie kasy. Jednowyrazowe tytuły filmów jak „Obsesja”, „Wstrząs”, „Split” i jeszcze do tego „Presja” to nie rokuje na generatora PLN.
Jedburgh_Ops Napisano 27 Luty Autor Napisano 27 Luty Tak w ogóle to przed obejrzeniem tego filmu - a czasu do polskiej premiery jest dużo - to polecałbym przeczytanie przynajmniej pierwszego tomu dylogii historyka ś.p. Stephena E. Ambrose'a pt. „D-Day. 6 czerwca 1944. Przełomowa bitwa II wojny światowej” wydanego w Polsce w 1999 roku i wznawianego. Rzecz autorstwa biografa gen. Eisenhowera oraz założyciela i dyrektora Eisenhower Center. Film „Pressure” wbrew zasadom marketingu wszystko ma tajne/poufne - i budżet, i konsultantów historycznych, a to ostatnie jest w końcu najważniejsze, jeśli producenci filmu wzięli się za taki temat, za jaki się wzięli w tym filmie. Olbrzymi błąd i wielka szkoda, bo gdy np. nakręcano „Szeregowca Ryana”, czy „Kompanię braci” to od razu było wiadomo prawie wszystko o konsultantach historycznych, a przynajmniej o tych głównych. Gdy realizowano serial „Władcy przestworzy” to przynajmniej była burza wokół konsultantów historycznych i coś się działo, mniej lub bardziej merytorycznego, ale przynajmniej coś było wiadomo o tym, jakiego poziomu spodziewać się po serialu. „Pressure” produkuje wytwórnia Working Title Films, która nie ma żadnego doświadczenia w takich poważnych dziełach, jak omawiane tutaj. Do tej pory robili przede wszystkim filmy lekkie, łatwe i przyjemne oraz familijne. Jedyny biograficzny film, jaki wyprodukowali, a jaki wymagał od nich wiedzy historycznej to „Elizabeth”. Od razu więc widać, że wytwórnia Working Title Films to nie np. wytwórnia DreamWorks Pictures - stary wyjadacz na polu ważnych filmów wojennych wymagających dużej pracy konsultantów historycznych oraz nie spółka producencko-aktorska Spielberg/Hanks też mająca zjedzone zęby na filmach drugowojennych. Oby ta koszmarna czapka aktora grającego Eisenhowera nie była pierwszym przesłaniem związanym z filmem „Niebo nad Normandią” ;-)
Jedburgh_Ops Napisano 7 Marzec Autor Napisano 7 Marzec Jak jeden człowiek wpłynął na bieg historii. Powstał film o największej operacji wojskowej Nowy thriller wojenny „Niebo nad Normandią” to opowieść o odpowiedzialności, samotności decyzji i o tym, że największe bitwy toczą się w naszym umyśle. Akcja rozpoczyna się na 72 godziny przed lądowaniem w Normandii, kiedy to losy świata mają zależeć od… pogody.
toska Napisano 7 Marzec Napisano 7 Marzec 6 godzin temu, Jedburgh_Ops napisał: Jak jeden człowiek wpłynął na bieg historii. Powstał film o największej operacji wojskowej Nowy thriller wojenny „Niebo nad Normandią” to opowieść o odpowiedzialności, samotności decyzji i o tym, że największe bitwy toczą się w naszym umyśle. Akcja rozpoczyna się na 72 godziny przed lądowaniem w Normandii, kiedy to losy świata mają zależeć od… pogody. Ty mądry jesteś.... wykształcony... .oczytany...hmmm zgłębiający temat.... I tak zgadzam się z tobą .... Aleee... Pytanie nie brzmi jak TO wygląda...TYLKO i AŻ kto to ma paczać.
