Jedburgh_Ops Napisano wczoraj o 12:58 Napisano wczoraj o 12:58 Bardzo uprzejma prośba, aby w tym wątku nie posługiwać się terminem „spadochroniarze”, bo jak pragnę zdrowia nie wytrzymam i poproszę Bociana, żeby mi zmienił nick z „Jedburgh Operations” na „Szanowny Pan Spadochroniarz”. Mam 100 × lepsze wyszkolenie spadochronowe niż te szkopskie ciecie ubrane po cywilnemu i lądujące w '39 na spadochronach w Polsce, a w życiu by mi nie strzeliło do głowy nazywać siebie „spadochroniarzem”. Wyszkolił moją grupę instruktor pilot i instruktor spadochronowy Edward Chodkiewicz – spadochroniarz pokazowy, postać kultowa i ikoniczna w polskim spadochroniarstwie. I bardzo uprzejma prośba, aby skorzystać z mądrości języka polskiego oraz z mądrości podlinkowanego powyżej IPN, który szkopów skaczących w '39 nad Polską nazywa skoczkami, albo skoczkami spadochronowymi, bo tak się w Polsce całkiem mądrze przyjęło. We wrześniu 1939 ani nie było w Polsce „desantów spadochronowych”, ani nie skakali żadni niemieccy „spadochroniarze”. Skakali ciecie ze służb, jak też widać powyżej. Bo to byli ciecie z punktu widzenia nauki, jaką jest spadochroniarstwo wojskowe. Każde główne państwo II wojny światowej miało takich cieciów po kilkugodzinnym „szkoleniu spadochronowym” i skaczących potem w cywilnych półbutach i to rozklapcianych, żeby nie były podejrzanie za dobre na terenie wroga. Spadochroniarz, w tym wojskowy, to ktoś, kto jest pod ochroną nauki zwanej aeronautyką w jej dziale zwanym spadochroniarstwem, a nie cieć piszczący z bólu po skoku w półbutach nawet gdyby był porucznikiem czy majorem jakiejś szkopskiej tajnej służby wywiadowczo-dywersyjnej. Ciecie skaczące nad Polską w '39 nawet nie mogliby założyć spadochroniarskich Springerstiefeli, bo zaraz by ich Polacy rozpoznawali po nie dość, że dziwnych to i nietypowo porządnych jak na tamte czasy butach. Więc uprzejma prośba, żeby posługiwać się terminem skoczek, a nie żaden niemiecki „spadochroniarz”. Wojskowy spadochroniarz to wyłącznie ktoś, dla kogo nauki techniczne zaprojektowały różne rzeczy, a medycyna lotnicza, w tym ortopedia, wniosła do tego swój inny wkład. Żaden z tych czynników nie dotyczy spadochronowych cieciów z Abwehry czy z SD, jak powyżej. Poza tym spadochroniarz wojskowy czasu II wojny światowej to nie cieć w półbutach po godzinnym „szkoleniu spadochronowym”, tylko ktoś wyszkolony przez co najmniej rok w skakaniu na teren płaski, na las, na wodę i na stok, gdzie kontuzjogenność jest najwyższa w spadochroniarstwie. To też ktoś, kto posługiwał się dwoma spadochronami, głównym i zapasowym, był do tego wyszkolony, miał odpowiedni nóż do ratowania się w przypadku komplikacji ze spadochronem itd.
miroslav Napisano 23 godziny temu Napisano 23 godziny temu Serdecznie Dziękuję za wiedzę która w zasadniczy sposób zmienia moje postrzeganie przełamania naszych linii obronnych w okolicy Masłów/Mąchocice . Jeśli posiadacie więcej tak podstawowych materiałów , bezpośrednich relacji uczestników walk po obu stronach chętnie się zapoznam :). Zdrowia i znośnych temperatur życzę .
Jedburgh_Ops Napisano 18 godzin temu Napisano 18 godzin temu Powyższe napisałem oczywiście piórem lekkim pół żartem - pół serio , niemniej podtrzymuję radę, aby szkopstwo skaczące u nas w '39 nazywać precyzyjnie skoczkami, nie spadochroniarzami, bo po prostu byłaby to obraza nauki. Już nie będę robił off-topicu, żeby pokazać, że strona aliancka też miała takich cieciów po godzinnym „kursie spadochronowym” i co tym ludziom dawano. A dawano np. wraki hełmów bez podpinek i ci ludzie ze szmat musieli sami sobie zrobić podpinkę; dawano broń zamówioną przez głupców wojskowych i szybko odrzuconą przez wojsko itp. Tak więc szkopskie ciecie w pantofelkach skaczące u nas w '39 nie odbiegały od ogólnego „standardu” drugowojennego.
miroslav Napisano 17 godzin temu Napisano 17 godzin temu (edytowane) Obrona okolic Kielc- jest tematem nieco zapomnianym a mającym duże znaczenie dla przebiegu wydarzeń w 1939 r Zdjęcie było dobrym pretekstem do wywołania dyskusji . Niemniej proszę nie sugerować że Naszych pokonali "szmaciarze w łapciach" po godzinnym kursie obsługi spadochronu i broni. Obronę rozjechały dwie dywizje lekkie z setkami czeskich czołgów . a spadoskoczki ?( lepiej brzmi ? ) mieli w tym nieznany nam udział który chętnie poznam . W obliczu często zapomnianych mogił owe "skoczkowe" dylematy wydają mi się względnie miałkie , osobiste i przyziemne . Ale oczywiście jak każdy masz prawo mieć odmienne zdanie ... Edytowane 17 godzin temu przez miroslav
Jedburgh_Ops Napisano 4 godziny temu Napisano 4 godziny temu (edytowane) 14 godzin temu, miroslav napisał: Obrona okolic Kielc- jest tematem nieco zapomnianym a mającym duże znaczenie dla przebiegu wydarzeń w 1939 r Zdjęcie było dobrym pretekstem do wywołania dyskusji . Niemniej proszę nie sugerować że Naszych pokonali "szmaciarze w łapciach" po godzinnym kursie obsługi spadochronu i broni. Obronę rozjechały dwie dywizje lekkie z setkami czeskich czołgów . a spadoskoczki ?( lepiej brzmi ? ) mieli w tym nieznany nam udział który chętnie poznam . W obliczu często zapomnianych mogił owe "skoczkowe" dylematy wydają mi się względnie miałkie , osobiste i przyziemne . Ale oczywiście jak każdy masz prawo mieć odmienne zdanie ... Tutaj nie chodzi o - jak piszesz - „moje zdanie”. Chodzi o to, że tutaj nie ma do czego się odnieść. Nie tak pracuje się z historią. Nie ma co wymagać dokumentów na każdy fakt historyczny, ale niech chociaż będzie czyjaś relacja pisemna lub ustna z czyimiś personaliami. Powstrzymam się od mojej opinii o jakości informacyjnej i wiarygodności papierów IPMS, a spojrzymy tylko na proste fakty z pdf-a z zalecaną stroną 261. Cytat str. 261 09.50 linia kolejowa Kielce-Radom koło Łączna wylądowało na spadochronie 3 Niemców. Oryginał, maszynopis IPMS, sygn. LOT.A.II.36/1/d W kontekście rozważań o rzekomych/nie rzekomych niemieckich szpiegach/dywersantach na spadochronach w '39 jaka jest wartość powyższej informacji? Żadna. ● Kto zweryfikował, że tych trzech ludzi na spadochronach to byli Niemcy?: - Dwójka? Nie wiadomo. - Jakiś jeden „dwójkarz”, który jak raz był tam w terenie? Nie wiadomo. - Jakiś polski żołnierz? Nie wiadomo. - Sołtys jakiejś pobliskiej wsi? Nie wiadomo. - Inni cywile? Nie wiadomo. - Policja? Nie wiadomo. - Ktoś ich aresztował i wtedy okazało się, że to Niemcy? Nie wiadomo. ● Ktoś sprawdził, czy to nie byli załoganci polskiego samolotu, a tylko poszła panika po okolicy, że „lądują na spadochronach niemieccy dywersanci”? Nie wiadomo. ● Ktoś sprawdził, czy to nie byli załoganci niemieckiego samolotu, a nie żadni dywersanci? Nie wiadomo. Generalnie nic nie wiadomo, a przynajmniej w takiej formie, w jakiej jest to napisane w tym tekście. Nie ma żadnych podstaw do wysnuwania wniosków, że to byli szkopscy szpiedzy/dywersanci. Edytowane 3 godziny temu przez Jedburgh_Ops
bjar_1 Napisano 2 godziny temu Napisano 2 godziny temu 15 godzin temu, miroslav napisał: Obronę rozjechały dwie dywizje lekkie z setkami czeskich czołgów . Ty tak serio? Gdzie te czołgi rozjeżdżały tą obronę?
miroslav Napisano 2 godziny temu Napisano 2 godziny temu Bjar jeśli jesteś w stanie udowodnić tezę że w walkach nie brały udziału czołgi 2 i 3 dywizji lekkiej chętnie poczytam .
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się