lowiec Napisano 21 godzin temu Napisano 21 godzin temu 3 godziny temu, bjar_1 napisał: Każdy szanujący się rekon tak by zrobił. Ale nie oczekuj tego od obwiesi z gminnego reko. Trochę współczuję. Jedburgh_Ops napisał chociaż, że choć nie rozumi to rozumi - bo robią z zaangażowaniem znajdując (i tworząc) z tego co mają i co jak widać jest ważne dla tamtejszej wspólnoty... i w sumie to bardziej reprezentacja przeszłych czasów niż rekonstrukcja. Wypadało by do nich napisać elito, coś pomóc, nakierować. Fejsa mają. Zdajecie sobie przecież pany sprawę, że tego towaru w oryginale maxi mało na terenie Polski a jak jest to w cenie,że hoho... Za kawałek zardzewiałej lufy policja robi raban. We Francji Włoszech Anglii mieć taki sprzęt grzmiący z II WW to żaden problem w odróżnieniu "Polszy". Jak się zachowa u autochtona niewyuczonego historycznie i bez zmysłu tegoż coś z "noszonego" przypadkiem to leci najczęściej do śmieci albo zjedzony przez mole tak że nic już prawie nie ma (taką sytuację miałem przy wiejskiej rozbiórce - 3 szt w tym jeden "nazwany "siwym" - jak dostałem cynk to w międzyczasie poszły na przemiał bo klient stwierdził, że rozsypywały się ... nawet guzik się nie ostał). A mundur na wzór zrobiony też kosztuje. "Obwiesie" - jak napisałeś - spełniają potrzebę "pospólstwa" do kultywowania pamięci regionu/przodków - i to jest ważne. Mają świadomość niedociągnięć - co widać po ostatnim zdjęciu. Jak by u mnie na terenie taka świadomość (nawet w formie bardzo ułomnej) była to może te mundury by tu na forum pokazywał. Chociaż w sumie to temat w stylu spotkało się trzech pod budką z piwem i konwencja popijem pośmiejem się czas zleciał. 6 godzin temu, Jedburgh_Ops napisał: i... przegrałem, nie udało się, bo nie zebrałem tego, czego sam od siebie wymagałem, żeby to było koszerne do takiego reko. Tam w Praszkowie mało pewnie jakiejś głośnej historycznie "Normandii". Granica tylko blisko była nieodpowiednia. Przeszło pomieliło poszło. Jeden z dziadków moich tam w tych okolicach przebywał we wrześniu i podobno źle to wyglądało bardzo na drogach a dodatkowo wojskowo podobno rozpiździel był straszny. Chłopaki więc zebrali pewnie co się udało i rzeźbią. Ja im kibicuję.
Tomasz70 Napisano 20 godzin temu Napisano 20 godzin temu A jeśli rekonstrukcję potraktować jako pewną kategorię sztuki, to może po prostu przestać rwać sobie włosy z głowy i uznać, że nie każdy może i musi być Matejką lub Kossakiem? W sztuce, oprócz tych wybitnych Malczewskich, Witkacych, Dwurników byłi też twórcy ludowi, prości, naiwni, ale jakże często wprawiający gawiedź w zachwyt. I może to właśnie o to chodzi, by przybliżyć tym masowym odbiorcom pewna ideę - tam był obraz malowany pędzlem i farbami, tu kawałek popieprz.nej historii naszego kraju? Tam narodził się Nikifor Krynicki, rozcieńczający farby swoją gruźliczaną śliną, wówczas jeszcze kompletnie niedoceniany, wiec może i tutaj objawi się spektakularny artysta, dla nas jeszcze kompletnie niezauważalny?!! Taki performer historyczny, całą duszą zaprzęgnięty w tworzenie wiekopomnego dzieła, z osobowością Piotra Skrzyneckiego, czy Majora Fydrycha? Ktoś, kto nie dbałby o te duperele i szczegóły, a pakował całą energię w rozemocjowanie tłumu? Czyż nie brakuje nam takiego Józefa Kłyka, który rozpostarł by wachlarz twórczości rekonstruktorskiej pelnej barwnej narracji, oprawionej w światło i dźwięk, z pasją uderzającą, jak fala wybuchowa pocisku wystrzelonego z pancernika Schleswig-Holstein???!!! Przy porywającym wydarzeniu nie miałoby już znaczenia, czy ułan ma na nogach buty kawaleryjskie, czy tylko zwykłe kalosze... Teraz, te wydarzenia rekonstruktorskie są takie miałkie, bez polotu, tam ktoś biegnie, ktoś udaje że strzela, a ktoś udaje, że pada martwy, po trafieniu serią ze Spandaua (chyba, że nie udaje, bo już jest tak naj.bany, że gleba nie jest opcją, a naturalną konsekwencją stanu rzeczy... - takich też widziałem). PS. Kończąc powyższy wywód dodam tylko, że ... żartowałem! 2
Jedburgh_Ops Napisano 16 godzin temu Napisano 16 godzin temu Tomasz, dawno tak się na tym forum nie uśmiałem Po przeczytaniu Twojego postu jeszcze coś innego przyszło mi do głowy, bo zawsze lubiłem Apollinaire'a, a on lubił malarstwo naiwne Henri'ego Rousseau. I właśnie ten malarski nurt naiwny nieraz pasuje idealnie do tego, co jest opisywane w tym wątku.
Jedburgh_Ops Napisano 6 godzin temu Napisano 6 godzin temu 13 godzin temu, Tomasz70 napisał: Taki performer historyczny, całą duszą zaprzęgnięty w tworzenie wiekopomnego dzieła, z osobowością Piotra Skrzyneckiego, czy Majora Fydrycha? Ktoś, kto nie dbałby o te duperele i szczegóły, a pakował całą energię w rozemocjowanie tłumu? Czyż nie brakuje nam takiego Józefa Kłyka, który rozpostarł by wachlarz twórczości rekonstruktorskiej pelnej barwnej narracji, oprawionej w światło i dźwięk, z pasją uderzającą, jak fala wybuchowa pocisku wystrzelonego z pancernika Schleswig-Holstein???!!! I to jest właśnie to, co uwielbiał Apollinaire zafascynowany twórczością Henri'ego Rousseau. Definicja sztuki naiwnej: „Obrazy naiwne charakteryzują się deformacją przestrzeni i perspektywy lub jej brakiem, skrajnie subiektywnym punktem widzenia, prostymi technikami oraz przywiązaniem do szczegółu, odwołaniami do świata magicznego i symbolicznego, lecz także do życia codziennego”. Zawsze lubiłem Apollinaire'a, który z kolei lubił Rousseau, a odkąd są w Polsce rekonstrukcje historyczne i część z nich jest, jaka jest, to właśnie definicja tego, co malował Rousseau jest idealna do tych reko-ko-ko-ko. 13 godzin temu, Tomasz70 napisał: Teraz, te wydarzenia rekonstruktorskie są takie miałkie, bez polotu, tam ktoś biegnie, ktoś udaje że strzela, a ktoś udaje, że pada martwy, po trafieniu serią ze Spandaua (chyba, że nie udaje, bo już jest tak naj.bany, że gleba nie jest opcją, a naturalną konsekwencją stanu rzeczy... Hmmm, po to, żeby na rekonstrukcjach nie było leżących ciężko rannych pociskami kalibru 40% to powstała Instytucja „Marusi”. Nie ja ten termin wymyśliłem, ale śmieję się z niego przez lata. Wymyślił to mój kolega z Łodzi, ojciec duchowy polskiej rekonstrukcji 1. SBSpad. „Marusie” to żony/partnerki panów rekonstruktorów. „Marusie” to nie pasjonatki historii i rekonstrukcji, ale „Marusie” jeżdżą ze swoimi mężczyznami na rekonstrukcje i są zrobione na rekonstruktorki z grubsza tego, co rekonstruuje mąż/partner. Nawet jeśli „Marusie” są dobrze zrobione do reko (a bywają) to zawsze brakuje im tylko jednej rzeczy - blachy żandarmerii, albo „MP” żandarmerii, albo nakrycia głowy NKWD itp. Bo „Marusie” to żandarmi pilnujący, żeby mąż/partner na reko nie dostał serią z broni kalibru 40%. 13 godzin temu, Tomasz70 napisał: Teraz, te wydarzenia rekonstruktorskie są takie miałkie, bez polotu, tam ktoś biegnie, ktoś udaje że strzela, a ktoś udaje, że pada martwy, po trafieniu serią ze Spandaua... Nigdy się nie ganiałem i nie strzelałem, bo za często w tych performance'ach jest za dużo Benny'ego Hilla właśnie. Za to najbardziej mi zależało, żeby na częściach ekspozycyjnych tego typu imprez pokazywać ile tylko się da różnych rzeczy z epoki - każdych rzeczy, wojskowych, cywilnych, codziennego użytku, prasy, wszystkiego, co się da z epoki, a co było przy wojsku itp. Jak dla mnie najfajniejsze wrażenia wynoszone z takich imprez to na przykład takie rozmowy. Podchodzi do mnie tata z chłopcem i mówi: - A ta pana furażerka to z wojny, czy szyta teraz? - Z wojny. - Fajna. A skąd wiadomo, że to z wojny? - A bo ma metkę z 1942 roku. - Ooo, a może Pan pokazać? Pokazuję. - A co ona ma taki kolorowy sznureczek tutaj? - To jest specjalna lamówka oznaczająca, że to furażerka sił powietrznych, bo ma dwie heraldyczne barwy tych sił. - A czy mógłby sobie synek zrobić zdjęcie w tej pana furażerce? - Oczywiście, bardzo proszę. I to są, jak dla mnie, najwspanialsze przygody z rekonstrukcji.
Tomasz70 Napisano 5 godzin temu Napisano 5 godzin temu 9 minut temu, Jedburgh_Ops napisał: I to są, jak dla mnie, najwspanialsze przygody z rekonstrukcji. Oj, nie zawsze te przygody są wspaniałe . Kolega opowiadał, jak z grupą reko odtwarzającą 101 AD, maszerowali parę lat temu w tłumie w jakimś normandzkim miasteczku, przy okazji kolejnej rocznicy D-Day. Jego znajomy w tych pięknych okolicznościach przyrody, stracił swój w pełni oryginalny M1 FS/FB, który ktoś na bezczelna zerwal mu z głowy i dał w długą... bez szans by go dorwać. No, ale to już zupełnie inna historia.
Jedburgh_Ops Napisano 5 godzin temu Napisano 5 godzin temu 11 minut temu, Tomasz70 napisał: Oj, [...] stracił swój w pełni oryginalny M1 FS/FB, który ktoś na bezczelna zerwal mu z głowy i dał w długą... bez szans by go dorwać. No, faktycznie za taki numer to można zabić, bo obaj wiemy, co to za hełm. Też mam taki i to wcześniaka z krótką podpinką (niemożliwą do spięcia z tyłu hełmu) i z niskociśnieniowym linerem. Dałeś brutalny przykład tego, jak czasami może się mścić rekonstruowanie tej amerykańskiej maniery niezapinania podpinki, ale z drugiej strony koszmarny przykład typu jeden na milion. Moja największa - i na szczęście jedyna - strata z kradzieży to nóż TL-29.
Jedburgh_Ops Napisano 50 minut temu Napisano 50 minut temu 20 godzin temu, lowiec napisał: Wypadało by do nich napisać elito... To są właśnie wieczne „poziomy” tutejszych dyskusji z Tobą na tym forum. Co by to nie było; czy wątki wojny na Ukrainie, czy wątki modernizacji WP, czy teraz nagle rekonstrukcji historycznych, czy jakiekolwiek inne. Jakieś „elity” wiecznie Ci przeszkadzają, wiecznie nie są zdolne do zrozumienia Twojego postrzegania świata i rzeczywistości. Może już czas, abyś dostrzegł (jeśli to w ogóle możliwe), że tutaj nie ma żadnych „elit” w Twoim rozumieniu. Za to są świetni ludzie wybitni w swoich różnych specjalnościach związanych z eksploracją, konserwacją, szeroko pojętą historią, Gdy strzelasz do zwierząt to też z nienawiści do „elit”, które tego na przykład nie tolerują? 20 godzin temu, lowiec napisał: Wypadało by do nich napisać elito, coś pomóc, nakierować W czym „pomóc”; na co „nakierować”? Mamy na forum zrobić dramatyczną zrzutkę na sumę 11,93 zł, żeby omawiani Panowie mogli sobie kupić w antykwariacie (sprawdziłem teraz tę cenę) książkę „Wojsko Polskie 1939-1945. Barwa i Broń”? Czy może mamy zeskanować tym Panom strony 280-281 z tej książki z uprzejmą prośbą o spojrzenie na wygląd polskiej partyzantki? A może mamy paść na kolana przed tymi Panami i błagać o sprawdzenie, czy aby na pewno polska partyzantka używała brytyjskich karabinów Lee-Enfield No. 1 Mk III?
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się