Skocz do zawartości

Erih

Użytkownik forum
  • Zawartość

    6 399
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    30

Ostatnia wygrana Erih w dniu 16 Październik 2024

Użytkownicy przyznają Erih punkty reputacji!

1 obserwujący

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Erih's Achievements

254

Reputacja

  1. No tak, masz rację, do tego zapewne dochodzi terroryzm po wycofaniu się Francuzów z Algierii*, ale czy to działało na taką skalę jak u nas po DWS? *Wyleciało mi z głowy jak ten ruch się nazywał, ale było w niego zamieszanych wielu wojskowych
  2. Za szkody poczynione przez gatunki niełowieckie odpowiada skarb państwa, a LP podeń podlegają. Więc pewnie okoliczni hodowcy cisną leśników, żeby "coś" z wilkami zrobili. Druga sprawa, do prawidłowego wzrostu lasu potrzebna jest pewna liczba roślinożerców, jak wilki ją wytrzebią, to las zbyt mocno porośnie podszytem. O bajkach że wilki nie bywają agresywne w stosunku do ludzi było wcześniej.
  3. Biorąc pod uwagę że francuski ruch oporu urósł liczebnie dopiero po inwazji aliantów, a ukrywać broni po wojnie nie miał powodu, to pewnie za dużo takich depozytów nie ma.
  4. Nie ma w słoqwniku ludzi kulturalnych czy jakoś tak. Resztę proszę sobie dopisać.
  5. Obawiam się (eufemizm) że jest wręcz odwrotnie. W momencie upowszechnienia się nowoczesnych systemów te "konwencjonalne" zapewne poszły w totalną odstawkę. A teraz problem będą mieli naprawdę konkretny.
  6. Skoro aż taka cisza nastała to najprawdopodobniej coś się kroi. I to coś grubszego. PS Osobiście podejrzewam że wojsko rosyjskie bazowało w swojej łączności właśnie na Starlinkach a na krótki dystans na chińskich radiotelefonach, nie rozwijając żadnych metod alternatywnych. No to teraz pewnie zostali im gońcy na motocyklach, tak powyżej szczebla kompanii.
  7. Faktycznie, cycki opadają niżej kolan jak się czyta co wypisujesz. W latach powojennych populacja wilka spadła w Polsce do mniej niż kilkuset sztuk (widziałem raporty gdzie liczono do 200 sztuk w całej Polsce). Kilka tysięcy sztuk to się liczy obecnie, przy znacznej ekspansji wilka. Faktycznie, pozyskanie skóry z wilka ze Skandynawii kosztuje kilkaset euro - i nie spotkałem przypadku kiedy ktoś na cenę narzekał. Inna sprawa kiedy ktoś narzeka że mu wilki wydusiły np stado owiec. I kolejne: moi koledzy zabijają dziki i inną zwierzynę na mięso. I to jest normalne. Hominidae zawsze tak robiły, bo wbrew temu co ci się wydaje jesteśmy drapieżnikami i polowanie jest naszym naturalnym stanem. A aluzje do kupowania sobie plebsu i inne takie polityczne to sobie daruj. Głęboko.
  8. A pomyślałeś, że w Europie (to że Zachodniej, to detal) nie notowano ataków wilka na człowieka ponoć od końca XVIII wieku? Czyli od momentu kiedy populację tego drapieżnika zredukowano prawie do zera. Podobnie w Polsce - ataki ustały, w momencie kiedy wilki wybito prawie do ostatniego. PS A jak ktoś ma chęć na wilczą skórę to wykupuje sobie polowanie gdzieś w Skandynawii i voila! Zeszłej jesieni pojechałem sobie do Norwegii focić zorzę polarną i na straganie na lokalnym targu wisiały piękne wilcze skóry. Z wszelkimi certyfikatami.
  9. Widzisz, Ty się oburzasz, a ja usiłuję się dowiedzieć i zrozumieć. I z tym oraniem ugorów, dowiedziałem się że może być kilka przyczyn dla których ktoś to zrobił. Po pierwsze, na danym ugorze mógł rozprzestrzenić się jakiś gatunek inwazyjny, np nawłoć i lokalny urząd ochrony środowiska nakazał wytępienie. Można to zrobić chemicznie (brr) albo mechanicznie, orając i bronując, czasem trzeba powtarzać ale nie niszczy się gleby. Jest też taki przepis że nieużytki należy kosić ze względów choćby przeciwpożarowych. Ale też środowiskowych (utrzymanie siedliska w typie dzikiej łąki). Jeżeli tego nie robiono (zależy od typu pokrywy roślinnej i warunków) to zbity "kożuch" starej trawy będzie nie do ruszenia normalną kosiarką, ale sprawę załatwi właśnie orka. Dodatkowo przyspiesza to regenerację warstwy humusu, którego na intensywnie użytkowanych polach zwyczajnie nie ma. Betonoza jest dolegliwa w miastach, natomiast na wsiach dotyczy tak znikomego procenta areału, że znaczenia żadnego praktycznie nie ma. Co zmieni że ktoś na podwórku zamiast klepiska, przetykanego kawałkami azbestu i gruzem betonowym, będzie miał placyk elegancko wybrukowany? Jeżeli tuż za płotem rozciągają się hektary pól, łąk i lasów? Co z tego że jakąś drogę zamiast szutrówki zamieniono na asfalt? Co najwyżej w okresach suszy będzie mniej się pylić. Przyroda ani nie jest durna ani mądra, antropomorfizujesz bez sensu. Przyroda to jest proces ciągłych zmian, kiedyś Sahara była w większości sawanną i gdzie te słonie i żyrafy dziś? I tak, w naszych warunkach, gdzie przyroda od półtora tysiąca lat prawie jest poddawana silnej presji ludzkiej gospodarki zaprzestanie ingerowania w nią prowadzi do zmian obustronnie fatalnych. Na ograniczonym obszarowo, częściowo izolowanym siedlisku (a takich jest w Polsce większość nagła ekspansja dużych drapieżników prowadzi do redukcji ich bazy pokarmowej do zera, co powoduje zagładę populacji drapieżników. W realiach ogromnych, otwartych ekosystemów to nie problem (wide północ Azji), nadmiar drapieżników migruje (lub jest zagryzanych przez konkurencję) roślinożercy napływają na opustoszały teren z obszarów sąsiednich i ustala się jakiś stan równowagi (do momentu kiedy pojawi się jakaś dodatkowa zmienna która burzy układ). Cała historia ewolucji o tym właśnie jest. Tyle że na terenach Europy sytuacja jest taka że naturalne biotopy są silnie poszatkowane i niezbyt wielkie, i (pozorną!) równowagę łatwo zaburzyć, a sama się będzie odbudowywać przez dziesięciolecia. I wcale nie musi wrócić do stanu początkowego. Chyba że ktoś w tym aktywnie pomoże - na ten przykład redukując populację drapieżnika czy gatunki inwazyjne tak żeby niższe piętra pokarmowe albo gatunki rodzime mogły zbudować trwałe populacje. Kiedy w moich okolicach (znów piszę "w moich" bo pojęcia nie mam jak jest "w Twoich") od baardzo dawna nie ma strzech*, a wróbli i mazurków było zatrzęsienie jeszcze do niedawna. A ostatnimi laty widuję głównie sroki i gołębie. Drobnych ptaków śpiewających jak na lekarstwo. Otoczenie mało się zmieniło więc nie wiem o co chodzi? Ptasia grypa? Inwazja srok (te akurat polują na młode ptaki niszcząc gniazda)? *Tak naprawdę strzech to u mnie nie było nigdy. PS A moja kocica, choć to dzikuska, zawisaki ma głęboko pod ogonem. To co lata na zewnątrz linii balkonu jej nie interesuje. Za to jak coś wleci na jej teren (najczęściej gołębie) to nie ma zmiłuj. A polować na zawisaki i inne latające ciekawostki będę z uporem i nie dziękuję za życzenia powodzenia żeby nie zapeszać :) Jak coś ciekawego ustrzelę to się obrazem podzielę.
  10. Nie lubię popcornu. Jutro trzeba kupić nachosy, kabanosy i oliwki na weekend. I śmierdzący włoski ser. I dużą Pliskę z tych lepszych, bo bez pał litra nie razbieriosz. I co najmniej 2 oryginalne bagietki!
  11. Może Czesi tego nie wyślą do huty... Oby.
  12. Jeżeli coś zostało zaorane a nie jest uprawiane, to zarasta z powrotem w ciągu mniej-więcej 2 lat. Chyba że orka jest ponawiana systematycznie (tylko po co? dopłat za samą orkę nie ma, za ugorowanie ziemi są). Chemii sypie się dziś dużo mniej niż kiedyś i bardziej sypania się pilnuje. Wycinanie drzew na miedzach itd to epizod dawno miniony (w moich okolicach szał wycinania to przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych). Wysychanie bagien i stawów - no u mnie jedno bajoro zlikwidowano (miało brzydki zwyczaj podtapiania drogi) za to rów melioracyjny robi teraz za strumyk nawadniający okoliczne pola. I co ciekawe kończy się w zasadzie...ślepo. Betonowanie dróg i podwórek nie ma dla zwierząt żadnego znaczenia, za to ilość pól zamienionych na łąki i zapuszczonych sadów tak-pozytywne (u mnie po sąsiedzku jest taki za płotem, mama wiosną się śmieje że super że ma sypialnię po drugiej stronie domu, bo jak wchodzi do kuchni to ma koncert bez włączania radia). Co do zmieniania dachów, to nie wiem o co chodzi, o ptaki budujące gniazda pod strzechami? W moich okolicach (czyli od granicy ze Słowacją po środkowe Świętokrzyskie) strzechy są generalnie tylko w skansenach od dawna, za to sąsiad w bloku ma gniazdo jaskółek nad oknem kuchennym, a ja mam jakieś gniazdo (chyba sroki) w wykuszu przy klatce, jakieś dwa-trzy metry od miejsca w którym akurat siedzę. Na ścianie osiedlowej przychodni co prawda zrobili remont, ale porobili natynkowe budki lęgowe - sądząc po plamach guana poniżej, są intensywnie użytkowane. A w dzikim buszu na moim własnym balkonie co lato widzę zawisaki, i z uporem na nie poluję (z aparatem). Aż wydałem 4 tyś na tele z "palcowym" autofokusem, taki jestem na nie zawzięty! ;) Więc nie bardzo rozumiem o czym piszesz.
  13. Jakieś dziwne jest to co piszesz. Niemniej, skoro pola nie są uprawiane to zwierzyna powinna mieć sensowne warunki do rozrodu.
  14. No to są te nieużytki czy zostały zaorane? Bo jeżeli zostały zaorane, to już nie są nieużytkami. Weź się zdecyduj.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie