Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

My bardzo Pani dziękujemy, że chciała się Pani z nami podzielić rodzinną historią, która jest jednym wielkim dramatem.

Jesteśmy tu - na ile to możliwe - od pomagania w takich sprawach i cieszę się, że choć odrobinę naświetliliśmy nieco szerszy kontekst tego, w czym przymusowo musiał tkwić Pani tata.

Serdecznie pozdrawiam.

Napisano

Ja rowniez dziekuje za interesujaca historie. Takie wspomnienia nalezy spisac i dzielic sie z innymi. W Gdansku pasowala by do wystawy "Nasi Chlopcy".

 

Do Norwegi trafil wtedy jako 19 latek rowniez brat mojej babci. Udalo mu sie przezyc i wrocic do Debowca kolo Cieszyna. Pomagal wyjsc na lad niektorym nieszczesnikom z "Tirpiza", dostalem jako dzieciak od niego banknot 1 Norweska Korone z 1943, ktora przywiozl z tamtad, mam ja do dzis.

 

Moze jeszcze w tej kwesti dwa male punkty, moze cos pomoga.

1. Rocznik 1924 powolywany do sluzby w Wehrmachcie w calej Rzeszy (z dolaczonymi terenami jak Pomorze czy Slask) rozpoczeto od 15. pazdziernika 1942 roku.

Lacznie bylo w tym roczniku 654.057 poborowych, do kwietnia 1942 roku zglosilo sie ochotniczo 58.000. W grudniu 1943 bylo wcielonych juz 218.033. Wojny nie przezylo ginac w szeregach Wehrmachtu 226.610, czyli 34,65 % calego rocznika poborowego.

 

2. Kwestia to podpisanie Volkslisty. Wujek Volkslisty nie podpisywal rowniez, ale do WH wciagniety zostal. W tym przypadku tlumaczy sie to nastepujaco. Podczas wpisywania na Volksliste byl jeszcze nieletni a jego rodzice, moji pradziadkowie mieli wiecej dzieci i mlodszych, wiec podpisac trzeba bylo, aby gospodarstwa nie stracic. Wedluk prawa Niemieckiego obywatelsto przechodzi z Ojca na syna, wiec skoro ojciec byl Niemcem, bo podpisal, syn automatycznie juz nim byl, nie musial podpisywac. Pelnoletnosc osiagano wowczas z ukonczeniem 21 roku zycia.

 

Pozdrawiam serdecznie

Napisano
6 minut temu, BF.Cieszyniok napisał:

Ja rowniez dziekuje za interesujaca historie. Takie wspomnienia nalezy spisac i dzielic sie z innymi. W Gdansku pasowala by do wystawy "Nasi Chlopcy".

Dlatego przerzucę ten wątek do działu „Wojny światowe”, bo to jedna wielka edukacja, co tu było napisane. Wielka szkoda, żeby ten wątek przepadł w dziale „Identyfikacji”, gdzie wątki sypią się jak z karabinu maszynowego, żyją krótko i potem mało kto zwraca na nie uwagę. Nieco skoryguję tylko tytuł wątku.

  • Jedburgh_Ops changed the title to Wojenny dramat Polaka z Pomorza w II w.ś. ● Jeden z przykładów
Napisano (edytowane)

W takim razie dorzuce jeszcze maly komentarz.

Co istotne z punktu widzenia dyskusji o udziale Polaków w Wehrmachcie, ojciec nigdy nie był na niemieckiej liście narodowościowej i nigdy nie podpisał ankiety, chociaż go kilkukrotnie w tym celu wzywano, i nawet dano w tym celu wojskowy urlop. Z tego, co wiem, był bezpaństwowcem pod opieką państwa niemieckiego (Schutzangehöriger), czyli w grupie tych, którzy nie złożyli ankiety albo których nie zaliczono do żadnej z czterech grup. (Po wojnie powołano go zresztą do Komisji Rehabilitacyjnej, która w poniżającej procedurze odbierała od zastraszonych mieszkańców z grupy 3 listy narodowościowej podpisy przyrzekajace „wierność Państwu Polskiemu”).

Natknęłam się na kilka ciekawych źródeł, które mogły to tłumaczyć, patrz np.: stutthof.org/zeszyty/6/3.pdf:

„(…) trudno określić, ilu Polaków zostało powołanych do wojska niemieckiego, mimo niewpisania ich na niemiecką listę narodowościową i tym samym nienadania im niemieckiej przynależności państwowej. Jak wynika z relacji i wywiadów przeprowadzonych przez autora niniejszego artykułu z wcielonymi do wojska niemieckiego Polakami, pobór nie wpisanych na Pomorzu Gdańskim nie był tak masowy jak na Śląsku, niemniej jednak takie przypadki były. [..] Należy podkreślić, że pobór do wojska niemieckiego następował przed prawnym (w rozumieniu niemieckim) uregulowaniem tej sprawy w stosunku do osób wpisanych na listę narodowościową. Poza tym przez cały czas stan faktyczny w tej sprawie odbiegał od niemieckich ustaleń prawnych. Istniał również konflikt między niemiecką administracją a OKW (Oberkommando der Wehrmacht) na tle sprawy realizacji obowiązku służby wojskowej w stosunku do osób wpisanych na listę narodowościową. OKW bowiem starało się wcielić jak największą liczbę mężczyzn, widząc w realizacji wpisu na niemiecką listę narodowościową możliwość uzupełnienia rezerw wojskowych.”

I dalej:

„Tajny ogólnik ministerstwa spraw wewnętrznych z dnia 4 sierpnia 1943 r. ustanowił, że na listę mogą być wpisane powołane do Wehrmachtu osoby narodowości i obywatelstwa polskiego, które wniosku nie przedłożyły, lub których wnioski załatwiono odmownie, a odpowiadają wymogom rasowym, były pod niemieckim wpływem kulturalnym oraz były przynajmniej rok w wojsku z oceną dodatnią. W ten sposób zatrzymano w wojsku niemieckim wielu Polaków powołanych do niego nawet wbrew prawu niemieckiemu.”

Jak ojciec wspomina, na próby oporu niemiecki dowódca podsuwał mu lusterko, każąc się przyjrzeć swojej twarzy (był blondynem o niebieskich oczach) i krzycząc: „Zobacz, masz twarz niemiecką, krew niemiecką, z Ciebie jest Niemiec. Ty tylko o tym nie wiesz, bo wychowany jesteś po polsku. Za co winić nie możemy Ciebie, lecz tych, co Cię wychowali. W pierwszym rzędzie Twych rodziców. Mamy się nad nimi zemścić?

Poruszyło mnie też ojca wspomnienie (podobne są również opisane we wspomnianym artykule Konrada Ciechanowskiego), w którym pomorscy żołnierze – ku przerażeniu żegnających ich rodzin – odjeżdżając, śpiewali „Serdeczna Matko”.

(Patrz też np.:

https://www.tygodnikpowszechny.pl/volksdeutsche-z-pomorza-i-polacy-w-wehrmachcie?check_logged_in=1)

https://www.trojmiasto.pl/historia/Polnocne-Kaszuby-w-mrokach-wojny-Czesc-II-n154940.html)

Edytowane przez IzabelaS
Napisano (edytowane)
1 hour ago, BF.Cieszyniok said:

Ja rowniez dziekuje za interesujaca historie. Takie wspomnienia nalezy spisac i dzielic sie z innymi. W Gdansku pasowala by do wystawy "Nasi Chlopcy".

 

Do Norwegi trafil wtedy jako 19 latek rowniez brat mojej babci. Udalo mu sie przezyc i wrocic do Debowca kolo Cieszyna. Pomagal wyjsc na lad niektorym nieszczesnikom z "Tirpiza", dostalem jako dzieciak od niego banknot 1 Norweska Korone z 1943, ktora przywiozl z tamtad, mam ja do dzis.

 

Moze jeszcze w tej kwesti dwa male punkty, moze cos pomoga.

1. Rocznik 1924 powolywany do sluzby w Wehrmachcie w calej Rzeszy (z dolaczonymi terenami jak Pomorze czy Slask) rozpoczeto od 15. pazdziernika 1942 roku.

Lacznie bylo w tym roczniku 654.057 poborowych, do kwietnia 1942 roku zglosilo sie ochotniczo 58.000. W grudniu 1943 bylo wcielonych juz 218.033. Wojny nie przezylo ginac w szeregach Wehrmachtu 226.610, czyli 34,65 % calego rocznika poborowego.

 

2. Kwestia to podpisanie Volkslisty. Wujek Volkslisty nie podpisywal rowniez, ale do WH wciagniety zostal. W tym przypadku tlumaczy sie to nastepujaco. Podczas wpisywania na Volksliste byl jeszcze nieletni a jego rodzice, moji pradziadkowie mieli wiecej dzieci i mlodszych, wiec podpisac trzeba bylo, aby gospodarstwa nie stracic. Wedluk prawa Niemieckiego obywatelsto przechodzi z Ojca na syna, wiec skoro ojciec byl Niemcem, bo podpisal, syn automatycznie juz nim byl, nie musial podpisywac. Pelnoletnosc osiagano wowczas z ukonczeniem 21 roku zycia.

 

Pozdrawiam serdecznie

Bardzo dziekuje, dane z pkt 1 przerazajace. Bardzo ciekawe tez, co Pan pisze w pkt 2, byc moze tak wlasnie bylo. Dorzucilam jeszcze dodatkowe zrodlo o podobnych przypadkach.

Edytowane przez IzabelaS
Napisano

Ciekawe źródła. Autor bardzo słusznie podkreśla regionalne różnice w zależności od osoby pełniącej funkcję. Górny Śląsk miał trochę sytuację inna niż Pomorze, szczególnie wydaje mi się, że sama postać Gauleitera Forstera decydująca. Jego polityka antyPolska już od początku jest bardzo ostra. Trudno też wyszukiwać mniejsze lub większe zło w regionach, ale wydaje mi się procentualnie na Pomorzu więcej rozstrzeliwywań np. niż na Śląsku. Wiadomo, że na Śląsku skupiono się również na inteligencji, no i w pewnym punkcie osobna grupa, której Niemcy pozbywali się w pierwszej kolejności, to Powstańcy Ślascy, ale mimo to wydaje mi się, że stopień przemocy na Pomorzy większy niż na Śląsku.

KL – Stutthof otwarty zostaje 2.09.1939, o wiele prędzej niż Auschwitz. Oba obozy koncentracyjne w pierwszej linii, aby rozwiązać „problem” z Polską inteligencją i złamać polski opór. A miejsca jak Piaśnica, Las Szpęgawski czy Mniszek mówią chyba wszystko.

Na Śląsku Fritz Bracht jako Gauleiter, który swojemu poprzednikowi zarzucał ochronne postępowanie przeciwko Polakom, nie zachowywał się tak brutalnie jak Forster. Ślązaków, określając, jak – w swym rodzaju – Niemców, ale nie świadomych tego faktu. (Tu właśnie można nawiązać do zdania oficera w jednostce ojca Pani Izabeli, który albo powtarzał ogólnie przyjęte poglądy, a nawet może sam je uznawał jako prawdziwe, pokazując lusterko swojemu podwładnemu…). 

Do czego zmierzam, to różnice w postępowaniu zależne od Gauleitera i Regionu, a z tym związane właśnie losy ludzi. Na Śląsku ludzi, którzy nie podpisywali Volkslisty, osadzano w specjalnych obozach, tak zwanych „Poleń lager” https://pl.wikipedia.org/wiki/Polenlager Interesujące jest to, że „model” tego typu obozów istniał tylko na Górnym Śląsku. Z rozmowy ze Świadkami, którzy przeżyli takie obozy, wynikało, że obóz taki pełnił głównie funkcje zastraszające. Do tego stopnia, że mówiono ludziom dosłownie, że jak nie podpiszą Volkslisty, to następny ich krok będzie do „Auschwitz”.  

Dramaty tych ludzi się jeszcze na tym, ale nie kończyły. Ci, co np. Volkslistę podpisali, trafili do Wehrmachtu i dalej do PSZ, często wybierali pozostanie na obczyźnie, niż powrót do domu. W przypadku brata mojego dziadka bali się bardziej konsekwencji za służbę z PSZ niż w Wehrmachcie, co pokazuje wyraźnie jak spaczone potrafią być losy przez przebieg historyczny.

 

Napisano
W dniu 22.01.2026 o 15:56, BF.Cieszyniok napisał:

Niemcy nie osadzali oficerow w Stalagach a w Oflagach. Tutaj wlasnie pojawil sie punkt sprzeczny pomiedzy traktowaniem Chorazych. Wedlug niemieckich tradycji Fähnrich jest uczniem na Oficera, ale jeszcze nie gotowym oficerem. Z Polskiego punktu widzenia chorazy jest juz oficerem, ale jeszcze w trakcie szkolenia. Chorazych przydzielano wiec do Stalagow, ktore normalnie byly dla szeregowych i podoficerow.

Oficerow do pracy nie przydzielano. 

 

BF.Cieszyniok - mam drobną uwagę. Tu chodzi zapewne o podchorążych. Byli traktowani w niewoli bardzo źle, łagodnie mówiąc. Mój ojciec trafił do niewoli po kapitulacji pod Kockiem. Był sierżantem podchorążym rezerwy. W jednym z obozów przejściowych - jeszcze przed dokładnym spisywaniem jeńców - okazało się, że generał Drapella wpisuje nominacje oficerskie podchorążym z podległych mu pułków. Ojciec przekazał książeczkę wojskową, która wróciła do niego z nominacją na podporucznika z datą 1 września 1939 r. i podpisem generała. Tym sposobem, już jako oficer trafił do oflagu.

Napisano

Tak w ramach szkalowania narodu polskiego.

Kiedyś znalazłem w KTB jednej z brygad saperów walczących jesienią 1944 roku na Kielecczyźnie. W listopadzie 1944 roku w Skarżysku-Kamiennej do brygady zgłasza się 30 polskich ochotników. Niepojęte? A jednak.

83413299_2756640417718536_7448412519007256576_n (1).jpg

Napisano

Faktycznie niepojęte.

Bo żeby to jeszcze była armia wygrana, powiedzmy armia z 1941 lub 42 roku, gwarantująca wszelkiej maści poszukiwaczom przygód jakieś ekscytacje czymś w innych krajach, to może można by to zrozumieć, ale dołączenie na ochotnika do przegrywów z końca 1944 roku to naprawdę trzeba było wybitnych hobbystów tematu Wehrmachtu. I na dodatek trzeba było nie bać się, że czas rozliczenia za takie posunięcie życiowe nadejdzie prędzej lub później.

Może ci ludzie z biedy i głodu dołączyli do WH, bo to może był ten typ ludzki, który właśnie z biedy i głodu dołączyłby do każdej armii dowolnego państwa, jaka przetaczałaby się przez miejsce zamieszkania tych ludzi bez patrzenia na żadne tam „Bóg, Honor, Ojczyzna”? Może liczyli, że nie dość, że w WH będzie co jeść to dodatkowo może coś się gdzieś zrabuje? Widzimy przecież ten typ ludzki w obecnej wojnie na Ukrainie, gdzie walą drzwiami i oknami ochotnicy z Kałmucji, Buriacji, Tuwy, Inguszetii i innych takich, gdzie czas zatrzymał się na przełomie XIX i XX wieku, a wizja miesięcznego żołdu przekracza roczny dochód takich ludzi...

Napisano

Ja myślę że mieli tak nagrabione u wszystkich, że nigdzie indziej nie mogli liczyć na przeżycie kolejnego dnia. Poza tym, Świętokrzyskie - i wszystko jasne.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie