Jump to content

owczarek sąsiada


szczurek_1979

Recommended Posts

Witam szanowne grono :-)

mam do Was prośbę, czy wie ktoś może jak unieszkodliwić" to wredne psisko? nie mówię o rozwiaazaniu ostatecznym! słyszałem kiedyś o jakichś dzwiękach że są tylko słyszalne przez psy i że psy tego baaaardzo nie lubią. Próbowałem psisko przekupić i kiełbasą i kośćmi i karmą dla psow i dalej ujada, a gdy mnie tylko wyczuje to mu/jej morda się nie zamyka... trochę zaczyna mnie to wnerwiać a jak prosiłem szanownej sąsiadki żeby coś z tym zrobiło to się tylko uśmiechnęła i powiedziała że po to Inka jest żyby szczekała...

maci jakiś namiar na takie dźwięki? może coś w formacie mp3 to bym zgrał na tel i popróbował...

proszę o poważne podejście do mojej prośby...

pozdro...
Link to comment
Share on other sites

he he he
jak burek nocleguje tuż koło miejscówki to marne-szanse" jak to mówią Francuzi:) Twój zapach/hałas na jego terenie to powód do rejwachu :D Próbuj w bardzo wietrzne dni kiedy piździ jak cholera - pies jak i wartownik w wojsku chowa się wtedy do budy a te jak wiadomo są mało szczelne więc gwizda tak że nawet Blondi Adiego nic by nie usłyszała :)
pzdr
BarNaba
Link to comment
Share on other sites

widac ze sie psow boisz,
slabo sie z nim zaprzyjazniales widac i pies czuje ze srasz w gacie przed jego szczekaniem,on to czuje i tyle,
musisz byc bardziej stanowczy kielbasa w lape i za morde go zlap,niech poczuje kto jest panem,patrz mu w oczy i dawaj kielbase,na bank popiszczy -wezmie kielbe i ucieknie a na drugi dzien przywita cie merdaniem ogona,

p.s.jakby cie pogryzl to znaczy ze albo stara kielbasa,albo chuchro jestes i pies nie czuje respektu,albo nie patrzyles mu w oczy.
Link to comment
Share on other sites

Nie piszesz czy z innymi psami masz klopoty. Jezeli psy cie nie lubia czy odwrotnie to masz przekichane. Ale i tak bym go probowal niby mimochodem oblaskawic, zawsze tak samo gwizdnac czy go zawolac i poczestowac czyms dobrym. Powinno pomodz po kilku razach. Byle nie najpopularniejszym srodkiem przeciwbolowym! goraczkowym.... Psy go lubia a jest dla nich trujacy.
Link to comment
Share on other sites

ale to widac rasowy wilczur tzw.szarik:)
jaki tam kundel,on jak wilka poczuje co ja gadam,on jak tygrysa poczuje to atakuje,a na wiewiorki tylko szczeka,jak na szczurka:)

boisz sie psow i tyle:-)
tak trzeba bylo zaczac ten temat ,a nie ze grozny ze szczeka- ze niechce jesc kielbasy itd:)
zadne gazy czy trutki jak i tabletki tu nie pomoga:)
Link to comment
Share on other sites

Mam bardzo podobną sytuacje z tond rozumiem twoje rozterki.Powodu szczekania psa twojej sąsiadki tak naprawdę nie znam,wiem natomiast że prowadziłem wojnę przez kilka lat u siebie,próbowałem krzyczenia,przekupywałem kościami za zgodą sąsiadów oczywiście, rzucałem owocami w jego stronę ,ostatnim posunięciem było użycie petard a to wszystko przy wsparciu i staraniach moich sąsiadów i nic a nawet wydawało mi się że ujadał coraz więcej , najgorsza była moja bezradność,i w tedy się pogodziłem z losem po cichu myślałem też że pies wiecznie żyć nie będzie ... i stał się cud w moim podejściu do tego zwierzęcia .Zacząłem mówić mu że jest dobry ,mądry że go lubię itp.trwało to ok.1 roku i nawet nie zauważyłem że przestałem go słyszeć bo on naprawdę już tylko sporadycznie nie robiąc na mnie żadnego wrażenia .Mój wniosek to taki że każda wojna wyniszcza oby dwie strony.pozdrow.
Link to comment
Share on other sites

miałem podobny problem.sąsiad ma kałkaza olbrzyma,co prawda biega po terenie prywatnym solidnie ogrodzonym i jego szanse na wydostanie poza ogrodzenie są niewielkie lecz gdy tylko ktokolwiek przechodzi obok niego lub zobaczy kogoś obcego podnosi tak potworny wrzask że w życiu czegoś takiego nie słyszałem,jak by miał ze sto piekieł w pysku.najgorsze było to że bydlak nie oszczędzał nawet dzieci które wracały ze szkoły.bratowa poprosiła mnie żebym coś z tym draniem zrobił bo strach z dzieciakami po ulicy przejść.przyznam że zrobiło mi się trochę głupio,przecież furaganu z kiełbaską psinie nie podrzucę bo szkoda psa a raczej właściciela.zupełnie przypadkowo przy sobotnim piwku kumpel opowiadał historyjkę o pewnym św.pamięci milicjancie osiedlowym co mu chłopaki WSKe ukradli.historia rewelacyjna.nie będę jej opowiadał tylko się streszczę.starszyzna kawalerska zaczęła mieć problem z dostaniem się po flaszeczkę przed 13tą do pani Lodzi.Pani Lodzia była bardzo miłą nie brzydką starszą wdówką świetnie rozumiejącą nasze męskie słabości.niestety była całkowicie głucha.nikomu to nigdy nie przeszkadzało bo była bardzo inteligentną osobą i w lot pojmowała kto po co do niej przyszedł.jednym słowem z jej usług wszyscy prawdziwi faceci byli usatysfakcjonowani i ci młodsi i ci starsi.niestety pani kupiła dużego mieszańca który był przywiązany na bardzo długim łańcuchu tak że latał od furtki do drzwi domu i był niebywale zazdrosny o swą panią co okazywał bardzo głośnym szczekaniem i toczeniem piany z pyska.piesek ugryzł kilku młokosów przychodzących do pani w odwiedziny a raz gdyby nie młody funkcjonariusz MO to kulawy Gienio stracił by nogę.ten to właśnie milicjant podsuną mi pomysł.mianowicie wyciągną miotacz gazu i dosłownie zagazował psa razem z budą.burek podobno dwie doby z budy nie wyłaził.zrobiłem podobnie pożyczyłem od kolegi prawdziwy gaz (pieprzowy to lipa)na bezczela podszedłem do bramy przykucnąłem i ku wielkiemu zdziwienie psiaka wyciągnąłem pojemniczek.kilkakrotnie pomachałem mu nim przed nosem aby zapamiętał wzrokowo.odradzam rozpylenie gazu bezpośrednio na oczy lub pysk.Do dzisiaj dzieciaki mają zabawę z tym psem wystarczy pokazać mu jakikolwiek dezodorant lub sprej zatelepać nim a piesek z bardzo śmieszną miną ucieka.
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information