Jump to content

Obrona Katowic wrzesień `39


Guest Rupert

Recommended Posts

Teraz już pleciesz bzdury herr Rupert. Zabrakło argumentów na rzeczowy dialog? Nie zabieraj więcej głosu na tym forum, bo nie masz nic sensownego do powiedzenia. Szukaj dalej białych plam historii. Pewnie niedługo napiszesz że na Radiostację Gliwicką napadli naprawdę Polacy.
Link to comment
Share on other sites

  • Replies 52
  • Created
  • Last Reply
Fakt dialog idzie pod góre bo niestety staram się dopasować do Twego Obserwatorze Ludowy poziomu intelektualnego. Nie znalazłem zadnych rzeczowych argumentów w dyskusji napisanych Twoją ręką i w związku z tym jest taka mizerota. Poza programem ideowym i wesołym Sturm nach Westen glątwa.
Link to comment
Share on other sites

Tak właśnie wygląda dialog, gdy z osobnikami Twego pokroju rozpoczyna się rozmawiac. Szkoda czasu. Owczarki niemieckie szczekają - karawana idzie dalej.
Link to comment
Share on other sites

Z całym szacunkiem, ale Rupertowi i osobom o podobnych poglądach sugeruję doczytać literaturę dotyczącą obrony Górnego Śląska. I ta sama ojczyzna wycofała Armię Kraków pozostawiając obronę Ślaska harcerzom." Ojczyzna broniła Katowic przy użyciu regularnego wojska: pod Wyrami, Śmiłowicami, Mikołowem, Pszczyną. Co więcej broniła Katowic dość skutecznie i przede wszystkim krwawo. To że w samym mieście nie były prowadzone regularne walki to tylko dzięki przezorności dowódców: po co narażać ludzi na niepotrzebną śmierć.

Jeśli dobrze pamiętam zapiski znalezione w tym archiwum zostały zrobione przez oficera 239 dywizji. Może nie każdy wie, ale była to dywizja tyłowa zabezpieczenia zaplecza. Po prostu przyszli na gotowe, obrońcy byli już spacyfikowani. Zresztą cały ciężar walk w Śląskich miastach przyjął na siebie Freikorps ze strony niemieckiej oraz harcerze i powstańcy z polskiej. A jeśli ktoś dalej uważa, że obrony nie było, niech sprobuje powiedzieć to osobie, która np. straciła rękę walkach, których przecież nie było".

Tyle mam do powiedzenia w tej sprawie. Aby zabierać głos w jakiejś sprawie sugeruję ją najpierw poznać...
Link to comment
Share on other sites

Czuję niechęć do wszelkiego rodzaju ekstremy czy to do bańdziorów z SS, czy do prawdziwych" Polaków. Mogą sobie podać dłonie. Czuję obrzydzenie do ludzi którzy wysyłaja dzieci do beznadziejnej walki żeby im pózniej wystawić cholerny pomnik i nazwać je bohaterami. A chory z nienawiści do tej lub tamtej strony dureń podniesie ich śmierć do rangi cnoty. Kim jestem? Jestem z każdym kto wyznaje podobne poglądy. Kocham muzykę Bacha i komentarze ks.Tischnera. Pytasz kim jestem? Opowiedz sobie sam na to pytanie. I tu wyznanie -przepraszam za drastyczność - z racji pełnionego zawodu niestety byłem zmuszony wysłuchiwać szlochu matek nad umierajacym dzieckiem. I jeżeli ktoś mówi że ma gdzieś śmierć Niemca z Goyi i podnieca go obraz czołgu z kilkoma dziurami w pancerzu winnien udać się do najblizszej poradni zdrowia psychicznego.
Link to comment
Share on other sites

Panowie dośc tego. Gdzie napisałem że nie było obrony Katowic. Prosiłem o rzeczową dyskusję nad obrony tej przebiegiem. Nic więcej. Oddzielić legendę od realiów. I co z tego wyszło? Zostałem wrogiem nr.1. Szanowny Mecenasie, kiedy wojsko wycofało sie z Górnego Ślaska? Temat to obrona Katowic, a nie walki pod Wyrami. Do dziś prowadzicie Szanowni Panowie dyskusje z którego schronu OWŚ strzelano do Niemców. A propos trwały przecież dyskusje miedzy gen Sadowskim a Naczelnym Dowództwem czy nie pozostać na Ślasku i bronić sie w okrążeniu - w oparciu min. o schrony OWŚ.
Link to comment
Share on other sites

