Myślę że Zeleński nie brał na serio tych Tomahowków. Świetnie się pobawił propagandowo tym straszakiem, a i tak wie że trzeba sobie radzić samemu. Tzn. z Europą, bo chyba w końcu wszystko poszło na dobre tory, jeśli chodzi o zbrojenie (mam taką nadzieję). A w ogóle to wczorajsze spotkanie to było jak film instruktażowy z wariatkowo.