Jump to content

Biznesmeni i naziści niechlubne karty wielkich firm


Recommended Posts

Biznes bywał ważniejszy niż prawa człowieka, na zbrodnie można było przymykać oczy. Oto szereg słynnych firm, które w czasie rządów Hitlera zapisały wstydliwe rozdziały swojej historii.

Diabeł ubierał się u Bossa

Kiedy kolejne fale kryzysu i inflacji przetaczały się przez Republikę Weimarską, krawiec Hugo Boss ledwie uratował odziedziczoną po rodzicach fabrykę od bankructwa. Wierzyciele zostawili go z sześcioma maszynami do szycia, by mógł stanąć na nogi. Boss szył więc mundury dla policjantów i listonoszy. A w 1931 r. został członkiem-sponsorem partii nazistowskiej. Dostarczał jej tego, na czym znał się najlepiej: odzieży. SS, SA, Hitlerjugend – pierwowzory uniformów dla tych organizacji wyszły właśnie od Bossa. Przed dojściem nazistów do władzy projektant zarabiał ponad 30 tys. marek rocznie, w pierwszym roku wojny niemiecko-sowieckiej jego dochody były ponad stukrotnie wyższe (3,3 mln marek). Jeszcze na początku 1945 r. fabryka Bossa szyła dla nazistów zamawiane mundury.

W procesie denazyfikacyjnym Hugo Boss został zakwalifikowany jako aktywny nazista. Tłumaczył, że dołączył do NSDAP, by uratować firmę – w rzeczywistości jednak był lojalnym współpracownikiem i beneficjentem hitlerowskich rządów. Pozbawiono go praw wyborczych, odsunięto od kierowania przedsiębiorstwem i skazano na wysoką grzywnę. Zmarł trzy lata po wojnie – firma przetrwała, a jej spadkobiercy uczynili z Hugo Bossa markę o światowej renomie.

O przeszłości firmy zrobiło się głośno dopiero w latach 90. Okazało się przy tej okazji, że Hugo Boss korzystał też podczas wojny z pracy przymusowej – w sumie kilkudziesięciu jeńców wojennych i ok. 150 robotników z krajów podbitych przez Rzeszę.

Siemens: ubolewamy i płacimy

Na początku obecnego stulecia BBC doniosła, że Siemens chciał zarejestrować w amerykańskim urzędzie patentowym nazwę "Zyklon dla serii swoich urządzeń do użytku domowego, m.in. piecyków gazowych (!). Oczywiście odpowiedzią była fala oburzenia. Firma szybko wycofała się z koszmarnego pomysłu.

Skojarzenia były aż nadto oczywiste. W drugiej połowie lat 30. Siemens stał się jednym z nazistowskich monopoli przemysłowych. Zajmował blisko jedną trzecią niemieckiego rynku elektrotechnicznego i zatrudniał prawie 200 tys. ludzi, a wskaźniki te miały podczas wojny jeszcze wzrosnąć.

Siemens ochoczo korzystał z niewolniczej siły roboczej, m.in. w obozie w Bobrku (podobóz Auschwitz). Więźniowie wytwarzali tam głównie przełączniki elektryczne do niemieckich samolotów i okrętów podwodnych. Z kolei w podobozach skupionych wokół Ravensbrück więźniarki pracowały nad częściami elektrycznymi do pocisków V-1 i V-2.

Przez dziesięciolecia firma utrzymywała, że poza wyrażeniem "ubolewania nie poczuwa się do finansowej odpowiedzialności za korzystanie z pracy przymusowej w latach wojny. Ale pod koniec lat 90., idąc za przykładem Volkswagena, Siemens utworzył specjalny fundusz odszkodowawczy dla ofiar pracy niewolniczej. Odszkodowania z puli ponad 12 mln dolarów zaczęto wypłacać na początku obecnego stulecia.

Volkswagen: wielki inżynier z brudnymi rękami

W przeciwieństwie do innych tu wymienionych, marka Volkswagen jest "dzieckiem epoki nazizmu. Pomysł na "samochód dla ludu podrzucił Ferdinandowi Porsche sam Hitler; podsunął też inżynierowi (wzorowany na czechosłowackiej tatrze) "żukowaty kształt auta. Produkcja KdF-wagenów ruszyła w 1938 r. To był samochód, na którym oparto po wojnie słynnego "Garbusa.

Idea była następująca: stworzyć samochód, który będzie kosztować niecały tysiąc marek i na który będzie sobie mogła pozwolić każda niemiecka rodzina. Kusząc wizją własnego automobilu, nazistowskie władze zachęcały do odkładania "pięciu marek na tydzień.

Ale warto pamiętać, że Kübelwagen, czyli coś w rodzaju hitlerowskiego wojskowego jeepa, to także wyrób VW. W 1998 r. firma przyznała, że podczas wojny pracowało dla jej potrzeb 15 tys. robotników przymusowych – wielu spośród nich na specjalne żądanie fabryki. Pod koniec wojny blisko 80 proc. robotników Volkswagena stanowili więźniowie!

Nie można też nie wspomnieć w kontekście Volkswagena o roli rzeczonego Ferdinanda Porsche – jednego z najsłynniejszych konstruktorów XX wieku. Przyłożył on też rękę do najważniejszych projektów wojskowych Rzeszy: czołgów Tygrys, bombowca Junkers 88 czy pocisku V-1. "Wielki inżynier – jak go nazywano na szczytach nazistowskiej władzy – nie zachował czystych rąk.

Allianz: jak ubezpieczyć nazistów

Historia dzisiejszego giganta świata finansów sięga końca XIX w., za to na rządy nazistów przypada jej wybitnie niechlubna karta. Prezes zarządu Allianz, Kurt Schmitt, w latach 1933-35 był ministrem gospodarki Rzeszy. Zresztą spółka już w 1930 r. była w znakomitych kontaktach z NSDAP. Hermann Göring bywał na obiadach z szefami firmy, a Allianz w trudnych dla partii nazistowskiej czasach udzielał jej pożyczek.

Kurt Schmitt m.in. zaoferował nazistom dotację 10 tys. marek na kampanię wyborczą. Oprócz posady w rządzie Hitlera był też honorowym członkiem SS, a kiedy opuścił stanowisko ministerialne, nada wspierał Himmlera (jako szef rady nadzorczej koncernu AEG) regularnymi dotacjami.

Z kolei dyrektor generalny Allianz, także związany z najbliższym otoczeniem Hitlera, odpowiadał za zablokowanie wypłaty świadczeń ubezpieczeniowych na rzecz tych Żydów, którzy ucierpieli podczas Nocy Kryształowej – należne im środki przejęło państwo.

Co zaś było najbardziej haniebne: przedsiębiorstwo ubezpieczało własność i personel nazistowskich obozów koncentracyjnych i obozów śmierci, w tym Auschwitz czy Dachau. Inspektorzy Allianz w celu oceny ryzyka ubezpieczeniowego odwiedzali te obozy – firma nie mogła więc nie wiedzieć, w jakim procederze uczestniczy.

Ford: inspiracja dla Führera

Rok przed wybuchem wojny Henry Ford – wybitny przedsiębiorca samochodowy – został nagrodzony przez Hitlera Orderem Orła Niemieckiego. To było najbardziej prestiżowe odznaczenie, jakie Trzecia Rzesza mogła przyznać cudzoziemcowi. Hitlerowi nie chodziło zapewne tylko o czeki na 100 tys. marek, które Ford miał w zwyczaju wręczać mu na urodziny.

Himmler już w latach 20. uważał Forda za "jednego z najbardziej wartościowych bojowników naszej sprawy, a Hitler i wielu innych czołowych nazistów – za "inspirację. Amerykański magnat samochodowy w latach 20. wydawał tygodnik, na łamach którego przedrukowano m.in. osławione "Protokoły mędrców Syjonu. Sam zaś opublikował cykl antysemickich artykułów "Międzynarodowy Żyd (autorstwa później się wypierał).

Podczas wojny niemieckie zakłady firmy, Ford-Werke, pozostawały wprawdzie formalnie nieznacjonalizowane, ale w praktyce były pod kontrolą nazistowskich władz. Produkowały ciężarówki dla armii oraz części do pocisków V-2. Korzystały przy tym oczywiście z pracy niewolniczej. Amerykańska centrala firmy o tym raczej na pewno nie wiedziała. Co nijak nie zaprzecza temu, że same tylko zażyłe kontakty Henry’ego Forda z władzami Trzeciej Rzeszy chluby jego przedsiębiorstwu nie przyniosły.

General Electric: interes ponad frontami

Amerykańska korporacja pojawiła się na niemieckim rynku na długo przed wojną, zdobywając znaczne udziały w koncernie elektrotechnicznym AEG oraz oświetleniowym OSRAM. GE, za pomocą mianowanych przez siebie członków zarządów, mogło wywierać znaczny wpływ na zachowania obu koncernów w ich własnym państwie.

Jednym z bardziej skandalicznych przejawów tego wpływu było dotowanie funduszu wyborczego nazistów. Od jesieni 1932 r. do wiosny roku następnego – a więc w okresie decydującym o dojściu Hitlera do absolutnej władzy – na fundusz ów przekazano ponad 2 mln marek. Kilkadziesiąt tysięcy z tej puli przypadło na firmy, w których International General Electric było współwłaścicielem.

Ponadto korporacja została w 1946 r. ukarana przez amerykańskie władze. Powodem była zmowa General Electric z zakładami stalowymi Kruppa – czyli jednym z flagowych przedsiębiorstw nazistowskich Niemiec. Jaki był cel zmowy? Chodziło o reglamentację wolframu, m.in. poprzez ustawianie cen tego surowca, istotnego dla produkcji wojennej. Powojenne grzywny wymierzone w General Electric były jednak symboliczne.

IBM-Dehomag: policzono, podzielono, wymordowano

Naziści od początku swojego panowania uczynili prześladowanie Żydów elementem obowiązującej ideologii. Ale najpierw musieli się dowiedzieć, jak Żydów zidentyfikować i zarejestrować. W oparciu o takie spisy można było najpierw wywłaszczać i pozbawiać stanowisk, a potem: deportować do gett i obozów zagłady.

Komputerów jeszcze nie było – były za to karty perforowane i technologia ich sortowania. Dostarczyło ich Trzeciej Rzeszy nowojorskie IBM – to samo, które po kilkudziesięciu latach miało się stać pierwszoplanowym graczem na rynku komputerów osobistych.

Do III Rzeszy trafiły ponad dwa tysiące maszyn sortujących IBM, a kolejnych kilka tysięcy znalazło się potem w państwach okupowanych. Zarząd IBM był najprawdopodobniej świadomy, do czego się tych technologii używa – zresztą zlecenie od władz Rzeszy miało charakter specjalny, choć początkowo urządzenia miały posłużyć przy pozornie niewinnym spisie ludności. IBM zobowiązało się zresztą do regularnego serwisowania urządzeń i szkolenia personelu, który miał je obsługiwać. Na czele IBM stał wówczas przedsiębiorca bezwzględny i sympatyzujący z nazistami: Thomas J. Watson. Przedstawicielstwem IBM w Niemczech, a niebawem: w całej okupowanej przez hitlerowców Europie, stała się spółka Dehomag, przejęta uprzednio w latach kryzysu.

Zbieranie danych za pomocą kart perforowanych i maszyn sortujących najpierw było pomocne nazistom przy akcji sterylizacji osób upośledzonych, a potem ich eutanazji. Urządzenia i technologie IBM znalazły też swoje miejsce w obozach koncentracyjnych i zagłady. Badaniom związków amerykańskiej korporacji ze zbrodniczymi dokonaniami Hitlera poświęcono książkę: "IBM i Holocaust (aut. Edwin Black).

BASF i Bayer: dziedzictwo kombinatu zbrodni

Trust IG-Farben, który miał się okryć niesławą w latach II wojny światowej, powstał w połowie lat 20., a w jego skład weszło sześć wielkich firm z branży chemicznej. Nazwy co najmniej dwóch spośród nich: Bayer i BASF – znamy do dziś.

Bez IG-Farben Hitler nie mógłby prowadzić wojny, jaką sobie wymarzył. Przemysłowe imperium dostarczało większości materiałów niezbędnych dla frontu: syntetycznego kauczuku i paliwa, prochu czy materiałów wybuchowych. Miało też patent na cyklon B (produkowany przez firmę Degesch, w której IG-Farben miało ponad 40-procentowe udziały) – a więc środek, którego użyto do masowego mordowania ludzi w komorach gazowych.

Po wojnie szefów IG-Farben oskarżono podczas jednego z procesów norymberskich. Ale od większości zarzutów ich uniewinniono. A wielu spośród nich miało powrócić do biznesu już w realiach gospodarki wolnorynkowej. Za powojennym odrodzeniem BASF jako samodzielnej spółki stał Carl Wurster. W latach wojny należał do nazistowskiej elity przemysłowej, a po niej alianci wprawdzie go sądzili, ale skończyło się na oddaleniu zarzutów.

Z kolei w 1956 r. do rady nadzorczej Bayera został wybrany Fritz ter Meer. Sprawa zakrawała na skandal, bo ter Meer był związany z IG-Farben przez całe 20 lat istnienia koncernu. Podczas wojny brał udział w projektowaniu obozów w Monowicach i Bunie (podobozy Auschwitz), a w Norymberdze skazano go za udział w eksperymentach pseudomedycznych właśnie w Oświęcimiu.

Ter Meer odsiedział ledwie dwa z siedmiu lat. A potem jego haniebna przeszłość nie przeszkadzała, jak się zdaje, wielu innym firmom oprócz Bayera – miał jeszcze zasiadać w co najmniej kilku zarządach".

http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/historia/biznesmeni-i-nazisci-niechlubne-karty-wielkich-fir,1,5382922,kiosk-wiadomosc.html

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 56
  • Created
  • Last Reply
Co do volkswagena.Hitler oprócz ceny do 1000 marek miał jeszcze wymagania by samochód komfortowo przewoził 4rech pasażerów oraz palił nie więcej niż 10 litrów benzyny na 100km.

Jedną z takich firm które sciśle współpracowały z nazistami była amerykańska IBM której właściciel oraz prezes w jednej osobie Thomas Watson odebrał osobiście z rąk Hitlera Krzyż Orła Białego przyznawany za zasługi dla nazistowskich Niemiec.Watson zwrócił order pod naciskim prezydenta USA który z kolei był naciskany ogromnym oburzeniem opinii publicznej.IBM pomimo oficjalnego powszechnego zakazu wspierania NSDAP współpracowała z Hitlerem od 1933 aż do 1945r.Dopiero pod koniec lat dziewiećdziesiątych wyszedł na światło dzienne fakt potajemnej zgody samego F.D.Roosevelt`a.Firma IBM zaprojektowała oraz dostarczyła na zasadach leasingu tzw.maszyny holleritha.Maszyny liczące oraz przechowujące dane na zasadzie kart perforowanych.Dzięki tym maszynom naziści mogli prowadzić rejestry oraz proces inwigilacji.W szczególności maszyny holleritha wykorzystywane były w obozach koncentracyjnych do generowania słynnych numerów tatuowanych na ramionach.

Nikczemność firmy polegała na świadomosci intencji użycia maszyn holleritha do zagłady milionów ludzi z całego świata.Zarząd IBM na czele z Watsonem wiedział o planowanym ataku militarnym nie znając jedynie daty.Specyfikacja produkcji polegała na otrzymaniu wyczerpujacych danych potrzebnych do skonstruowania odpowiedniej maszyny.

Na uwagę zasługuje fakt pozostawania wszystkich miejsc w których przechowywane były maszyny IBM w Niemczech,na specjalnej liście ZAKAZUJĄCEJ pilotom alianckim bombardowań.
Spośród wielu znajdujemy na liście między innymi IBM,I.G.Farben,zakłady Me 262,zakłady produkcyjne silników V2 i wiele innych.
Link to comment
Share on other sites

czlowieksniegu...tak I.G Farben.Podobnie jak zakłady Messerschmitta były rozrzucone po Niemczech ze względu na złożoność produkcji,tak samo koncern I.G.Farben.Jedne fabryki tego samego wytwórcy były bombardowane,inne w bardzo ograniczonym stopniu,jeszcze inne były na tejże liście.Większość jednak firm z tej listy objęta była całkowitym zakazem.
Link to comment
Share on other sites

Trooper85 ...więc po co czytasz? Ja nie lubię Denikena wiec nie czytam,przeczytałem jedną książkę i wystarczy.Jeżeli śledzisz moje posty z innych powodów niż chęć nauczenia się czegoś to sprawa juz staje się podejrzana.
Nie mogą powstrzymać zgryżliwych komentarzy przeważnie ludzie słabi w rzeczywistości lub w realu jak chcesz.Jestem człowiekiem solidnie wykształconym i przeszedłem wszystkie chyba możliwe etapy fascynacji historią ,od fascynacji Wojskiem Polskim w wieku 6ciu lat przez fascynację aliantami.Potem studiowałem historię bliskiego wschodu,jeszcze póżniej koneksje nazizmu z żydowską finansjerą,potem kwestię Rosji itd.itd.To wszystko do czasu kiedy zacząłem studia.Więc naprawdę nie jesteś w stanie zaskoczyć mnie swoimi wściekłymi atakami.


Jeśli masz jakiś dowód że dziadek George Bush`a ,Preston Bush NIE finansował nazistów i zdjęcie przedstawiające Prestona i młodego Georga stojących w towarzystwie Otto Skorzennego nie istnieje to chętnie wysłucham Twoich dowodów.
IBM oczywiście też nie współpracowała z Hitlerem według Ciebie i Black,Hudson,Cromwell i inni sobie to wymyślili.Według Ciebie to eoretycy spiskowi" :) Poszukaj genezy tego sformułowania a być może coś do Ciebie dotrze.
Link to comment
Share on other sites

Jakbyś się ograniczył do swojej mitycznej książki to mógłbym jej po prostu nie dotykać. A tak zaśmiecasz forum swoimi złotymi myślami, wiec chcąc czy nie chcąc, co jakiś czas na nie trafiam.

Też czekam na tą listę celów, których USAAF nie wolno było bombardować"
Link to comment
Share on other sites

USA jako udziałowcy w kilku koncernach przemysłowych w Niemczech hitlerowskich, czerpali zyski po obu stronach konfliktu i to jest fakt. Działalnośc IBM też została dowiedziona, a ja bym chętnie usłyszał - przeczytał o źródłach wiedzy me109, dosyc logiczne wydaje się, że amerykańscy przemysłowcy poprzez swoich" polityków starali się chronic swój stan posiadania na terenie Niemiec. Może akurat w tej kwestii me109 ma rację. Gra toczyła się o taką kasę, że żadne względy nie miały znaczenia. więc może ta Wasza ironia jest przedwczesna?
Link to comment
Share on other sites

Dunczyk..Też czytałem tę książkę którą przytoczył bjar_1,mianowicie IBM i holocaust" Edwina Black`a.Zanim jeszcze pojawiła się u nas,w jezyku oryginalnym.Powiem że jest napisana z wielkim zapałem,znawstwem tematyki i osobistym zaangażowaniem autora.Jego rodzice zgineli w koszmarze wojny właśnie dzięki" IBM.Jego pochodzenie żydowskie absolutnie go nie dyskredytuje w moich oczach.Mam na myśli innych autorów pochodzenia żydowskiego którzy z uporem maniaka podtrzymują nienawiść do wszystkiego co nieoznakowane gwiazdą Dawida.W przeciwieństwie do nich Black przedstawia fakty rzeczowo i chronologicznie bez nacjonalistycznych wtrąceń co dziesiąty wers.Uwypuklił problem wyolbrzymiania na przykład znaczenia obozów śmierci Auschwitz,wykazując że najokrutniejszym obozem śmierci był Jasenovac na Chorwacji współpracującej z nazistami.Opisuje m.innymi sytuacje kiedy niemcy wysłali dwie zaprawione w walkach kompanie SS żeby rozbroić chorwackich siepaczy których rozmiar okrucieństwa przeraził nawet ss-mannów po wejściu do obozu.Przyznam że przed przeczytaniem tej książki nie wiedziałem o tym fakcie.Uważam tą pozycję godną polecenia,aczkolwiek słyszałem że są problemy bo nie jest już dostępna w księgarniach..w przeciwieństwie do paszkwili Grossa.W ksiażce jest poruszony bardzo ciekawy wątek Eichmanna i potwierdzenie tego co opisuje w mojej książce,mianowicie Eichmann od 1933r był szefem komórki gestapo inwigilującej wszystkie loże masońskie w Niemczech a po 1939r w Europie.Taka ciekawostka żeby niektórzy koledzy z forum mogli poszczekać na me109 :))
Link to comment
Share on other sites

Zapewne nie wraziłem się dośc precyzyjnie, ale miałem na myśli źródła wiedzy o zakldach przemysłowych objętych ochroną" przed bombardowaniami i powiązaniami przemysłu amerykańskiego z niemieckim. Pozycję IBM i holocaust", znam.
Link to comment
Share on other sites

Duńczyk- zakładam, że spoooorą i dłuuuugą listę firm z kapitałem zza Wielkiej Wody znamy niemal wszyscy... Nie znamy natomiast dowodów na zakaz bombardowania wybranych celów, coby kapitał nie ucierpiał... Ale niestety w najbliższym czasie nie grozi nam ich poznanie- to takie standardowe Wiem, ale nie powiem" :-)
Link to comment
Share on other sites

Zadałem pytanie autorowi wpisu, a czy odpowie ...? Chce żeby traktowac Go poważnie, jako historyka z po pierwsze potężną wiedzą, po drugie jako ewentualnego autora literatury historycznej, która ma rozświetlac mroki dziejów, więc może wie i powie" ?
Link to comment
Share on other sites

Ach o to chodzi..lista celów w Niemczech których piloci USAAF i RAF byli ot allowed" do bombardowania.
Wybaczcie ale w książce zamieszczam listę i jeśli nie przeczytacie przynajmniej tego rozdziału to...się nie dowiecie.


Powyżej podałem wskazówkę czlowiekowisniegu gdzie ma szukać.Mnie to zajęło kilka tygodni zanim skompletowałem informacje a wy chcecie żebym teraz po waszych sceptycznych i czasem obrażliwych wypowiedziach udowodnił" coś.
Otóż nie obchodzi mnie całkowicie jak jestem podtrzegany przez ludzi którzy oceniają innych po wpisach na internecie.Sam nie jestem typem sieciowca" i w 100% preferuję kontakt naturalny i rozmowę przy filiżance herbaty,chociażby ze względu na możliwość płynnej ,nieskrempowanej żadnymi obostrzeniami czy regulaminem,wymiany poglądów.Niestety rzeczywistość zmusza wielu z nas do używania komputera w celu rozmowy na forach.Sam też przyznaję że dowiaduję się wiele ciekawych rzeczy w ten sposób nawet od oponentów dyskusyjnych.

Więc sprawa listy jest klarowna.Dowiecie się z książki panowie jeżeli wyłuskacie 31zł na jej zakup lub pożyczycie ją od kolegi.Sprawę stawiam otwarcie.
Link to comment
Share on other sites

Oczywiście że nie wszystkie.Na przykład fabryka I.G.Farben produkująca zyklonB.

Niektóre miały status obiektów mających wartość nie tylko jeśli chodzi o kapitał.Chodziło o przechwycenie procesu technologicznego.Tak było na przykład w przypadku silników do Me262.Wywiad brytyjski podawał błędną lokalizację.
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.


×
×
  • Create New...

Important Information