Rupert nie chce sie czepiac ale twoje deklaracje jakby rozmijaly sie z tym co piszesz. Nie lubisz ekstremy obojetnie jakiej jest ona proweniencji i dlatego ja atakujesz? Coz wiec za rodzajem ekstremy" sa dla ciebie polscy lotnicy walczacy w II wojnie swiatowej, ktorzy to wedlug twoich slow latali a drzwiach od stodoly" jak to dowcipnie" napisales w jednym z postow?
Link to comment
Share on other sites

A pod Wyrami i Mikołowem to co jest jak nie OWŚ i jego schrony? Koncepcja obrony aglomercji polegała właśnie na stawieniu oporu na linii Rybnik, Żory, Pszczyna-Mikołów, w dogodnym terenie, na którym prowadzono prace fortyfikacyjne. Niestety w rejonie tym prace dopiero się rozpoczęły więc i ich znaczenie było dużo mniejsze... Inną sprawą jest, że aby móc prowadzić obronę w oparciu o fortyfikacje wróg musi je najpierw zaatakować - tak się de facto nie stało, gdyż jak już powiedziałem w rejonie Wyr i Mikołowa prace dopiero się zaczynały, wybetonowano jedynie kilka obiektów. Tak się akurat składa, że w oparciu o wybudowane schrony OWŚ nie można było prowadzić walki w okrążeniu, Niemcy po prostu wyszliby na ich tyły gdyż rozbudowy pasa fortyfikacji na taką ewentualność nie ukończono (choć była planowana).

Jeżeli dalej uważasz, że pod Wyrami i w okolicy nie broniono Katowic zastanów się, czy chciałbyś aby wyglądły one jak Warszawa, bo tak by wyglądały, gdyby obronę miasta przejęło wojsko i walczyło o każdy dom.
Link to comment
Share on other sites

Słowa o polskich lotnikach latających na drzwiach od stodoły pochodzą z ust byłego ministra obrony narodowej Komorowskiego w jego komentarzu do zakupu F-16 przez Polskę i mam prosbę Pomsee. Nabierz troche dystansu i nie dziel włosa na czworo.
Przyznasz Szanowny Mecenasie że schrony na tym odcinku byłe nie przygotowane do walki( brak kopuł, nierozebrane szalunki, mokry beton). Niemcy uderzyli w najsłabszym miejscu umocnień, po walkach Polacy oderwali się od nieprzyjaciela obawiając sie okrążenia i wycofali na wschód. W szerokim rozumieniu była to bitwa w obronie Katowic, to nie podlega dyskusji. Wspominając o walce w okrążeniu myslałem o obronie Śląska tak jak broniono Warszawy. Pare lat temu rozmawiałem z mieszakńcami Mikołowa-Smiłowic na temat wkroczenia 239 DP do miasta. Podeszli do zabudowań, zapytali czy Polacy obsadzają linie schronów po czym juz bez obaw posuwali sie dalej. Wciąż jednak nie dotyczy to bezpośrednio wydarzeń spod wieży spadochronowej i historii obrony samych Katowic.
Link to comment
Share on other sites

Czytam te posty i widze że poza obrzucaniem się błotem nic nie wnoszą.
Co na temat harcerzy trzy powstańców poszli w bój bo chcieli bronić polski , nikt na siłe broni im nie dawał , jak było z wieżą tego się już nikt nie dowie , i niewarzne jakie meldunki były bo historię piszątylko zwycięzcy , a tak wogóle to powstańcy którzy chcieli przyłączenia ślaska do polski to w większości w grobie się teraz przewracają co się stało z ich ziemią o którą przelali krew .
Pozdr
Link to comment
Share on other sites

Kolego Rupert, wydaje mi się że decyzje o wycofaniu ze Śląska podjął gen. Szylling w porozumieniu z Naczelnym Wodzem, na skutek błyskawicznych postępów niemieckiego 8 i 15 korpusu. Gen. Szylling obawiał się o całość linii frontu. Natomiast co do harcerzy i innych cywili broniących Śląska we wrześniu 39 roku , to podjęli oni walkę samorzutnie, w odpowiedzi na ataki band niemieckich dywersantów, na wycofujące sie oddziały polskie, jak również ataki na ludność polską, jeszcze zanim wkroczył wehrmacht doszło do wielu zamachów na ludzi znanych z propolskiej działalności.
Link to comment
Share on other sites

Szanowny Obserwatorze spontaniczna samoobrona podjęta przez powstańców i harcerzy w walce z Freikorpsem zgoda.Włażą do domu nieproszeni goście wyciągam rewolwer i zaczynam strzelać bądż pokazuję drzwi. Stworzenie gniazda karabinu maszynowego obsługiwanego przez harcerzy na wieży spadochronowej - zgroza. O tej części legendy, bo mam nadzieje że to legenda piszę. To ten brak szacunku dla życia, to ta głupota. Gołba pisze że harcerzami dowodzili żołnierze(?). Stawiam znak równości między tym który wydał rozkaz o obsadzeniu wieży a tym kto zrzucał harcerzy.
Link to comment
Share on other sites

Ruper: faktycznie koledzy mają rację a Ty za przeproszeniem wypisujesz bzdury. Trudno mi zrozumiec Twoje argumenty, czy Ty byłeś wogóle w wojsku, wiesz co to jest przysięga wojskowa ? Wiesz co to jest miłość do ojczyzny ? Harcerze z Katowic są bohaterami tak jak każdy inny żołnierz czy cywil, który zginął w obronie ojczyzny wypełniając swój obowiązek.
Tak jak pisze Mecenas walki na OWŚ były i nie podważaj tylko jeszcze tego faktu, bo akurat mam rodzine w Łaziskach pod Mikołowem i starsi z nich do dziś pamiętają bitwe pod WYrami. DO tego są jeszcze niemieckie relacje. DLaczego reszta OWŚ nie walczyła ? Niemcy obeszli fortyfikacje, przełamali na północy opór Krakowskiej BK, która nie zdążyła przygotować terenu do walki i wraz z 7 DP źle połączyła styk armii Łódź z Grupą Operacyjną Śląsk Armii Kraków a na południu uderzyli na najsłabszy punkt OWŚ , niedokończony, w budowie. Niemniej jednak WP stawiło zacięty opór w tych rejonach. Groziło to okrążeniem Obszaru Warownego a nie zatrzymało by ofensywy. Weszłyby jednostki tyłowe a front poszedł by dalej.
A Ty wypisujesz że Armia Kraków oddała Śląsk na pastwe szkopom i zostawiła do jego obrony dzieci.
Może przeczytaj pare książek na ten temat, jak wyglądała obrona Śląska.
Poprostu teren nie był jeszcze dostetecznie ufortyfikowany, znajdowały się w nim słabe punkty, które szkopy bezwzględnie wykorzystały co zniweczyło cały plan obrony.
Natomiast harcerze z Katowic byli harcerzami, byli członkami organizacji gdzie patriotyzm ma szczególną wage. Wypełnili swój obowiązek, nikt ich do tego nie zmuszał, zostali na posterunku do końca i wieczna chwała im za to. Oddali życie za ojczyzne, zostali wychowani na patriotów w TY piszesz że ich źle wychowano. No zgroza.
Pogratulować temu krajowi takich obywateli. Wiesz wielu powstańcow śląskich po wycofaniu się wojska objęło stanowiska i walczyło ze szkopami , psami z freikorpsu i wielu zginęło , czy wg. Ciebie oni też nie mieli szacunku dla życia ? Czy powstańcy warszawscy też nie mieli szacunku dla życia ? Tam też walczyło wielu harcerzy.
Wyobraź sobie że obrona ojczyzny to obowiązek dla każdego obywatela, nei musi mieć na sobie munduru.
Link to comment
Share on other sites

W Powstaniu Warszawskim zginęła zatrważająca liczba osób cywilnych. Bohaterstwa i patriotyzmu nie sposób powstańcom odmówić, ale wyrachowania i poczucia realizmu już niestety nie. To kolejny sporny temat, którego lepiej nie zaczynać... Cóż - ilu nas, tyle opinii.

A wieża spadochronowa... Pewnie i była tam obrona, pytanie tylko jak uporczywa i czym przełamana!!!
Wystarczyło przecież, aby Niemcy wygarnęli z armaty. Ktokolwiek ma nieco instynktu samozachowawczego, uciekałby z tej wieży na sam widok działa. Po co czekać na śmierć? Bardzo możliwe właśnie, że Niemcy woleli nie ryzykować szturmu i padł rozkaz zdejmijcie Polaków artylerią". A jak należy nazwać oczekiwanie w bezsilności (bez możliwości przeciwdziałania, zaś z możliwością wycofania się) na otrzymanie bezpośredniego trafienia kilkoma kg ołowiu pozostawiam Waszemu osądowi.
Link to comment
Share on other sites

Macie być bewzględni. Zapomnijcie o prawie moralnym..."
Adolf Hitler 23 VIII 1939

Do ludnosci!
Z woli Fuhrera i Naczelnego Dowódcy sił zbrojnych wkroczyły w wasz kraj wojska niemieckie.
[...] Siły zbrojne nie widzą w ludności cywilnej swego wroga. Wszystkie postanowienia prawa międzynarodowego będą szanowane..."
von Brauchitsch 1 IX 1939

Przyznaje się prawo kombatanckie [...] oddziałom ochotniczym, o ile mają odpowiedniego dowódcę z ramienia wojska lub stosownych służb państwowych, posiadają odznakę wyróżniającą, noszą jawnie broń i przestrzegają praw i zwyczajów wojennych"
Art. I Konwencji Haskiej 1907

Ludność terytorium nie zajętego, która przy zbliżaniu się nieprzyjaciela dobrowolnie chwyta za broń, aby walczyć z wkraczającymi wojskami i nie miała czasu zorganizować się zgodnie z Art. I, będzie uważana za stronę wojującą, jesli jawnie nosi broń i zachowuje prawa i zwyczaje wojenne"
Art. II Konwencji Haskiej 1907

Gm Orzesze, woj. Katowickie 4 IX 1939. Freikorps rozstrzelał 29 Polaków za ranie udziału w plebiscycie po stronie polskiej [w latach 20tych]".

Katowice 4 IX 1939
ul. Zamkowa - ok 250 rozstrzelanych
Park Kościuszki - ok 500 rozstrzelanych
ul. Jagielońska - 8 osób rozstrzelanych
Ofiary spalono następnie w krematorium w Gliwicach bądź pogrzebano w lesie w Panewniku.
Zabici: Powstańcy, harcerze, ludność cywilna".
a zbrojny opór wobec wkraczających wojsk niemieckich".

Starcy i dzieci...
Jeszcze przed wojną wielu harcerzy i śląskich patriotów było już na listach śmierci...
Niektórzy z nich 1 IX ruszyli do walki. Z wojskowego punktu widzenia beznadziejnej. Ale polegli z bronią w ręku, a nie pod murem w środku nocy.
Link to comment
Share on other sites

Wywiad z płk.dr.Mieczysławem Starczewskim (historyk wojskowości): Na tyłach Armii Kraków działały oddziały dywersji pozafrontowej , specjalnie szkolone przez polski wywiad wojskowy. Były to jednostki głęboko zakonspirowane i doskonale wyszkolone. Szkolili się w tajnych placówkach w Krakowie, na Pustyni Błędowskiej, a nawet na kursach w Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach.To najprawdopodobnie oni stawili opór Niemcom, wspierani przez zorganizowaną samoobronę powstańczo - harcerska.Wykorzystali do tego pozycje obronne przygotowane przez wojsko w parku Kościuszki". I dalej w komentarzu do zdjęć przedstawiających obrońców Katowic prowadzonych przez członków Freikorpsu :Wydaje mi się, że żołnierze nie chcieli się mieszać do porachunków między Ślązakami. Dlatego przymykali oko na to, co wyprawiali freikorpsowcy". A w konkluzji do wieży. Nie było na niej karabinu maszynowego, bo myślę że to z wojskowego punktu widzenia złe miejsce. Może był tam obserwator lub snajper? A może to tylko symbol?
Link to comment
Share on other sites

Rupert, to już po imieniu się określił jako Niemiec, więc on patrzy ze swojego punktu widzenia i będzie lżył naszych ludzi ginących za wolność Polski. Ja się nie wstydzę ani szabelki, ani skrzydeł husarskich, ani kos osadzonych na sztorc. To ty się wstydź SS, wehrmachtu, Freikorpsów i całej piątej kolumny.
Link to comment
Share on other sites

Swego czasu mój kolega, dzeinnikarz górnośląskiej gazety, napisał tekst pt. O Wojsku Polskim w obronie Śląska 1939". Wrzucam go tu i dedykuję kol. Rupertowi ku wielkim, twórczym przemyśleniom.

