Skocz do zawartości

Jedburgh_Ops

Użytkownik forum.
  • Zawartość

    12 888
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    33

Zawartość dodana przez Jedburgh_Ops

  1. Pierwszy z prawej - Owczarek Niemiecki. Drugi z prawej - być może też Owczarek Niemiecki, ale szczenię ok. 7-8 miesięcy. Dwa pierwsze z lewej - chyba mieszańce. Trochę mało ich wszystkich widać, żeby powiedzieć coś na 100 proc. Bardzo fajne zdjęcie. Pokazujące, że był w KOP sensowny pomyślunek o psach, bo to zapewne psy służbowe, a nie do towarzystwa. Państwo wyglądają raczej jak patrol, a nie jacyś zabawowicze. Byłoby fajnie przeczytać coś o szkoleniu psów w KOP, jeśli jakieś formy szkolenia były? Czy były, nie wiem, ale z drugiej strony przy odpowiedniej selekcji psów nie musiały być. Mój Gończy Polski, nie szkolony do wykrywania ludzi i większych zwierząt, na kilka kilometrów przed spotkaniem w terenie jakiegoś człowieka lub większego zwierza dawał takie sygnały mową ciała i dźwiękami, że na sto procent wiedziałem, że za kilometr, dwa lub trzy kogoś lub coś napotkamy. I nigdy się nie pomyliliśmy, ani on, ani ja obserwując jego. A szkolony do takich zadań nie był. Dlatego ciekawe, jak KOP pozyskiwał psy i jak (i czy?) szkolił je? Ja takich informacji nie mam, ale jak powiadam nie musiało być tak, że one były szkolone, ale mogły być dobierane na podstawie naturalnych cech, jak u mojego Gończego Polskiego. On to dopiero do KOP by się nadawał. Człowieka wyczuwał z kilku kilometrów. Żaden ruski dywersant czy szpieg by się tutaj nie prześliznął...
  2. Piękne. A co za jakość, nie składane, a co najwyżej rolowane, czego na skanerze już nie widać. Wiadomo coś, gdzie przetrwały wojnę w takim świetnym stanie?
  3. Edmundo - popracujemy nad furażerką?
  4. Za to pies na 99,9% jest Owczarkiem Niemieckim.
  5. Psy nierasowe, ale zdjęcie znowu ciekawe dzięki psu-gigantowi z lewej i być może temu drugiemu w tle.
  6. Świetne zdjęcie. Pokażę je (tak jak to drugie z psem-przewodnikiem) mojej koleżance tyflopedagogowi, która uczy niewidomych i ociemniałych wszystkiego, w tym m.in. poruszania się z psem-przewodnikiem. Pies bardzo ciekawy, choć nierasowy. Ciekawy przez swoją wielkość. Aby być takim dużym psem chyba musiał być skrzyżowany z którąś z ras dużych lub bardzo dużych, ale z jaką to nie wiem, bo do niczego nie jest podobny spośród psów rasowych.
  7. Albo czystej krwi Owczarek Niemiecki, albo tylko leciutko zmieszany z czymś innym. Jeśli czystej krwi to oczywiście w wersji przedwojennej, bo one wtedy wyglądały trochę inaczej niż po obecnych kombinacjach genetycznych. Świetne zdjęcie, bo przełamujące dotychczasowy kanon tego wątku i wprowadzające nowości. Współpracuję z koleżanką-tyflopedagogiem, ale nigdy nie pytałem o historię tej dziedziny przed wojną. Ale jak widać jakieś zalążki tyflopedagogiki musiały już w II RP istnieć.
  8. No Bodziu, teraz to dałeś do pieca, przynajmniej jak dla mnie. Tyle baryłek rumu Ci się należy, ile jest zdjęć w powyższych dwóch postach. Lotnisko Mount Farm – interesujące, zarówno RAF-owskie, jak i USAAF-owskie. Co ciekawe nigdy nie było związane z szybownictwem wojskowym aż do gorącego okresu przygotowań przedinwazyjnych. Było klasyfikowane jako trawiaste, chociaż miało utwardzone drogi kołowania i piloci mniejszych samolotów czasami wykorzystywali te drogi do startów/lądowań. Do testów szybowców zostało wybrane właśnie dlatego, że było trawiaste, więc dawało namiastkę symulacji lądowań szybowcowych w warunkach bojowych. Zdjęcia są rewelacyjne ponieważ widać na nich GPR-owców (i być może też trochę brytyjskiej piechoty szybowcowej), USAAF-owców i cywilów. Jaki cywil wszedłby na jakiekolwiek lotnisko w okresie przedinwazyjnym? Żaden, bo kula w głowę byłaby prawie gwarantowana. Opuścić lotniska (przez wojskowych) nie było wtedy wolno, a co dopiero wejść na nie i to jeszcze będąc cywilem. No więc co to oznacza, że w okresie tuż przed inwazją stoją sobie cywile, GPR i USAAF? Jest tylko jeden powód, aby taki zestaw ludzki mógł sobie spokojnie przebywać na przedinwazyjnym lotnisku. Na temat tego powodu mógłbym napisać książkę, ale tak tylko krótko: Cywilami muszą być konstruktorzy Horsy oraz ludzie z Air Ministry i/lub Air Council odpowiedzialni za certyfikację Horsy i publikacje jej instrukcji wykonywania lotów. Nie ma innej możliwości. Co mogło łączyć tych cywilów z pilotami szybowcowymi GPR i USAAF? Też tylko jedna rzecz. Przed inwazją dość drastycznie naruszono certyfikację Horsy w kwestii dozwolonego ładunku i jego rozlokowania w kadłubie, a zatem także wyważenia szybowca. Nie miało to nic wspólnego z oficjalną instrukcją wykonywania lotów Horsą Mk I (Mk II zresztą też, ale ona w D-Day udziału nie wzięła). Czy Horsa wytrzyma złamanie prawa lotniczego, bo tak de facto było, to trzeba było sprawdzić w powietrzu i chyba to właśnie widzimy na Twoich zdjęciach. Jakoś Horsy to wytrzymywały i latały z ładunkami, o jakich nie mówi ani instrukcja Horsy Mk I, ani Mk II, ale później dopisano aneks i „w miarę” usankcjonowano to, czego inżynierowie-obliczeniowcy Airspeeda w zasadzie nie akceptowali.
  9. Nie no... ten wątek to są jakieś kompletne jaja. Jako gość, który od wielu dekad zęby zjadł na zerowej dyscyplinie formalnej US Army / USAAF z II wojny wydawało mi się, że wszystko już widziałem i nic mnie zdziwi, ale jak żyję nie widziałem amerykańskiego jajcarza, który założyłby hełm M1 tyłem do przodu na oficjalnym evencie wojskowym. Jak nic poszedłby do pierdla, a tu proszę... II RP na kompletnym luzie... ?
  10. Być może jest to pierwszy w tym wątku reprezentant Szwajcarii. Może to być Berneński Pies Pasterski - dziś też popularny w Polsce. Na tym zdjęciu może być w nieco rzadszej wersji umaszczenia, ale mieszczącej się we wzorcu rasy.
  11. Bardzo ciekawe zdjęcie, ponieważ też może przełamywać kanon psów pozaborowych. Mało widać tego psa, aby mieć duży stopień pewności, ale może to być albo ww. Pointer, albo francuski Grand Gascon Saintongeois.
  12. Pointer i Owczarek Niemiecki (normalny, na normalnych tylnych łapach, nie to co dziś).
  13. O kurczę! Mamy nowego alianta i kolejny rozwój polskiej przedwojennej kynologii. Jest to Pointer, czyli Wyżeł Angielski (czasami zwany Wyżłem Brytyjskim, co nie jest tożsame, ale może to wynikać z niechlujstwa językowego).
  14. I tu jest ciekawe pytanie, czy to tylko bajer-ustawka do zdjęcia, czy może generał był jednak pilotem szybowcowym? Mam świadomość, że pytanie niełatwe, albowiem z tego, co wiem, nie zachowały się listy uprawnień pilotów szybowcowych sprzed wojny. Pozdrowienia ?
  15. Nie odkryłem tego wątku wcześniej. Idealnie pasowałby do forum hełmowego, gdzie dyskutujemy o wszystkich szczegółach związanych ze światowymi hełmami, ale jakoś nikt nie odkrył tego manieryzmu, jaki tu jest prezentowany. Bardzo mnie ciekawi, czy ktoś kiedyś znajdzie jakiś historyczny zapis lub wspomnienie, skąd to zjawisko się wzięło.
  16. Czy to ten Roman Saloni, który w Wielkiej Brytanii miał odpowiadać za szkolenie pilotów szybowcowych dla 1. SBSpad?
  17. Absolutnie tak! Właśnie tak może być.
  18. Albo w pełni rasowy Owczarek Niemiecki (w wersji przedwojennej, bez tych obecnych patologicznych kombinacji), albo pies tylko z mikroskopijnym zachwianiem czystości rasowej Owczarka Niemieckiego. Fajne zdjęcie ?
  19. Pies starszawy, ale zadbany jak na przedwojenną kulturę utrzymania psa; przynajmniej bez krzywicy łap, jak widać było na zdjęciach wcześniejszych. Rasowy nie jest, ale Owczarek Niemiecki mamie albo tacie, bądź też obojgu, przewinął się przez życiorys.
  20. Super. Rzadka ptica i na dodatek szybko roztrzaskana.
  21. Uwielbiam tę fotografię Horsy. O takiej ekipie fachowców do szybowca desantowego to w lotnictwie operacyjnym alianci (głównie Amerykanie) mogli tylko pomarzyć. Mechaników szybowcowych wiecznie brakowało. Gdyby piloci szybowcowi nie mieli swoich własnych, prywatnie skombinowanych narzędzi i gdyby sami nie potrafili zrobić wielu czynności obsługowych (chociaż nie do nich to należało) to niejeden lot alianckiego szybowca transportowego nigdy by się nie odbył.
  22. Tutaj z jednej strony należy Ci się kolejna baryłka rumu, bo znowu pokazałeś przełamanie pewnego trendu w kulturze kynologicznej II RP w jej wersji „przy wojsku” i pokazałeś „aliantów”, ale z drugiej strony jest to ciężka sprawa do identyfikacji. Już na milę widać, że na 80-90 proc. są to Spaniele, ale… „Ale” bywa najważniejsze. 1. Po pierwsze → są to szczenięta w wieku ok. pięciu miesięcy. W zakresie pewnych ras nic tak nie „oszukuje” wizualnie, jak szczenięta. Pies dojrzałość fizyczną osiąga w wieku co najmniej dziewięciu miesięcy i w przypadku wielu ras dopiero wtedy widać, co to jest za rasa. Dopiero wtedy ujawnia się pełnia cech fizycznych. Właśnie dlatego szczenięta tak znakomicie „oszukują” swoim wyglądem, czym one tak naprawdę są, choć oczywiście są rasy, po których widać to natychmiast. Ale ze szczeniętami Spanieli jest właśnie taki problem identyfikacyjny, bo ras w grupie Spanieli jest dużo, na dodatek wersji ich umaszczeń jest po wielokroć więcej. 2. Po drugie → zmyłka może się kryć w fakcie, że przedwojennej kultury kynologicznej nie prowadzono taką żelazną ręką, jak dziś i ludzie sobie eksperymentowali z psami krzyżując rasy. Widoczne na zdjęciu szczenięta z powodzeniem mogą być efektem czegoś takiego. 3. Po trzecie → drogą selekcji negatywnej nie będą to szczenięta ras Sussex Spaniel, Field Spaniel, Clumber Spaniel, Springer Spaniel Walijski, Springer Spaniel Angielski. Co w takim razie zostaje? Mogą to być – ale to przypuszczenie gdzieś tak na 60-70 proc. trafności – szczenięta rasy, jaka już była powyżej, czyli Épagneul Français, Spaniel Francuski.
  23. Na chwilę przystopuj, bo nie ogarniam czasowo tych fajnych rzeczy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie