Woodhaven Napisano 28 Sierpień Autor Napisano 28 Sierpień 81 lat spoczywał na dnie Zatoki Gdańskiej. Nurek odnalazł Iła-2. „Samolot jest w świetnym stanie” Kolejna podmorska sensacja – Jacek Dzienisiuk, nurek, pilot i odkrywca m.in. fragmentów legendarnego wodnosamolotu Lublin R-13 odnalazł w wodach Zatoki Gdańskiej świetnie zachowany radziecki samolot IŁ-2. Szturmowa maszyna została strącona 31 marca 1945 r. podczas ataku na niemiecki krążownik Prinz Eugen. Dzięki Stowarzyszeniu Żołnierzy i Sympatyków „Niebieskich Beretów” udało się zdobyć pełną informację o samolocie i losach załogi. Kliknij aby odtworzyć Miał być średniowieczny wrak, był samolot Ił-2 Jacek Dzienisiuk to postać nietuzinkowa. Wnuk Jerzego Dzienisiuka, obrońcy Helu w 1939 r., nurek, kapitan samolotów PLL LOT, pasjonat-odkrywca, który oprócz wodnosamolotu Lublin R-13, odkrył m.in. spoczywające na dnie Morza Bałtyckiego trzy samoloty Lublin R-8, stacjonujące przed wojną w Helu. Na IŁ-a 2 natknął się przypadkiem. Reklama – Niedaleko spoczywa średniowieczny wrak, który chciałem sfotografować – opowiada Jacek Dzienisiuk. – Miałem dziwne przeczucie, że powinienem odpłynąć jeszcze kawałek. Na końcu rezerwy powietrza pomyślałem: ach, jeszcze skręcimy w prawo. Coś mnie tam ciągnie… Po dwóch minutach wjechałem na sam dziób, śmigło, na leżący samolot. Patrząc na silnik, zauważyłem, że to jest IŁ-2, słynny „szturmowik”. Jako pierwszy rzucił mu się w oczy karabin maszynowy tylnego strzelca. REKLAMA Reklama – To był wspaniały widok – wspomina Jacek Dzienisiuk. – Najczęściej te jednostki są rozkradzione, sztorm czy natura też robią swoje. Dlatego to było tak unikatowe. Zobacz galerię7 Karabin uratowano, ale celownik z Iła-2 zniknął Znalezisko zgłosił do urzędu morskiego. Szczęśliwie, o odnalezieniu wraku dowiedział się Zbigniew Okuniewski, szef działu historyczno-dokumentalnego Stowarzyszenia Żołnierzy i Sympatyków „Niebieskich Beretów”. Dzięki jego ekipie udało się nie tylko poznać historię samolotu, ale także wydobyć i zakonserwować karabin maszynowy. REKLAMA Było to konieczne – podczas pierwszego nurkowania Jacek Dzienisiuk zachwycił się mosiężnym celownikiem karabinu. Potem nad miejscem znalezienia wraku zaczęła kręcić się niewielka jednostka, a celownik… zniknął. Pojawiły się obawy przed rozszabrowaniem samolotu. Udało się zidentyfikować wrak samolotu z Zatoki Gdańskiej – Dzięki uprzejmości kolegów, którzy zajmują się wrakami, dostaliśmy namiar na mieszkającego w Finlandii Michaiła Iwanowa, specjalizującego się w historii i lokalizacji wraków z okresu II wojny światowej na Bałtyku – mówi Zbigniew Okuniewski. – Opisaliśmy mu mniej więcej historię i miejsce znalezienia wraku. Na podstawie raportów strat lotnictwa rosyjskiego, uszczegółowiliśmy, o który z samolotów chodzi. Były tylko dwa lądowania samolotów IŁ-2 na strefie Zatoki Gdańskiej. W tym przypadku zachował się raport z akcji ze stratą samolotu z opisem ataku na konwój złożony z kilku niszczycieli oraz krążownika Atak Iłów-2 na krą Prinz Eugen 31 marca 1945 r. REKLAMA W archiwach zachowała się także dokumentacja z numerami samolotu i silnika, a także datą produkcji. Udało się również pozyskać pełne teczki osobowe pilota i tylnego strzelca oraz wszelką dokumentację, która była przekazywana drogą przez Finlandię. W tym nawet zdjęcia załogi, także wykonane tuż przed lotem! Zdjęcie pilota i tylnego strzelca samolotu Ił-2 zrobione prawdopodobnie przed feralnym lotem, Fliegerhorst Elbing (źródło: Stowarzyszenie Żołnierzy i Sympatyków „Niebieskich Beretów”) Piloci stacjonowali na lotnisku cesarskim w Elblągu. Załogę zbudowanego w 1944 r. samolotu stanowili: REKLAMA pilot st. leut. Aleksander Ignatjewicz Piliasow, tylny strzelec sierż. Gieorgij Iłitc Zwieriew. Dziewięć samolotów Ił-2 ruszyło do ataku Z dokumentacji zebranej przez członków stowarzyszenia wiadomo, że 31 marca 1945 r. o godzinie 18.20 (czasu wschodnioeuropejskiego) dziewięć samolotów Ił-2 zaatakowało krążownik Prinz Eugen i trzy niszczyciele w odległości 7 km na północny wschód od Gdańska. Według raportów załóg lotniczych, trafiono trzy razy bombami w niszczyciel, który podczas cofania zanurzył się rufą. Niszczyciel Z-43 nie został uszkodzony, ale krążownik Prinz Eugen trafiono dwiema bombami. Eksplozje i odłamki uszkodziły kwatery, następnie wybuchł pożar, który załoga ugasiła. Uszkodzony został również system zasilania w wodę prawej kotłowni nr 2. Straty osobowe wyniosły 6 zabitych i 16 rannych. Niemcy zestrzelili Iła-2. Co stało się z jego załogą? Niemcom udało się zestrzelić jeden samolot IŁ-2, który następnie osiadł na wodzie około pół kilometra od brzegu. Załogę uratowali żołnierze Armii Czerwonej, którzy ewakuowali lotników łodzią wiosłową. Znane są dalsze losy Aleksandra Piliasowa. Jego akta znajdują się w archiwum „Pamięć Narodu” i są dostępne publicznie. Kapitan przeżył wojnę, służył w armii radzieckiej do 1960 roku, a walczył od 1943 roku. Został odznaczony 4. Orderem Czerwonego Sztandaru. REKLAMA Wrak Iła-2 zachował się w około 70 procentach – Samolot jest w świetnym stanie, warty podniesienia i zachowania go w formie takiej, jaka jest – podkreśla Zbigniew Okuniewski. – Obecnie w Polsce posiadamy tylko jeden egzemplarz IŁ-a 2, który służył w Wojsku Polskim w 1945 r. i znajduje się teraz w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Warto zaznaczyć, że odnaleziony w wodach Zatoki Gdańskiej IŁ-2 to najlepiej udokumentowany wrak samolotu w Polsce. Ocenia się, że jest zachowany w 70 procentach. Czy Ił-2 zostanie wydobyty z Zatoki Gdańskiej? W sprawie IŁ-a przeprowadzono już rozmowy z Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie, które było zainteresowane przejęciem obiektu po wstępnej renowacji i zabezpieczeniu go polimerami. – Pozostaje kwestia zdobycia partnera strategicznego, który by pomógł wydobyć samolot – słyszę od przedstawiciela Stowarzyszeniu Żołnierzy i Sympatyków „Niebieskich Beretów”. REKLAMA W zależności od sposobu wydobycia wraku, koszt takiej akcji wyniesie od 50 tys. do 110 tys. zł. Największy wydatek to wynajęcie statku. Za to nie trzeba będzie płacić nurkom – do akcji zgłosili się nurkowie-wolontariusze z dużym doświadczeniem. Jak można wydobyć wrak Iła-2? – Samolot nie jest ciężki, mógłby to zrobić, np., należący do Instytutu Morskiego statek badawczy r/v IMOR, który ma rampę – mówi Zbigniew Okuniewski. – Eksperci, wolontariusze z Muzeum Wojska Polskiego określili, że są dwa możliwe sposoby wydobycia, w tym za pomocą oryginalnych zaczepów, które znajdują się w skrzydle. Zbigniew Okuniewski zaznacza, ze wiele muzeów Unii Europejskiej pokazuje wraki w formie takiej, w jakiej zostały znalezione, tylko po konserwacji wstępnej, żeby dalsza korozja nie następowała. To bardzo atrakcyjny dla zwiedzających sposób prezentowania takich obiektów. REKLAMA Ił-2 z Zatoki Gdańskiej jako świadek historii Czy warto wyciągać z morza rosyjski wrak sprzed 81 lat, by zachować go dla potomnych? – Zachowujemy także rosyjskie czołgi – słyszę od szefa działu historyczno-dokumentalnego Stowarzyszenia. – Robi to każde muzeum na świecie. Na przykład Amerykanie eksponują wraki japońskie, pokazując strony konfliktu. Tu nie chodzi o politykę, ale o zabytki techniki. Jest to po prostu zabytek. Świadek historii. https://www.zawszepomorze.pl/artykul/28783,81-lat-spoczywal-na-dnie-zatoki-gdanskiej-nurek-odnalazl-ila-2-samolot-jest-w-swietnym-stanie?fbclid=IwY2xjawT-XvlwZG9mBWV4dG4DYWVtAjEwAGJyaWQRMWxDZXROZHlvN2RYeTMzRndzcnRjBmFwcF9pZBAyMjIwMzkxNzg4MjAwODkyAAEe_lNGHRGOFg6Bvd1XzRUmgFxz9oWrJEE3WBwDWFse-0klKydF39J7o1ZVHZY_aem_5OV3mLpSSXqYo_Rf_qJG9A
sebek1974 Napisano 28 Sierpień Napisano 28 Sierpień Posiadam ponton gumowy i mogę go udostępnić bezpłatnie. 1
Landszaft Napisano 28 Sierpień Napisano 28 Sierpień a ja mam dwa pagaje więc będzie dało się płynąć tym pontonem - poszukujemy z Sebkiem kogoś o mocnych płucach aby go nadmuchał ;o)
sebek1974 Napisano 28 Sierpień Napisano 28 Sierpień Serio. Po co ratować ten rosyjski złom? Nie ma absolutnie nic wspólnego z naszą historią. Gdyby na pokładzie była polska załoga, z pewnością ucieszyłbym się z jego ratunku. Co za strata pieniędzy.:(
Woodhaven Napisano 28 Sierpień Autor Napisano 28 Sierpień 35 minut temu, Landszaft napisał: a ja mam dwa pagaje więc będzie dało się płynąć tym pontonem - poszukujemy z Sebkiem kogoś o mocnych płucach aby go nadmuchał ;o) Pagajów ci u nas pod dostatkiem, ale brak kapoków... 1
sebek1974 Napisano 28 Sierpień Napisano 28 Sierpień 22 minuty temu, Woodhaven napisał: Pagajów ci u nas pod dostatkiem, ale brak kapoków... Dbam o wasze bezpieczeństwo- komplet kapoków dorzucam całkowicie gratis;)
Landszaft Napisano 28 Sierpień Napisano 28 Sierpień Sebek Iłów 2 zachowało się bardzo niewiele choć w Rosji ostatnio kilka wydobyto i nawet doprowadzono prawie do stanu lotnego. Jest to jednak samolot symbol i 2 szt w Polsce to wcale nie tak dużo . Tylko powinien przejść tak zwana renowację zastaną i prezentować go na łasze piachu w Muzeum tak jak leżał na dnie Bałtyku. Zrobienie takiej dioramy i zakonserwowanie samolotu aby się tak prezentował to też bardzo duży koszt. Oczywiście tylko aby się nie skończyło jak z Bostonem bo jak ma być tak zakonserwowany to niech lepiej leży na dnie . Nakazał bym Dęblinowi najpierw pokazać kasę że ma na konserwację a potem wydobywać . Inaczej to kompletnie nie ma sensu . Bo to trzeba natychmiast konserwować a nie czekać przez kilka lat na zbiórkę funduszy bo wtedy nic z niego nie zostanie .
sebek1974 Napisano 29 Sierpień Napisano 29 Sierpień 13 godzin temu, Landszaft napisał: Sebek Iłów 2 zachowało się bardzo niewiele choć w Rosji ostatnio kilka wydobyto i nawet doprowadzono prawie do stanu lotnego. Jest to jednak samolot symbol i 2 szt w Polsce to wcale nie tak dużo . Tylko powinien przejść tak zwana renowację zastaną i prezentować go na łasze piachu w Muzeum tak jak leżał na dnie Bałtyku. Zrobienie takiej dioramy i zakonserwowanie samolotu aby się tak prezentował to też bardzo duży koszt. Oczywiście tylko aby się nie skończyło jak z Bostonem bo jak ma być tak zakonserwowany to niech lepiej leży na dnie . Nakazał bym Dęblinowi najpierw pokazać kasę że ma na konserwację a potem wydobywać . Inaczej to kompletnie nie ma sensu . Bo to trzeba natychmiast konserwować a nie czekać przez kilka lat na zbiórkę funduszy bo wtedy nic z niego nie zostanie . Landszaft, to prawda, Ił 2 to symbol. Symbol niezwyciężonej Armii Czerwonej, grabieżców, gwałcicieli i morderców, którzy zdewastowali nasz kraj. Jakoś nie czuje żadnego związku z tym wrakiem, który służy jako rafa dla ryb i innych organizmów morskich. Co bardziej przyciąga cię w muzeum? Cały samolot czy coś co tylko mgliście przypomina samolot? Jest nawet kilka sprawnych Sturmowików, ale nie potrafimy nawet wzbić w powietrze P-11.:(
Landszaft Napisano 29 Sierpień Napisano 29 Sierpień Sebek tak nie da się oceniać . Bo tym tokiem po co w naszych muzeach samoloty Luftwaffe , przecież to mordercy gwałciciele i wszystko bee. Po co czołgi radzieckie lub niemieckie wszystko to armie popierdułek . Najlepiej mieć w muzeach czołgi armii Chińskiej , lub Brazylijskiej bo nas te armie jeszcze nie atakowały a tak z wszystkimi dookoła zawsze gdzieś mieliśmy pod górkę . Sprzęt to sprzęt i w muzeach ocenia się sprzęt a nie jak armia się zachowywała . Oceniamy sztukę inżynierii i zastosowanie bojowe, oraz systemy walk a nie oceniamy jak armia się zachowywała . Bo jak zaczniemy oceniać armię i jej bestialstwa to wybacz ale bestialstwa Armii Wojska Polskiego wolał bym nie przytaczać bo włos się na głowie jeży i co efektem tego ma być wywalenie z muzeów sprzętu Wojska Polskiego ??
sebek1974 Napisano 29 Sierpień Napisano 29 Sierpień Zrozumiałbym, gdyby to był kompletny, jedyny w swoim rodzaju samolot, ale moim zdaniem ten wrak nie jest wart zachodu. Koszty związane z wydobyciem i konserwacją są po prostu zbyt wysokie. Jeśli chcą go wydobywać, proszę bardzo, ale nie warto.
Woodhaven Napisano 4 godziny temu Autor Napisano 4 godziny temu Jacek Dzienisiuk, nurek, pilot i odkrywca m.in. polskiego samolotu Lublin R-VIII i radzieckiego Ił-2. Odkrył wraki samolotów w Zatoce Gdańskiej. „Dopiero pod wodą czuć historię” Do obiektów znalezionych pod wodą podchodzę emocjonalnie. Czy to statek, czy samolot, dotykam go, odbierając uczucia i doznania z tamtych czasów. Widzę ślady po kulach w siedzeniu pilota, uszkodzenia w samolocie, położenie śmigieł – opowiada Jacek Dzienisiuk, nurek, pilot i odkrywca m.in. polskiego samolotu Lublin R-VIII i radzieckiego Ił-2. Wrak Iła-2 odnaleziony w Zatoce Gdańskiej Autor: Jacek Dzienisiuk Dopiero po kilku latach zdecydował się pan ujawnić, że na dnie Zatoki Gdańskiej leży absolutna rzadkość – słynny Ił-2. Jak udało się go znaleźć i dlaczego tak późno ujawniliście tajemnicę podwodnego, bardzo cennego wraku? Samolot ten odkryłem w 2021 roku zupełnie przypadkowo. Wiedziałem, że w tym rejonie spoczywa pochodzący jeszcze z czasów średniowiecza wrak. Chciałem go sfotografować. Wtedy pojawiło się dziwne przeczucie, że coś tu jeszcze jest… Postanowiłem odpłynąć kawałek. Kończyła się rezerwa powietrza, ale coś mnie ciągnęło w tamto miejsce. Po dwóch minutach zobaczyłem dziób, śmigło, wreszcie leżący samolot. Patrząc na silnik, zauważyłem, że to jest Ił-2, zwany szturmowikiem. Przejęty patrzyłem na karabin maszynowy tylnego strzelca. Unikatowe znalezisko, bardzo rzadkie. Te jednostki tyle lat po wojnie są z reguły rozkradane. I to powód, dla którego czekał pan 5 lat, by o tym opowiedzieć? REKLAMA Poniekąd tak. I zaraz powiem, dlaczego. Oczywiście, od razu zgłosiłem znalezisko do Urzędu Morskiego. W dalszych działaniach pomagał mi Zbyszek Okuniewski, szef działu historyczno-dokumentalnego Stowarzyszenia Byłych Żołnierzy Niebieskich Beretów. Z jednej strony Stowarzyszenie ustalało, jakie były dzieje samolotu, z drugiej trzeba było porozumieć się z Muzeum Morskim i WUKZ. Zależało nam, by miejsce odkrycia utrzymać w tajemnicy, by na części samolotu nie skusili się „poszukiwacze”. Niestety, i tak doszło do przecieku. Karabin maszynowy miał piękny, mosiężny celownik. Widziałem jednostkę, która podpłynęła w to miejsce. Kiedy zanurkowałem po jej odejściu, celownika już nie było. Wiemy, kto to zrobił, zresztą nawet w sieci można znaleźć zrobiony wówczas film, pokazujący Ił-a, ale nie ma szans na odzyskanie celownika. Dlatego musieliśmy zabezpieczyć karabin maszynowy. Cały czas jest obawa, że ktoś może podpłynąć i np. odciąć piłą fragment skrzydła. Mamy tam piękne śmigła, więc sytuacja jest napięta. Jacek Dzienisiuk, nurek, pilot i odkrywca m.in. polskiego samolotu Lublin R-VIII i radzieckiego Ił-2 (Archiwum prywatne) Zanim dalej porozmawiamy o tym, co nieciekawego dzieje się pod wodą, spytam, skąd u pilota wzięła się pasja do poszukiwań wojennych pozostałości w głębinach? REKLAMA Historia zawsze była mi bliska.. Jeden dziadek, Kazimierz Zatorski, walczył w Armii Krajowej, a drugi – Jerzy Dzienisiuk – był obrońcą Helu. Dziadek Jerzy po wojnie pływał jako kapitan Żeglugi Wielkiej. Byłem mały, gdy dziadkowie zmarli, więc nie zdążyłem wysłuchać wojennych opowieści, zawsze jednak byłem ciekaw ich przygód. Karierę lotniczą rozpocząłem w Skandynawii, dokąd wyjechałem z Polski wraz z rodzicami, na wodnosamolotach. Jak pani widzi, woda zawsze gdzieś przy mnie była. Potem stopniowo wróciłem do komercyjnego latania jako kapitan w Polskich Liniach Lotniczych LOT. A nurkowanie? Tak się złożyło, że czy to w Sopocie, czy to w Skandynawii, mieszkałem nad wodą. Równolegle z pasją latania, rozwijała się pasja nurkowania, podyktowana namiętnie oglądanymi wówczas filmami Jacques'a Cousteau. Moim marzeniem było wybrać się na takie wyprawy. W wieku 15. lat dostałem pierwszy dokument uprawniający do nurkowania. Z ekipą młodzieżową robiliśmy wyprawy na włoską Elbę, gdzie odkrywaliśmy ciekawostki z różnych czasów. Wiele zawdzięczam rodzicom. Nie raz zastanawiałem się, jak mogli nastolatka wypuszczać z rówieśnikami daleko w morze. Jestem do dziś za to bardzo im zobowiązany… Zwłaszcza, że nurkowanie szybko przerodziło w pasję do fotografii podwodnej. Co ważne, lubiłem schodzić pod wodę sam. I tak naprawdę nigdy nie pędziłem za spektakularnymi osiągnięciami. REKLAMA Zauważyłem wręcz, że największe odkrycia przychodziły wtedy, kiedy mogłem kierować się przeczuciem. I to się sprawdzało w 99 procentach. Będąc w toni wody, słysząc swoje serce, swój oddech, mogę panować nad emocjami, analizować wszystko w totalnie innym świecie. I wówczas przeczucie sprawia, że trafiam na różne ciekawostki. I tak po przerwie, związanej z lataniem komercyjnym, wróciłem do starej pasji. Wraz z pasją pojawiły się sukcesy. W 2015 roku odkryłem zaginiony i przez lata poszukiwany polski samolot, czyli Lublin R-13 z 1939 roku. Wywołał pan jednak sporo kontrowersji. Pamiętam te nagłówki w gazetach, nazywano pana nawet „polskim Indianą Jonesem”. Zrobił się zgiełk, gdyż prywatne odkrycia nie zawsze były dobrze widziane. Po tym, jak wydobyłem i zabezpieczyłem śmigło wodnosamolotu i przekazałem je do muzeum MDLot w Pucku, próbowano na mnie nałożyć grzywnę. Dr Iwona Pomian z Narodowego Muzeum Morskiego nazwała w „Gazecie Wyborczej” to, co zrobiłem, „piractwem archeologicznym”. Zapłacił pan? REKLAMA Nie, bo nie było za co. Z grzywny się wycofano, zaś trzy lata później w „Gazecie Wyborczej” ukazały się przeprosiny za nazwanie mnie piratem archeologicznym. Wracając do śmigła wodnosamolotu, wiąże się z tym pewna anegdota. Zadzwonił do mnie znajomy archeolog z Helu z pytaniem, czym zdjąć ciemny nalot z tego śmigła. Wcześniej muzealnicy z Pucka spytali go o to telefonicznie podczas konserwacji obiektu. Próbowali to zrobić szlifierką. Zmartwiałem. Jaki nalot? Przecież to nie był nalot, tylko jedna z pierwszych galwanizacji na świecie, którą wymyślili Francuzi w celu zabezpieczenia części aluminiowych wodnosamolotów przed korozją! Niestety, w muzeum wyszlifowano śmigło na srebrno, powieszono na ścianie i na tym się archeologia skończyła. Trzeba wiedzieć, że niektóre obiekty z ostatniej wojny, czasami po wydobyciu z wody wyglądają jak zwyczajne kamienie. Pojawiają się na nich osady różnego rodzaju minerałów, rdza, omułki, roślinność, piasek, który tworzy stałą, zwartą powierzchnię. Jeżeli wydobędziemy coś, co zawiera aluminium, wystarczy moment styczności z tlenem, by to znikło, zamieniając się w biały proszek. Troszeczkę dłużej wytrzymuje żelazo. Trzeba wiedzieć, co się robi. Nie wystarczy odnaleźć starą rzecz, należy jeszcze poznać kontekst historyczny i wiedzieć, jak ją zakonserwować. Wrak Iła-2 odnaleziony w Zatoce Gdańskiej po 81 latachNurek odnalazł w Zatoce Gdańskiej wrak Iła-2 zestrzelonego w 1945 r. podczas ataku na krążownik Prinz Eugen. Samolot jest świetnie zachowany. To co pan w końcu odkrył pod wodą? REKLAMA Ostatecznie mam na koncie co najmniej dziesięć ważnych odkryć. Oprócz wodnosamolotu Lublin R-13, odkryłem trzy samoloty Lublin R-8, stacjonujące przed wojną w Helu. Znaleziska trafiały m.in do Muzeum Obrony Wybrzeża, Muzeum w Pucku, Narodowego Muzeum Morskiego. Nie otrzymałem za to nagrody, wystarczyło nazwanie obiektu moim odkryciem. Do tego dochodzą wraki, niektóre nawet z początku XVII wieku. Gdzie o tych wrakach można przeczytać? Zanim powiem o nich publicznie, chciałbym je najpierw pokazać na filmie. Zawsze tak robię, by nikt nie wątpił w pirackie opowieści. Brzmi to jak zaproszenie do przygód z lektur czytanych z wypiekami na policzkach przez nastolatków. Coś w panu z chłopca, nurkującego w pobliżu Elby, zostało? Na pewno związane z każdą wyprawą emocje. REKLAMA Do obiektów znalezionych pod wodą podchodzę emocjonalnie. Czy jest to statek, czy samolot, dotykam go, odbierając uczucia i doznania z tamtych czasów. Widzę ślady po kulach w siedzeniu pilota, uszkodzenia w samolocie, położenie śmigieł. Już wiem jak i kiedy ów pilot lądował, czy to była zima, czy lato, widzę modyfikacje, robione – być może – w trakcie walki, pozycje włączników, drążka sterowego. To rysuje pewien obraz, pozwalający wyobrażać sobie, czego załoga doświadczała w danym momencie. Uważam, że jak się coś robi z pasją, o można zrobić naprawdę dużo i wszystko. Co dziś wiemy o samolocie szturmowym Ił-2, odkrytym przez pana? Samolot leży u ujścia portu w Gdańsku. Ił w marcu 1945 roku brał udział w akcji bombardowania niemieckiego statku Prinz Eugen, który wypływał z gdańskiego portu. Dzięki ustaleniom Zbyszka Okuniewskiego i pozostałych członków Stowarzyszenia Byłych Żołnierzy Niebieskich Beretów poznaliśmy szczegółowe informacje na temat ostatniego lotu Ił-a 2, mamy zdjęcia i nazwiska pilotów, wiemy, jak potoczyły się ich losy. Jakie będą losy samolotu? Wiemy, jak go wyciągnąć. Zainteresowane wrakiem jest Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie. Kiedy Dęblin da zielone światło, jesteśmy w stanie zaangażować jednostki wodne, które to podniosą. To musi być zrobione profesjonalnie, skoro ma służyć później publiczności. Obiekt jest dużo warty i jeśli będzie ciekawie eksponowany, dużo ludzi będzie chciało go oglądać .Nie powinno się to skończyć tak, jak z samolotem Douglas A-20, wydobytym z morza w 2014 r. , który do tej pory leży za hangarem w Krakowie i już z niego za dużo nie zostało. Niestety, zdecydowano o umyciu Douglasa z omułków silnym strumieniem wody, chociaż aluminium na płacie skrzydła po takim czasie ma konsystencję papieru. REKLAMA Zobacz galerię7 Jak zaprezentować taki wrak w muzeum? REKLAMA Mamy przykład Royal Air Force Museum w Hendon gdzie leży Hurricane z II wojny światowej. Został wyciągnięty z morza rozbity, obrośnięty. I taki, jakim jest, wbity w dno, został wsadzony w ogromną szklaną ekspozycję, gdzie jest przyciemnione światło, widać latarki nurków. Podobnie jest ze statkiem Waza w muzeum w Sztokholmie. W jednym z komentarzy na profilu „Zawsze Pomorze” w mediach społecznościowych pod artykułem o odnalezieniu Ił-a, pojawiła się informacja, że na aukcji w USA zapłacono za taki sam samolot 84 mln dolarów. Czy to możliwe? Nie. Różni ludzie różne rzeczy piszą, nie należy traktować tego poważnie. Czy uda się wydobyć wrak Ił-2 z dna Zatoki Gdańskiej? Odnaleziony przez Jacka Dzienisiuka pół kilometra od brzegu szturmowy Ił-2 jest najlepiej udokumentowanym wrakiem samolotu w Polsce. Dzięki kontaktom Zbigniewa Okuniewskiego ze Stowarzyszenia Żołnierzy i Sympatyków Niebieskich Beretów udało się dotrzeć do archiwów, w których zachowała się dokumentacja z numerami samolotu i silnika, a także datą produkcji. Pozyskano również pełne teczki osobowe pilota i tylnego strzelca, a nawet ich fotografie wykonane przed feralnym lotem. Dorota Abramowicz https://www.zawszepomorze.pl/artykul/28911,odkryl-wraki-samolotow-w-zatoce-gdanskiej-dopiero-pod-woda-czuc-historie?fbclid=IwY2xjawULlPtwZG9mBWV4dG4DYWVtAjExAGJyaWQRMXI2YWZ6MWMwSlZqdDFWd3BzcnRjBmFwcF9pZBAyMjIwMzkxNzg4MjAwODkyAAEeWzHe6-GpbF566Y04SPh75dBg8YoZS9k7-4_T0APGGpXNrxw5UW0N6fNStuo_aem_3wtbNndKD2ZrwFDJ-6Q85w
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się