Wysypisko gruzu z piwnic, zrzucane do utwardzenia terenu, a zwożone ze starego miasta. Grzebiemy sobie we złomie- buteleczki, zabawki, resztki porcelany (piękne rozenthale potłuczone juz po zrzuceniu z ciężarówki) Nagle krzyk kumpla, odgarnia glebę i widzi uśmiech - zęby, różowe dziąsla - jednym słowem sztuczna szczęka:)) Tak samo w lesie, widzimy że coś wielkiego siedzi. Robota ciężka, no i jest 2 wielkie stalowe skrzynie. Czekamy co w nich - ale nic - były to 2 kwadratowe wanny do robienia zaprawy, lezące dogóry dnem.