Jump to content

Kampania Marszałka Śmigłego, czyli mało znane kulisy Kampanii Wrześniowej


les05

Recommended Posts

– 1 września, kolejna rocznica wybuchu II wojny światowej. Poniższy szkic pisałem starając się obiektywnie pokazać tamten czas i marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza. Postać tragiczną, dowódcę obrony, która w 1939 nie mogła wygrać, oczernianego przez wrogów Polski i ich kolaborantów, ale też polskich przeciwników „sanacji” dla których do dziś negatywne emocje nie pozwalają uświadomić, że w trudnym i strasznym czasie „września 39” Marszałek Śmigły zrobił wszystko co należało i dobrze wykonał obowiązki Naczelnego Wodza.

– Nie wolno tworzyć krytycznych ocen zachowań Śmigłego, gdy wiemy to wszystko, czego On wtedy nie mógł wiedzieć. Czy ci potępiający Naczelnego Wodza sami byliby w stanie sprostać tamtej sytuacji mając do dyspozycji siły i możliwości jakie miał marszałek Śmigły-Rydz?

Przygotowania do wojny

W 1937 w Sztabie Głównym WP opracowano Studium „Niemcy” pt. „Ocena sytuacji strategicznej Polski i Niemiec i wynikających z tej sytuacji możliwości działań obydwóch stron”. Autorzy opracowania sądzili, że niemieckie wojska lądowe będą zdolne do wojny z Polską w 1940, nie wykluczano jednak, że może to nastąpić już w 1939. Władze polskie upatrywały szanse na zwycięstwo dopiero po wypowiedzeniu wojny Niemcom przez sojuszników Polski. Stwierdzano, że celem polskich działań powinna być wspólna z Francją ofensywa na Niemcy. Jednak postawa Francji i jej armii nie gwarantowały natychmiastowej reakcji w razie pojawienia się zagrożenia. Dlatego: „Polska musi wytrzymać główny wysiłek niemiecki i przygotować sobie możliwość do strategicznej ofensywy w łączności z Francją”. W Polsce zdawano sobie sprawę, że w samotnym boju z Niemcami Polska nie może wygrać dlatego utworzenie koalicji antyniemieckiej było sposobem na przekształcenia konfliktu polsko -niemieckiego w wojnę, która można było wygrać. Stąd celem strategicznym Polski w 1939 było doprowadzenie do wypowiedzenia wojny Niemcom przez Anglię i Francję.

W maju 1939 dowództwa wojskowe Polski i Francji uzgodniły harmonogram działań w razie wybuchu wojny. W protokole podpisanym przez szefa Sztabu Generalnego Francuskiej Obrony Narodowej gen. Gamelin i ministra spraw wojskowych RP gen. Kasprzyckiego ustalono: w przypadku agresji Niemiec przeciwko Polsce lub niemieckiej próby zajęcia Gdańska „armia francuska rozpocznie automatycznie działania”, tj.

– trzeciego dnia od rozpoczęcia mobilizacji francuskie wojska lądowe podejmą ograniczone działania zaczepne;

– natomiast piętnastego dnia mobilizacji nastąpi ofensywa siłami głównymi armii francuskiej.

Pamiętajmy, że Polska 25 sierpnia 1939, a więc w dwa dni po podpisaniu w Moskwie paktu Ribbentrop-Mołotow,  zawarła układ o wzajemnej pomocy z Wielką Brytanią. Strony układu zobowiązywały się do udzielenia sobie natychmiastowej pomocy w razie agresji innego państwa. W tajnym protokole precyzowano, że agresorem mogą być Niemcy. Ustalono, że wspólne działania stron mają zagwarantować bezpieczeństwo także Belgii, Holandii, Litwie, Łotwie i Estonii. Określono też relacje z Rumunią, sojuszniczką Polski, której Anglia udzieliła gwarancji bezpieczeństwa. W trakcie rozmów sztabowych wojskowi polscy i brytyjscy dokonali wymiany informacji, w tym o brytyjskiej pomocy dla Francji i ustalili formy współdziałania sił powietrznych obu państw.

Marszałek Śmigły wyznaczył zadania stojące przed siłami zbrojnymi RP. Miały one:

– natomiast, gdyby doszło do agresji na Polskę zachować jak najdłużej zdolności bojowe i sprawność armii w obronie;

– następnie podjąć kontrofensywę po rozpoczęciu ofensywy sojuszników na Zachodzie.

W planie operacyjnym „Zachód” stworzonym wg koncepcji Marszałka Śmigłego, zakładano wykonanie wielkiego manewru odwrotowego połączonego z wielofazową obroną terytorium państwa na kolejnych liniach oporu. Zastosowanie działań manewrowych miało uchronić polskie siły przed okrążeniem i zniszczeniem przez Niemców. Nie było to łatwe skoro manewr miało wykonywać wojsko nie posiadające zbyt wielu nowoczesnych środków transportu walczące z przeciwnikiem dysponującym przewagą w lotnictwie i czołgach. Do tego ze względu na ukształtowanie granic przyjęta dyslokacja narażała całość polskich sił na działania w warunkach okrążenia strategicznego. Marszałek Śmigły określił to jako „podstawowy absurd operacyjny”. Jednak nie można było inaczej wytyczyć linii obrony. Przesunięcie jej w głąb kraju, np. za linię Wisły, pozwoliłoby Niemcom łatwo opanować Pomorze, Wielkopolskę i Śląsk. Hitler mógłby ogłosić, że Polacy oddali bez walki sporne tereny i zaproponować Zachodowi zakończenie wojny. Przy silnej tendencji do „ratowania pokoju” w Paryżu i Londynie mogłoby dojść do powtórki z konferencji monachijskiej, gdy Anglia i Francja oddały Hitlerowi czeskie Sudety.

Polskie dowództwo przyjęło trudny do wykonania plan obrony. Wysunięte nad samą granice siły polskie miały stawić zdecydowany opór, aby w momencie powiększającej się przewagi wroga przerwać bitwę i wycofać się na nową linię obrony. W ten sposób unikając bitwy walnej i uniemożliwiając Niemcom rozbicie sił obrony zamierzano cofać się w kierunku południowo-wschodnim do granicy z sojuszniczą Rumunią, przez którą miało docierać z Zachodu zaopatrzenie dla walczącej Polski.

Niemiecki zamiar wojenny określał plan operacyjny „Fall Weiss”. Hitler zakładał, że działania wojenne w Polsce będą miały charakter izolowanego pojedynku, a siły polskie  skoncentrowane – jak przewidywał – na zachód od Wisły zostaną

 w krótkiej kampanii okrążone i zniszczone. Niemieckie dowództwo zakładało, że Wojsko Polskie zastosuje obronę miejscową i da się okrążyć. Szybkość działania wojsk niemieckich miała sprawić, że sojusznicy Polski nie zdążą podjąć kontrakcji i tym samym Niemcy unikną wojny z Anglią i Francją.

Kampania polska

Polski plan wojny zakładał, że ruch odwrotowy wojsk zacznie się od północy. Najpierw miały się wycofywać wojska wysunięte najbardziej na północny-zachód, poczynając od Armii „Pomorze”. Ostatnią w odwrocie miała być znajdująca się na południowym skrzydle obrony Armia „Kraków”. Niestety Armia „Łódź” usytuowana w centrum obrony w wyniku błędnej oceny sytuacji jej dowódcy nie wykonała właściwie nałożonych na nią zadań. Niemcom udało się rozerwać polską obronę. To sprawiło, że Armia „Kraków” zagrożona okrążeniem musiała cofać się jako pierwsza. Nie powiodła się też próba odtworzenia obrony w rejonie centralnym, odwodowa armia „Prusy” znajdowała się w fazie koncentracji, nie mogła stawić skutecznego oporu. Wiele wówczas wskazywało, że doszło do katastrofy polskiej obrony. Był to najgorszy dla Polski okres walk. Jednak polskie załamanie nie było oczywiste dla Niemców.

3 września Anglia i Francja wypowiedziały wojnę Niemcom. Polska osiągnęła swój cel strategiczny. Dla Niemiec był to ciężki cios. Tłumacz Hitlera Carl Schmidt wspominał, że w kancelarii Rzeszy po decyzji Anglii i Francji zapanowało przerażenie. Jeśli przegramy wojnę niech Bóg ma nas w swej opiece– miał biadolić Goering. Na Zachodzie trwały już francuskie przygotowania do ofensywy, a intensywność działań w Polsce nie pozwalała Hitlerowi na przerzucanie wojsk na zachód. Co więcej zdając sobie sprawę, że polskie wojska prowadzą działania unikając zniszczenia niemieckie dowództwo musiało opracować inny plan wojny. Postanowiono 9 września założyć nowe okrążenie w celu zniszczenia sił polskich, teraz na wschód od Wisły. To oznaczało, że Wehrmacht nie był w stanie zrealizować planu „Fall Weiss”.

Dla odzyskania inicjatywy strategicznej i powstrzymania ofensywy niemieckiej za Wisłę Naczelny Wódz wyraził zgodę na wykonanie kontruderzenia określanego jako bitwa nad Bzurą. Armie „Poznań” i „Pomorze” dowodzone przez gen. Kutrzebę wykonały takie uderzenie i wiążąc w centrum frontu większość sił wroga i mimo pewnych nieporozumień zrealizowały zamiar Naczelnego Wodza.

W tym czasie polski sztab pracował nad planem kolejnej fazy wojny. Został on opracowany 8- 11 września. W drugiej fazie działań polskie dowództwo planowało obronę  kolejnych liniach: I – od granicy z Węgrami linią Sanu do środkowej Wisły, następnie w kierunku Brześcia n. Bugiem i na Polesie. Po jej ewentualnym przerwaniu II linia biegła obejmując Lwów i rzekę Bug do Brześcia. Ostatnia III linia obejmowała tzw. przedmoście rumuńskie, teren woj. stanisławowskiego, z obroną na rzece Dniestr.

Pomoc sojuszników

W dniu 12 września 1939 odbyła się w Abbeville brytyjsko-francuska konferencja, na której zdecydowano o wstrzymaniu ofensywy na Niemcy. Gen. Gamelin zaproponował, aby planowaną ofensywę przesunąć o kilka dni. Francuski wojskowy wskazywał, że istnieje konieczność zgromadzenia większej ilości ciężkiej artylerii. Zapewnił, że siły francuskie będą gotowe do podjęcia ofensywy 21 września. Zaakceptowano tę propozycje.

Szef Sztabu Naczelnego Wodza gen. Wacław Stachiewicz wspominał: „W dn. 16 września szef francuskiej misji, gen. Faury oświadczył mi, że wysłał do swych władz raport, w którym stwierdził że sytuacja na froncie naszym ulega poprawie i że o ile będziemy mieli kilka dni czasu na przeprowadzenie wydanych zarządzeń to potrafimy się utrzymać w Małopolscy wschodniej i skupić tam znaczniejsze siły, co stworzy nam nowe możliwości działania. Równocześnie jednak podał mi do wiadomości, że otrzymał zawiadomienie, iż rozpoczęcie ofensywy na zachodzie ulegnie kilkudniowej zwłoce (na 20 dzień mobilizacji tj. 21 września) gdyż przygotowania nie zostały jeszcze zakończone.” (W. Stachiewicz, „Pisma. Tom II, Rok 1939”, Instytut Literacki Paryż 1979, s. 193.)

A więc wbrew powszechnym opiniom Alianci poinformowali Polskę o podjętych decyzjach. Generał Stachiewicz ze swej strony nie miał wątpliwości, że polska obrona wytrwa do daty podanej przez francuskiego generała. Istniała nadal szansa na zwycięstwo w wojnie z Niemcami.

W Polsce wraz z trwaniem walk następował przełom moralny i opór tężał. Jednocześnie spadała intensywność działań Luftwaffe, która poniosła duże straty. Wyczerpywała się siła niemieckich jednostek pancernych. Niemcom kończyły się zapasy, np. benzyny i ropy. Niemieckie siły zbrojne były potężne, ale ich skuteczność bojowa nie przekraczała trzech miesięcy. Tymczasem po polskiej stronie ustępowała panika i zamieszanie z pierwszego tygodnia wojny. Na zapleczu frontu, na terenach wschodnich województw RP zaczęła funkcjonować administracja, uruchamiano ewakuowane fabryki zbrojeniowe, masy rezerwistów (ponad 500 tys.) trafiły do ośrodków odtwarzania i formowania jednostek wojskowych – po 14 września ilościowo siły znajdujące się na zapleczu frontu były większe od wojsk zaangażowanych bezpośrednio w działania wojenne na froncie. W drugim tygodniu wojny na terenach wschodnich RP wykonano gigantyczną pracę organizacyjną. W rękach polskich znajdowała się duża część terytorium państwa na którym były siły i środki do prowadzenia wojny W tym czasie ruszyło też zaopatrzenie w uzbrojenie i sprzęt z Zachodu. Jeszcze 4 września rząd Rumunii wyraził zgodę na transporty broni kierowane przez jej terytorium dla walczącej Polski. Dzień później taką samą decyzję podjął rząd Jugosławii, a następnie rząd Grecji. Do portów rumuńskich zmierzały statki wiozące z Anglii samoloty, a w Marsylii trwał załadunek czołgów, dział, samochodów i amunicji.

Nóż w plecy

W dniu 17 września 1939 sytuacja uległa jednak radykalnej zmianie na gorsze. Do Hitlera dołączył Stalin i wojska sowieckie zalały wschodnie tereny Rzeczypospolitej uniemożliwiając Polakom walkę z Niemcami. Odpowiedzialność za wybuch wojny i jej straszliwe następstwa w równej mierze spada na Hitlera i Stalina. Ale to Stalin podpisując pakt Ribbentrop-Mołotow umożliwił Hitlerowi napaść na Polskę, a następnie uderzając na walczącą z Niemcami Polskę zdecydował o jej klęsce czym przekreślił możliwość ofensywy wojsk francuskich planowanej na 21 września.

ZSRR postąpił zdradziecko bowiem złamał wszystkie umowy i porozumienia zawarte z Polską zaczynając od traktatu pokojowego w Rydze w 1921 r. na układzie o nieagresji z 1932 r. kończąc. Związek Sowiecki zobowiązywał się przecież do respektowania nienaruszalności polskiej granicy, miał nie zawierać sojuszy na szkodę Polski i wykluczał wojnę w relacjach z Rzeczpospolitą. Hitler przynajmniej wypowiedział deklarację o nieagresji nim na Polskę napadł, Stalin zachował się wyjątkowo zdradziecko.

Nie zdołamy dziś ustalić, czy 21 września Polska doczekałby się ofensywy sojuszników na Zachodzie, czy i ten termin nie zostałby dotrzymany. Nie możemy jednak stwierdzić, że na pewno, że ofensywy by nie było. Gdyby więc do niej doszło, to klęska Niemiec byłaby natychmiastowa. W innym przypadku Polska mogłaby dalej bronić się umacniając się na tzw. przedmościu rumuńskim, przyjmując zaopatrzenie z Zachodu i wykorzystując zasoby znajdujące się na terenie województw wschodnich, których Niemcy nie byliby w stanie zająć bowiem wraz z przedłużająca się kampanią w Polsce musieliby wycofać większość swych wojsk w obawie przed uderzeniem ze strony Francji.   Nie ulega też wątpliwości, że polska obrona trwałaby i byłaby skuteczna, gdyby interwencji sowieckiej 17 września 1939 nie było.

Rezultaty

Zamiar polski jak wspomniano wyżej był następujący: wojna z Niemcami nie może być lokalnym konfliktem kończącym się pokojem i … prawdopodobną likwidacją państwa polskiego. Władze RP jako cel strategiczny stawiały doprowadzenie do wybuchu wojny z udziałem Anglii i Francji co w przyszłości gwarantowało przegraną Niemiec. Gdy 3 września 1939 Anglia i Francja wypowiedziały wojnę Niemcom polityczny cel wojny został przez Polskę osiągnięty. Tym samym w 1939 Hitler odniósł w Polsce tzw. pyrrusowe zwycięstwo. Wbrew jego zamiarom wybuchła wojna światowa do której Niemcy nie były przygotowane. W Berlinie planowano rozpoczęcie wojny na lata 1944-45, po zakończeniu zbrojeń i wystawieniu armii zdolnej pokonać wojska innych mocarstw. Takiej armii Hitler w 1939 nie miał.

Obiektywna ocena polskiej kampanii mówi, że plan obrony przygotowany przez marszałka Śmigłego został wykonany. Polskie dowództwo mimo skrajnie trudnych warunków i wielkich strat zdołało przeprowadzić armią wielki manewr odwrotowy broniąc całego terytorium kraju przed agresorem. Wojsko Polskie stawiając opór na kolejnych liniach obrony cofało się w nakazanym kierunku południowo – wschodnim. Zdołano zachować przez Rumunię połączenie z sojusznikami na Zachodzie. Broniąc się przed Niemcami armia polska dotrwała do daty uzgodnionej z sojusznikami ofensywy. Nie było jej winą, że tej ofensywy Polska nie doczekała się.

Wojsko Polskie poniosło duże straty (porównywalne ze stratami w wojnie z bolszewikami 1919-20 ? 66,3 tys. zabitych, 133,7 tys. rannych. O bohaterstwie i odwadze polskich dowódców świadczą wysokie straty w stanie osobowym wyższych oficerów – ginęli dowódcy batalionów, pułków, brygad, dywizji, zginęło pięciu generałów (czterech w walkach z Niemcami, jeden zamordowany przez wojska sowieckie). Ponadto 716 tys. polskich żołnierzy trafiło do niewoli (w tym 242 tys. u Sowieta) i utracono prawie całe uzbrojenie, chociaż sporo samolotów i czołgów przedostało się na tereny Litwy, Rumunii i Węgier np. w Rumunii wylądowało 230 samolotów różnych typów w tym 119 bojowych.

Nie mamy ciągle danych na temat strat sowieckiego agresora. W zasadzie siły polskie podejmowały walkę z wojskami sowieckim, jeśli były atakowane. Mimo to szacuje się, że Sowieci stracili w walkach z Polakami do 20 tys. ludzi, ponad 470 czołgów (tyle wg źródeł rosyjskich zabrakło na stanie jednostek po zakończeniu działań we Polsce) oraz kilkadziesiąt samolotów.

Na temat strat niemieckich są ciągle rozbieżne dane: od 14 tys. do 40 tys. zabitych i od 30 tys. do 100 tys. rannych. W październiku 1939 r. prasa państw neutralnych, powołując się na „poufną statystykę strat Wehrmachtu”, podawała straty niemieckie : 91 270 poległych, 148 355 rannych, to by oznaczało straty w ludziach łącznie 239 625. Z niewiadomych powodów historycy do dziś nie ustalili jakie straty osobowe poniosły wojska niemieckie w Polsce.

Więcej wiadomo na temat strat niemieckich w uzbrojeniu i sprzęcie: 933 czołgi i 319 samochodów pancernych (30% stanu wyjściowego), 370 dział i moździerzy, ok. 6000 samochodów oraz 5500 innych pojazdów, głównie motocykli. Lotnictwo niemieckie – polska obrona strąciła ponad 560 samolotów. Ogółem Luftwaffe notowała stratę 1265 samolotów – poza strąconymi przez Polaków część maszyn nie nadawała się do służby ze względu na ich techniczne zużycie w wyniku intensywności działań w Polsce .Historycy zgodnie podkreślają, że wyeksploatowanie dużej ilości uzbrojenia osiągnęło stopień, przy którym dalsze jego użytkowanie było niemożliwe, w najlepszym razie wymagało generalnych remontów.

Pod względem długości, kampania polska trwała zaledwie tydzień krócej od kampanii francuskiej w 1940 mimo, że siły koalicji francusko-angielskiej (także polskie dywizje), były zbliżone liczebnością w sprzęcie i ludziach do wojsk niemieckich i atakowane tylko z jednego kierunku – wyobraźmy jak długo trwałaby francuska obrona, gdyby w 1940 na Francję napadły jeszcze z południa Włochy, lub od zachodu Hiszpania.