Tytułem wstępu: kilka dni temu, na fali nośnego ostatnio na Górnym Śląsku tematu Wieży Spadochronowej, gazeta lokalna, w której pracuję, opublikowała dość bolesny w swej wymowie zarzut, iż Wojsko Polskie w 1939 roku wystawiło Katowice do wiatru. Cokolwiek mnie to sfrustrowało, gdyż uważam że to nie tak. W efekcie powstał poniższy tekst. Diabli wiedzą, czy pójdzie drukiem, bowiem może cokolwiek kolidować z aktualną "linią pisma. Ale możecie sobie poczytać tutaj.

Żołnierz bronił Katowic

Podczas II wojny światowej za Polskę walczono także w Tobruku, pod Monte Cassino i w Normandii. Trochę podobnie można powiedzieć i o Katowicach w 1939 roku – polscy żołnierze bili się w ich obronie m.in. pod Pszczyną, Kobiórem, Wyrami i Woźnikami. Wojsko Polskie nie oddało wrogowi Śląska bez walki.

Polski plan obrony przed niemiecką agresją wręcz wymagał utrzymania Górnego Śląska. Broniła go Armia “Kraków”. Ponieważ został on silnie ufortyfikowany, czołowe natarcie musiałoby kosztować Wehrmacht wiele ofiar. Niemcy zdawali sobie z tego sprawę. Swoje uderzenia wyprowadzili więc na północ i południe od obszaru przemysłowego. W nim samym działały początkowo tylko nieregularne oddziały dywersantów – nie odnosząc większych sukcesów, za to z dużym powodzeniem zwalczane przez jednostki samoobrony i wojsko.

Tam, gdzie Wehrmacht atakował, spotykał się z zaciekłym oporem. Tak było 1 września w nadgranicznych miastach. Żołnierze i członkowie oddziałów samoobrony walczyli tam ramię przy ramieniu. Broniący Lublińca batalion 74 Pułku Piechoty stracił niemal dwie trzecie stanu. Zgrupowanie 11 Pułku Piechoty utrzymało Tarnowskie Góry. W rejonie Rybnika i Żor wykrwawiły się I batalion 75 Pułku Piechoty oraz batalion Obrony Narodowej „Rybnik”, rozpaczliwie próbując opóźnić marsz niemieckiej 5 Dywizji Pancernej. Nieprzyjacielskie natarcie na tym kierunku zostało powstrzymane pod Brzeźcami i Wisłą Wielką, gdzie w walce z niemieckimi czołgami piękną kartę zapisali artylerzyści 6 Dywizji Piechoty. Zniszczyli ich około 30 – sukces porównywalny ze słynną bitwą pod Mokrą.
Jednak 2 września rano doszło pod Pszczyną do bolesnej i brzemiennej w skutki porażki polskiej 6 Dywizji Piechoty. Jej oddziały zostały zaskoczone przez kolejne natarcie 5 Dywizji Pancernej Wehrmachtu i poniosły wielkie straty – około 250 zabitych i kilkuset rannych. Dużo oddziałów zostało rozproszonych, znaczna część artylerii – zniszczona, zmiażdżona po prostu gąsienicami szarżujących czołgów. Niektóre polskie baterie w beznadziejnej już zupełnie sytuacji nie usiłowały się wycofać – pozostały na stanowiskach wraz z piechotą i tak jak ona walczyły do ostatniego pocisku. To przede wszystkim ta klęska – obok odepchnięcia Krakowskiej Brygady Kawalerii spod Woźnik i trudnej sytuacji 7 Dywizji Piechoty pod Częstochową – dała impuls do podjęcia przez generała Antoniego Szyllinga, dowódcy Armii „Kraków”, decyzji o wycofaniu wojsk z Górnego Śląska. Odwrót nastąpił w nocy i rankiem 3 września.

Skutki tragedii pod Pszczyną odsunęły w cień sukces na innym ważnym odcinku śląskiego frontu. Gdyż tymczasem, nieco dalej na północ, polska obrona święciła bez mała tryumf. Pod Wyrami, Kobiórem i Żwakowem toczyły się jedne z najcięższych walk 1939 roku. 1 września niemiecki VIII Korpus (8 i 28 Dywizja Piechoty) uderzył od strony Gliwic. Do rangi symbolu urosła dwudniowa obrona Wzgórza 341 (Sośniej Góry) pod Mokrem. Walczyli tam żołnierze mikołowskiej kompanii batalionu Obrony Narodowej „Katowice” kapitana Tytusa Wikarskiego i mikołowskiej kompanii powstańczej Ryszarda Bąka. Mimo wyczerpania walką i wielkich strat – połowa obrońców zginęła lub była ranna – prosili oni, by nie wycofywać ich na tyły, lecz pozostawić na stanowiskach. 2 września niemieckie oddziały, które przeniknęły w rejon Kobióra i Żwakowa, zostały stamtąd wyparte udanym polskim kontruderzeniem dwóch batalionów 75 Pułku Piechoty. Jeden z nich nacierał jak na ćwiczeniach – co nie było dziwne, bo niedawno odbywał je właśnie w tymże trudnym, lesistym terenie. II batalion 73 Pułku Piechoty odbił z rąk nieprzyjaciela Wyry. Zginął przy tym, osobiście prowadząc natarcie, dowódca jednostki podpułkownik Władysław Kiełbasa. Nie zmieszało to jego żołnierzy, przeciwnie – dodało im tylko furii w ataku.
Niemcy okupili te walki wielkimi stratami. Zaraz po bitwie pod Mławą, która była dla Wehrmachtu najkrwawszą bitwą wojny z Polską, niemiecka armia poniosła w nich NAJCIĘŻSZE straty podczas całej kampanii wrześniowej.

Warto również wspomnieć, iż ostatni regularny oddział Wojska Polskiego opuścił Katowice dopiero... 4 września rano. Była to 11 kompania strzelecka IV batalionu specjalnego 73 Pułku Piechoty pod dowództwem kapitana Mariana Tułaka. Jeszcze w nocy z 3 na 4 września przebywała ona w Załężu, pozostawiona w straży tylnej przez 73 Pułk Piechoty. Patrole na ciężarówkach, prowadzone przez dowódców plutonów – podporuczników Herberta Fracha i Dionizego Kościelniaka – sięgały Chorzowa, Hajduk i Świętochłowic. 4 września we wczesnych godzinach porannych oddział wyruszył w ślad za swą jednostką. Gdy dotarł do Placu Miarki, załoga Domu Powstańca witała właśnie ogniem nadciągający ulicą Mikołowską Wehrmacht. Kompania sama zresztą znalazła się po chwili w ogniu walki , zaatakowana przez dywersantów na skrzyżowaniu ulic 3 Maja i Słowackiego. Oddział skierował się w stronę hal targowych, a dalej ku Bogucicom i następnie na Sosnowiec. Prawda, że była to nieduża jednostka i zapewne mało kto z katowiczan zwrócił na nią uwagę tamtego dramatycznego poranka... Niemniej to niezwykły, mimo wszystko, kaprys losu: niemal jednocześnie z jednej strony do miasta wkraczają Niemcy, a z drugiej opuszcza je – dopiero wtedy – ostatni oddział 73 Katowickiego – nomen omen – Pułku Piechoty.

Jeszcze jeden ciekawy epizod to zasadzka, zorganizowana przez wojskową drużynę kaprala Hryńczuka, w którą wpadła 4 września niemiecka kompania ckm ciągnąca od Placu Miarki ku Rynkowi ulicą 3 Maja. Kolumna, znienacka ostrzelana ogniem cekaemu z okien ówczesnego gimnazjum, straciła kilkunastu zabitych i wielu rannych. Sukces nie przyszedł darmo – nim Polacy zdołali się wycofać, Hryńczuk i jeden z jego żołnierzy polegli, a dwóch innych zraniono.

Niedzielnym popołudniem 3 września 1939 roku ciszę cmentarza w Bogucicach rozdarł huk karabinowej salwy. Pluton kompanii powstańczej Franciszka Kruczka oddał ostatnie honory swym poległym towarzyszom broni – szóstce nieznanych żołnierzy. Ciężko ranni w bitwie pod Wyrami, zmarli następnie w katowickim szpitalu wojskowym. Należeli do tych wielu, którzy oddali życie za śląską stolicę na dalekich jej przedpolach. O ich wysiłku i poświęceniu powinniśmy pamiętać nie mniej, niż o powstańcach i harcerzach poległych w 1939 roku."


Pozdrawiam
Leuthen
Link to comment
Share on other sites

Słusznie Leuthen, w swej zapalczywości posunąłem sie za daleko i sadząc po reakcjach współrozmówców dałem do wiwatu. Przytoczone prze Ciebie fakty są mi znane i rozumię je jako szeroko rozumianą obronę Katowic. Tematem jednak naszej rozmowy miały być wydarzenia spod wieży spadochronowej. Oddziały Samoobrony Powstańczej powstały by walczyć z aktami dywersji i sabotażu na Górnym Śląsku. Otrzymały rozkaz odwrotu wraz z Armią Kraków. Częśc samorzutnie(?) podjęła walkę z wkraczającym Wehrmachtem za zgodą lub nie dowództwa Armii(?). Jaki miał byc wymiar tej walki? Dlaczego narażono tych młodych ludzi na beznadziejna walkę. W imię martyrologii? Nadal twierdzę że była to niepotrzebna brawura i brak szacunku dla ludzkiego życia. To jest mój punkt widzenia i nie ulegnie on zmianie.Czy ofiara z życia w bezsensownej walce, to jedyne potwierdzenie i wyznanie wiary w wartości? Macie wszyscy prawo do odmienności. Z jakiegoś powodu zostałem niemieckim Żydem, owczarkiem niemieckim, cyklista i wolnomularzem ale taka już Panów wola. A propos jeden mój dziadek był powstańcem wielkopolskim ( gonił też bolszewików) drugi powstańcem śląskim.
A żeby dolać oliwy do ognia może ktoś wie co stało sie z członkami Freikorpsu wzietymi do niewoli po ataku na kopalnię Michał" w MIchałkowicach?
Link to comment
Share on other sites

Dużej wiedzy o obronie Śląska w 1939 nie mam, więc obserwując ten wątek starałem się nie wtrącać i dowiedzieć czegoś nowego. Jednak żeby odpowiedzieć na ostatnie pytania Rupperta nie trzeba mieć szczegółowej wiedzy tym, co na Śląsku się działo – wystarczy ogólna wiedza o zasadach prowadzenia walki. Otóż drogi Ruppercie, istnieje pojęcie „działań opóźniających”. Bywają one różnie prowadzone, jedną z metod jest pozostawienie na opuszczanym terenie niewielkich, mocno zmotywowanych grup bojowych, których zadaniem NIE JEST obrona terenu, lecz absorbowanie jak największych sił nieprzyjaciela, utrudnianie jego ruchów, sianie zamętu itp. Dla każdego jest oczywiste, że szansa przetrwania takiego oddziału jest niewielka (wojna jest przedsięwzięciem z złożenia krwawym i okrutnym), więc tworzyć go powinni ochotnicy. Dodatkowo, zwłaszcza w terenie zurbanizowanym, wskazana jest doskonała znajomość terenu. Nie wiem, czy Samoobrona Powstańcza działała na rozkaz czy samorzutnie, jednak z wojskowego punktu widzenia były to działania w pełni uzasadnione.
Co do złapanych dywersantów. Nie przysługiwały im prawa kombatanckie (Konwencja Haska chroni stawiających opór cywilów strony napadniętej, nie agresora), więc być może zostali straceni.
Link to comment
Share on other sites

Trudne tematy są podnoszone w tych postach, i czasami jednoznaczna ocena jest niemozliwa. Ale jestem świeżo po obejrzeniu filmu Ostatni samuraj" i bardzo mi odpowiada ich pojmowanie honoru i walki w jego obronie. Cieszę się że jestem Polakiem i jestem dumny z moich przodków którzy podejmowali walkę która i tak skazana była na przegraną. Lepiej zginąć jak bohater niż żyć z piętnem tchórza. Droga wojownika.
Rozumiem Twoje poglądy kolego Rupert i szanuje je, chociaż się z nimi nie zgadzam, ale co na przykład sądzisz o postawie Czechów w momencie gdy Niemcy zajmowali ich kraj?
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.


×
×
  • Create New...

Important Information