Jedburgh_Ops Napisano 7 Marzec Autor Napisano 7 Marzec 5 godzin temu, toska napisał: ...TYLKO i AŻ kto to ma paczać. Ale ten wątek forum czy film? Co do wątku mam najlepszą z możliwych wiadomość - piękno forum polega na tym, że nikt nie musi tu zaglądać. Co do filmu „Niebo nad Normandią” - może kogoś ten normandzki D-Day trochę interesuje; paru na krzyż maniaków tego tematu jest. W USA na „Szeregowca Ryana” na dzień dobry sprzedało się 46 mln biletów, a na całym świecie ponad 100 mln. Niech na to „Pressure” sprzeda się 30-40 proc. tego, co na „Szeregowca” to chyba już byłoby nieźle.
Jedburgh_Ops Napisano 9 Marzec Autor Napisano 9 Marzec W dniu 7.03.2026 o 12:30, Jedburgh_Ops napisał: Akcja rozpoczyna się na 72 godziny przed lądowaniem w Normandii, kiedy to losy świata mają zależeć od… pogody. I to jest dość niezła wiadomość dla miłośników historii D-Day, skoro media tak piszą o tym filmie. A przynajmniej z grubsza niezła wiadomość zważywszy, jak beznadziejnie jest ten fundamentalnie ważny czynnik traktowany w literaturze przedmiotu. Tyle tylko, że nie wierzę, żeby ten wątek został w filmie dokładnie wytłumaczony tak, żeby ludzie wreszcie po 82 latach zrozumieli to, o co chodziło z tą pogodą w powietrzu, nie na lądzie. W powietrzu, bo zła pogoda na lądzie rankiem 6 czerwca już nie obchodziła sił desantujących się z morza. Tych ludzi co najwyżej trochę pobujało na wodzie i trochę zmoczyło, ale nie musieli nigdzie błądzić i dramatycznie patrzeć na mapę, czy aby na pewno lądują w prawidłowym miejscu. Niektórzy mieli tylko nic nie znaczące z operacyjnego punktu widzenia przesunięcia desantu względem miejsc planowanych. Tymczasem w zmiennej wtedy pogodzie desantu spadochronowo-szybowcowego dotyczyła pogoda nie rankiem 6 czerwca, ale przed północą 5 czerwca i po północy 6 czerwca. A to nie te same pogody, co dla wojsk lądujących rano z morza. I nie te problemy z nawigacją. Tego kompletnie nikt nie tłumaczy, nikomu z historyków nie chce się poprosić o pomoc meteorologa, żeby porządnie zrelacjonować to, z czym się zetknął desant morski, a z czym się zderzył desant powietrzny w tym ikonicznym D-Day. Za to bezkrytycznie cytuje się np. pseudohistoryka Samuela L. A. Marshalla – żołnierza od budowy dróg, mostów i przepraw – któremu ktoś w US Army powiedział „wicie, rozumicie, od dziś będziecie generałem i historykiem”. Lubię historyka dr. Stephena E. Ambrose'a, ale należą mu się baty za to, jak potraktował sprawy pogodowe w tym jego dziele „D-Day. 6 czerwca 1944. Przełomowa bitwa II wojny światowej”. Jedyny konkret, jaki napisał, brzmiał: Cytat Przesuwał się front atmosferyczny i obniżało się ciśnienie. Ale jaki front się przesuwał? Bo frontów atmosferycznych jest pięć i każdy ma swoją specyfikę chmur oraz ich pułapów, co dla desantu powietrznego w D-Day miało fundamentalne znaczenie. Jak na biografa gen. Eisenhowera, jak na twórcę Eisenhower Center, jak na twórcę National D-Day Museum to Ambrose nie spisał się, ponieważ nie oddał tego dramatyzmu decyzji Eisenhowera co do desantu w Normandii, jakim ten dramatyzm w istocie był. A było tak z powodu niedoskonałości alianckich badań meteorologicznych, bo przecież alianci nie mieli obserwatoriów meteo w okupowanej Europie. Mogli co najwyżej zbierać jakieś pobieżne informacje z okrętów. U innych autorów można doczytać, że ten front atmosferyczny to był front chłodny. Okay. Ale jaki front chłodny? Bo są ich dwa – rodzaju I i rodzaju II. I znowu każdy ma swoją specyfikę chmur oraz ich pułapów, co nie było istotne dla sił desantujących się z morza, za to było bardzo istotne dla desantu powietrznego. I tak to leci w literaturze czy w innych mediach traktujących o desancie w Normandii. Wypisuje się/wygaduje się informacje, że desant powietrzny był rozsiany po Normandii tylko nie tłumaczy się dlaczego? Owszem, był rozsiany z przyczyn całkowicie niezależnych od pilotów, bo musiał być rozsiany z powodu różnych uwarunkowań, nie tylko pogodowych, jakie dotyczyły lotnictwa czasu II wojny światowej z jego możliwościami operacyjnymi. Czy film „Niebo nad Normandią” coś z tych spraw wytłumaczy to wątpię, ale dobrze, że pójdzie z ekranu chociaż jakiś sygnał o takich sprawach. A kto będzie chciał to sobie podrąży temat.
Jedburgh_Ops Napisano 11 Marzec Autor Napisano 11 Marzec (edytowane) To, co pokazuję poniżej, nadal nie tłumaczy tego, co się stało z desantem powietrznym nad Normandią, niemniej warto zobaczyć od strony meteorologicznej o czym ma być film „Niebo nad Normandią”. Oraz oczywiście o dramatycznej decyzji gen. Eisenhowera czy ruszać z inwazją, czy jeszcze poczekać? Eisenhower podjął tę decyzję jak w „rosyjskiej ruletce”, bo nawet dziś ktoś decydujący o tak gigantycznej operacji do ostatniej chwili zbierałby informacje z satelitów meteorologicznych. A ich Eisenhower nie miał, tymczasem miał przed sobą zjawiska atmosferyczne, jakich - jak wspomniano powyżej - nie było w tym rejonie świata od 40 lat. Przy całym moim ostrym krytycyzmie, że nikt nigdy do tej pory nie zechciał opisać desantu powietrznego z punktu widzenia pilota czy to wiozącego spadochroniarzy, czy też holującego szybowiec - czyli co pilot mógł widzieć i jakie miał środki nawigacyjne - to chociaż odrobinę próbuje się obrazowo przedstawiać pewne kwestie. Poniżej są odtworzone mapy pogodowe z dni 1-6 czerwca 1944 roku. Z nieznanych mi przyczyn nie pokuszono się w tych mapach o pokazanie mapy z 5 czerwca, gdy przed północą startowała armada desantu powietrznego. Szkodliwe dla sprawy niedociągnięcie autorów powyższych map staram się nadrobić poniżej. 5 czerwca 1944 roku gen. Eisenhower otrzymał od losu wyjątkowo wredny podarek w postaci zjawiska zwanego siodłem barycznym. Zrobiłem do tego planszę, żeby z grubsza było wiadomo, o co chodzi. Siodło baryczne charakteryzuje się trudną przewidywalnością, tym bardziej więc Eisenhower grał ze swoimi decyzjami w „rosyjską ruletkę”. W siodle barycznym wszystko wciąż się zmienia a wiatry wieją w różnych kierunkach, co dla pilotów jest koszmarem do obliczenia sobie tzw. kąta znoszenia, żeby móc gdzieś trafić. W siodle barycznym mogą być przejaśnienia, opady i burze. Może być wszystko. „Rosyjska ruletka” w kwestii tego, czy ruszać z inwazją i czy piloci desantu powietrznego nie pogubią się po drodze? C.d.n. Edytowane 11 Marzec przez Jedburgh_Ops
Jedburgh_Ops Napisano 12 Marzec Autor Napisano 12 Marzec Z tego, co widać w trailerze i co się czyta o tym filmie jednym z jego bohaterów jest brytyjski meteorolog płk James M. Stagg. W dniach poprzedzających inwazję Eisenhower spędzał z nim najwięcej czasu i jest to dość dobrze opisane u historyków Ambrose'a i Beevora. Mamy godzinę 4 nad ranem 5 czerwca 1944 i zbliżamy się do decyzji Eisenhowera o realizacji desantu w Normandii. Z jakimi faktami Eisenhower się mierzy?: ● ma wsadzonego do obozu internowania najwybitniejszego meteorologa pracującego w USA – dr. Karla O. Lange (posunięcie jak z epoki makkartyzmu), czyli nie ma go; ● ma trzy żrące się między sobą zespoły amerykańskich i brytyjskich meteorologów; ● w szykowanym do skoku we Francji zespole OSS meteorologa nie ma; ● w szykowanym do skoku we Francji zespole Jedburgh meteorologa nie ma; ● w szykowanym do skoku we Francji zespole SAS meteorologa nie ma; ● we francuskiej partyzantce FFI meteorologów nie ma; ● ma roztropną 21-letnią irlandzką urzędniczkę pocztową Maureen Flavin, którą zobligowano do obserwacji pogody i to ona jako pierwsza poinformowała o dużym spadku ciśnienia na zachodzie Irlandii, co miało duże znaczenie dla pogody w D-Day. ● w powietrzu w rejonie Kanału La Manche ma: • Mieszaninę: siodła barycznego, niżu i frontu chłodnego I rodzaju (tego z deszczem – patrz post powyższy); • Wiatr o sile 5 w skali Beauforta (8÷10,7 m/s | 29÷39 km/h). Dość silny wiatr o zmiennych kierunkach, czyli koszmar dla pilota, aby obliczyć sobie kąt znoszenia, żeby gdziekolwiek w ogóle trafić; ● nad Francją ma chmury: • ac → altocumulus (średnie kłębiaste); dolna granica 2500 m / górna granica 6000 m • as → altostratus (średnie warstwowe); dolna granica 2500 m / górna granica 5000 m • cb → cumulonimbus (kłębiaste deszczowe) dolna granica 600 m / górna granica 12000 m • cu → cumulus (kłębiaste) dolna granica 300 m / górna granica 6800 m • sc → stratocumulus (kłębiasto-warstwowe) dolna granica 200 m / górna granica 2500 m • st fr → stratus fractus (jednolita, szara, gęsta mgła) dolna granica 50 m / górna granica 2000 m ● nie ma żadnych środków radionawigacji do celnego zrzutu spadochroniarzy-pathfinderów, aby dopiero oni mogli użyć radionawigacji dla celnego desantu powietrznego w ramach systemu Rebecca/Eureka; ● dla pilotów wiozących spadochroniarzy i holujących szybowce ma do „zaoferowania” rygorystyczną ciszę radiową, czyli zero szans dla pilotów na uaktualnienie im w powietrzu prognozy meteorologicznej, żeby np. mogli od nowa obliczyć sobie tzw. nawigacyjny trójkąt prędkości z kątem znoszenia; ● w związku z powyższym dla pilotów desantu powietrznego ma ofertę najprymitywniejszej nawigacji jak z początków lotnictwa – nawigację zliczeniową i wzrokową. Tę ostatnią na zasadzie cudu przy takich chmurach, jakie były nad Normandią. Reasumując powyższe – Eisenhower o godz. 4 dnia 5 czerwca (decyzja o inwazji jeszcze nie zapada) ma: 1. Warunki do desantu z morza, bo 5 w skali Beauforta na krótkiej trasie przez Kanał La Manche każdy wytrzyma; nie ma co demonizować tej piątki. 2. Nie ma żadnych najmniejszych warunków do desantu powietrznego, jeśli ma być celny, a miał być bardzo celny. Poniżej tabelka z „przygodami” dla pilotów wlatujących we front chłodny, a to jest tylko część takich „przygód”, jaka była nad Normandią w czasie inwazji. Poniżej odwzorowanie z raportów płk. Stagga pogody nad Normandią 5 czerwca. Widać zachmurzenie nad strefami lądowań spadochroniarzy i szybowców. Miarą zachmurzenia może być skala oktanowa (od zera do 8) albo skala procentowa. Tu wybrano tę drugą. Widać, że nad zrzutowiskami i lądowiskami zachmurzenie w ciągu dnia było od 30 do 100 proc. C.d.n.
Jedburgh_Ops Napisano 2 Czerwiec Autor Napisano 2 Czerwiec Świetne recenzje. „Jeden z najlepszych filmów wojennych ostatnich lat” Tydzień przed 82. rocznicą lądowania w Normandii w amerykańskich kinach miał premierę dramat wojenny "Niebo nad Normandią". Nie jest to film, który rozmachem może równać się z "Szeregowcem Ryanem" (choćby dlatego, że skupia się na wydarzeniach poprzedzających D-Day), ale recenzje zbiera świetne. Dramat wojenny zbiera bardzo dobre recenzje. Na portalu Rotten Tomatoes otrzymał 88 proc. pozytywnych ocen od krytyków i aż 95 proc. od widzów.
Jedburgh_Ops Napisano 5 Czerwiec Autor Napisano 5 Czerwiec W dniu 12.03.2026 o 14:29, Jedburgh_Ops napisał: C.d.n. Dziś 6 czerwca 2026 roku, czyli 82. rocznica inwazji na Francję. W stosunku do postu powyższego posuwamy się o kwadrans. Mamy godzinę 4.15 nad ranem 5 czerwca 1944 roku. Gen. Eisenhower podejmuje decyzję, że inwazja na Francję ruszy w nocy z 5 na 6 czerwca. Ruszy w taką pogodę, o jakiej ma informację, że jest obecnie i w taką pogodę, jaką prognozują mu na 6 czerwca trzy skłócone zespoły jego meteorologów oddelegowanych specjalnie dla niego na okoliczność inwazji. Należy zaznaczyć, że nie ma takich cudów, aby zjawiska atmosferyczne towarzyszące wspomnianym frontowi chłodnemu I rodzaju oraz siodłu barycznemu rozeszły się tak łatwo w kilka-kilkanaście godzin. Eisenhower stanął przed decyzją po prostu straszną – czegokolwiek by nie zrobił to zrobiłby źle. I dlatego: Decyzja o desancie morskim Prawidłowa. Decyzja o desancie powietrznym Gdyby podjął ją dziś przy takich niepewnych prognozach, jakie miał, to zakończyłby karierę przed sądem, a nie jako głównodowodzący na zachodnioeuropejskim TDW i przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych. Wcześniej wspomniałem historyka Stephena E. Ambrose'a. Z kolei historyk Antony Beevor w jego „cegle” (605 stron w wydaniu polskim) pt. „D-Day. Bitwa o Normandię” postanowił kompletnie nie poruszać kwestii prawidłowości decyzji o desancie powietrznym w taką pogodę, jaka panowała; kompletnie nie poruszać jakości desantu powietrznego i jego niecelności, rozproszenia, dezintegracji; postanowił nie oceniać pracy pilotów transportowych. Dziwne podejście do tak ważnego tematu, ale tak postanowił. Jednocześnie – na szczęście – nie korzysta z bzdur na takie tematy autorstwa gen. Samuela L. A. Marshalla, urzędowego historyka od D-Day. Nawet dziś lotnictwo taktyczne nie lata w taką pogodę, w jakiej odbyły się desanty spadochronowo-szybowcowe inwazji na Francję. Tu dopiero widać, przed jaką potworną decyzją został postawiony Eisenhower i jak musiał się z tym czuć. Desanty spadochronowe i szybowcowe D-Day spotkały się wyłącznie z „czynnikiem” szczęścia, czyli z żadnym czynnikiem, a wojskowość to jednak dziedzina nauki oparta wyłącznie na konkretnych czynnikach. Na dodatek przed Eisenhowerem zatajono informację, że amerykańscy piloci szybowcowi są niedoszkoleni w operacjach nocnych, a inwazja z powietrza wszak miała być w nocy. Tu kolejne zjawisko, za które dziś poszliby siedzieć do Leavenworth wszyscy ci, którzy a) do niedoszkolenia dopuścili; b) zataili to przed Eisenhowerem. Kompletnie bezkrytyczni i niekompetentni pod tym względem historycy jak ognia unikają tego tematu, żeby nie naruszać ogólnego wizerunku Eisenhowera, decydentów USAAF, koncepcji inwazji i prestiżu jednostek wojskowych biorących w niej udział. Tak samo przed Eisenhowerem zatajano stopień przygotowania do inwazji Brytyjczyków. U nich z kolei panowało np. niedoszkolenie w strzelaniu z PIAT-ów. O tym też od zawodowych historyków D-Day się nie dowiemy, tylko z innych źródeł, tak jak o niedoszkolonych pilotach szybowców transportowych USAAF. Takim „materiałem ludzkim” dysponował Eisenhower i z tym, oprócz koszmarnej pogody, musiał ruszać do inwazji. Eisenhower musiał podjąć najbardziej ryzykowną decyzję w całej historii wojskowości, skoro inwazja na Francję to największa tego typu operacja w historii. I musiał ją podejmować przy takich środkach naukowo-technicznych meteorologii, jakie ówcześnie istniały oraz przy ograniczonej liczbie obserwatoriów meteorologicznych. Na dodatek Amerykanie sami sobie wsadzili do obozu internowania w ramach ustawy o „wrogich obcych” przedwojennego szefa meteorologów słynnego Massachusetts Institute of Technology, dr. Karla O. Lange, ponieważ był Niemcem, który… uciekł do USA przed hitleryzmem. A był jednym z najwybitniejszych ówczesnych meteorologów świata. Takie to „pomocne” dla Eisenhowera zjawiska miały wtedy miejsce (jak w duchu późniejszego makkartyzmu, jak widać). Teraz wyobraźmy sobie: Jesteśmy pilotem C-47, który albo wiezie spadochroniarzy, albo holuje szybowiec transportowy. Na odprawie przedlotowej komunikat meteorologiczny jest praktycznie rzecz biorąc prawie żaden, bo co pewnego można powiedzieć, jeśli nad Kanałem La Manche trwa koszmarne dla pilotów zjawisko atmosferyczne, jakiego tam nie było od 40 lat – patrz opis powyżej. ● Mimo wszystko startujemy naszym C-47, bo taki jest rozkaz. ● Przed nami w ich C-47 wystartowali najwybitniejsi piloci-pathfinderzy, zmobilizowani do wojska starzy rutyniarze z linii lotniczych, żeby przy takiej pogodzie choć spróbować celnie zrzucić spadochroniarzy-pathfinderów, aby ci ustawili na zaplanowanych zrzutowiskach i lądowiskach szybowcowych transpondery Eureka. ● Wystartowaliśmy z Wielkiej Brytanii i lecimy. ● Nawigacja wzrokowa prawie nie działa przy takim zachmurzeniu, a jeśli działa to na zasadzie szczęśliwego trafu, a na razie i tak jesteśmy nad morzem, więc i tak guzik wiemy, czy dobrze lecimy. ● Zbliżamy się do brzegu Francji. ● Nawigacja zliczeniowa prawie nie działa, bo jak obliczać nawigacyjny trójkąt prędkości i kąt znoszenia przy dość silnym ciągle zmieniającym kierunki wietrze. ● Wlatujemy nad Normandię. ● Skorelowanie sobie nawigacji wzrokowej i zliczeniowej działa, albo nie działa. Działa tylko szczęściarzom, którzy mieli pod samolotem „okno” w chmurach i w świetle Księżyca zobaczyli jakiś zarys terenu. ● Obowiązuje cisza radiowa. W związku z nią nikt przez radio nie skoryguje nam komunikatu meteorologicznego. ● Obowiązuje cisza radiowa. Z jej powodu kompletnie nic nie wiemy, czy piloci-pathfinderzy celnie zrzucili spadochroniarzy-pathfinderów i czy w związku z tym można liczyć na to, że lider naszej formacji odbierze w jego interrogatorze Rebecca jakiś prawidłowy sygnał do zrzutu spadochroniarzy albo do zwolnienia szybowców, czy też nie? ● Czyli wiemy, że nic nie wiemy – musimy liczyć tylko na siebie na ile nas wyszkolono, a jesteśmy tylko wojennym narybkiem lotnictwa; tylko sierżantem-pilotem, Flight Officerem (młodszym chorążym), podporucznikiem, porucznikiem, kapitanem, maksymalnie majorem i nie mamy za sobą tysięcy godzin nalotu z linii lotniczych w warunkach VFR i IFR (z widocznością i bez widoczności). ● Jedni piloci samolotowi coś widzą, inni kompletnie nic nie widzą z powodu fatalnej pogody, wciąż dużego zachmurzenia. ● Dodatkowo nad amerykańskimi lądowiskami szybowców leje deszcz. ● Intensywnie strzela flak, a nie wolno nam ani drgnąć, żeby zejść z kursu i robić jakieś uniki bez względu na to, czy jesteśmy na prawidłowym kursie do zrzutu spadochroniarzy lub zwolnienia szybowca, czy nie. ● Gdy nad wieloma zrzutowiskami i lądowiskami nieraz mało co widać, nie wszyscy spadochroniarze-pathfinderzy (nie z ich winy) nadali sygnały radionawigacji dla odpowiednich zrzutowisk i lądowisk, gdy strach przed intensywnym flakiem wygasza już normalną pracę na pokładzie samolotu, w tym pracę nawigatora – trzeba już albo zrzucić spadochroniarzy, albo zwolnić z holu szybowiec. ● I tak się dzieje bez względu na wszystko, bo w operację wdał się chaos, brak zarządzania nią na skutek braku podstawowych informacji nawigacyjnych i informacji od spadochroniarzy-pathfinderów. Po informacje, co było dalej odsyłam do książek, ponieważ nie o tym jest film „Niebo nad Normandią”. Ewentualnie odsyłam do poniższych mapek ukazujących efekty amerykańskiego desantu powietrznego, w którym w zasadzie żaden pododdział szybowcowy nie wylądował tam, gdzie miało to mieć miejsce, a spadochroniarzy również rozsiano w sposób nie pozwalający realizować stu procent zadań. Szczęściarzami okazali się tylko brytyjscy piloci samolotowi, którzy trafiali na duże przerwy w chmurach, dzięki czemu dość celnie zrealizowali zadania desantowe. Mistrzostwem świata było brytyjskie lądowanie szybowców przy moście w Bénouville zwanym od tamtego czasu „Mostem Pegaza”. Ocenia się, że było to jedno z dwóch, najwyżej trzech najdoskonalszych, najcelniejszych lądowań szybowców transportowych w historii tego rodzaju lotnictwa. Ale to dlatego, że – jak wspominali piloci Glider Pilot Regiment – po prostu mieli idealną widoczność w świetle Księżyca i bez chmur. I to tyle. Rotten Tomatoes jest kompletnie wyprane z litości dla lichych filmów, cieszy więc, że „Niebo nad Normandią” ma tam bardzo wysokie oceny. Życzę przyjemnego oglądania „Nieba nad Normandią”, gdy we wrześniu wejdzie do polskich kin albo na platformy streamingowe.
Jedburgh_Ops Napisano 8 Czerwiec Autor Napisano 8 Czerwiec „Szczególny rodzaj ohydności”. Oburzenie po słowach Hegsetha w Normandii Klasy się nie kupi, za to bycie śmieciem jest super fajne, ponieważ jest za darmo.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się