Wysokie straty niemieckie w kampanii polskiej były też jedną z głównych przyczyn opóźnienia ofensywy na froncie zachodnim. Ich uzupełnienie wymagało kilku miesięcy pracy niemieckich fabryk – dzięki temu państwa zachodnie, a w szczególności Anglia, zyskały niezbędny czas na dozbrojenie, zwłaszcza lotnictwa i do rozbudowy swojego przemysłu zbrojeniowego.

Reasumując: W 1939 r. obrona Polski w ramach przyjętej strategii osiągnęła założony cel – wybuch wojny światowej. Natomiast armia polska poniosła klęskę na polach bitewnych w obliczu ogromnej przewagi wroga, zdradzieckiej napaści Sowietów i… braku ofensywy sojuszników.

Wojsko Polskie broniło się bohatersko i zadało napastnikom poważne straty. Opinia jakoby przegrana z potężnymi armiami dwu mocarstw była haniebną klęską marszałka Śmigłego i jego żołnierzy jest niesprawiedliwa.

**************

W 1939 r. Polska prowadząc działania wojenne była członkiem koalicji walczącej z III Rzeszą, dlatego jej walka była jedną z kampanii II wojny światowej, a nie tylko wojną obronną Polski, jak twierdzą niektórzy historycy. Kampania polska była pierwszą, później były inne, norweska, bałkańska, francuska…

http://zyciestolicy.com.pl/kampania-marszalka-smiglego-czyli-malo-znane-kulisy-kampanii-wrzesniowej/

Link to comment
Share on other sites

Teraz, les05 napisał:

Z niewiadomych powodów historycy do dziś nie ustalili jakie straty osobowe poniosły wojska niemieckie w Polsce.

Ekspert widać to pisał, uśmiałem się jak norka. Od kilkunastu (?) lat te straty są znane z dokładnością plus-minus 100 chłopa. A takich kwiatków jest tam więcej.

Link to comment
Share on other sites

Facet sobie źródeł nie odświeżył i co roku powtarza, to co za komuny nasi autorzy, z pod grubego palca, obliczyli. Mówi to samo w tv aż dziwne, że nikt mu uwagi nie zwróci. Przez takich jak on powstają i utrwalane są różne fikcje i legendy na temat Września.

Link to comment
Share on other sites

29 minut temu, Czlowieksniegu napisał:

les- to po co, z ciekawości, wklejasz bezkrytycznie kocopoły?

 

O Wrześniu można dyskutować bez końca, prof. Szeremietiew reprezentuje ten nurt wśród znawców tematu, bardzo popularny w niektórych środowiskach, że w 1939 r.  moglibyśmy się obronić tylko wszystko się przeciwko nam sprzysięgło. Ale biliśmy się zawsze dzielnie, dowódców mieliśmy wybitnych a plan optymalny i zrealizowany do końca, (no może trochę przesadziłem). Warto zapoznać się z jego opiniami nawet jeśli ktoś się z nimi nie zgadza. 

Link to comment
Share on other sites

9 minut temu, hipolit-O4 napisał:

Gdyby Rydz-Śmigly za porzucenie Armii Łódź postawił przed plutonem egzekucyjnym gen.Rómmla to myślę że wielu oficerów by sumienniej wykonało swe obowiązki i kampania wrześniowa by trwała dłużej a straty niemieckie były by większe.

Podobnie z Dąb-Biernackim, niestety.

Link to comment
Share on other sites

4 godziny temu, Czlowieksniegu napisał:

les

"Ale biliśmy się zawsze dzielnie, dowódców mieliśmy wybitnych a plan optymalny i zrealizowany do końca, (no może trochę przesadziłem). "

To z Szeremietiewa, czy sam wymyśliłeś? Wolę się upewnić...

W kilku żołnierskich słowach scharakteryzowałem jego poglądy na temat Września. W zeszłym roku, w rocznicę, również pisałem o prof., bo osoba ta jest medialna i opinii swoich nie ukrywa, szkoda tylko, że niczym egzaltowany, młody adept zdalnego studium historii dla niezaawansowanych, wybiera ze źródeł tylko te fakty, które mu odpowiadają a pomija niewygodne. No ale jest profesorem i może więcej.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information