Jedburgh_Ops Napisano wczoraj o 10:03 Napisano wczoraj o 10:03 My bardzo Pani dziękujemy, że chciała się Pani z nami podzielić rodzinną historią, która jest jednym wielkim dramatem. Jesteśmy tu - na ile to możliwe - od pomagania w takich sprawach i cieszę się, że choć odrobinę naświetliliśmy nieco szerszy kontekst tego, w czym przymusowo musiał tkwić Pani tata. Serdecznie pozdrawiam.
BF.Cieszyniok Napisano 23 godziny temu Napisano 23 godziny temu Ja rowniez dziekuje za interesujaca historie. Takie wspomnienia nalezy spisac i dzielic sie z innymi. W Gdansku pasowala by do wystawy "Nasi Chlopcy". Do Norwegi trafil wtedy jako 19 latek rowniez brat mojej babci. Udalo mu sie przezyc i wrocic do Debowca kolo Cieszyna. Pomagal wyjsc na lad niektorym nieszczesnikom z "Tirpiza", dostalem jako dzieciak od niego banknot 1 Norweska Korone z 1943, ktora przywiozl z tamtad, mam ja do dzis. Moze jeszcze w tej kwesti dwa male punkty, moze cos pomoga. 1. Rocznik 1924 powolywany do sluzby w Wehrmachcie w calej Rzeszy (z dolaczonymi terenami jak Pomorze czy Slask) rozpoczeto od 15. pazdziernika 1942 roku. Lacznie bylo w tym roczniku 654.057 poborowych, do kwietnia 1942 roku zglosilo sie ochotniczo 58.000. W grudniu 1943 bylo wcielonych juz 218.033. Wojny nie przezylo ginac w szeregach Wehrmachtu 226.610, czyli 34,65 % calego rocznika poborowego. 2. Kwestia to podpisanie Volkslisty. Wujek Volkslisty nie podpisywal rowniez, ale do WH wciagniety zostal. W tym przypadku tlumaczy sie to nastepujaco. Podczas wpisywania na Volksliste byl jeszcze nieletni a jego rodzice, moji pradziadkowie mieli wiecej dzieci i mlodszych, wiec podpisac trzeba bylo, aby gospodarstwa nie stracic. Wedluk prawa Niemieckiego obywatelsto przechodzi z Ojca na syna, wiec skoro ojciec byl Niemcem, bo podpisal, syn automatycznie juz nim byl, nie musial podpisywac. Pelnoletnosc osiagano wowczas z ukonczeniem 21 roku zycia. Pozdrawiam serdecznie
Jedburgh_Ops Napisano 23 godziny temu Napisano 23 godziny temu 6 minut temu, BF.Cieszyniok napisał: Ja rowniez dziekuje za interesujaca historie. Takie wspomnienia nalezy spisac i dzielic sie z innymi. W Gdansku pasowala by do wystawy "Nasi Chlopcy". Dlatego przerzucę ten wątek do działu „Wojny światowe”, bo to jedna wielka edukacja, co tu było napisane. Wielka szkoda, żeby ten wątek przepadł w dziale „Identyfikacji”, gdzie wątki sypią się jak z karabinu maszynowego, żyją krótko i potem mało kto zwraca na nie uwagę. Nieco skoryguję tylko tytuł wątku.
IzabelaS Napisano 21 godzin temu Autor Napisano 21 godzin temu (edytowane) W takim razie dorzuce jeszcze maly komentarz. Co istotne z punktu widzenia dyskusji o udziale Polaków w Wehrmachcie, ojciec nigdy nie był na niemieckiej liście narodowościowej i nigdy nie podpisał ankiety, chociaż go kilkukrotnie w tym celu wzywano, i nawet dano w tym celu wojskowy urlop. Z tego, co wiem, był bezpaństwowcem pod opieką państwa niemieckiego (Schutzangehöriger), czyli w grupie tych, którzy nie złożyli ankiety albo których nie zaliczono do żadnej z czterech grup. (Po wojnie powołano go zresztą do Komisji Rehabilitacyjnej, która w poniżającej procedurze odbierała od zastraszonych mieszkańców z grupy 3 listy narodowościowej podpisy przyrzekajace „wierność Państwu Polskiemu”). Natknęłam się na kilka ciekawych źródeł, które mogły to tłumaczyć, patrz np.: stutthof.org/zeszyty/6/3.pdf: „(…) trudno określić, ilu Polaków zostało powołanych do wojska niemieckiego, mimo niewpisania ich na niemiecką listę narodowościową i tym samym nienadania im niemieckiej przynależności państwowej. Jak wynika z relacji i wywiadów przeprowadzonych przez autora niniejszego artykułu z wcielonymi do wojska niemieckiego Polakami, pobór nie wpisanych na Pomorzu Gdańskim nie był tak masowy jak na Śląsku, niemniej jednak takie przypadki były. [..] Należy podkreślić, że pobór do