Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    13 372
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops

  1. Workowatość tych polskich kombinezonów była taka, że nie tylko garnitur by się pod nimi zmieścił, ale i zimowe ubranie. Takie to były czasy. W US Army też wtedy wciskali spadochroniarzom takie workowate ubiory do skakania, ale żołnierze pogonili twórców tych worów i skończyło się na sensownych ubiorach polowych w niczym nie przypominających tych worów, jakie żołnierzom wciskano do testów.
  2. To jest może ciut mniej lotnicze, a bardziej dla filozofów idei, ale jest rzeczą zabawną obserwowanie, jak dalece pewne mechanizmy II RP niczym nie różniły się od ich PRL-owskich odpowiedników. Aeroklub II RP i Aeroklub PRL - obie organizacje w zasadzie paramilitarne, przesiąknięte wpływami wojska i z managementem w sporej części wojskowym, nawet jeśli w garniturach na pokaz; LOPP w II RP i LOK w PRL - tak samo paramilitarne; „LOT” w II RP i „LOT” w PRL - to samo, przesiąknięte na wskroś wspomaganiem wojska, a w PRL dodatkowo specsłużb i wojskowych dorabiających za sterami do finału kariery pilota. Chyba tylko lotnictwo sanitarne w II RP i w PRL nie było czymś, na czym aparat przemocy położył łapę, aczkolwiek do czasu, o czym sam bardzo boleśnie się przekonałem w stanie wojennym. To tak tylko z uśmiechem i pod rozwagę wszystkim bezkrytycznym miłośnikom sanacji, którym się wydaje, że tzw. komuniści (których tu nigdy nie było, bo wszyscy wyginęli do lat 50.) coś zrobili z powojenną Polską, a co nie byłoby znane z II RP.
  3. Fakt. Pod tym względem fatalnie przegrywamy z Zachodem. Oni mają opisane w książkach każde gogle lotnicze, każdą pilotkę, każdą klamerkę, sprzączkę, kaburę dla pilotów, każdy pas, guzik, pętelkę i co tam jeszcze. U nas jakoś nikt o takich sprawach jak dotąd nie pomyślał.
  4. Tu jest nieco podobna ochrona głowy. Czy było w II RP nieco podobnie, jak u Amerykanów, żeby z hełmu dla sportowców (w przypadku USA hełmu dla futbolistów amerykańskich) zrobić coś ochronnego dla spadochroniarzy, tzn. coś pokombinować z jakimś usztywnieniem/wzmocnieniem hełmu spadochroniarskiego?
  5. Okay, dzięki. A ponieważ jesteś mistrzem takich spraw - mógłbyś napisać coś o jego pilotce/hełmofonie/hełmie... nie wiem, jak to nazwać widząc to coś...?
  6. Mój ś.p. tata jako dziecko nie opuszczał tego lotniska i to wszystko tam w międzywojniu obserwował. Źle się to skończyło - padło mu na głowę. Został inżynierem lotniczym.
  7. Zdjęcie jest fajne, ale czy to aby na pewno polski skoczek...? I z międzywojnia...?
  8. Dziękuję za oświecenie, że skoczkowie startowali już na skrzydłach. Teraz już wszystko jasne. W innych kwestiach… Nie jest to wątek budowy płatowców, więc nie chcę kontynuować takich tematów, bo nie miejsce tutaj na nie, ale na chwilę i tylko na marginesie – nie było i nie ma czegoś takiego, jak „wykrzyżowane naciągi”. To w ogóle nie jest język lotnictwa i techniki lotniczej (a już szczególnie tamtych czasów), w każdym razie nie jest profesjonalny. Są wyłącznie cięgna. W tamtych czasach było 10 typów cięgien. A cięgno to jest coś, co zarówno usztywnia konstrukcję płatowca, jak i służy do układów sterowania. Farman Goliath ma ściągacze cięgien i to kończy wątpliwości, czy to cięgna, czy coś innego. Nawet słynne od czasów pionierskich lotnictwa aż do wybuchu II wojny skrzydło typu monospar – w którym dużo rzeczy „się krzyżuje” – nie ma żadnych „wykrzyżowanych naciągów”, a jedynie ma cięgna. Świetne, bardzo cenione skrzydło, bo bardzo praktyczne, jako że lekkie, mocne i sztywne, także dzięki cięgnom. Co do zastrzałów i słupków – nie ten wątek.
  9. Czyli było to robione profesjonalnie, a czy było certyfikowane po próbach państwowych to już pewnie nikt nie dojdzie. Wypadkowości z tym spadochroniarskimi samolotami chyba nie było, z tego co pamiętam. Przerabiane były także zastrzały (widać na zdjęciach), gdzie dodawano uchwyty dla skoczków, ale to już domyślam się, że było to robione we wspomnianych CWL, więc zapewne też profesjonalnie. Fascynuje mnie jeszcze jedna rzecz - „ciąg pieszy” (jak to się dziś mówi w branży deweloperskiej) od kadłuba, po skrzydle do podestu skoczka. Pomijam grandę z chwytaniem się cięgien przez skoczków, ale jak oni stąpali po skrzydle, żeby w płóciennym pokryciu nie zrobić nogą dziury? Tak na logikę to chyba musieli mieć surowy nakaz stąpania wyłącznie po żebrach, bo przecież inaczej dewastowaliby pokrycie skrzydeł, a ono jest na zdjęciach nienaruszone. Czy zachował się jakiś opis procedury stawiania kroków po skrzydle do podestu?
  10. Poprosiłem Człowieka Śniegu, żeby mechanicy forum spróbowali połączyć dwa takie same wątki spadochroniarskie w tym dziale, bo szkoda, żeby ciekawe informacje rozproszkowywały się. Poprosiłem, żeby dołączyli ten po wielokroć mniejszy wątek do tego i żeby zachowali tytuł wątku, jaki nadał mu Formoza.
  11. Byłoby świetnie, gdyby moderacji/administracji udało się połączyć ten wątek z wątkiem „Spadochroniarze okresu międzywojnia”, jeśli tylko werk forum na to pozwala, bo szkoda, żeby takie fajne informacje się rozproszkowywały.
  12. Bo to właśnie o takie cuś chodzi...
  13. O żesz verdammte Scheiße - zanim napiszę coś o psie, co to był „Szwadron Lenin”? Coś do wielbienia tej postaci, czy do jej ukatrupienia?
  14. A ponadto wiesz... Theodore John Kaczynski świetnie radził sobie ze sprawami militarki, to dlaczego inny członek zacnego rodu nie miałby szefować obronie Westerplatte?
  15. A dlaczego nie? Przecież π·r² odkrył Γιαροσλάβ Καζίνσκι.
  16. Fajne. Szukam takiej siatki na mój hełm do rekonstrukcji MTO.
  17. Fajna (ta wielkooczkowa) siatka na hełm. Nieczęsta. Amerykanie też ich czasami używali, pytanie tylko (bez odpowiedzi badaczy historii), czy poprzez oficjalne pozyskanie tych siatek, czy raczej ściąganie z commonwealthowskich rannych i zabitych, bo Amerykanom siatek brakowało na frontach MTO i ETO, w każdym razie ich dostawy były nierytmiczne.
  18. PS Za takie trzymanie się cięgien (jak na tych wszystkich zdjęciach) i ich rozciąganie to dziś też byłby prokurator. Dlatego bardzo mnie ciekawi cały proces dopuszczania tych dwupłatowych gruchotów w II RP do skakania. Dziś wing walkerom takich rzeczy robić nie wolno, tzn. wara od podstawowej konstrukcji samolotu. Mają swój dobudowany drąg, ale nie ma żadnego nadwerężania bazowej konstrukcji samolotu. A na tych wszystkich starych zdjęciach „wing walkerzy” tamtych czasów robią, co chcą z samolotem...
  19. Czy wiadomo coś o tym, kto te wszystkie podesty dla spadochroniarzy dorabiał, czy to się odbywało pod kontrolą organu nadzoru lotniczego, czy to było certyfikowane? Czy może tylko lotniskowy Kazio to dorabiał?
  20. A to zawsze Jako człek aeronautyki do upewnień się jestem pierwszy
  21. Pada w tej pieśni fraza „W locie szumią spadochrony...”, a zarazem jest to tytuł wspomnień polskiego spadochroniarza z Market-Garden, więc chyba pieśń jest z międzywojnia, ale jeśli się mylę i jest ona już z PSZ to skorygowanie mile widziane.
  22. Ja robiłem to samo w latach 80. XX wieku (jako skoczek cywilny). Nieraz podkreślam na tym forum stopień cywilizacyjny Polski na tle świata w międzywojniu i długo po wojnie - wielkie halo, bo ktoś miał w Polsce aparat fotograficzny, pralkę, lodówkę, radio, elektryczną maszynkę do golenia, podczas gdy np. w USA żadnym wielkim halo to nie było już przed II wojną. Na Zachodzie byłoby rzeczą niewyobrażalną, żeby (już nie mówię, że wojskowy) spadochroniarz znikąd nie mógł sobie skombinować butów spadochroniarskich i to w latach 80. i musiał sobie bandażować stawy skokowe. Na Zachodzie już od roku 1945 rynek komercyjny był nasycony, a wręcz przesycony, dobrymi butami do skoków.
  23. Te pieśni spadochroniarskie to tak jakby były dwie...? Bo jest jeszcze to https://spiewnik.wywrota.pl/interpretation/22993 zaśpiewane tutaj...
  24. Dzięki za to zdjęcie. Zawsze się zastanawiałem, jaki był kolor tych koszmarnych workowatych kombinezonów. Mam tylko nadzieję, że nie jest przekłamany przez autora koloryzacji. Pod tym względem jestem już bardzo ostrożny widząc, jak jakiś artysta pokolorował drugowojennych USAAF-owców dając im błękitne koszule. Liczę na to, że powyższe zdjęcie kolorował ktoś porządniejszy.
  25. Czy ktoś myśli o certyfikacji tej repliki RWD-8 do holowania szybowców? Byłoby nieźle, gdyby replika RWD-8 holowała replikę Orlika.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie