Skocz do zawartości

BF.Cieszyniok

Użytkownik forum
  • Zawartość

    148
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez BF.Cieszyniok

  1. Szczeze powiedziawszy, najbardziej przypomina liczbe 4. Moze to byly numery domow?
  2. https://ostpreussen.net/2021/03/21/kriegsgefangenenlager-hohenstein/ https://www.kriegsopfer.org/Friedhofslisten/Hohenstein_Stalag-1B-Friedhof_Beschreibung.pdf http://powvets.com/camp-locations/stalags-1-3/stalag-1b-details/ https://histoiredemonpere.wordpress.com/2017/02/15/la-vie-de-prisonnier-de-guerre/?fbclid=IwY2xjawPyaGtleHRuA2FlbQIxMABzcnRjBmFwcF9pZBAyMjIwMzkxNzg4MjAwODkyAAEeLgBNPnW95y8aQmgDE_RZ7qk-aQrSLD1_phU-KTvGDTDbYWtO2BelG8fvUQE_aem_NMI5dMfrVMQ74qK-risyWA https://www.facebook.com/milosnicyplusk/posts/obóz-jeniecki-stalag-ib-hohensteinolsztynekopracował-ryszard-poplawskiw-1939-r-p/3743605695662282/ Poprzegladaj te strony, to nietylko plany, ale i zdjecia znajdziesz na ktorych widac zabudowania komendantury i reszty struktury obozowej
  3. A moze chodzilo oto aby nawiac przed sowjetami. Z roznych powodow Kiedys na jednym z niemieckich forum poruszano temat ochotnikow Polakow do SS. Ktos pokazywal dokument jednego z oficerow Wehrmachtu do sztabu z zapytaniem, ze pojawia sie wsrod przymusowych pracownikow coraz wiecej ochotnikow do ss i do Wehrmachtu i co z nimi robic? (Wazne, ze dokument pochodzil z konca 1944 / poczatku 1945) W odpowiedzi bylo powiedziane, ze niema przeciwwskazan, aby ich nie przyjmowac. Moze uda mi sie dokument odszukac, byl dosc ciekawy. Kwestia pojawia sie od czasu do czasu w okolicach Zakopanego i ochotnikow do Waffen SS Goralenvolk itd. Juz w 1939 roku po wrzesniu w sluzbie Wehrmachtu bylo ponad 4000 ochotnikow polskich w formie nieuzbrojonych "Helfer der Wehrmacht" pocnik wehrmachtu. Pelnili glownie sluzbe w jednostkach transportowych jako woznice. Wsrod ochotnikow do jednostek policyjnych, szkolonych w Trawnikach, zwanych Trawniki-Männer a po polsku raczejj "Czarni" tez trafiali sie ludzie pochodzenia polskiego. Podobno nawet w pierwszej grupie byli czlonkowie ochotniczej strazy pozarnej z tamtych okolic, ktorych tam w wiekszosci zgloszono na ochotnikow. (Przypuszczam, ze wywolane to bylo strukturami policji w Rzeszy, ktorej podlegala straz pozarna. I tak pierwsza grupa mogla byc zaciagnieta nie dokonca ochotniczo. Ale ta kwestie probuje wyjasnic i czekam jeszcze na dokumenty, ktore to udowodnia.) Porusze tu rowniez niewygodna kwestie antysemityzmu, ktory pewnych ludzi napewno pociagal w kierunku Rzeszy i niebyli to tylko niemcy i Volksdeutsche. A jak powyzej jeden z kolegow wspominal, ten region pasowal by do niekturych zjawisk wystepujacych w tej okolicy moze troszke czesciej. Dokumenty, ktore dokumentuja wspolprace lub chec wspolpracy, to cenne dokumenty. W wyzej przedstawionym dokumencie mowa jest o 30 ochotnikach. Zjawisko na ogulna skale, mysle, ze marginalne. Tak jak ochotnikow do Goralenvolk bylo, w zaleznosci od zrodel, od 200 do 700, ale w odniesieniu do regionow, to raczej male liczby a nie zjawisko masowe. A powody, jak koledzy pisza, kazdy z tych ludzi mial swoje wlasne i pewnie zmotywowane roznymi faktami.
  4. jest to pewnie skrzynia transportowa. w gornej linijce czesciowo odczytalem: zurück an das? die? ..... czyli: spowrotem do ...
  5. Nie odczytalem calego napisu, ale dolna czesc to: Cöln Gereon oder Posen Lazarus Chodzi o Kolonie, pisownia z przed 1919 roku Przy dopisie Gereon a przy Poznaniu Lazarus, chodzi prwnie o dworce kolejowe towarowe
  6. K Mysle, ze ksiazeczka to nie jest przypadek. Nalezy moze szukac polaczenia Autora z rodzina lub okolica. Albert Zipper byl z Polska zlaczony, studiowal we Wiedniu, ale promowal we Lwowie, zanim nie zostal nauczycielem w gimnazjum w Jasle. Do jego zaslug nalezy miedzyinnymi praca nad slownikiem polsko-niemieckim. Same dzielo Goethego "Reineke Fuchs" to alegoria krytykujaca niesprawiedliwosc spoleczenstwa w ktorym oszusci zostaja wynagrodzeni a nie ukarani. Moze willa byla od jurystow lub kogos, kto mial jakies specjalne podejscie do prawa lub spoleczenstwa? Moze tu nalezy szukac, a moze mial stycznosc z Panem Zipperem. Zabobonnosc wsrod polakow i niemcow jest mysle podobna, zalezy w ktorym regionie danego kraju bedziecz, to jakies specjalne przekonania sie napewno znajda.
  7. Ciekawe źródła. Autor bardzo słusznie podkreśla regionalne różnice w zależności od osoby pełniącej funkcję. Górny Śląsk miał trochę sytuację inna niż Pomorze, szczególnie wydaje mi się, że sama postać Gauleitera Forstera decydująca. Jego polityka antyPolska już od początku jest bardzo ostra. Trudno też wyszukiwać mniejsze lub większe zło w regionach, ale wydaje mi się procentualnie na Pomorzu więcej rozstrzeliwywań np. niż na Śląsku. Wiadomo, że na Śląsku skupiono się również na inteligencji, no i w pewnym punkcie osobna grupa, której Niemcy pozbywali się w pierwszej kolejności, to Powstańcy Ślascy, ale mimo to wydaje mi się, że stopień przemocy na Pomorzy większy niż na Śląsku. KL – Stutthof otwarty zostaje 2.09.1939, o wiele prędzej niż Auschwitz. Oba obozy koncentracyjne w pierwszej linii, aby rozwiązać „problem” z Polską inteligencją i złamać polski opór. A miejsca jak Piaśnica, Las Szpęgawski czy Mniszek mówią chyba wszystko. Na Śląsku Fritz Bracht jako Gauleiter, który swojemu poprzednikowi zarzucał ochronne postępowanie przeciwko Polakom, nie zachowywał się tak brutalnie jak Forster. Ślązaków, określając, jak – w swym rodzaju – Niemców, ale nie świadomych tego faktu. (Tu właśnie można nawiązać do zdania oficera w jednostce ojca Pani Izabeli, który albo powtarzał ogólnie przyjęte poglądy, a nawet może sam je uznawał jako prawdziwe, pokazując lusterko swojemu podwładnemu…). Do czego zmierzam, to różnice w postępowaniu zależne od Gauleitera i Regionu, a z tym związane właśnie losy ludzi. Na Śląsku ludzi, którzy nie podpisywali Volkslisty, osadzano w specjalnych obozach, tak zwanych „Poleń lager” https://pl.wikipedia.org/wiki/Polenlager Interesujące jest to, że „model” tego typu obozów istniał tylko na Górnym Śląsku. Z rozmowy ze Świadkami, którzy przeżyli takie obozy, wynikało, że obóz taki pełnił głównie funkcje zastraszające. Do tego stopnia, że mówiono ludziom dosłownie, że jak nie podpiszą Volkslisty, to następny ich krok będzie do „Auschwitz”. Dramaty tych ludzi się jeszcze na tym, ale nie kończyły. Ci, co np. Volkslistę podpisali, trafili do Wehrmachtu i dalej do PSZ, często wybierali pozostanie na obczyźnie, niż powrót do domu. W przypadku brata mojego dziadka bali się bardziej konsekwencji za służbę z PSZ niż w Wehrmachcie, co pokazuje wyraźnie jak spaczone potrafią być losy przez przebieg historyczny.
  8. Ja rowniez dziekuje za interesujaca historie. Takie wspomnienia nalezy spisac i dzielic sie z innymi. W Gdansku pasowala by do wystawy "Nasi Chlopcy". Do Norwegi trafil wtedy jako 19 latek rowniez brat mojej babci. Udalo mu sie przezyc i wrocic do Debowca kolo Cieszyna. Pomagal wyjsc na lad niektorym nieszczesnikom z "Tirpiza", dostalem jako dzieciak od niego banknot 1 Norweska Korone z 1943, ktora przywiozl z tamtad, mam ja do dzis. Moze jeszcze w tej kwesti dwa male punkty, moze cos pomoga. 1. Rocznik 1924 powolywany do sluzby w Wehrmachcie w calej Rzeszy (z dolaczonymi terenami jak Pomorze czy Slask) rozpoczeto od 15. pazdziernika 1942 roku. Lacznie bylo w tym roczniku 654.057 poborowych, do kwietnia 1942 roku zglosilo sie ochotniczo 58.000. W grudniu 1943 bylo wcielonych juz 218.033. Wojny nie przezylo ginac w szeregach Wehrmachtu 226.610, czyli 34,65 % calego rocznika poborowego. 2. Kwestia to podpisanie Volkslisty. Wujek Volkslisty nie podpisywal rowniez, ale do WH wciagniety zostal. W tym przypadku tlumaczy sie to nastepujaco. Podczas wpisywania na Volksliste byl jeszcze nieletni a jego rodzice, moji pradziadkowie mieli wiecej dzieci i mlodszych, wiec podpisac trzeba bylo, aby gospodarstwa nie stracic. Wedluk prawa Niemieckiego obywatelsto przechodzi z Ojca na syna, wiec skoro ojciec byl Niemcem, bo podpisal, syn automatycznie juz nim byl, nie musial podpisywac. Pelnoletnosc osiagano wowczas z ukonczeniem 21 roku zycia. Pozdrawiam serdecznie
  9. https://grokipedia.com/page/stalag_xx_b I jestesmy raczej przy Stalag XX-B w Malborku, zaledwie ca. 30 Km od Zajaczkowa, istniejacym od Lutego 1940 roku. Po Polakach trafili tu rowniez Anglicy lub zolnierze Commonwealthu i jak wynika z powyzszego linku, posiadal w okolicach rowniez Arbeitskommanda w rolnictwie. Inne obozy sa albo pozniej albo za daleko. Oczywiscie sa to tylko przypuszczenia i najprawdopodobniejsze rozwiazanie. Pewnosci niema do momentu udowodnienia hipotezy.
  10. Marine Dulag Gdingen ("Gotenhafen") Gdynia Polen -9/12.1944 Marlag Gdingen ("Gotenhafen") Gdynia Polen Oflag XX A Thorn Toruń Polen Stalag XX A Thorn Toruń Polen 12.1939-1945 Stalag XX B Littschen bei Marienwerder Kwidzyn (Licze) Polen 12.1939-2.1940 Stalag XX B Marienburg Malbork Polen 2.1940-1.1945 Stalag XX BII Danzig Gdańsk Polen Stalag XX B/Z Danzig-Bischofsberg Gdańsk Polen -12.1944- Stalag XX B/Z Danzig-Oliva Gdańsk Polen -12.1944- Stalag XX C (312) Thorn Toruń Polen -8.1941-5.1942 Stalag 357 ("Kopernikus") Thorn Toruń Polen 1.1944-9.1944 Oto i lista wszystkich Stalagow w XX Okregu, z tego najbardziej w gre wchodza mojim zdaniem Malbork i Kwidzyn
  11. Jeszcze jeden trop. Praca w rolnictwie dla jencow Wojennych to pasuje do poczatkowej fazy wojennej. Jencow nie nalerzalo zatrudniac w przemysle zbrojeniowym. Tego Niemcy sie poczatkowo trzymali, wiec jencow posylano do pracy np. w rolnictwie itp. Dopiero wpozniejszej fazie wojny wysylano ich rowniez do budowy zakladow i zakladow przemyslowych. Byly coprawda takie triki, ze proponowano jencom Polskim podpisanie zwolnienia z wojska i przejscie z obozu jenieckiego do pracy jako pracownik przymusowy. Wedlug swiadkow, nie zadko z tego kozystali coponiektorzy. Odpadalo wtedy coprawda czesc przywilejow jenca wojennego, ale w obozach pracy przymusowej nie bylo takiego rygoru i mozna bylo sie czasami poruszac po miejscowosciach itd. Duzo zalezalo od sytuacji, czasu i okolicy lub nawet poszczegolnej pracy, co bylo mniej ryzykowne i gdzie szansa przezycia byla wieksza.
  12. Jak zrozumialem to gospodarstwo Niemca bylo w sasiedztwie, na Pomorzu. Wiec wedlug numeracji wchodza tylko Obozy Jenieckie z Wehrkreis (Okregu obrony) XX, I lub II, ale jezeli geograficznie odgadlem miejsce zamieszkania i pracy Ojca Pani Izabeli, to raczej obozy z numeracji XX Numery obozow odpowiadaly zawsze polozeniu w odpowiedzialnym Wehrkreisie (https://www.lexikon-der-wehrmacht.de/Gliederungen/Wehrkreise/Gliederung-R.htm) Hammelburg odpadal by. Co do segregacji to calkiem slusznie. Niemcy nie osadzali oficerow w Stalagach a w Oflagach. Tutaj wlasnie pojawil sie punkt sprzeczny pomiedzy traktowaniem Chorazych. Wedlug niemieckich tradycji Fähnrich jest uczniem na Oficera, ale jeszcze nie gotowym oficerem. Z Polskiego punktu widzenia chorazy jest juz oficerem, ale jeszcze w trakcie szkolenia. Chorazych przydzielano wiec do Stalagow, ktore normalnie byly dla szeregowych i podoficerow. Oficerow do pracy nie przydzielano.
  13. Na odwrocie zdjecia niema zadnych pieczatek jak rozumiem. Zdjecia oficjalnie wykonywane w obozach lub dopuszczane do jencow po przejsciu cenzury np. pocztowej, otrzymywaly potwierdzenie "legalnosci" przez otrzymanie stepla cenzora na odwrocie zdjecia. (Nie zawsze, ale czesto)
  14. Nota bene Sytuacja Volkslisty, przynaleznosci i poczucia sie w srod ludnosci miejscowej to bardzo ciekawe kwestie i nie tylko ten fenomen pojawia sie na Pomorzu, ale i na Slasku Cieszynskim, gdzie zdazaja sie zdjecia jednej osoby w mundurze Czeskim, Polskim i Niemieckim, a czasami jeszcze za mlodu w Austro-Wegierskim
  15. Niewiem dokladnie o jakim polozeniu geograficznym mowimy. Ale Pomorze i kwestie Polsko-Niemieckie podpowiadaja mi, ze mamy pewnie do czynienie z Kociewiem albo Zulawami lub cos w tym regionie, np. Wolnego Miasta Gdanska. A tu mogl by to byc Stalag XX-B w okolicach Malborka. Komanda pewnie przydzielaly jencow w wiekszym obrembie do pracy, a ze istnial od 1939 i po Polakach trafiali tam jency z kampani w Holandi, Belgi i rowniez jency z GB. Moze to ten kierunek? Pasowalo by geograficznie? Czy niebardzo.
  16. Widac, ze oznaka byla przyczepiana. Moze byla zrobiona na wzor Austro-Wegierskich oznak na czapke? Bylo to nie przepisowe, ale tak wlasnie trafila do niemieckich tradycji strzelcow gorskich Szarotka Alpejska.
  17. To jest sztuka - tak spaczyc motyw. Mnie zastanawia tylko czy ta nierownosc cyckow to bardziej z Germaniskich wplywow Opolszczyzny czy ze Slowianskich? A moze ma to stylizowac nierownosc wplywow no ale w jakich proporcjach i ktora strone?
  18. Co do okresu. Czapki z daszkiem do munduru wyjsciowego w BW w jednostkach ladowych teoretycznie moga byc noszone po dzis dzien. Przepisy ich nie zabraniaja. Sa jednak bardzo zadkim zjawiskiem w miedzyczasie. Noszone przez wojskowych, ktorzy zakupuja je sami, lub posiadaja od starszych rocznikow. Od lat 70tych zostaly wyparte przez berety, ktore zostaly wprowadzane od lat 70tych do lat 80tych poszczegulnie w coraz to dalszych gatunkach broni. Berety wyparly rowniez furazerki do munduruw wyjsciowych wojsk londowych, ktore posiadaly rowniez obszycia w kolorach broni i noszone byly przez wszystkie stopnie, ale glowniej przez szeregowcow i podoficerow mlodszych.
  19. Zdjecia dosc liche, ale tak to drugie wyglada na BW, stym, ze nie oficerska a szeregowska lub podoficerska. Jezeli obwodka jest czerwona, to jest to artyleria, jezeli bordo, to jednostki chemiczne.
  20. Ale idealnie wyglada na produkty domowe :-) Austria lub Czechy, Slowacja - w tych okolicach w podobnych widywalem Sliwowice, Gruszkowice i inne destylaty owocowe.
  21. pozniejszym - mialo oczywiscie byc - ale bez znakow polskich i tak sie trace
  22. Nie widze calego dokumentu na zdjeciach, ale wydaje mi sie, ze ten stempel doszedl juz w czasie puzniejszym po wyzwoleniu. A nowe wladze pewnie stosowaly orla bez korony na tych terenach. Zrob widoczniejsze zdjecie stempla, o jaka komende dokladnie chodzi.
  23. Nie do konca rozumiem co masz na mysli : ".. a w niektórych nawet nadal używali orzełka."? Sa to dokumenty z roznych okresow i roznych okregow. W zaleznosci od tego kto, gdzie i kiedy je otrzymal, to sie te dokumenty roznia. Niektore z nich sa dokumentami tymczasowymi, niektore nie. Tu trzeba by omowic kazdy dokument z osobna i popatrzec kiedy, przez kogo, gdzie i w jakiej potrzebie zostal wydany a w okresie pozniejszym przedluzony lub wymieniony.
  24. Dokument dla pracownikow sezonalnych. Takich co za praca wyjezdzali tylko na dany sezon. Na ostatniej stronie stempel koloru zielonego podkresla, ze wlasciciel podlega obowiazkowi powrotu. Praca sezonowa Polakow na terenie Niemiec to dluga historia. W wspomnieniach pewnej kobiety z okolic Bohumina spotkalem sie z tym, ze organizowane byly cale pociagi, ktore dowozily pracownikow, glownie rolnych nawet az po Westfalie w tatach miedzywojennych. W ankietach przed 1918 te osoby stanowia pewna czesc migracji zarobkowej do Niemiec, ale nie pojawiaja sie w statystykach tak jak np. Ruhrpolen, ktorzy wyjezdzali na kilka lat , a czesto na stale za praca. Jak dobrze pamietam podobny fenomen badal Dr. David Skrabania dla przykladu gornikow z okolic Rybnika, ktorzy przyjezdzali do pracy na kopalniach w Zaglebiu Ruhry tylko w miesiacach zimowych, aby w cieplejszej fazie obrobic wlasne pola. Czyli ogolnie powiedziec, dokument pracy Polskiej w Niemczech z lat przedwojennych.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie