Jeśli rzeczywiście przewertowane zostały wszelkie archiwa, to szacun. Miła odmiana od twórczości panów z tamtych okolic, którzy święcie wierzą w ruskie kwity z CAMO i klepią byle szybko bez konfrontacji z papierami niemieckimi. Bo po niemieckie trzeba jeździć, a ruskie są na gotowo w internecie. Szkoda, że nie mój teren operacyjny, a biblioteczka jednak nie jest z gumy.