Jump to content

Recommended Posts

Niektórzy to mają w życiu szczęście". Tak, jak mój szwagier, który odziedziczył dom po wujku.
Domek ten nie pierwszej młodości jest - prąd do przeróbki, wodę podciągnąć trzeba, dach zmienić - ogólnie cały do remontu.
Przyjeżdża ci on raz do mnie i prosi, czy bym mu nie pomógł, bo będzie wodę do chaty podłączał.
- Koparka zmówiona, to wykop szybko zrobi, a my to tylko tak, jakby trzeba było pod fundamentem ogrodzenia podkopać albo rurę ułożyć - rzekł.
Cóż było robić, rodzinie trzeba pomóc - tym bardziej, że wszelkie prace, które wiążą się z kopaniem, sprawiają mi przyjemność.
Następnego dnia rano spotkaliśmy się o umówionej godzinie na miejscu akcji.
Kopareczka ruszyła raźno do pracy, a my rozłożyliśmy się w cieniu jabłoni, sączyliśmy mineralną i czekaliśmy na swoją kolej. W pewnej chwili w wysypującej się z łyżki ziemi coś błysnęło. Podbiegłem i zacząłem rozgrzebywać ziemię. Operator patrzył na mnie jak na wariata, bo nie mógł załapać, o co chodzi. Ja jednak dalej grzebałem jak kret, aż w końcu wyskoczyło coś małego...
Link to comment
Share on other sites

  • Replies 62
  • Created
  • Last Reply
- Fajna - pomyślałem - z napisem.
- Szwagier, a jak się podzielimy, jak jakieś złoto wykopiemy? - zagadnąłem.
- No jak to jak? 80 % dla mnie 20 dla ciebie.
- Eee... No co ty, to ja ci pomagam, a ty mnie tak chcesz oskubać?
- No dobra! Po 50, pasuje?
- Pewnie, na taką propozycję czekałem.
Ledwie skończyliśmy nasze targi, a tu w ziemi znowu coś błysnęło - tyle, że tym razem żółte.
- Widziałeś to?
- Tak!
Obaj równocześnie rzuciliśmy się w stronę wykopu.
- Co wyście powariowali? Pod koparkę wpadniecie - wrzeszczał nasz operator.
- Niech pan na chwilę się zatrzyma! Tam coś błysnęło!
Obaj zaczęliśmy rozgrzebywać wysypaną ziemię...............
Link to comment
Share on other sites

- A cóż to jest? Miało być złoto, a to co? - zapytał szwagier.
- Zapalniczek. Pewnie wioska była kiedyś pod obstrzałem - odpowiedziałem - No to ty mnie już od tego wykopu nie odciągniesz, jak tu takie rzeczy wychodzą.
- A siedź sobie nawet do jutra! - stwierdził szwagier - Ale nie zapominaj, że ma być pół na pół; zapalników nie dzielimy!
Siedziałem i obserwowałem dokładnie to, co wywalała kopara. W pewnej chwili moją uwagę przykuła dziwna bryła ziemi. Miałem wrażenie, że coś z niej wystaje. Podniosłem ją zacząłem rozkruszać i ...............
Link to comment
Share on other sites

No takich tortur to ja już nie byłem w stanie wytrzymać. Wskoczyłem w samochód i pojechałem po moja piszczałę. - Gdzie ty uciekasz, przecież jeszcze nie skończyliśmy - krzyknął szwagier.
- Zaraz wracam..............
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.


×
×
  • Create New...

Important Information