Jump to content

Cieple czolgi


blezor

Recommended Posts

Sprawa jest taka: Interesuje mnie jak to bylo z czolgami, np taki T34, czyli znany wszystkim Rudy", w filmie zwrocilem uwage ze poprostu wskakiwali do czolgu, Grigorij odpalal, i tyle ich widzieli, a jak przyjechali obojetne w jakiej scenie, to jak tylko sie czolg zatrzymam to od razu motor gasl. Czy to tylko dlatego ze to inny filmowy dzwiek? Czy tak sie jezdzi czolgiem, ze jak sie stanie po jezdzie to sie w sekunde maszyne wylancza? A jak sie wstalo rano i trzeba bylo jezdzic to czy trzeba bylo grzac maszyne, czy tez wystarczylo odpalic" diselka, przegazowac, i do przodu, jak to jest a walsciwie bylo z czolgami, moze sie wypowiedza ci co byli w wojsku i jezdzili na T34? Np lokomotywy odpalane rano, wiem ze trzeba dosyc dlugi czas grzac" tzn lokomotywy spalinowe disle, a jak to jest z czolgami? A naprzyklad wymiana oleju wtakim silniku? Co jaki czas, bo chyba na czas, a nie na kilometry go mierzono? I jeszcze jedno pytanko, czy w T34 bylo jakiekolwiek ogrzewanie, przeciez zima tez walczyli i zyli w czolgach, czy jest mozliwosc grzania, czy poprostu silnik grzal zza sciany? Takie moze dziwne pytania, ale nigdy nie siedzialem w takim czolgu, i ciekaw jestem jak to wlasnie wszystko funkcjonowalo? -Pozdrawiam wszystkich
Link to post
Share on other sites
Problem polega chyba na rozbieżności między teorią i praktyką. Mogę podać ci kilka liczb, które może będą pomocne. T-34 palił średnio 500 litrów paliwa na 100 km, trudno jest mi powiedzieć ile spalał na godzinę ale nie było to mało. Dodatkowo trzeba do tego doliczyć min. 10 litrów oleju na 100 km. Na koniec, oficjalny przebieg międzynaprawczy wynosił 1000 km. Po takim przebiegu, remont generalny. Po 6 remontach generalnych wymiana silnika. Opłacało się oszczędzać i nie warczeć bez przyczyny :)
A co do ogrzewania to po co komuś taki luksus?
Link to post
Share on other sites
nie chce mi sie za duzo pisac ale koledzy z forum o czołgach skupili sie na silnikach i napędach ale w paru punktach dodam swoje 3 grosze
dotyczy czołgu T-34 czyli popularnego kaczora"
- ogrzewanie- brak- w okresie zimowym oblodzenie wewnetrznego pancerza wynosiło kilka cm lodu - czołg jak szybko się nagrzewał tak szybko stygł a na powierzchniach wewn. kondensowała sie para wodna i zamarzała . W lecie temperatura wewn. dochodziła do 60*
- wentylacja - niedostateczna - przy strzelaniu zalecano otwierać włazy
-klimatyzacja -brak
-miejsce -niewyobrażalnie ciasno - do słuzby w czołgach dobierano ludzi drobnych o niskim wzroście
mam 186 cm wzrostu ,waga różna od 80 do 107 kg brzuch mi nie wystawał nigdy- ale ja się do tego czołgu normalnie nie miesciłem . W kurtce zimowej panterce z ledwością wchodziłem przez właz dowócy , o wyprostowaniu sie lub o obrocie nie było mowy , a przecież wóz bojowy był wyposażony dodatkowo w amunicję
Zawsze się dziwiłem jak oni tam w 4 pancernych sie wszyscy zmieścili z psem ,pułkownikiem i Czeresniakiem na dodatek
Link to post
Share on other sites
gdZieś czytałem że w zimie załoga dodatkowo wentylowana była nawiewem z silnika czy zasysało powietrze z kasdłuba do silnika i mróz był że ho ho. nie wiem w jaki sposób ale było ponoć sakramencko zimno a w lecie to zamieniało się to w mikrofalówkę i tu siłą rzeczy czołg nagrzewał się sakramencko. z tego co wiem to udary były na porzadku dziennym (sławetne rzyganie i w środku i po wyjściu). jak dla mnie słuzba w czołgu t34 to prawdziwy surwiwal, ale ponoć w niemieckich wcale nie było lepiej.
jakiś koleś mi opowiadał ze w latach 80 w ktorymś z nowszych czołgów radzieckich na zimowym poligonie zakładali nieregulaminowe fatałaszki bo normalnie nie można było w środku wytrzymać ale to dawno było i niewiele pamietam
Link to post
Share on other sites
Parowóz -> wsiadając do czołgu trzeba objąć specjalną taktykę :) Nie wiem jak jest z T-34, ale do T-72/PT-91 żeby zmieścić się we włazie trzeba:
- wsunąć nogi, tak do pasa, we właz
- potem jedno ramię wzdłuż tułowia, drugie ramię pionowo do góry
- w takie pozycji kucamy, a jak bary Ci się nie mieszczą to sie zginasz w bok
Powinno działać:)

Jak widać powiedzenie: Przej***** jak w ruskim czołgu" ma swoje pokrycie ;)

pzdr
Link to post
Share on other sites
Parowóz, jak Ci w kaczorze było ciasno to nie przymierzaj się do T-72. Co do zadymienia to i w T-55 po trzecim strzale nic nie było widać, nawet przy włączonych wentylatorach (ten z bojowego do silnika nawet sporawy był). Ogrzewania też nie było. Komfort jazdy? Po przesiadce na T-72 czułem się jakbym zmienił furę na drewnianych kołach na Mercedesa. Ale i tak z sentymentem wspominam ten czołg (chociaż kiedyś od podgrzewacza zapaliły mi się spodnie). Przynajmniej nie żałowali amunicji:). Ech! młode czasy! mroźny poranek na Karlikach, czołgi fukające podgrzewaczami i ten sakramencki kac a w perspektywie dzika jazda po wertepach...
Pozdrawiam wszystkich dekli.
Link to post
Share on other sites
Czyli co bylo ciasno w zime zimno, a latem cieplo? A jak to bylo jak sie wiezyczka krecilo, trzeba bylo zanurkowac w czolgu, czy mozna bylo stac i obracac sie wraz z nia? I takie pytanie, czy mozna wsadzic akordeon do czolgu? Czy wejdzie jakims wlazem?
Link to post
Share on other sites
co do strzelania z T 34.
miałem okazje oddac 4 strzały z tego czołgu
i tak jak czolg stał z wyłaczonym silnikiem to po jedny juz nic nie widac w srodku.
ale jak silnik chodzi to potezny wentylator wyciaga powietrze z przedziału bojowego do komory silnika i dymu nawet nie powachasz.
Link to post
Share on other sites
Co do temperatury wnętrza T34 to w lato jest +10-20stC więcej niż na zewnątrz a zimą odwrotnie namarznięty pancerz potęguje zimno! sprzwdzone w praktyce koledzy mają T34-85 (ogulnie w trójmieście mamy 2szt na chodzie i 2szt nie na chodzie nie licząc pomników) :-) z akordeonem nie sprawdzaliśmy brak akordeonu...
Link to post
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.



×
×
  • Create New...

Important Information