5 lat temu w parku przypałacowym trafiłem 8 skrytek.Eksplorowałem to miejsce przez 2 dni.Porcelana,kryształy,sztućce,narzędzia,kamionka, itp.Po mojemu to nie pochodziło z pałacu,lecz z wioski bo zawartość była za biedna jak na pałac.Prawdopodobnie ktoś z wiochy wykukał że jaśnie państwo zawineli kitę i wykorzystał ich park do zdeponowania swojego dobytku. Na drugi dzień gdy już kończyłem,przyszedł cieć który pilnował tego pałacu z dwoma panami ok.2 m wzrostu i z zanikiem karków.Panowie ci to byli chyba fascynatami base bolla bo byli wyposażeni w kije do tej gry i to po tiuningu (końcówki okute metalem).Dali mi jasno do zrozumienia że to nie jest moje i na dowidzenia usłyszałem że jak mnie jeszcze raz tutaj zobaczą,lub innych takich jak ja z wykrywaczem to wyklepią mi auto i ryja. Miałem przy sobie telefon.Gdyby w tych skrytkach było coś cennego to bym nie popuścił,wzywałbym policję,a tak to machnęłem ręką, gdyż do głowy przyszedł mi szatański pomysł... Miałem kolegę" z którym razem jeździliśmy orać.Trafiliśmy skrytki w których było naprawdę grubo.kolega" zaofiarował się że ma dobrego kupca niemca i pogoni mu to hurtem.Skalkulowaliśmy że po zaniżonych cenach wyjdzie po jakieś 7 tys.na ryj.Chodziłem za nim 2 lata,aby odzyskać kasę.Kolega" w tym czasie zmienił auto i widziałem że żyło mu się dostatnio.Gdy znudziło go moje dopominanie się o swoje,to kazał mi poprostu spi.... i tyle. Zaprosiłem go do siebie,pokazałem co wykopałem w ciągu pierwszego dnia i dodałem że nie mogę trafić sreber z tego pałacu.Oczywiście nic o cieciu z obstawą nie wspominałem.Sprzedałem mu namiar,wiedziałem że nie odpuści i tam pojedzie... Później od naszych wspólnych znajomych dowiedziałem się że kolegę" napadnięto gdzieś w parku na wykopkach,dotkliwie pobito,zniszczono mu auto i wykrywacz.Jak widać fani base bolla nie żartowali jak się ze mną żegnali.Kolega" na wykopki już ze mną nie jeździ i do tej pory się do mnie nie odzywa....