Jump to content

Dornier w jeziorze.


Recommended Posts

O !! Dzień dobry , witam pana Prezesa .
Bardzo się cieszę, że Pan tu pisze. Korzystając z okazji skorzystam z Pana obecności i zadam kilka pytań mając nadzieję, że uzyskam wiarygodną odpowiedź od osoby najbardziej wtajemniczonej w sprawy Rogowa.
1/ Jaka elektrownia znajdowała się za kotłownią.? Dlaczego miała by mieć wpływ na temperaturę wody w jeziorze? Czy była to elektrownia węglowa z generatorami pary i chłodniami kominowymi, czy może hydroelektrownia które są dość popularne na Pomorzu. Pozostaje też pytanie jak duża była to elektrownia, chodzi o rząd produkcji elektrycznej w MW. Bo w wykazie nie ma takiej elektrowni jak Rogowo. Rogowo obsługiwała kablem podziemnym podstacja energetyczna w Mrzeżynie przy ulicy Kołobrzeskiej i nigdy nie pobierała energii od Rogowa. Owszem są hydroelektrownie poniemieckie w okolicy np. w Trzebiatowie, ale nie spotkałem żadnej informacji o elektrowni w Rogowie. Może to nie elektrownia a jedynie rezerwowe źródło zasilania koszar, tak jak np. stacja generatorów postawiona przez wojsko ?
2/ Czy macie zdjęcia z wydobycia szczątków Do 24 w 1998 roku. Dlaczego pisze Pan odnoście tych części, że na 99% jest to Do 24. Albo jest to Dornier, albo nie. Czy nie udało się ich jeszcze zidentyfikować ?
Co do kanałów technologicznych to zgodzę się z Panem że jest ich tam dużo, nie tylko woda, energia, ale też rury ciśnieniowe ciepłownicze. Możliwy jest też podziemny kanał pod terenem niemieckiego lotniska, ale to inna historia. Do której może wrócimy podczas dyskusji.
PS
Co do hangaru Pan się myli. Powierzchnia dachu z przybudówkami nie przekracza 6000 m kwadratowych. Główny blok hangaru ma 118 m na 50 m. Nie jest trudno to wyliczyć są programy takie jak np. OZI, które to skalkulują.
http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=e8fee81067990d4b
___________________________________

Poprawiłem link do fotografii, poprzedni nie kierował do strony, na której się ona znajduje.


Post został zmieniony ostatnio przez moderatora pomsee 10:33 04-05-2009
Link to comment
Share on other sites

Czyli jak zwykle.Polskie piekło.Zebrała się ekipa co chce coś ocalic i robią to w świetle reflektorów-ŻLE ukrzyżowac ich.Jak wcześniej pan X z panem Y schodzili na wrak po cichu i wyciągali co się dało to ODKRYWCY.Lokalizacja znana.I dobrze że spróbowali wytargac co tam jest legalnie.Wolę pojechac do Rogowa aby to obejrzec niż przez kilka dni oglądac fotki na aledrogo i patrzec za ile pójdzie.A poza tym weżcie ludzie coś zróbcie sami , wyłóżcie na to swoją kasę(albo znajdzcie sponsorów co za Was wyłożą) uratujcie coś od złomiarzy czy od użytkowników aledrogo (lub innych portali o podobnym profilu) a nie czepiajcie się ze dach za duży albo ze elektrownia nie taka.Takie opowieści sprzyjają temu aby do Rogowa ktoś z ciekawości zajrzał.A jak zajrzy to za wstęp zapłaci.A jak przyjedzie takich kilku to Ludzie uzbierają na to aby np silnik wytargac i zakonserwowac.A jak będzie silnik to przyjedzie więcej gapiów.A jak przyjedzie więcej....
Dzięki takim akcjom tworzy się swoiste perpetum mobile".
I o to chodzi.Bo dzięki temu coś w tym kraju pozostanie.
Link to comment
Share on other sites

Lefa nie przesadzaj z tym piekłem. Cieszy Mie to, że ktoś chce wyciągnąć samolot z Jeziora. Jeżeli tam są szczątki dwóch samolotów to jeszcze lepiej. Masz rację że ważna jest promocja dla niedzielnego turysty i można dla kasy opowiadać mu niestworzone historie tak jak np. w Walimiu czy Osówce. Piszesz ....Dzięki takim akcjom tworzy się swoiste "perpetum mobile...." może i słusznie.
Ale tu jest forum eksploratorów, badaczy historii II WŚ. Dla których liczy się przede wszystkim rzetelna informacja, a nie komercyjne historyjki. Chyba, że jestem w błędzie to proszę mnie z tego wyprowadzić. Nie chciałem nikogo obrazić, może kolega się pomylił co do powierzchni dachu, może ja, a może nie chodzi o przybudówki hangaru, ale o powierzchnie wszystkich dachów na lotnisku. Nie wiem, więc pytam ? Dla mnie liczy się prawdziwa informacja, istotna jest np. wielkość hangaru bo pozwala przypuszczać jakie samoloty mogły się w nim znajdować. Chce wiedzieć jaka to była elektrownia, by wiedzieć ile i jak pobierała wodę i gdzie ją zrzucała. Czy to takie dziwne ?
Nie czepiam się czy już wydobyto Do 24, jak go wydobyto, co się z jego szczątkami dzieje. Po prostu chce wiedzieć czy to faktycznie Do 24 bo ma to zupełnie inny wydźwięk w odniesieniu do relacji radzieckich. Wiem że jezioro jest płytkie, 2,5 m najgłębsze miejsca . Wiem, że trudno w nim utopić latającą łódź nawet postrzelaną, która ma nie mniej jak 5,5 m wysokości. Wiem, że Junkers wystawał z wody zaraz po katastrofie przez kilka miesięcy.
Jeżeli ktoś stawia pytania to nie musi to zaraz być polskie piekiełko" jak to ty ujełeś.
Link to comment
Share on other sites

Jeżeli dobrze pamiętam tą retorykę to wydaje mi się że permutacja osoby, którą jest wynikiem Topol" miała nie jedną okazję i powód żeby do Rogowa pojechać i samemu się przekonać jak co wygląda. Dach w hangarze nie jest płaski a pewnie na prawie nie uczyli całek powierzchniowych żeby dokładnie policzyć powierzchnię takowego.
Że pojadę " podobnie jak Topol: skśd wiesz że samolot wystawał z wosy przez kilka miesięcy po wojnie, skąd wiesz do czego służyłą kotłownia? skąd wiesz że na terenie lotniska jest dużo infrastruktury hydrotechnicznej skoro tam nie byłeś? a z wawki nie widać bo za daleko .Podaj źródła. (hihi może podasz forum O" albo DWS ;))))
Dobra skończmy z tą retoryką, bo czyjaś urażona duma objawiła się jako Topol.
Admini i moderatorzy dbajcie proszę o to żeby był porządek i offtopy takie jak ten (mój) i inne kasujcie.
Mirek Huryn robi fajną rzecz wraz z Alkiem Ostaszem i resztą a kilku sępów próbuje to zniszczyć beznadziejnymi podejściami. Mirek nie wdawaj się w dusputy bo to bez sensu.
Pozdro z Gdyni
Heruss
Link to comment
Share on other sites

Przepraszam bardzo jeżeli kogoś uraziłem, więcej w tej kwestii nie zabieram głosu. Życzę Panom szybkiego wydobycia poszukiwanego samolotu. Zapewniam Pana Herusa , że nie jestem z Warszawy i nie kończyłem prawa, więc te osobiste wycieczki były nie na miejscu. Takie sprawy załatwia się prywatnie drogą mailową, co uczyniłem wysyłając do Pana stosowny list.
Link to comment
Share on other sites

Hej

W kwestii ładowności Do-24: w książce M.Murawskiego Samoloty Luftwaffe" znalazłem informację, że samoloty te wykorzystywano m.in. do przerzutu wojsk pomiędzy wyspami greckimi w 1944. Zabierały wówczas standardowo 24 żołnierzy, każdy z 30 kg ekwipunku. Czyli zapewne jakichś ewakuowanych bez broni i bagażu zabrałoby się znacznie więcej...
Link to comment
Share on other sites

O zakończeniu akcji w Rogowie na stronie Kuriera24 http://www.kurier.szczecin.pl/Art.aspx?a=21044
_______________________________________________

2009-05-03 21:11:23
Samolot w jeziorze
Sukcesem zakończyła się ekspedycja poszukiwawcza pasjonatów podwodnych odkryć na jeziorze Resko Przymorskie. Płetwonurkowie natrafili na wrak samolotu z okresu II wojny światowej.

Trwającą od piątku do niedzieli akcję zorganizowała redakcja magazynu „Nurkowanie”, Stowarzyszenie Fort Rogowo i kołobrzeskie Muzeum Oręża Polskiego. Zadaniem 20-osobowej ekipy wyposażonej m.in. w sonar, wykrywacze metali, czułe echosondy, magnetometr i działające pod wodą kamery było zlokalizowanie i identyfikacja wraków samolotów, które wg przekazów rozbiły się w czasie II wojny światowej w jeziorze. Resko Przymorskie było od 1939 r. lotniskiem niemieckich latających łodzi Dornier DO 24. W marcu 1945 r. kilkanaście stacjonujących tu samolotów tworzyło most powietrzny, którym ewakuowano ludzi przed zbliżającym się frontem Armii Radzieckiej. Wtedy miało dojść do dwóch katastrof lotniczych nad jeziorem.

W 1987 r. grupa żołnierzy Wojska Polskiego i Armii Radzieckiej pierwszy raz penetrowała jezioro. Szukano zaginionej Bursztynowej Komnaty, a natrafiono na wrak samolotu.

– Znaleźliśmy wtedy rozbity przód– mówi Jan Mirowski, który dowodził grupą nurków. – Wygląda na to, że samolot spadł do wody z pasażerami. Sam znalazłem obok tornister szkolny. Pamiętam, że wydobyliśmy część wyposażenia kuchennego, w tym srebrne sztućce. Rzeczy przekazaliśmy do muzeum, a wyciągnięte z wody części samolotu trafiły na złom.

Jan Mirowski został poproszony przez redakcję magazynu „Nurkowanie” o wskazanie miejsca, gdzie ponad 20 lat temu natrafił na szczątki samolotu. W sobotę na wskazanym obszarze trafiono na tylną część wraku. Samolot był wbity w muł. Obok leżał statecznik płata ogonowego. Nurkom udało się wymontować kilka części z wraku, które pozwoliły go zidentyfikować. Okazało się, że to wrak latającej łodzi Dornier DO 24. Każda z wydobytych części ma wybity numer fabryczny. Dzięki temu będzie można ustalić, który z 275 samolotów tego typu będących na wyposażeniu Luftwaffe, spoczął w wodach Reska Przymorskiego. Ciekawostką jest też to, że wyciągnięte z wraku wiązki kabli, zachowały się w idealnym stanie.

Przemysław WEPRZĘDZ

Na zdjęciu: odkrycie wodnosamolotu Dornier DO24 jest dla muzealników wydarzeniem. Na świecie są tylko dwie takie maszyny zachowane w całości oraz kilka ich wraków.


Post został zmieniony ostatnio przez moderatora pomsee 17:52 04-05-2009
Link to comment
Share on other sites

Hej

W kwestii zachowanych Dornierów Do 24 to o ile wiem są mniej więcej 3+1 nowy:
- w Deutsches Museum w miejscowości Ober...cośtam koło Monachium
- w muzeum lotnictwa w Madrycie
- w muzeum holenderskich sił powietrznych (nie jestem w stanie zapamiętać miejscowości, koło Utrechtu, na S.) Ten egzemplarz jest ponoć w idealnym stanie, odremontowany i odrestaurowany na maxa, i jeśli znajdzie się sponsor, może być nawet przywrócony do stanu lotnego

Poza nimi jest jeszcze 1 samolot, Do-24ATT zbudowany na początku lat 80-tych. Firma Dornier zamierzała wtedy wznowić produkcję, uważając że jest zapotrzebowanie rynkowe na taki wodnosamolot. Do budowy prototypu wykorzystano oryginalny kadłub z 1944 roku, pozyskany z Hiszpanii oraz nowo zaprojektowane skrzydło, o nieco mniejszej rozpiętości i większej cięciwie, z pracującym poszycem z frezowanych elementów (tak samo zrobione są skrzydła Alpha Jeta i Dornier był okropnie dumny z tej technologii). Napęd stanowią turbośmigłowe silniki Pratt & Whitney. Nowy dornierek otrzymał też podwozie - jest amfibią czyli może operować zarówno z wody jak i lotnisk lądowych. Samolot oblatany został w 1983 i pomyślnie przeszedł próby w locie. Jednak zainteresowanie klientów nie dopisało, ponadto w tym okresie Dornier wszedł w skład koncernu Daimler Benz, a nowy właściciel nie był zainteresowany rozszerzaniem produkcji lotniczej. Ostatecznie powstał tylko ten 1 egzemplarz który trafił do zakładowego muzeum. Na szczęście nie na zawsze - po mniej więcej 20 latach został odkupiony i wyremontowany przez filipińską spółkę lotniczą niejakiego Iren Dorniera (wnuk Caudiusa Dorniera założyciela firmy Dornier, a więc można powiedzieć że wszystko zostało w rodzinie :) ). W 2004 Do-24ATT odbył przelot dookoła świata, odwiedzając największe miasta na wszystkich kontynentach, w ramach akcji promującej kampanię UNICEF na rzecz edukacji dzieci. Obecnie wynajmowany jest do lotów czarterowych.
Link to comment
Share on other sites

Jak głoszą wieści, odkryty samolot to na 100% Do 24.
Wynika to z analizy wydobytych szczątków maszyny.
Podobno odkryto też dwa dodatkowe miejsca zalegania następnych wraków.


Post został zmieniony ostatnio przez moderatora pomsee 19:34 06-05-2009
Link to comment
Share on other sites

Dla wyjaśnienia : zostały wydobyte części blach ,które zalegały luźno wokół wraku!. Sam kadłub jest zniszczony w tylnej części upadkiem z około 80 metrów. Jest to widoczne na resztkach blach. Wejście do kadłuba jest niemożliwe ,ponieważ kable elektryczne i resztki blach to uniemożliwiają. W najbliższym czasie będziemy starali się uwolnić resztki z mułu i przygotować do wydobycia. Środki na to są zabezpieczone ! Pozdrawiam Arado!
Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...
  • 2 months later...

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information