wojska niemieckiego następował przed prawnym (w rozumieniu niemieckim) uregulowaniem tej sprawy w stosunku do osób wpisanych na listę narodowościową. Poza tym przez cały czas stan faktyczny w tej sprawie odbiegał od niemieckich ustaleń prawnych. Istniał również konflikt między niemiecką administracją a OKW (Oberkommando der Wehrmacht) na tle sprawy realizacji obowiązku służby wojskowej w stosunku do osób wpisanych na listę narodowościową. OKW bowiem starało się wcielić jak największą liczbę mężczyzn, widząc w realizacji wpisu na niemiecką listę narodowościową możliwość uzupełnienia rezerw wojskowych.” I dalej: „Tajny ogólnik ministerstwa spraw wewnętrznych z dnia 4 sierpnia 1943 r. ustanowił, że na listę mogą być wpisane powołane do Wehrmachtu osoby narodowości i obywatelstwa polskiego, które wniosku nie przedłożyły, lub których wnioski załatwiono odmownie, a odpowiadają wymogom rasowym, były pod niemieckim wpływem kulturalnym oraz były przynajmniej rok w wojsku z oceną dodatnią. W ten sposób zatrzymano w wojsku niemieckim wielu Polaków powołanych do niego nawet wbrew prawu niemieckiemu.” Jak ojciec wspomina, na próby oporu niemiecki dowódca podsuwał mu lusterko, każąc się przyjrzeć swojej twarzy (był blondynem o niebieskich oczach) i krzycząc: „Zobacz, masz twarz niemiecką, krew niemiecką, z Ciebie jest Niemiec. Ty tylko o tym nie wiesz, bo wychowany jesteś po polsku. Za co winić nie możemy Ciebie, lecz tych, co Cię wychowali. W pierwszym rzędzie Twych rodziców. Mamy się nad nimi zemścić?” Poruszyło mnie też ojca wspomnienie (podobne są również opisane we wspomnianym artykule Konrada Ciechanowskiego), w którym pomorscy żołnierze – ku przerażeniu żegnających ich rodzin – odjeżdżając, śpiewali „Serdeczna Matko”. (Patrz też np.: https://www.tygodnikpowszechny.pl/volksdeutsche-z-pomorza-i-polacy-w-wehrmachcie?check_logged_in=1) https://www.trojmiasto.pl/historia/Polnocne-Kaszuby-w-mrokach-wojny-Czesc-II-n154940.html) Edytowane 21 godzin temu przez IzabelaS
IzabelaS Napisano 21 godzin temu Autor Napisano 21 godzin temu (edytowane) 1 hour ago, BF.Cieszyniok said: Ja rowniez dziekuje za interesujaca historie. Takie wspomnienia nalezy spisac i dzielic sie z innymi. W Gdansku pasowala by do wystawy "Nasi Chlopcy". Do Norwegi trafil wtedy jako 19 latek rowniez brat mojej babci. Udalo mu sie przezyc i wrocic do Debowca kolo Cieszyna. Pomagal wyjsc na lad niektorym nieszczesnikom z "Tirpiza", dostalem jako dzieciak od niego banknot 1 Norweska Korone z 1943, ktora przywiozl z tamtad, mam ja do dzis. Moze jeszcze w tej kwesti dwa male punkty, moze cos pomoga. 1. Rocznik 1924 powolywany do sluzby w Wehrmachcie w calej Rzeszy (z dolaczonymi terenami jak Pomorze czy Slask) rozpoczeto od 15. pazdziernika 1942 roku. Lacznie bylo w tym roczniku 654.057 poborowych, do kwietnia 1942 roku zglosilo sie ochotniczo 58.000. W grudniu 1943 bylo wcielonych juz 218.033. Wojny nie przezylo ginac w szeregach Wehrmachtu 226.610, czyli 34,65 % calego rocznika poborowego. 2. Kwestia to podpisanie Volkslisty. Wujek Volkslisty nie podpisywal rowniez, ale do WH wciagniety zostal. W tym przypadku tlumaczy sie to nastepujaco. Podczas wpisywania na Volksliste byl jeszcze nieletni a jego rodzice, moji pradziadkowie mieli wiecej dzieci i mlodszych, wiec podpisac trzeba bylo, aby gospodarstwa nie stracic. Wedluk prawa Niemieckiego obywatelsto przechodzi z Ojca na syna, wiec skoro ojciec byl Niemcem, bo podpisal, syn automatycznie juz nim byl, nie musial podpisywac. Pelnoletnosc osiagano wowczas z ukonczeniem 21 roku zycia. Pozdrawiam serdecznie Bardzo dziekuje, dane z pkt 1 przerazajace. Bardzo ciekawe tez, co Pan pisze w pkt 2, byc moze tak wlasnie bylo. Dorzucilam jeszcze dodatkowe zrodlo o podobnych przypadkach. Edytowane 21 godzin temu przez IzabelaS
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się