mensguth6 Napisano %s o %s Napisano %s o %s 16 godzin temu, pawel_breslau napisał: Zdjęcie robi wrażenie. W tym obozie przebywało 100 tyś jeńców. Umarło od 3,5 do 4,5 tyś. Wystarczy pochodzić 20 min. a fanty leżą na powierzchni( orzełki,odznaki,nieśmiertelniki) Tak gwoli przypomnienia - kara za chodzenie w tym miejscu z wykrywaczem to 250 tys euro.
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Autor Napisano %s o %s 15 minut temu, mensguth6 napisał: ...kara za chodzenie w tym miejscu z wykrywaczem to 250 tys euro. Nieźle. Czy to normalna w RFN stawka za kopanie bez pozwolenia, czy to taka stawka extra, bo miejsce jest traktowane jak cmentarz?
bjar_1 Napisano %s o %s Napisano %s o %s 26 minut temu, mensguth6 napisał: Wystarczy pochodzić 20 min. a fanty leżą na powierzchni( orzełki,odznaki,nieśmiertelniki) Jeśli leżą na wierzchu, to po kiego chodzić z wykrywaczem? ;)
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Autor Napisano %s o %s To jest klawa historia - druga mi znana w kwestii brania jeńców w powietrzu. Pierwsza jest z kotła Falaise - opiszę poniżej. Czechosłowacja 1945. Amerykański P-51 przechwycił Stukasa i państwo w powietrzu dogadali się, że Stukas chce do niewoli, więc P-51 odprowadził szkopów na lotnisko (najprawdopodobniej Plzeň-Bory), gdzie czasowo były USAAF działające dla Pattona. Poniżej: Ten Stukas ląduje, a przed nosem śmiga mu USAAFowski motocyklista, a drugi kowboj macha do szkopów, gdzie mają kołować. Poniżej: Stukas podkołowuje do Amerykanów. Poniżej: Szkopy ściągnęły pilotki, zmieniły nakrycia głów i są trzepani przez USAAFowców. Warto zwrócić uwagę, jaki kozacki majcher ma ten USAAFowiec - ulubiony sprzęt amerykańskich spadochroniarzy, chociaż to majcher z I wojny światowej. To taki „kasteto-nóż” M1918 Mark I - poniżej.
mensguth6 Napisano %s o %s Napisano %s o %s 38 minut temu, Jedburgh_Ops napisał: Nieźle. Czy to normalna w RFN stawka za kopanie bez pozwolenia, czy to taka stawka extra, bo miejsce jest traktowane jak cmentarz? Extra-Zielone obozy całkowity zakaz kopania . Bardzo dużo niemiaszków potopiło się w latrynach(długie ,głebokie rowy z dwoma żerdziami do siedzenia- do dzis tak leżą)
bjar_1 Napisano %s o %s Napisano %s o %s No i VDK ich nie wytargało z ziemi we własnym kraju? 27 minut temu, Jedburgh_Ops napisał: M1918 Mark I Zawsze chciałem mieć taki kozik, podobnie jak brytyjski F-S.
mensguth6 Napisano %s o %s Napisano %s o %s 33 minuty temu, bjar_1 napisał: Jeśli leżą na wierzchu, to po kiego chodzić z wykrywaczem? ;) Taka informacja jest na tablicy przy pomniku poświęconym ofiarom tegoż obozu. A dziś piękne winorośla,kukurydza i pszenica rosną w tym miejscu.
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Autor Napisano %s o %s Teraz, bjar_1 napisał: Zawsze chciałem mieć taki kozik... Dziś trzeba by nerkę sprzedać, żeby zdobyć sztukę M1918 Mark I w ładnym stanie. Mam taki do reko, ale replikę Made in Taiwan.
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Autor Napisano %s o %s (edytowane) 1 godzinę temu, Jedburgh_Ops napisał: To jest klawa historia - druga mi znana w kwestii brania jeńców w powietrzu. Pierwsza jest z kotła Falaise - opiszę poniżej. Drobiazgowo badając przez dekady różne sprawy i sprawki z kotła Falaise dawno temu przeprowadzałem wywiad z pilotem amerykańskiej 90. DP, czyli tej, która do spółki z naszą 1. DPanc zamknęła kocioł w Chambois i okolicach. Namordowałem się, żeby dotrzeć do tego pilota, ale udało się. On występuje w monografii 90. DP, ale tylko jako „por. Matthews”, bo autorowi jakimś cudem nie udało się ustalić jego imienia. A był to por. Randolph Matthews. W tejże monografii Matthews jest wspomniany tylko jako koordynator z powietrza ognia Long Tomów, a tymczasem miał on za sobą fajny numer wzięcia setek jeńców z powietrza. Pilotował Cuba mniej więcej przed frontem i Polaków, i 90. DP. Zobaczył długą kolumnę Niemców, ale idącą w dziwnym kierunku - ani do swoich, ani do niewoli. Ponieważ kolumna nie strzelała do niego to zaczął nad nią krążyć. Jak zaczął krążyć to szkopstwo zaczęło machać do niego różnymi białymi materiałami. No to się zorientował, że szkopstwo chce do niewoli, tylko głupio idzie, jakoś tak donikąd. Cub - wiadomo, nie torpeda, więc zredukował prędkość do minimum, wychylił się z kabiny i zaczął pokazywać szkopom kierunek, w którym mają iść, jeśli chcą się poddać. I szkopy posłuchały go i zmieniły kierunek marszu. Czy się nadziali na Polaków, czy na Amerykanów to już nie wiem, bo obie wersje są tak samo możliwe. Edytowane %s o %s przez Jedburgh_Ops
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Autor Napisano %s o %s 18 minut temu, bjar_1 napisał: A w międzyczasie niemieckie typy z Włoch '45. Ci chociaż mają cokolwiek do zabrania do niewoli, nie to co ten bosy łachmaniarz.
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Autor Napisano %s o %s 41 minut temu, bjar_1 napisał: A w międzyczasie niemieckie typy z Włoch '45. BTW - co oni mają za plecami?
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Autor Napisano %s o %s Poddający się Fallschirmjägerzy w tych ich Knochensackach to jakoś wyjątkowo cieciowsko wyglądali. Tu taka ciekawostka z Normandii. Amerykanie przed D-Day naszyli jakieś tysiące małych białych woreczków. Szkop idący do niewoli, żeby nie wiem z czym został złapany, żeby miał nie wiem ile i jakiego towaru lub żarcia na zapas, to musiał zmieścić w tym woreczku tylko to, co mu było wolno mieć w niewoli. I tutaj fallschirmjägerskie ciecie są w trakcie pakowania się do tych woreczków.
bjar_1 Napisano %s o %s Napisano %s o %s 2 godziny temu, Jedburgh_Ops napisał: BTW - co oni mają za plecami? Jakieś bębny z przewodem?
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Autor Napisano %s o %s (edytowane) Tutaj takie cuś dla Übermenschów pod Norymbergą - ni to „pole namiotowe”, ni to obóz jeniecki. Obiekt oczko lepszy od wspomnianego „sanatorium” Bad Kreuznach zrobiony przez US Army chyba tylko po to, żeby nie narobić sobie międzynarodowego obciachu przy okazji procesów norymberskich. Edytowane %s o %s przez Jedburgh_Ops
bjar_1 Napisano %s o %s Napisano %s o %s A to jeden z moich ulubionych setów. 1944 rok i szkopscy jeńcy przy jakże potrzebnej i pożytecznej robocie. Ordnung musi być.
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Autor Napisano %s o %s 3 minuty temu, bjar_1 napisał: A to jeden z moich ulubionych setów. 1944 rok i szkopscy jeńcy przy jakże potrzebnej i pożytecznej robocie. Ordnung musi być. Przy okazji cóż za walor kulturowy, poznawczy, edukacyjny - spotkanie Übermenschów z niewyobrażalnym, czyli z Untermenschami nie dość, że nie typu nordyckiego, to na dodatek o innym kolorze skóry.
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Autor Napisano %s o %s 6 minut temu, bjar_1 napisał: E tam, dużo takich już widzieli w 1940 roku, we Francji ;) Okay, ale w 1940 to jednak inny rodzaj kulturotwórczej przygody Übermenschów. Wtedy żaden Untermensch innego koloru skóry nie decydował, kiedy rasie Übermenschów wolno dokonać urynacji, a kiedy defekacji, i czy w ogóle jej wolno? 1945 to już naprawdę inna przygoda kulturotwórcza
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Autor Napisano %s o %s Tutaj też Norymberga '45, tylko inne części jej przedmieść - być może takie, gdzie już delegacji międzynarodowych, a głównie MCK nie wpuszczano, żeby nie robiły afery. Czyli tu już żartów z namiotami nie ma (jak powyżej) i szkopskie mrowisko ćwiczy szkołę survivalu Henry'ego Morgenthaua.
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Autor Napisano %s o %s Wewnątrz Rheinwiesenlager, obozu armii amerykańskiej dla więźniów nazistowskich,porównywanego do Andersonville Autor: Richard Stockton | Redakcja: Cara Johnson Opublikowano 19 kwietnia 2026 r.
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Autor Napisano %s o %s Paryż. Szkop nie ma zielonego pojęcia, czym się w polu zajmowała 2. DPanc Leclerka i nie ma pojęcia, jakim jest farciarzem, że tylko zarobił hełmem w cymbał.
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Autor Napisano %s o %s (edytowane) Edytowane %s o %s przez Jedburgh_Ops
Jedburgh_Ops Napisano %s o %s Autor Napisano %s o %s W dniu 22.08.2026 o 22:50, Jedburgh_Ops napisał: Absolutna racja. O samym tym jednym zdjęciu można by napisać mały artykuł. Najpierw - co w ogóle eleganckim USAAFmenom do spraw szkopskich jeńców, oni przecież nie brudzili się takimi sprawami lądówki?; co ich to mogło obchodzić?; dlaczego byli na wkurzu i dlaczego z satysfakcją cyknęli to zdjęcie oraz kilka innych podobnych, chociaż to jest rekordowe, jeśli chodzi o ocean tych szkopów tarzających się we własnych ekskrementach i zdychających w nich? Zaczyna się to od rozkazu Hitlera z 1942 roku, aby aliantów wojsk specjalnych, czyli późniejszych komandosów, spadochroniarzy, innych skoczków typu Jedburghersi, SASmeni, OSS itp. nie sądzić, nie więzić jako jeńców, tylko rozstrzeliwać. I tak się przecież działo. Alianci z naszywkami „Commando” albo „Airborne” na początku nie lądowali w obozach jenieckich, tylko byli rozstrzeliwani. W toku wojny to nieco ewoluowało - albo byli rozstrzeliwani, albo lądowali w obozach koncentracyjnych, nie jenieckich. Tylko że to niczego de facto nie zmieniało. W KL Flossenbürg amerykańskich spadochroniarzy ze 101. DPD pojmanych w Normandii poćwiartowano, ale w ich normalnych ubiorach polowych z kompletem oznak stopni, naszywek i z amerykańskimi flagami na rękawach. I te poćwiartowane szczątki ze starannie uratowanymi fragmentami mundurów powieszono na wielkiej choince, jako jej „ozdoby świąteczne”. Dla USAAF zrobił się problem, bo całe ich IX Troop Carrier Command, czyli ten olbrzymi związek taktyczny wożący wszystkich czterech aliantów na zachodnioeuropejskim TDW do operacji pow-des, a złożony z samolotowych pilotów transportowych, pilotów-holowników szybowców i z szybowcowych pilotów transportowych miał w odznace IX TCC to nieszczęsne „Airborne” i miał je w obu wersjach naszywek tego związku taktycznego. A dla szwabstwa „Airborne” to „Airborne”, nikt się w detale nie zagłębiał, tylko ważny był rozkaz Hitlera z 1942 roku, czyli obóz jeniecki się nie należał, a tylko egzekucja lub KL. Dlatego USAAF miały swoje porachunki ze szwabskimi zwyrolami, tylko że nie do USAAF oczywiście należała walka z nimi, ale latanie. Za to jak już któryś z USAAFmenów z pokładu bombowca wypatrzył takie cudo, jak pokazałem w Bad Kreuznach to oczywiście z satysfakcją cykał temu fotkę. Chociaż tak można było odreagować mordy szwabów na wszystkich z IX TCC, którzy mieli na sobie to nieszczęsne „Airborne” w chwili pojmania. Paweł - c.d.n., czyli coś Ci jutro dopiszę i dodam zdjęcia. Dopisek, tak jak obiecałem. To się oczywiście zmieniło po operacji Market Garden, bo gdyby Niemcy nadal chcieli - zgodnie z rozkazem Hitlera - rozstrzelać każdego alianta, który miał na mundurze jakąś symbolikę spadochronu, albo naszywkę „Airborne” to musieliby rozstrzelać prawie całą brytyjską 1. DPD, która poszła wtedy do niewoli. A do tego trochę Amerykanów, którzy wylądowali na spadochronach i w szybowcach poza operacyjną strefą Market Garden, a do tego jeszcze lotników-pechowców z IX TCC USAAF, którzy nie byli żołnierzami sił specjalnych, ale mieli w symbolice i spadochron, i „Airborne”, bo przecież głównie siłom powietrznodesantowym służyli. Jeszcze w Normandii to tak życzliwie nie działało i szkopstwo w terenie rozstrzeliwało i spadochroniarzy, i pilotów szybowcowych USAAF, jeśli tylko mieli naszywki swojego związku taktycznego. A często mieli, bo te naszywki dawały im święty spokój od oficerów piechoty, którzy po lądowaniu szybowca chcieli rządzić pilotami. A oni mieli obowiązek odpowiedzieć, że są z lotnictwa i co do tego, co mają robić po lądowaniu to obowiązuje ich wyłącznie rozkaz gen. Arnolda, czyli dowódcy USAAF. Bywały z tego powodu pyskówki między pilotami szybowcowymi a oficerami piechoty, ale pilot (choćby tylko sierżant lub młodszy chorąży) tylko pokazywał USAAFowską naszywkę IX TCC i mógł powiedzieć nawet pułkownikowi lądówki adiós comandante. Ale w obliczu szkopstwa jeszcze w Normandii USAAFowska symbolika IX TCC niestety zabijała przez ten spadochronik i „Airborne”, co szwabstwo z miejsca prowokowało do mordu. Poniżej coś z mojego „muzeum”: Furażerka pilota szybowcowego Flight Officera (młodszego chorążego) USAAF z odznaką IX TCC; z lewej oficjalna naszywka IX TCC; z prawej też naszywka IX TCC ale „składak”, gdy brakowało tych naszywek oficjalnych. Brało się wtedy godło 9. Armii Powietrznej USAAF (do której należało IX TCC) i dodawało się takie „Airborne”, jakie nosili spadochroniarze. Jak widać tak, czy siak, wszędzie jak nie spadochronik to „Airborne”. Szczególnie jeden przypadek w Normandii zamordowania pilota szybowcowego-jeńca wkurzył wszystkich. I dlatego co USAAFowcom zostało, jako chociaż symboliczna satysfakcja, jeśli nie fotografowanie tych gigantycznych połaci z mrowiem szkopów wziętych do niewoli i tamże też mordowanych, tylko że głodem i chorobami, jak w hitlerowskich KL-ach. No to USAAFmeni cykali z powietrza takie zdjęcia, jak poniżej. Niektóre dokładnie opisywali, innych nie.
mensguth6 Napisano %s o %s Napisano %s o %s 20 godzin temu, bjar_1 napisał: No i VDK ich nie wytargało z ziemi we własnym kraju? Zawsze chciałem mieć taki kozik, podobnie jak brytyjski F-S. A jak sobie wyobrażasz przerycie pól na głębokość kilku metrów na powierzchni 200-250 hektarów, a mieli jeszcze pełno wykopanych norek dla ukrycie przed deszczem.Norki czasami sie zawalały.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się