Jump to content
Sign in to follow this  
ptasznik

Drużyny, plutony itp

Recommended Posts

Mała uwaga.Radiotelegrafista pracuje kluczem i słuchawkami.Radiotelefonista mikrofonem i słuchawkami.W wozach zamiast mikrofonów były laryngofony.R-126 często były także z laryngofonami(chałas otoczenia nie zagłuszał konwersacji).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
9 godzin temu, Edmundo napisał:

No to wkrótce dopisze OdB batalionu zmechanizowanego BW (lata 70-te)

Batalion zmechanizowany BW (lata 70-te)

- dowództwo

- kompania dowodzenia i zaopatrzenia (drużyna dowodzenia, drużyna sztabowa, pluton łączności, pluton zaopatrzenia)

- kompania wsparcia (drużyna dowodzenia, pluton ppk, pluton dział samobieżnych- 5 dział czyli Jagdpanzer Kanone 90 mm, pluton dział samobieżnych- 5 dział Jagdpanzer Kanone 90 mm, pluton moździerzy 120 mm)

- 1 kompania zmechanizowana

- 2 kompania zmechanizowana

- 3 kompania zmechanizowana

Łącznie w batalionie 721 żołnierzy, 72 wozy bojowe HS.30, 5 lekkich transporterów SpZ Kurz czyli Hotchkiss TT 6, 10 dział samobieżnych (niszczycieli czołgów) Jagdpanzer Kanone 90 mm, 6 wyrzutni ppk "Cobra", 8 moździerzy 120 mm, 121 granatników ppanc., 56 ukm, 120 radiostacji, 73 samochody różnych typów.

I teraz Koledzy porównajcie to z potencjałem batalionu zmechanizowanego WP (na BWP-ach) czy też batalionu piechoty zmotoryzowanej (na SKOT-ach) z ówczesnych lat.

Dodam jeszcze do kompletu skład plutonu zmechanizowanego BW (o kompanii pisałem wcześniej)

Pluton zmechanizowany (lata 70-te)

- dowódca plutonu

- sekcja dowodzenia (zastępca dowódcy plutonu, łącznik, 2 radiotelegrafistów, kierowca)

- 1 drużyna

- 2 drużyna

- 3 drużyna

- 4 drużyna

Łącznie w plutonie 38 żołnierzy, 5 wozów bojowych HS.30, 5 granatników ppanc, 4 ukm, 26 kb G-3, 2 kbw G-3 (z celownikami optycznymi), 10 pm UZI, 6 radiostacji

 

 

Edited by Edmundo

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

J. Kajetanowicz ''Bojowe wozy piechoty''. Właśnie dzisiaj/wczoraj wpadła mi w ręce i pierwsze otwarcie zrobiło mi się na stronie z podtytułem - środki łączności. Na jednej stronie rysunek, schemat i tekst.

Tekst mówi, że każdy bwp ma 1-2 radiostacji do łączności z pozostałymi wozami pododdziału i wzwyż. Nie pisze wprost, że chodzi o nasze bwp, ale ...

... rysunek przedstawia R-123.

Schemat telefonu wewnętrznego, gdzie aparatem centralnym był aparat dowódcy wozu. Wyjścia do aparatów kierowcy, strzelca i desantu. Wtyczki do podłączenia radiostacji.

W takim układzie radiostacja powinna być przy dowódcy wozu.

Myślę że, nasłuch z radiostacji miał tylko dowódca, który siedział w bwp za kierowcą. Po spieszeniu dowódców wozów 1 i 3 łączność była kontynuowana przez pomocnika dowódcy plutonu w wozie 2. Może w wozach 1 i 3 zostawały włączone radiostacje i przepinali się na nie kierowcy, mieli by wtedy łączność z wozem 2 i łączność wewnętrzną ze strzelcami pokładowymi. To by miało ręce i nogi, gdyż R-123 łapała w górnym zakresie R-126.

Podobnie musiało być w SKOTach. Istnieje zdjęcie desantu podczas ''prowadzenia ognia'' w czasie jazdy przy otwartych górnych włazach, gdzie jeden z żołnierzy ma na głowie hełmofon. Tu jednak problemik, podobno SKOTy miały R-113. Jak jednak piszą, zastąpiła w latach 50-tych 10RT26, następnie zastąpiona przez R-123.

Edited by ptasznik

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
2 godziny temu, ptasznik napisał:

Myślę że, nasłuch z radiostacji miał tylko dowódca, który siedział w bwp za kierowcą. Po spieszeniu dowódców wozów 1 i 3 łączność była kontynuowana przez pomocnika dowódcy plutonu w wozie 2. Może w wozach 1 i 3 zostawały włączone radiostacje i przepinali się na nie kierowcy, mieli by wtedy łączność z wozem 2 i łączność wewnętrzną ze strzelcami pokładowymi. To by miało ręce i nogi, gdyż R-123 łapała w górnym zakresie R-126.

Raczej tak, a dodatkowo dowódcy plutonów "po spieszeniu" poprzez swoje R-126 z dowódcą kompanii który miał do dyspozycji swoją R-126 i radiotelegrafistę z R-107, pas działania rozwiniętego plutonu i całej kompanii to nie były jakieś tam kilometry a zasięg radiowych środków łączności zapewne był wystarczający.

Edited by Edmundo

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, ptasznik napisał:

R-126 miała zasięg 2 kilometry.

I wystarczyło.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Edmundo napisał:

I wystarczyło.

Żartobliwie były nazywane"widzę ciebie ale nie słyszę".

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, hipolit-O4 napisał:

Żartobliwie były nazywane"widzę ciebie ale nie słyszę".

A druga wersja to "Dobrze ciebie widzę ale słabo słyszę".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
W dniu 17.07.2020 o 02:44, ptasznik napisał:

Myślę że, nasłuch z radiostacji miał tylko dowódca, który siedział w bwp za kierowcą. Po spieszeniu dowódców wozów 1 i 3 łączność była kontynuowana przez pomocnika dowódcy plutonu w wozie 2. Może w wozach 1 i 3 zostawały włączone radiostacje i przepinali się na nie kierowcy, mieli by wtedy łączność z wozem 2 i łączność wewnętrzną ze strzelcami pokładowymi. To by miało ręce i nogi, gdyż R-123 łapała w górnym zakresie R-126.

Tak samo było w "bojowych" SKOT-2A/2AP z tą różnicą że dowódca siedział po prawej stronie od kierowcy i tam też była zamontowana pokładowa radiostacja.

Hipolit-04, pytanie do Ciebie jako że służyłeś w łączności, na jakim szczeblu były R-105, wiem że to uniwersalne "cudo"😀 i chyba było wszędzie ale od jakiego szczebla, w plutonie, tudzież kompanii zmech. ich nie było (tam "pokładowe" plus R-126 i R-107 chociaż wydany w 1971 r. "Podręcznik dowódcy plutonu" wymienia także w kompanii piechoty zmotoryzowanej R-105, może jako zamiennik dla R-107 ?) a w artylerii jak to było (tu pytanie do ptasznika). Czy każda bateria miała swoją R-105 czy też trzy R-105 to znaczy dwie dla każdego z plutonów plus jedna (a może dwie czyli razem 4 w baterii, w co wątpię) dla dowódcy baterii ? Czy może w baterii były R-126 dla dowódców plutonów plus R-105 dla dowódcy baterii ?

Edited by Edmundo

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hej, teraz oglądam na kanale Kino Polska po raz "enty" klasyka polskiego filmu wojennego czyli film "Jarzębina czerwona" z 1969 r. i taka mnie myśl "najszła". W kilku kadrach widać wozy taborowe a w związku z tym "konkretne pytanie" wykraczające poza ramy czasowe II wś ale jak najbardziej tyczące WP i pododdziałów piechoty a więc... W latach 50-tych pułk piechoty WP miał na stanie etatowo tylko 7 samochodów a więc jak wyglądały tabory tegoż pułku oparte o trakcję konną, czy Koledzy widzieli jakiekolwiek fotografie wykonane w drugiej połowie lat 40-tych lub w latach 50-tych gdzie widać wozy taborowe, czy widzieliście jakiekolwiek fotografie gdzie widać biedki pod ckm, wkm 12,7 mm lub moździerze 82 mm. W "targanie" za sobą po przysłowiowym bruku lub polnej drodze ckm wz. 1910/30 (Maksima) lub ckm SG-43 (Goriunowa) na "żelaznych kółkach" (a to była standardowa ciężka broń maszynowa piechoty do lat 60-tych i później także) to jeszcze uwierzę (choć to nie możliwe na dłuższą trasę) ale czym przewożono wkm plot. DSzK 12,7mm (standard OPL w batalionach piechoty w latach 50-tych) lub moździerze 82 mm. Czy były standardowe wozy taborowe i biedki pod broń ciężką piechoty lub radiostacje i sprzęt łączności czy też saperów na wzór tego typu "pojazdów" w WP sprzed 1939 r. ? Czy wozy taborowe widoczne w kilku polskich filmach wojennych jak na przykład "Jarzębina czerwona", wcześniejszy "Don Gabriel" czy też późniejszy serial "Polskie drogi" były rekonstrukcjami takowych wozów na potrzeby tychże produkcji filmowych czy też typowymi powojennymi wozami taborowymi WP użytkowanymi do końca istnienia pułków piechoty czyli do początku lat 60-tych, gdzieś to przeca musiało być zmagazynowane (oczywiście mowa o użytkowaniu w WP) i może później wykorzystane "w filmie". Na czas "W" przewidywano także formowanie Grup Transportu Konnego czyli ogólnie rzecz mówiąc kolumn taborowych, ale czy bazujących na typowych wozach taborowych (o ile takowe były) czy też zwykłych "zarekwirowanych" cywilnych furmankach albo lorach (kto pamięta jeszcze tą nazwę ?). Reasumując, czym była przewożono broń ciężka (ckm, wkm plot., moździerze) batalionu piechoty w latach 40-tych i 50-tych ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Kolejna sprawa tycząca "powiedzmy że" najniższego szczebla czyli drużyny i plutonu etc. Na fotografiach z lat 40-tych i 50-tych rzadko kiedy widać ładownice do kb/kbk/pm lub rkm (na "talerzowe" magazynki do rkm DP lub DPM). Temat ten był już poruszany na tym forum i na forum dws.org.pl, ale z czego to wynikało, bo na pewno nie z niedoboru materiałów (może tak było w 1944/1945 r.) ale na pewno nie w latach 50-tych. Mój ojciec służący "we wojsku" w latach 1960-1962 w czasie "unitarki" miał kbk wz. 44 (czyli Mosina z rozkładanym bagnetem) a potem PPS czyli pm. wz. 43 ale także nie przypomina sobie żeby miał na pasie kiedykolwiek ładownice z amunicją (może i bez amunicji), poza innym oporządzeniem czyli hełmem, maską pgaz, saperką i tornistrem ze zrolowanym kocem. W późniejszych latach "wszyscy" mieliśmy na pasie ładownice do kbk (AK/AKM/AKMS ) względnie pm (ci co służyli wcześniej i w "tyłowych" jednostkach, nie wliczam do tego specjalistów z "Rakami"), a więc o co chodziło z tymi ładownicami w latach 50-tych ?

P.S. A co do filmu "Jarzębina czerwona" to jest tam scena kiedy "Niemiec" strzela przez okno z panzerfausta i nie wydaje mi się żeby to był jakikolwiek montaż, ten "Faust" chyba naprawdę wystrzelił, a może był to jakiś cudem zachowany polski klon czyli PT-100 (PC-100). Co Panowie o tym myślą ?

Edited by Edmundo

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, Edmundo napisał:

a w artylerii jak to było (tu pytanie do ptasznika). Czy każda bateria miała swoją R-105 czy też trzy R-105 to znaczy dwie dla każdego z plutonów plus jedna (a może dwie czyli razem 4 w baterii, w co wątpię) dla dowódcy baterii ? Czy może w baterii były R-126 dla dowódców plutonów plus R-105 dla dowódcy baterii ?

A kto by się to połapał co, gdzie i po co rozwijali i z kim gadali.

Dywizjon miał SKOTa łączności, jakąś łączność na SDO, wystawiał też boczne SO więc tu też musiała być łączność. AS miał dwa stoliki pod radiostacje.

W bateriach musiały być przynajmniej dwie, przy dowódcy baterii na SDO i przy oficerze ogniowym - dowódca 1 plutonu. Jako że w koszarach był sprzęt tylko dla jednego plutonu to podczas działoczynów bateria była odgrywana przez ten jeden pluton. Nie wiem czy w warunkach W plutony miały mieć osobną łączność. Bym się musiał przyjrzeć zdjęciom i poszperać w pamięci co to za typy mogły być, dajcie numery tych przenośnych R.

Łączność kablowa to już zupełnie czarna magia, tu nic nie wiem poza tym że była.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Edmundo napisał:

Na czas "W" przewidywano także formowanie Grup Transportu Konnego czyli ogólnie rzecz mówiąc kolumn taborowych

Nie słyszałem, nie widziałem, nie wiedziałem. Co prawda szkapa w garnizonie była, ale to fleja była nie myta, na świniarni mieszkała i tylko po prowiant przyjeżdżała.

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, ptasznik napisał:

A kto by się to połapał co, gdzie i po co rozwijali i z kim gadali.

Dywizjon miał SKOTa łączności, jakąś łączność na SDO, wystawiał też boczne SO więc tu też musiała być łączność. AS miał dwa stoliki pod radiostacje.

W bateriach musiały być przynajmniej dwie, przy dowódcy baterii na SDO i przy oficerze ogniowym - dowódca 1 plutonu. Jako że w koszarach był sprzęt tylko dla jednego plutonu to podczas działoczynów bateria była odgrywana przez ten jeden pluton. Nie wiem czy w warunkach W plutony miały mieć osobną łączność. Bym się musiał przyjrzeć zdjęciom i poszperać w pamięci co to za typy mogły być, dajcie numery tych przenośnych R.

Łączność kablowa to już zupełnie czarna magia, tu nic nie wiem poza tym że była.

R-105 i R-114 miały identyczne obudowy.Po otwarciu drzwiczek czołowych było na gorze oznaczenie R lub z rosyjska P i cyfry.Obudowy były .-uniwersalne.Miałty takie obudowy R-108,R-109 oraz wzmacniacz UM-1.Telefony spotykało się stare TAI-43 ale z reguły były TAP-67.Myślę że w artylerii szczególnie tej gdzie artylerzyści nie widzieli celu koordynaty mogły być od obserwatora do baterii podawane telefonicznie.Dwa telefony polowe połączone kablem PKL.Dobra łaczność telefoniczna była nawet na kilkadziesiąt kilometrów.Tylko należało rozwinąć sieć.Jeden bęben kablowy zawierał standardowo 750 m kabla.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W latach 1979-1981 żołnierze mieli zajecia podobne do szkolnych.Na takich zajęciach wszystkich żołnierzy w jednostce starano się nauczyć obsługi telefonu polowego i radiostacji R-105.Tak przynajmniej było w 6 pułku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

A było, było. Dwa kable przykręcić, korbka, słuchawka. Pokrywa, wziernik ze skalę, strojenie, włącznik, tu słyszysz, tu mówisz. Jak jednak nie masz tego na co dzień to w krew nie weszło.

Były takie radia z pokrywą u góry, pod nią właśnie ten wziernik, jakieś pokrętła. Jeszcze takie z drzwiczkami, w tej te wszystkie ustrojstwa na pionowej ściance. Antena Kulikowa. Sprytna.

2 godziny temu, hipolit-O4 napisał:

Tylko należało rozwinąć sieć.Jeden bęben kablowy zawierał standardowo 750 m kabla.

Do dziś się zastanawiam jak dawali radę to rozwinąć na czas, zwinąć, znowu rozwinąć itd. I jeszcze potrafili trafić gdzie trzeba. Przecież to kilometry były.

Wiecie o tym, że ten noszak do kabla ze zwijakiem to made in wehrmacht ? Tak sobie go klepaliśmy po wojnie na własne potrzeby.

Edited by ptasznik

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, Edmundo napisał:

Na czas "W" przewidywano także formowanie Grup Transportu Konnego...

 

9 godzin temu, ptasznik napisał:

Nie słyszałem, nie widziałem, nie wiedziałem. Co prawda szkapa w garnizonie była, ale to fleja była nie myta, na świniarni mieszkała i tylko po prowiant przyjeżdżała.

Ale ja pisałem o latach 50-tych.Potem nie wiem czy planowano "Cuś takiego" aczkolwiek koni w "Gospodarce Narodowej" i "nie skolektywizowanym rolnictwie" było jeszcze pod dostatkiem 😀.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Edmundo napisał:

 

Ale ja pisałem o latach 50-tych.Potem nie wiem czy planowano "Cuś takiego" aczkolwiek koni w "Gospodarce Narodowej" i "nie skolektywizowanym rolnictwie" było jeszcze pod dostatkiem 😀.

Głośna była sprawa pana Kluski któremu dla dokuczenia przejęto samochód osobowy na podstawie ustawy z lat 60-tych.Samochody cięzarowe w zakładach pracy miały przydziały mobilizacyjne.Takie przydziały miały także samochody prywatne(Prywatny Transport Ciężarowy itp.)Opał wozili wozacy konnym taborem jeszcze w latach 80-tych.Może na swoje platformy mieli przydział mobilizacyjny?

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, ptasznik napisał:

A było, było. Dwa kable przykręcić, korbka, słuchawka. Pokrywa, wziernik ze skalę, strojenie, włącznik, tu słyszysz, tu mówisz. Jak jednak nie masz tego na co dzień to w krew nie weszło.

Były takie radia z pokrywą u góry, pod nią właśnie ten wziernik, jakieś pokrętła. Jeszcze takie z drzwiczkami, w tej te wszystkie ustrojstwa na pionowej ściance. Antena Kulikowa. Sprytna.

Do dziś się zastanawiam jak dawali radę to rozwinąć na czas, zwinąć, znowu rozwinąć itd. I jeszcze potrafili trafić gdzie trzeba. Przecież to kilometry były.

Wiecie o tym, że ten noszak do kabla ze zwijakiem to made in wehrmacht ? Tak sobie go klepaliśmy po wojnie na własne potrzeby.

Ta z pokrywą i wziernikiem to  R-107.Kiepska do marszu bo nie miała szelek tylko pas nośny. Z drzwiczkami to R-105 lub inna w tej obudowie.Skala była powiększana dużą wypukłą soczewką zamontowaną w obudowie.Przyciskiem można było podświetlić.

Na czas patrol łączności budował linię o długośco 1,5km(dwa bębny kabla).Była określona regulaminem ilość przejść "góra"i "dolem".Specjaliści bez wysiłku wiązali rososzką węzły trzy metry nad ziemia.Oceniane były także łączenia kabla.Stalowe druciki musiały być zawiązane na ósemję i owinięte miedzianymi drucikami.Złacze równoległe musiało być przesunięte co najmniej 15cm co by przypadkiem linia się nie zwarła.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, hipolit-O4 napisał:

Antena Kulikowa. Sprytna

Ja pamiętam przez małe "k"Jak linka pękła to "kuliki "się rozsypywały.Kulikowa była do R-126i R-107.Musiała się zmieścić w torbie.Pasowała do R-105 i podobnych ale te miały na wyposażeniu anteny prętowe które zwinięte w koło mocowane były na obudowie radiostacji.Ciekawa to była antena"promień skośny"o długości ok.30 metrów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, hipolit-O4 napisał:

.Samochody cięzarowe w zakładach pracy miały przydziały mobilizacyjne.Takie przydziały miały także samochody prywatne(Prywatny Transport Ciężarowy itp.)

Przydział mobilizacyjny to do chwili obecnej mają samochody ciężarowe, terenowe i motocykle "wszelkiej maści" oraz budowlany sprzęt ciężki i to nie tylko w Polsce.

5 godzin temu, hipolit-O4 napisał:

Opał wozili wozacy konnym taborem jeszcze w latach 80-tych.Może na swoje platformy mieli przydział mobilizacyjny?

Wozili, wozili, nawet jeszcze w pierwszej połowie lat 90-tych i później, gdzie nie gdzie. Pamiętam pewien skład opałowy w "moim mieście" gdzie w połowie lat 80-tych stały "sznurki" furmanek a miejscowi wozacy na dopalaczach "walczyli" z ciężarem "wungla" 😀

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, hipolit-O4 napisał:

Ta z pokrywą i wziernikiem to  R-107.Kiepska do marszu bo nie miała szelek tylko pas nośny.

 

13 godzin temu, hipolit-O4 napisał:

.Skala była powiększana dużą wypukłą soczewką zamontowaną w obudowie.Przyciskiem można było podświetlić.

To, to, to właśnie.

I to by znaczyło, że w pułku były w większości R-107 ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, hipolit-O4 napisał:

Ja pamiętam przez małe "k"Jak linka pękła to "kuliki "się rozsypywały.

Też myślałem, że kulikowa od kulików-koralików, ale gdzieś przeczytałem, że to od nazwiska Kulikow. Chociaż kto to w sumie wie w dobie różnych Dworcowów, Schodowów, Licznikowów, Drogowów itp.

 

13 godzin temu, hipolit-O4 napisał:

Kulikowa była do R-126i R-107

Tym bardziej musiało więc być dużo R-107.

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Edmundo napisał:

Przydział mobilizacyjny to do chwili obecnej mają samochody ciężarowe, terenowe i motocykle "wszelkiej maści"

Po ''sąsiedzku'' z placem przykoszarowym była jakaś baza transportowa, to i mówili nam na szkoleniu jakimś, że to mobilizacji by miało podlegać. Może nie przypadkowo większość ciężarówek była malowana w szarych kolorach ?

A znacie taki przypadek, że gościu wyremontował Dodga z demobilu i przy rejestracji wciągnęli mu zabytka na listę mob. ?

10 godzin temu, Edmundo napisał:

Wozili, wozili, nawet jeszcze w pierwszej połowie lat 90-tych i później, gdzie nie gdzie.

U mnie też tacy byli w tym czasie, a jeszcze ze dwa lata temu jeden z furą woził że tak powiem płody rolne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  



×
×
  • Create New...

Important Information