Jump to content

Muzeum Broni Pancernej nękane donosami cz. III


sil3nt

Recommended Posts

Sprawą nękana Muzeum Broni Pancernej zainteresowała się Polska Zbrojna". Poniżej artykuł Magdaleny Kowalskiej-Sendek Prawo pancerza".

Ekspozycja poznańskiego Muzeum Broni Pancernej powstała na początku lat sześćdziesiątych w hangarze, w którym zgromadzono sprzęt pamiętający II wojnę światową, a służący jako pomoc w zajęciach ze słuchaczami Oficerskiej Szkoły Wojsk Pancernych. Głównym inicjatorem powstania zbioru był generał dywizji Zygmunt Duszyński, pełniący wówczas obowiązki głównego inspektora szkolenia Wojska Polskiego.

Unikatowa placówka
Dzięki staraniom ówczesnego pułkownika Henryka Kudły, komendanta Oficerskiej Szkoły Wojsk Pancernych, oraz pułkownika Zygmunta Szopy, kierownika Cyklu Eksploatacji i Remontu, udało się zdobyć pierwsze pojazdy. Dziś na ekspozycji znajdują się czołgi, działa samobieżne, opancerzone samochody rozpoznawcze, transportery. Prezentowane są także części i przekroje podzespołów czołgów oraz dział pancernych. Kolekcją od 1997 roku opiekuje się major Tomasz Ogrodniczuk.
Gdy w 2002 roku WSO została zlikwidowana, a zamiast niej powołano Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych, zniknął także etat kustosza. Kapitan Ogrodniczuk został wtedy wykładowcą prawa wojennego, historii wojskowości i etyki. Kolekcją broni pancernej zajmował się dodatkowo, społecznie.
„Kiedy miałem okienko, brałem grupę słuchaczy, szliśmy do hangaru uczyć się albo zwiedzać, a popołudniami i w weekendy z grupą entuzjastów remontowaliśmy sprzęt”, opowiada. Rok później w rozkazie dziennym komendanta centrum znalazł się zapis mówiący o powołaniu nieetatowej jednostki organizacyjnej nazwanej Muzeum Broni Pancernej (MBP), a jej nieetatowym kustoszem został kapitan Ogrodniczuk. Etatowo swoje obowiązki major objął dopiero w styczniu 2010 roku.
Przez lata muzeum wyrobiło sobie markę. Eksponaty, wśród których znajdują się także unikaty na skalę światową, budzą zazdrość w Polsce i za granicą. Pancerna kolekcja została wpisana do rejestru zabytków Wielkopolski. MBP odwiedza rocznie średnio 20 tysięcy osób, a kustosz za misję krzewienia historii wojskowości i broni pancernej otrzymał wiele nagród, między innymi Buzdygana (nagrodę POLSKI ZBROJNEJ) w 2010 roku.
Kłopoty poznańskiej placówki zaczęły się od obraźliwych wpisów na forach internetowych. Atakowano nie tylko muzeum, lecz także jego kustosza. Zarzucano mu między innymi bezprawne pozyskiwanie eksponatów oraz błędy związane z ich renowacją. Kiedy pod wpisem o treści: „Pewnie, najlepiej przymykać oczy i tolerować złodziejstwo, sk...stwo i niszczenie zabytków w rękach państwowych, samorządowych. Swego czasu pewne osoby same myślały, jakby się uwłaszczyć na tym mieniu. CSWLąd kolekcja do niczego nie jest potrzebna. Z tego trzeba zrobić albo porządne muzeum, albo oddać zbiory komuś innemu”, podpisało się Muzeum Eksploracji, nikt nie miał już złudzeń, że przyjemnie nie będzie.
Kontrowersje wzbudził wydobyty z ziemi pod kierownictwem majora Ogrodniczuka niemiecki ciągnik artyleryjski Sd.Kfz.6 z 1940 roku. O wrak starało się wówczas także prywatne Muzeum Eksploracji. Do różnych instytucji wojskowych zaczęły przychodzić pisma od jednego ze współzałożycieli placówki, Piotra Lewandowskiego.
„Zwróciłem się do komendanta Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych, dowódcy Wojsk Lądowych, dyrektora Departamentu Wychowania i Promocji Obronności, szefa Sztabu Generalnego, ministra obrony oraz do Żandarmerii Wojskowej z prośbą o wyjaśnienie zasad działania Muzeum Broni Pancernej”, relacjonuje Piotr Lewandowski.
Lista pytań i wątpliwości była długa. Nadawcę interesowało wszystko, począwszy od przepisów pozwalających placówce przyjmować eksponaty, przez zasady remontu broni, zgody na wydobycie nowych znalezisk, aż po środki finansowe przeznaczane na pozyskiwanie eksponatów. Jak podaje podpułkownik Tomasz Szulejko, rzecznik prasowy Dowództwa Wojsk Lądowych, DWL nie znalazło potwierdzenia stawianych zarzutów i odpisało, że MBP funkcjonuje zgodnie z przepisami. Podobnej odpowiedzi udzielili Komenda Główna Żandarmerii Wojskowej i SGWP.
„Wiem, że to była seria niewygodnych, zapewne dla niektórych przykrych pytań, dlatego rozumiem, że może to budzić opór środowiska”, relacjonuje Piotr Lewandowski. „Ale odpowiedzi, które otrzymałem, były zastanawiająco zbieżne”.

