Jump to content

Musiałem się ewakuować


pokemon

Recommended Posts

Widzę, że dawno nikt nie miał żadnych przygód z dziczyzną" he, to ja wam opowiem co mi się przytrafiło. Nie pamiętam dokładnie kiedy ale bynajmniej było jeszcze w miarę ciepło i trafiła się nam dosyć udana pogoda. Uderzyliśmy na wykopki w cztero osobowym składzie na Wzgórza Gubińskie, szliśmy sobie spokojnie przez krzaki w stronę przekaźników gdy nagle jeden z nas powiedział niespokojnym głosem o ku..a dzik" ale ja nie zauważyłem żadnego dzika, dopiero po paru sekundach gdy usłyszałem wyraźne chrumknięcie" zorientowałem się, że stoję na przeciwko niego w odstępie jakiegoś metra. Bestia była spora, stała za krzakami i patrzyła się na nas małymi czarnymi oczkami więc spokojnie się wycofaliśmy. Przeszliśmy dość spory odcinek trasy, zatrzymaliśmy się żeby wreszcie pokopać conieco. Po paru machnięciach saperkom ponownie usłyszeliśmy znajome chrumknięcie :) Nogi z waty i szok, dzik stał sobie jakby nigdy nic i patrzył na nas, po raz kolejny w ciągu około dziesięciu minut od poprzedniego spotkania. Wycofywaliśmy się powoli do tyłu aż dzik zaczął na nas szarżować, przebiegliśmy konkretny kawałek i trzeba było odpocząć, usiedliśmy na górce i śmialiśmy się z całego tego zajścia, że gonił nas dzik, że można powiedzieć dwa razy i w ogóle, aż tu nagle po trzydziestu sekundach odpoczynku zauważyliśmy grzbiet naszego znajomka dzika forsującego trawę w naszym kierunku. I po raz trzeci wypaliliśmy wroty", tym razem biegliśmy w kierunku najbliższej wioski z wykrywkami i łopatami w rękach, zatrzymaliśmy się dopiero przy głównej drodze do Jaromirowic, wszyscy bladzi i o dziwo nikomu już nie było do śmiechu. Przebiegliśmy około kilometra w niesamowicie szybkim tempie :). Ale to nie był koniec przygody przynajmniej dla mnie, bo jak nigdy nie zdarza mi się czegokolwiek zostawiać po sobie, to na nieszczęście właśnie wtedy, po to żeby lepiej mi się manewrowało łopatkom zdjąłem plecak i powiesiłem go na drzewie, musiałem po niego wrócić bo w środku zostawiłem buty, telefon i dokumenty :) A podobno dzikie zwierzęta nie atakują bez przyczyny tym bardziej, że z dzikiem nie było ani jednego małego...a może myślał, że wykopujemy mu z ziemi żołędzie, robaczki i inne takie tam co sobie wcinał, zresztą ja też nie był bym zadowolony z widoku ekipy kopiącej w mojej lodówce:)
Link to post
Share on other sites
hehe, chyba miałeś najciekawsze spotkanie z dzikami:)

W minionym roku gościłem ze znajomymi w pewnym miasteczku, a właściwie większej wsi, aż tu nagle przez centrum" biegnie locha z 3-ma małymi... wszyscy zdziwieni, że zwierzęta się nie boją i wogóle, a miejscowi: Panie, to tu norma, kilka razy w tygodniu dziki biegają przez wieś, czasem na podwórko podejdą"
Link to post
Share on other sites
Szanowni Panowie- Pokemon a nawet Acer, czy nie podchodzicie do problemu dzika zbyt emocjonalnie? Po przejrzeniu tych paru postów jawi się to zwierzę jak skrzyzowanie wilkołaka z godzillą. Ja mam na co dzien kłopoty w Konewce z dzikami, ale ryjąc teren wokół bunkra nigdy nie zaatakowały ludzi, nawet tych śpiących pokotem pod bunkrem, Teren wokół schronu jest przez nie sukcesywnie pacyfikowany, jednak nawet poranni grzybiarze nie narzekali na agresywność dzików. Jedyna szkoda jaką czynią to trzykrotne w ub. roku spacyfikowanie śmietnika, obecny zrobiony z podkładów kolejowych otoczonych siatką wytrzymał już 3 miesiące.
Link to post
Share on other sites

Raz nawet przypuściliśmy atak, bo cos nam szumiało i chrumkało jak dzik, parę metrów od ławki, gdzie imprezowaliśmy. Ekipa uzbrojona w: a)Latarki, b)noże szturmowe i scyzoryki, c) siekierę, d) nie wypada o tym mówić na forum - rzuciła sie w krzaki i co zobaczyła ... dwa jeże, które nie przymirzając p-przyły się jak dwa króliki, i nic nie robiły sobie z sześciu chłopa obserwujących ich perwrsyjny akt.(wrodzona pokora pozwala mi na zamieszczenie jedynie zdjęcia post factum)

Link to post
Share on other sites
Widze, ze wyplynal taki temat to mam pytanie. Nie odnosnie samych zwierzat ale chyba pokrewne.

Wykopalem ostatnio szczepionke przeciwko wsciekliznie dla lisow. Wygladalo to tak, jakby ktos odcial jedna tabletke z calego listka(oczywiscie w opakowaniu). Tylko tam gdzie normalnie jest tabletka(np, neoangin, bardzo podobne gabarytowo) byl jakis plyn, ta szczepionka. Po drugiej stronie byl napis wyjasniajacy co to jest. Znalezione na ok 10-15cm. I teraz pytanie: to powinno tam byc? Lis ma to znalezc i rozgryzc? Dodam tylko, ze bylo to miedzy polami na nieuzytku. Nie wiem czy dobrze zrobilem i zakopalem spowrotem. Dobrze zrobilem? Pozdrawiam :)
Link to post
Share on other sites
Ze 3 lata temu (jeszcze nie kopałem) na spacerze w lesie z psem spotkałem pierwszy raz w życiu Panią Łosiową" -szybko oddalaliła się w gęstwinę.
Za parę dni poszedłem w to samo miejsce z bratem żeby mu pokazać gdzie to było.
A tu po drugiej stronie leśnej drogi na 30 metrze stoi sobie Pan Łoś" i się patrzy. Wielkie bydlę, tak ze 2-2,5 metra, te rogi robią wrażenie. Spękaliśmy tak, że nawet nie próbowaliśmy mu zrobić fotki. Powoli minęliśmy go oglądajac się za siebie ale nie gonił nas.
Link to post
Share on other sites
Hehe... Moja lista:

- lisy - już nie liczę :) ale z 3 razy w miesiącu to minimum i w ok 30% przypadków to jest więcej niż jeden :)

- sarny, łanie, byki, kozły - tak jak wyżej z tym, że dużo częściej w kilka sztuk :)

- wilki - 2 razy, z czego 1 raz to pojedyncza sztuka a 2 raz z pół watahy :)

- niedźwiedzie - 1 słyszałem pomruki, 1 natknąłem się na młode i ja w jedną stronę a one w drugą :) następnego dnia dowiedziałem się, że leśnicy ostrzegają przed dorosłym misiem z młodymi :)

Normalnie ja to mam szczęście do zwierzyny :) szkoda, że do fantów trochę mniejsze :) w sumie więcej rzeczy zdobyłem bez wyrywki, niż z :)

Pozdro z przedsionka Bieszczad :)
Link to post
Share on other sites
Witam
Zabawne a zarazem pouczające))))))
Hitboy64 tym misiem to jest dobre hihiocze się jeszcze teras.
A ja opowiem o moim kumplu jednego razu pojechał sobie rowerkiem pięknego popołudnia i tak nieszczęśliwie się złożyło ze na jechał na lochę z prosiętami i tak się skoczyło bieganie z wykrywką przesiedział do wieczora na drzewie i z jego rowerka nic nie zostało. Następnego dnia z ciekawości oglądałem te miejsce normalnie ja tam bym się nie wyskrobał a on mówił ze mu zeszło ze 10 sekund heehhehehhehe zabawne, ale poważnie to strach://////
Pozdrawiam
Link to post
Share on other sites
Taaa, ja wtedy pobijałem rekord na 100m stylem dowolnym :P Ale dostaje się kopa, a jak już coś tak porządnie i nagle wystraszy to normalnie kondycja i siła wzrasta o 200% No chyba, że zamuruje człowieka na moment i nic nie robi :) po prostu przygląda się i czeka na dalszy rozwój wypadków :)

Teraz może opowiem o tej przygodzie jak słyszałem niedźwiedzia :)

Pewnego razu gdy wracałem z ogniska(tuż przed powrotem dowiedziałem się o tym, że w tamtych okolicach widziano niedźwiedzia), droga między lasami, ciemno, część znajomych pojechała w jedną stronę a część poszła w drugą a ja miałem ich dogonić (zostałem by pomóc ogarnąć pole biwakowe bo tych co pojechali w przeciwną stronę było tylko 2 z czego 1 to kobitka, więc nie wypadało odmówić :)), starałem się dogonić się tych co poszli na nogach w odpowiadającym mi kierunku(mieli jakiś kilometr przewagi), usłyszałem tak z 50m od drogi, w krzakach niepokojące odgłosy (łamanie gałęzi, takie jakby pomrukiwanie i kilka innych, było słychać, że to jakieś duże zwierzątko), wtedy zgasiłem latarkę i... Zatrzymałem się :) po prostu stałem i słuchałem :) trwało to wieczność :) po kilku sekundach dotarło do mnie co robię :) zacząłem pomalutku iść dalej, i tak coraz szybciej, aż w końcu prawie biegłem. Po ok 400m poczułem się na tyle bezpiecznie , że włączyłem latarkę i biegiem dalej :) gdy dogoniłem znajomych to mówili, że wyglądałem jak zjawa :) blady itp :) na szczęście dalszą cześć drogi do domu spędziłem w samochodzie :)


Od tamtego czasu zawsze organizuję sobie tak powrót bym nie musiał iść sam na nogach :)
Link to post
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.



×
×
  • Create New...

Important Information