Skocz do zawartości

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

pielgrzym

Historia gospodarcza

Rekomendowane odpowiedzi

Moi drodzy, proponuję założyć nowy wątek na naszym forum pt:Historia gospodarcza RP i nie tylko. W tej chwili siedzę na tematem rozwoju energetyki w II RP i jak czasem czytam wypowiedzi na innych forach to jestem przerażony stanem wiedzy o poziomie rozwoju w latach 1918-39. Przecież to nie tylko COP i Gdynia ! Może warto sobie przypomnieć jaki skok cywilizacyjny zrobiliśmy przez niespełna 20 lat i wyłuszczyć przykłady tych osiągnięć. Owszem, czasem też porażek ale to też świadczy o działaniu a nie... ( umowa o nie poruszaniu pewnych kwestii z pewnego okresu ). Więc jeszcze raz : może warto ?...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Skok cywilizacyjny II RP? Dobre żarty! Urodziłem się w centrum Krakowa w roku 1960. Pierwsze trzy lata mojego życia spędziłem przy ul. Pędzichów w dzielnicy Kleparz tj. rzut beretem od Bramy Floriańskiej i pomimo tego że z tego okresu nie mogę nic pamiętać to z opowiadań rodziców wiem że szczytem nowoczesności była tam lampa naftowa.Zelektryfikowane były tylko kamienice przy głównych ulicach. Oficyny już nie. Pierwszy raz z prądem elektrycznym miałem kontakt w roku 1963, kiedy to rodzice otrzymali mieszkanie komunalne w nowo wybudowanym osiedlu Prądnicka. Z przeprowadzki pamiętam tylko to że w nowym mieszkaniu biegałem wraz z siostrą od pokoju do pokoju i wdrapując się na jedyny mebel który tam był czyli taboret bawiliśmy się pstryczkami elektryczkami a babcia człapała za nami i gasiła światło. To mi utkwiło w pamięci a to że wszystkie graty przewoził zaczarowany dorożkarz", zaczarowaną dorożką", którą ciągnął zaczarowany koń" jakoś uleciało z pamięci. Ale za to bardzo dobrze pamiętam elektryfikację rodzinnej wsi mojego ojca położonej zaledwie 30 km. od Krakowa i jak to wszystkie baby modliły się pod figurą aby elektryfikatorów szlag trafił bo krowy stracą mleko a kury przestaną nieść jajka.
Owszem w II RP to co było budowane od podstaw było nowoczesne, ale to co już stało na unowocześnienie musiało czekać latami. A i w III Rzeczypospolitej są jeszcze enklawy w których ludzie pomimo tego że mieszkają tam od wieków o sieciowej elektryczności mogą tylko pomarzyć. A mamy chyba już trzeci rok drugiej dekady XXI wieku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dawno nie zaglądałem na swój wątek ale potrzeba kolejnego opracowania znów przygnała mnie na forum. Dziś przytocze wpis jednego z forumowiczów z innego kanału który bardzo celnie oddaje to co dziś wiemy o XX - leciu miedzy wojennym :
Sytuacja gospodarczo-demograficzna II RP w 1939 r. była następująca: a) Około 500 000 herbowych - arystokracja, szlachta, prawdziwa elita b) Około 1500 000 tzw. szlachty, którzy zapełniali majątki herbowych, żyli w otoczeniu herbowych, często na kredyt, chociaż wielu z nich miało również niewielkie majątki i fabryczki c) Około 3 000 000 tzw. nieherbowych bogatych ponad przeciętnie, prawie 50% to byli bogaci Żydzi. d) Około 12 000 000 tzw. klasa średnia powstała w czasach II RP. Należał do niej m.in. kolejarz, oficer, policjant, nauczyciel, robotnik w fabryce, rolnik posiadający ziemię i maszyny (dla komuny kułak), urzędnik gminny i państwowy. e) Ponad 8 000 000 tzw. ludzi na dorobku, okresowo bezrobotnych, żyjących skromnie, pracujących dorywczo lub na stałe na podrzędniejszych stanowiskach i w zawodach o mniejszej renomie np. sprzątaczka, śmieciarz, dozorca, małorolny chłop produkujący tylko na swoje utrzymanie f) Ponad 7 000 000 biedoty i nędzy Wojnę przeżyły w większości grupy e i f. Największe straty poniosła grupy a, b, c, d. Dlatego w pamięci następnych pokoleń Polaków utrwalił się obraz II RP doświadczony przez grupy e i f co widać w większości Państwa komentarzy. Prawda o II RP jest taka, że dla połowy ludności polskiej była ona ogromnym skokiem cywilizacyjnym. Ludzie ci w większości zginęli w czasie wojny albo wyrzucono ich z Polski. Straciliśmy też prawie cała elitę myślącą kategoriami polskimi. Dlatego współcześnie jest jak jest.
Za forum ekonomicznym - autor wpisu ekonom"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pielgrzym - ciekawy temat poruszyłeś, tylko - jak widać - nie bardzo masz z kim o tym porozmawiać... Pozwól więc, że dorzucę do pieca" ;)
Temat gospodarki II RP jest bardzo złożony. Nie ulega wątpliwości, że w sytuacji, w jakiej znalazło się odrodzone państwo polskie jesienią 1918 r., było niesłychanie ciężko poskładać w sensowną całość wiele spraw, choćby gospodarkę. W ciągu 21 lat udało się jednak dokonać rzeczy niebywałej - jak choćby zbudowanie od podstaw pełnomorskiego portu (Gdynia) czy budowa Centralnego Okręgu Przemysłowego (nieukończona). Żeby nie było za prosto, po drodze mieliśmy hiperinflację, wojnę celną z Niemcami i światowy kryzys gospodarczy. Na szczęście mieliśmy też kilku mądrych ludzi, jak Kwiatkowski czy Grabski.

Jeśli mówimy o skoku cywilizacyjnym", to dla obszarów wiejskich mogą to być przysłowiowe sławojki" (takie wiejskie Toy-Toye, jak ktoś by nie wiedział). Problem polega na tym, że Polskę sklejono z ziem trzech zaborów, gdzie gospodarka stałana bardzo różnym poziomie - od wysokiego (Wielkopolska, Górny Śląsk) po dramatycznie niski (spora częśc zaboru rosyjskiego, wiejskie obszary Galicji). To samo tyczy się infrastruktury - drogowej, kolejowej itd. Niektórych wsi na Dolnym Śląsku nie skanalizowano do dzisiaj - czy to znaczy, że żyję w zacofanym gospodarczo województwie? Śmieszą mnie więc argumenty, jakie wytoczył mirek60. Nie neguję, że było w Krakowie tak, jak opisał. Pytanie - czy on wie, czemu tak było? Ważna sprawa!

O poziomie życia społeczeństwa świadczą m.in. wydatki na dobra luksusowe". Takim czymś może być np. czas wolny.
Dla przykładu - pobyt w Zakopanem. W drugiej połowie lat 30. XX wieku za tygodniowy zimowy pobyt w zakopiańskich pensjonatach Orbisu" (które nie należały do najdroższych) zapłacilibyśmy:
70-86 zł w kat. I
53-60 zł w kat. II
40-46 zł w kat. III
W cenę były wliczone cztery posiłki dziennie oraz transport z dworca i na dworzec.
W lecie ceny były niższe i za tę samą cenę moglibyśmy spędzić w polskiej stolicy Tatr pełne 10 dni.

Teraz pytanie - to było dużo czy mało?
Otóż trzy słowa o zarobkach.
Nauczyciel zarabiał w tym czasie ok.220 zł (minimum 130), urzędnik państwowy: ok. 200-350 zł, porucznik zawodowy: ok. 280-400 zł. Jeśli idzie o wojsko, to np. całodzienne wyżywienie w kasynie oficerskim 13 pułku ułanów kosztowało 3 zł. Było dobrej jakości, ale młodzi oficerowie uskarżali się na tę cenę. Dzienna stawka żywieniowa zwykłego żołnierza wynosiła ok. 1 zł.
Wracając do Zakopanego - jak się nie przyjechało z liczną rodziną, można było przeżyć. Poza tym wiele osób (zarówno wtedy, jak i dzisiaj) decydowało się nie na pobyt w Zakopanem, a którejś z okolicznych wsi (np. w Kościelisku czy Bukowinie Tatrzańskiej). Ceny były tam niższe ;)
[na podstawie: Jarosław Skowroński, Tatry międzywojenne, Łódź 2003]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No to inaczej:

ZAROBKI:
Wojsko (1933):
kapral samotny - 137, utrzymujący rodzinę - 167;
Plutonowy - 151 lub 201
Sierżant - 171 lub 241
Starszy sierżant - 194 lub 264
Chorąży - 230 lub 300
Podporucznik - 206 lub 266
Porucznik - 265 lub 324
Kapitan - 345 lub 400
Major - 435 lub 490
Podpułkownik - 524 lub 580
Pułkownik - 632 lub 713
Ge. brygady - 1000
Gen. dywizji - 1500
Gen. broni - 2000
Marszałek - 3000

Cywile:

Rzemieślnik
1 do 2 zł n dzień
Robotnik:
1929 – 1,02 zł za godz.
1933 – 0,80 zł za godz. (46,5% robotników zarabia poniżej kosztów utrzymania)
1935 – 0,73 zł za godz.

Prcownik umysłowy:
1928 – 324 zł
1930 – 352 zł


KOSZTA
1926 - koszt utrzymania przeciętnej rodziny robotniczej na Górnym Śląsku wynosił 240-250 zł miesięcznie

1931 – 34 - Roczne wydatki rodziny bezrobotnej - 921 zł (na jedną osobę miesięcznie przypadało 19 zł)

1931- 34 - W Warszawie wydatki rodziny urzędniczej – 6173 zł (128 zł miesięcznie na osobę)


Post został zmieniony ostatnio przez moderatora Czlowieksniegu 17:27 26-01-2014

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kilka wskaźników odnośnie płac z Małego rocznika statystycznego 1939. Wskaźnik płacy realnej wzrósł z 54 w 1921r do 140,9 w 1938r.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Rzemieślnik zarabiał tylko od 1 do 2 złotych dziennie?Tyle,ile robotnik na godzinę w danym okresie?Może to jakiś błąd danych?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bardzo dobry pomysł z tym tematem bo rzeczywiście wiedza o gospodarce II Rzeczpospolitej jest żenująca . Więcej często wiedzą ludzie zagranicą niż my tu w kraju, a mamy się czym chwalić. Wynika to z wpajania nam ,że należy chwalić się martyrologią , a nie nauką . Zawsze ważniejszy był martwy bohater niż żywy człowiek który coś osiągnął w życiu. Tu niestety kłania się negatywna cecha wielu Polaków - bezinteresowna zawiść - ja nie mam to nie daj boże ,żeby drugi miał - pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Sądzę, że i pielgrzym mówiąc o skoku cywilizacyjnym ma rację i mirek60. Skok był ogromny, ale i potrzeby były straszne, a tym samym wymagały dużych funduszy. Nie mogło na wszystko starczyć. Przecież w 1918, kiedy zaczynała się praktycznie budowa polski, było to ZALEDWIE 36 lat po uruchomieniu pierwszej na świecie elektrowni użytku publicznego. Wywołana wiec tu powszechnie elektryfikacja była ogólnie w powijakach, a nie tylko na naszych ziemiach. Władze II RP musiały zając się budowaniem wszystkiego, więc elektryfikacja o której pisze mirek60 to tylko kawałek tortu.
Zresztą, jak już mówimy o elektryfikacji, to po II WS tez nie było wiele szybciej mimo skoku technologicznego!
Dość powiedzieć, że w 1945, zaledwie co 10 dom/gospodarstwo na wsi miało energię. A liczbę te i tak zawyżały wsie z zachodnich części kraju.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ciesze się, że temat wreszcie ruszył. Ponieważ mam na głowie pewne opracowanie teraz tylko kilka słów : otóż w prospekcie reklamującym zakup działek w nowo powstałej osadzie pod Warszawą jest informacja o budowie linii energetycznej z Pruszkowa. Cała miejscowość nie załapała sie " na nią ale willa hrabiego Roztworowskiego i prawdopodobnie dom braci Jabłkowskich miał prąd ( rok 1935 ). Moi dziadkowie którzy wówczas się osiedlili tam czekali na niego do lat 60 - tych. Podobnie telefon który zainstalowano nam po trzydziestu latach od pierwszego numeru w tej miejscowości ( rok 68 ).
Nota bene mój dziadek kupił tam działkę i postawił dom z pensji stróża na lotnisku na Okęciu - mam dowód spłaty kredytu w sierpniu 1939 roku po 6-ściu latach ! To prawda, że nie wszystko szło tak jak z płatka" jednak nie sposób nie zauważyć że była to rozbiegówka do scalenia trzech światów, ideologii gospodarczych i mentalności ludzkiej w jeden naród. Ponieważ proszono by nie pisać o odnośnikach do rzeczywistości obecnej więc pozostawię tylko trzy kropki...
Jeśli jednak spojrzymy choćby na wkład w rozwój lotnictwa w Turcji w okresie II wojny da to nam pojęcie jaki mieliśmy kapitał w tym zakresie.A koleje,energetyka,etc.etc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pamiętam, mam jednak wrażenie , że wówczas była ona przeciw reformom i industrializacji kraju. Nawet teraz 90 lat po tym widać różnice w infrastrukturze które nakładają się na ówczesne podziały zaborowe.Jednak był pewien zamysł w tych działaniach i rozmach w planowaniu. Wyobraźmy sobie dziś hasło : budujemy Poznań 2 dla rozwoju rynku wschodniego w Białej Podlaskiej.
Sorry nie da się, taki mamy klimat ( gospodarczy oczywiście).
A Gdynia ? COP ? Anglicy kopiowali nasze rozwiązania z parowozów które szły na całą Europę a słynnego 1F2h2t prowadził król Bułgarów Borys III. Dziś Cegielski to wspomnienie świetności.Trudno pisać bez emocji patrząc na to co mamy dziś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Historia lub histeria ma to do siebie, że kołem się toczy a hasło Historia nauczycielką pokoleń" to tylko... hasło.

Tak jak był luddyzm, tak było zachłyśnięcie się przemysłem. Nie tylko my to przerabialiśmy, nie tylko my sobie na tym zęby połamaliśmy...

Pamiętaj, że po I WŚ mieliśmy np prężny przemysł włókienniczy, ale już np większość kopalń w Województwie Śląskim miała niemiecki kapitał. A z tegoż województwa pochodziła większość węgla czy stali.

COP Kwiatkowskiego niekoniecznie spełnił pokładane nadzieje- zarówno produkcyjne jak i choćby walki z bezrobociem.

Gdynia- cud miód orzeszki, wreszcie dostęp do mórz i oceanów..

Pamiętaj również, jak wielki bałagan się zrobił po Czarnym czwartku... tyle, że u nas parę lat dłużej kryzys trwał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Masz rację, z perspektywy lat traci się ostrość widzenia.
A jest też powiedzenie że Historia jest jak k....a każdy ją wykorzystuje na swój sposób.Jednak nie powinniśmy zapomnieć o tamtych dokonaniach, przez długie lata były one dyskredytowane dla kolejnych pokoleń. Stąd dziś może to wychylenie wahadła w drugą stronę i idealizowanie niektórych dokonań a zamiatanie pod dywan innych, mniej lub zupełnie niechlebnych.
Kto wie może za kolejnych 90 lat ktoś będzie idealizował nasze lata siedemdziesiąte w oderwaniu od kosztów ludzkich ?
To o czym piszemy jest normalne - takie rzeczy miały miejsce i tu i w innych krajach : wielkie projekty, wielkie kłótnie, wielkie budowy i wielkie przekręty. Nienormalny jest nakaz powszechnej amnezji o tamtych latach - jak można było nawet ze słowa sanacja zrobić określenie pejoratywne ( abstrachując od Piłsudczyków )...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja nie patrzę z perspektywy XXI a z pkt widzenia początku XX... Może znam hasło Czarny czwartek i jego konsekwencje.

Odnośnie lat siedemdziesiątych- po co czekać do 2100 roku... I dziś z wielu różnych powodów są idealizowane.

Trzy- skok techniczny czy przemysłowy, który nastąpił w latach dwudziestych, niestety niewiele miał wspólnego z Kresami choćby.

A dziwa typu Borysławsko-Drohobyckie Zagłębie Naftowe można w sumie jako folklor i plankton potraktować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Trochę popłynęliśmy w filozofię z tym dwudziestoleciem ale jak tego nie zrobić...
Już wracam do wątku głównego. O to zdjęcie królewskiego" parowozu i małe zestawienie eksportu parowozów w latach 29 - 39.
Seria/typ Tor Układ osi Lata prod. Odbiorca Liczba Producent
Pt 2-cyl. 1435 mm 1-4-1 1931 Bułgaria 10 Fablok
Pt 1435 mm 1-4-1 1931-1932 Maroko 12 Fablok
Pt 3-cyl 1435 mm 1-4-1 1938 Bułgaria 3 Fablok
1-F-2 1435 mm 1-6-2 1931 Bułgaria 12 HCP
Om34 1435 mm 2-3-1 1935 Chiny 1 HCP
RP 1524 mm 1-3-1 1937-1938 Łotwa 10 Fablok
W-8-A Unja 750 mm 0-4-0 1933 ZSRR 19 Fablok
W-1-K 750 mm 1-4-0 1931 Łotwa 6 Fablok
W-8-A 750 mm 0-4-0 1929 ZSRR 6 WSABP
Razem: 79

Źródło: J. Piwowoński Parowozy kolei polskich"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Z tym Borysławsko-Drohobyckim Zagłębiem Naftowym, to chyba nie było jednak aż tak źle ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Coś nie poszło ale zachęcam zainteresowanych na Biblioteki Głównej AGH wydawnictwo Inżynier Kolejowy z 1 listopada 1931 roku artykuł p. G Brylinga poświęcony temuż.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czlowiek śniegu napisał:
A dziwa typu Borysławsko-Drohobyckie Zagłębie Naftowe można w sumie jako folklor i plankton potraktować."

Popieram zdanie bjara, co więcej (i to nie jest tylko moje zdanie) - to właśnie obecność czarnego złota" w tym miejscu była dla Stalina argumentem, żeby wspomnianego zagłębia znalazł się w ZSRR, a nie Polsce, po 1945 r.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pod warunkiem, że pola naftowe i przedsięwzięcia nie byłyby francuskie...
Pod warunkiem, że cena ropy w porównaniu do Rumuni nie byłaby wyższa o c.a. 6-7 razy a wobec USA o 4-5 razy...


Chyba, że piszemy o przetwórstwie a nie wydobyciu... Wtedy fakt...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pod warunkiem, że pola naftowe i przedsięwzięcia nie byłyby francuskie...
Pod warunkiem, że cena ropy w porównaniu do Rumuni nie byłaby wyższa o c.a. 6-7 razy a wobec USA o 4-5 razy..."

Nic nowego. Przed I wojną światową w Galicji jakieś 80% zakładów przemysłowych było w rękach tzw. obcego kapitału". Przykładowo - rafineria ropy w Gliniku Mariampolskim k. Gorlic. W 1883 roku kanadyjski inżynier William Henry McGarvey oraz austriacki finansista John Simeon Bergheim zainicjowali projekt rozszerzenia destylarni w Gliniku do dużego przedsiębiorstwa zatrudniającego 60 pracowników. Był to moment, w którym przeróbka ropy naftowej w tym rejonie osiągnęła poziom przemysłowy, doprowadzając do powstania dużego przedsiębiorstwa, jakim była rafineria w Gliniku. Był to pierwszy w Polsce oraz jeden z pierwszych na świecie zakładów, zajmujących się rafinacją ropy naftowej." (http://dszary.mojawitryna.net/rafineria_glimar.htm). Ignacy Łukasiewicz był się pewnie wkurzył, ale już wtedy nie żył...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach



×

Powiadomienie o plikach cookie