Jump to content

Stary wz.34?


jotes

Recommended Posts

Wszystkie wz.34 to przebudowane wz.28 :-)
Faktycznie, samochod na zdjeciu ma starszy typ kadluba.
Stare jarzmo prostakatne (kardanowe) - ale niekoniecznie od dzialka.
Link to comment
Share on other sites

ojojojoj..........ale sie koledzy rozpędzili.

Przedstawiony na zdjęciu wz.34 to pojazd należący do wiekszości przebudowanych wz.28 (prosta tylna ściana i wystające boki) Wbrew pozorom, jak wydaje sie obecnie, i jak większość autorów przyznaje ( Tarczyński, Manguski, etc.) pojazdy z płaskim bocznym pancerzem i skośną tylną ścianą były w mniejszości. Choć równie błędne jest podobno nazywanie pojazdów ze skośnym tyłem jako wz.34-II.
Prawdziwa róznica polegała na zastosowaniu innych jednostek napędowych (silnik FIAT 508 w miejsce silnika Citroena) oraz tylnego mostu i układu hamulców. Chociaż wersji wz.34-II przebudowano najwięcej (ok. 2/3) to występowały pojazdy z oczkami" i bez oczków".
Jarzmo prostokatne sugeruje jeden z pierwszych przebudowanych pojazdów i pochodzi z wz. 28. Na pewno byl w nim Hotchkiss wz. 14 (wz. 25), montowane w tym samym czasie działka 37 mm miały jarzama kuliste. Wozy późniejsze otrzymały juz jarzma kuliste do km.

Jak w czymś zełgałem to na pewno Hartmann poprawi.

pozdrawiam

akagi - operator km pancerki" Hartmanna :)))))))
Link to comment
Share on other sites

Pytanie do Leszka: piszesz rzyosobowa wersja" - czy chodzi o to, ze tylko powstala z przerobki trzyosobowych wz.28, czy tez rzeczywiscie te egzemplarze w 1939 mialy 3-osobowa zaloge?... (jesli tak, to po co ten trzeci czlonek?)
Link to comment
Share on other sites

Leszku, z cały szacunkiem, ale będę dyskutował czy z działkiem Peauteux 37mm. Na żadnym zdjęciu nie widziałem wz.34 z kwadratowym jarzmem uzbrojonego w działko, za to wszystkie z km. Oczywiście to, że nie widziałem o niczym nie świadczy.:)))))))))))))))

Co do wersji trzyosobowej, Leszek uparcie twierdzi, że taka była. Ja nie wiem. W kazdym razie trzeci członek załogi był albo tzw. amunicyjnym albo może dowódcą załogi.
Amunicyjnym" czyli podającym amunicję. Ma to sens jeżeli samochód był uzbrojony w działko. Trzecia osoba podająca pociski strzelcowi jest jak najbardziej potrzebna ze względu na ograniczona możliwość ruchu w wieżyczce (wiem, co mówię, w końcu siedzę tam w czasie pokazów współczesnej pancerki) Ale tak samo w wypadku km , też by sie przydał , Hotchkiss był zasilany z 128 nabojowej taśmy. A to wcale nie tak dużo. Z drugiej strony przy trzech osobach w kabinie robi sie naprawdę ciasno, a wszelkie ruchy zostająznacznie ograniczone.
Natomiast jeżeli był by to dowódca załogi ( w pojazdach dwuosobowych dowódcą zawsze był strzelec) to owszem ma to sens, tylko że możliwości obserwacji pola walki w czasie walki jest bardzo mocno ograniczone. Czociaż dużo większe niż strzelca, któremu po zamknięciu klap w wieżyczce zostają jedynie strzeliny w tych klapach i luneta celownika. I naprawdę, praktycznie nie ma pojącia co sie dzieje wokoło, musi wiec polegać na obserwacji kierowcy.
Także wersja z dowódcą załogi owszem, ale zadanie także utrudnione.

Jak tak dalej myślę, to już sam nie wiem, może faktycznie był to samochód z działkiem, rzecz do dyskusji.
Natomiast nie mam pojęcia ilu oisobowe były te samochody w 1939. Skłaniałbym się do wersji, że dwu osobowe, w większości stanów osobowych dywizjonów pancernych widziałem załogi dwuosobowe.

Ale czy ktoś to wie na pewno?

pozdrawiam
Link to comment
Share on other sites

Bardzo ciekawe jest to co piszesz, bo są to informacje oparte o doświadczenia, których próżno pewnie szukać w literaturze. Patrząc na ilość miejsca, którą dysponował strzelec jakoś nie mam przekonania do umieszczenia tam trzeciego załoganta. Mam wrażenie, że przy ówczesnym stanie dróg bardziej by przeszkadzał niż pomagał strzelcowi w tej ograniczonej przestrzeni. Zwłaszcza, gdy strzelec prowadząc ogień obracał wieżę. No ale to takie moje przypuszczenia ;-)

pzdr,

jotes
Link to comment
Share on other sites

Wieża obracana jest ręcznie. Strzelec siedzi na szerokim skórzanym pasie podczepionym do wieży ( nie do kadłuba) i obraca się razem z wieżą. Po bokach istnieją uchwyty dzięki którym można dzięki który oparte ręce moga obrócic wieżę. Ale jednocześnie trzeba się zaprzeć nogami o wystające elementy boków pojazdu, inaczej choćby poruszyć ją siła rak to chyba tylko Hartmann robi to płynnie.
Przy obracaniu wieży nie widzę możliwości przebywania tam trzeciej osoby. Nie ma gdzie po prostu, za mało miejsca.
Zresztą , po każdej imprezie Hartmann narzeka, że ma poobjane plecy. Ciekawe dlaczego? :))))))))))))))

pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Ha, nie ma tego TBiU, dlatego piszę , że nie widziałem.
Albo nie pamietam. Dlatego, odwołuję, co pisałem, skoro są zdjęcia, nic dodać nic ująć.
Co do kwestii trzeciego członka załogi, to chyba Leszek jest najbliżej prawdy, pisząc o innym niż obecnie myślimy zastosowaniu pojazdów --> samochody z działkami nie walczyły w ruchu, a jedynie jako pstacjonarne punkty ogniowe. Pamietam , że w czasie jedej z dyskusji doszliśmy z Leszkiem do wniosku, że samochód wz. 34 mógł po prostu słuzyć za platformę do przewożenia działka lub km, a nie za w pełni mobilny pojazd bojowy.
Świadczy o tym jescze jedna rzecz o której zapomniałem wcześniej. W orginale pojazd miał silnik o mocy 25 KM i dośc ograniczone mozliwości poruszania się w terenie, nawet bliźniacze koła zawodziły, a mała moc silnika nie pomagała. Więc łatwiej było użyć go jako punktu ogniowego niż przeprowadzac szarżę strzelając w ruchu.

Pancerka Hartmanna ma silnik o mocy 110KM i napęd 4x4. Wiec mamy duzo łatwiej.

pozdrawiam
Link to comment
Share on other sites

Większość dróg w Polsce stanowiły drogi bite (ziemne), ale były doskonale utrzymane. Nie było dziur ani kolein. odpowiednie służby bardzo dbały o szybką naprawę ewentualnych uszkodzeń. Wiem to wszystko dzięki rozmowie jaką odbyłem całkiem niedawno z pewnym Panem który z tych dróg korzystał jeszcze przez wybuchem wojny.
Jadynym mankamentem była konieszność mycia samochodu po przejażdzce taką drogą ze wzgledu na pył lub błoto.
Link to comment
Share on other sites

Byly tez wz.34 z dzialkiem w jarzmie kulistym - chyba takim, jak wz.29 (bardziej wypuklym"), na przyklad zdjecie z Sam. panc. WP" (na gorze strony http://derela.republika.pl/wz34galp.htm )

Do Leszka: co do tej odprawy z 3-osobowymi zalogami, chodzi Ci o wz.28?... (zdjęcie na: http://derela.republika.pl/wz28pl.htm ).
Osobiscie przypuszczam, ze wszystkie wz.34 mialy juz 2-osobowe zalogi (chociaz nie mam podstaw).
Link to comment
Share on other sites

Polsmol: przyznaję, że z drogami trochę się zapędziłem, chyba przez ogladanie zbyt wielu niemieckich albumów z '39. Inna rzecz, że taka droga po wjechaniu na nią kolumny ciężkiego sprzętu musi się poddać, zwłaszcza, że podczas wojny nikt jej nie będzie konserwować. I to widać właśnie na zdjęciach z '39. Ciekawe jak by to wyglądało, gdyby pogoda tamtego września była zupełnie inna :-)
Link to comment
Share on other sites

To prawda, że nasze drogi źle znosiły przemarsze ciężkiego sprzetu. Do tego doszła niestety długa susz i proszę jazda jak przez wydmy. Niestety nasi równirz mieli z tego powodu poważne straty w samochodach. poniekad właśnie dlatego Warszawska Brygada panc. mot. musiała sie przbijac przez Tomaszów zamiast go ominąć.
Link to comment
Share on other sites

A propos półautomatu i ładowniczego: jak nie ma pełnej automatyki, to ładowniczy zawsze się przyda. Oczywiscie można sobie poradzić bez niego. Czasami pewnie nawet trzeba, bo np. nie ma dla niego po prostu miejsca => wz. 34, FT-17 ?

Pzdr,

jotes
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information