Katalogi pod kontrolą
„Muzeum działa zgodnie z prawem. Na wszystkie pytania naszych przełożonych odpowiadamy, ale nie chcemy polemizować z zarzutami stawianymi przez pana Lewandowskiego”, wyjaśnia chorąży Marcin Szubert, rzecznik prasowy Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych. „Od osądzania, czy ktoś jest winny bądź niewinny, są odpowiednie organy w państwie. Przede wszystkim chcemy uchronić przed zniszczeniem historyczny sprzęt wojskowy”.
Pytania kierowane do instytucji wojskowych, dotyczące centrum i MBP, odnoszą się między innymi do niewłaściwego ewidencjonowania i pozyskiwania eksponatów. Zdaniem Piotra Lewandowskiego od prywatnych muzealników wymaga się dokumentowania nawet najdrobniejszych spraw, a MBP takie warunki nie są stawiane.
„Z punktu widzenia ustawy o muzeach, Muzeum Broni Pancernej jest jedynie wojskową salą tradycji funkcjonującą na terenie jednostki wojskowej” - wylicza założyciel Muzeum Eksploracji. Zauważa on również, że miłośnicy przynosili części niezbędne do remontu Stuga i pieniądze, co nigdzie nie zostało odnotowane.
Z wyjaśnień kustosza MBP wynika, że wszystkie eksponaty trafiające do muzeum albo sali tradycji są katalogowane, opatrzone opisem i fotografią. Pieniądze na remont Sturmgeschütz IV gromadziło natomiast Towarzystwo Przyjaciół Sopotu. Rzecznik CSWLąd precyzuje, że eksponaty będące własnością centrum zawsze były ewidencjonowane w książce mienia. Kustosz prowadził także protokół depozytowy, w którym odnotowywano wszystko, co do jednostki trafiało spoza wojska. Obecnie wymagane jest sporządzanie stosownych protokołów, spisywanie umów i darowizn. Każdy tego typu dokument podpisywany jest przez komendanta CSWLąd.
Genezy konfliktu należy szukać w 2009 roku, kiedy Muzeum Broni Pancernej wspólnie z Towarzystwem Przyjaciół Sopotu prowadziło prace związane z podjęciem z dna rzeki niemieckiego działa samobieżnego Sturmgeschütz IV. „Przygotowywałem dokumenty i za własne pieniądze zdobywałem pozwolenia na wydobycie. Otwarcie mówiłem, że Stug powinien trafić do kolekcji Muzeum Broni Pancernej. Ostatecznie jednak z całego przedsięwzięcia mnie wyłączono”, opowiada Piotr Lewandowski. Ma zastrzeżenia dotyczące samej akcji wydobycia wraku i całą listę zarzutów z nią związanych.
{sil3nt: tutaj zabrakło fragmentu, o zawiadomieniu przez Lewandowskiego organów śledczych o rzekomym uszkodzeniu StuG’a podczas akcji wydobywczej }

Gra o wysoką stawkę
„Stug jest w idealnym stanie. To nasza chluba i duma. W błyskawicznym tempie został wyremontowany; co więcej – nawet jeździ”, odpowiada major Ogrodniczuk. Miłośnicy militariów i wolontariusze MBP pracujący przy renowacji Stuga bezradnie rozkładają ręce. „Cała nasza praca niszczona jest setkami donosów i paszkwili wysyłanych przez założycieli Muzeum Eksploracji”, wyznaje Maciej Boruń, wolontariusz MBP. „Nie może być przecież tak, żeby dwóch ludzi destabilizowało pracę muzeum z pięćdziesięcioletnią tradycją, dzieło pokoleń żołnierzy i pasjonatów sprzętu pancernego. Nie mamy pieniędzy, umiejętności ani wiedzy prawniczej, żeby się skutecznie bronić. Chcemy po prostu zajmować się historią broni pancernej”.
„Piotr Lewandowski do wszelkich instytucji państwowych i wojskowych wysyła pisma podważające legalność nie tylko działań majora Ogrodniczuka, lecz także istnienia MBP przy Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych. W swoich wypowiedziach na forach internetowych zarzuca majorowi kumoterstwo i działania korupcyjne przy uzyskiwaniu pozwoleń na wydobycia na terenie Wielkopolski”, napisał do dowódcy Wojsk Lądowych Zbigniew Okuniewski, członek zarządu Towarzystwa Przyjaciół Sopotu. Zapewnił, że jako organizacja współpracująca z Muzeum Broni Pancernej są gotowi w przypadku dalszych szykan ze strony Piotra Lewandowskiego wystąpić na drogę prawną w obronie honoru oficerów Wojska Polskiego.

Sporny transporter
Jak utrzymuje Piotr Lewandowski, innym zniszczonym w czasie wydobycia eksponatem jest ostatni nabytek MBP – transporter kołowo-gąsienicowy Sd.Kfz.6, o którego wydobycie Muzeum Eksploracji również się ubiegało. MBP pierwsze podjęło wrak. „Kilka miesięcy wcześniej niż CSWLąd wystąpiłem do różnych instytucji o zgodę na wydobycie i bardzo się zdziwiłem, kiedy z mediów dowiedziałem się, że we wsi Białobrzegi trwa akcja podjęcia wraku”, opowiada muzealnik. Major Ogrodniczuk wraz z prywatną firmą nie działali jednak poza prawem. Wszystkie etapy przygotowujące wydobycie Sd.Kfz.6 są przez kustosza poznańskiej placówki starannie udokumentowane: od zgody komendanta Centrum Szkolenia, przez pozwolenia Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Wielkopolskiego oraz Agencji Nieruchomości Rolnych, aż po zgody właścicieli terenu i wydanie pozytywnej opinii przez wojewódzkiego konserwatora zabytków. „Firma Artura Zysa użyczyła nam koparki, spychacza i samochodu z wyciągarką”, opowiada major Ogrodniczuk. „Okazało się, że sprzęt musimy zwrócić do 9 sierpnia, więc staraliśmy się o zgodę na
szybsze wydobycie”.
Tam, gdzie leżał zatopiony Sd.Kfz, pojechali specjalista do spraw ochrony środowiska i zastępca dyrektora Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Wielkopolskiego. Po zbadaniu kanału stwierdzono, że wydobycie może odbyć się 5 sierpnia 2011 roku i że nie dojdzie do naruszenia ekosystemu. „Nawet sami rolnicy skosili nam trawę, żebyśmy mogli tam wjechać samochodami”, dodaje major. Na miejscu obecnych było dwóch archeologów, w tym jeden delegowany przez konserwatora zabytków. Podjęcie wraku obserwował sołtys wsi Białobrzegi, a nad wszystkim czuwała straż pożarna i policja.
Inwestycja w historię
Zdaniem przedstawicieli Muzeum Eksploracji to jednak mało. Uważają, że wydobycie niemieckiego transportera odbyło się niezgodnie z prawem, do tego zniszczono przyrodę i naruszono koryto rzeki, a samą akcję prowadzono w sposób niewłaściwy, przez co ucierpiał wrak maszyny. Piotr Lewandowski zgłosił problem Wojskowej Prokuraturze Garnizonowej w Poznaniu. Zastrzega jednak, by zawiadomienia do prokuratury nie wiązać z Muzeum Eksploracji. Prokurator pułkownik Jacek Jatczak potwierdził, że zostało wszczęte śledztwo dotyczące dewastacji środowiska i sprzętu przez Muzeum Broni Pancernej. Prokuratura powołała biegłego i od jego opinii zależeć będą dalsze działania. Założyciel Muzeum Eksploracji w rozmowie z POLSKĄ ZBROJNĄ stwierdził, że kolekcję należącą do CSWLąd należałoby przekształcić w pełnoprawne muzeum albo utworzyć tu filię placówki już istniejącej.
„CSWLąd powinno się skupić na zbiorach, które już ma”, przekonuje Lewandowski.
„Choć posiadane pojazdy są w niezłym stanie, ciągle wymagają pracy i dużych pieniędzy. Bez funduszy, zaplecza technicznego i etatów oraz właściwej bazy wystawienniczej rozszerzanie zakresu działań o te związane z wrakami jest w mojej ocenie niewłaściwe”.
Tymczasem Muzeum Broni Pancernej wspierane przez sympatyków starych militariów i wolontariuszy zamierza walczyć o kolejne eksponaty. Marzeniem kustosza jest pozyskanie polskiego pojazdu pancernego z międzywojnia.

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 67
  • Created
  • Last Reply
No i wszystko jasne. Chodzi tylko i wyłącznie o urażone ambicje jednego hmmm... człowieka, który nie może zrozumieć, dlaczego nikt nie traktuje go poważnie i nikt nigdy nie pozwoli mu wydobyć z ziemi nawet koła od malucha? :)
Link to comment
Share on other sites

Przemyślałem wątek:
Temat brzmi: Muzeum Broni Pancernej nękane donosami cz. III" - watek zostaje wyczyszczony z dyskusji personalnych, jeśli ktoś ma zamiar wypowiadać się w kwestii swojego zdania na temat zostawię , przytyki kolegów do osób z óżnych stron barykady" wywalam , resztę zostawiam
Z racji tego że Wars 98 został swojego czasu zbanowany, a w tym wątku kolega draco jasno się przedstawił jako nowe wcielenie Warsa, nadaję bana , jak mu sie to nie podoba niech się zgłosi do Bociana.
Nic bardziej sensownego nie przychodzi mi do głowy.


PATRON - Moderator
Link to comment
Share on other sites

Powtórzę to co pisałem już wcześniej w innym wątku.
Tego typu publikacje pisane pod pozorem obrony dobrego imienia Muzeum niszczą je.
Mało ludzi przeczyta artykuł, ale większość zapamięta: MBP = kłopoty z prawem.

Zastanawiam się zatem czy zwolennicy MBP są tak ..... aiwni" jak koledzy pewnego Donalda nagłaśniający w mediach sprawę jego dziadka w służbie u Adolfa po to aby zgnoić innego polityka.
A może to mityczny Wars ma aż takie możliwości?
Link to comment
Share on other sites

Piszemy - źle bo niszczmy dobre imię ...
Nie piszemy - też źle, bo być może jest coś na rzeczy...

Osobiście uważam, że trzeba o tym powiedzieć głośno. Bez krzyków, pieniactwa, niepotrzebnej agresji. Nie wydaję mi się, żeby kilka-kilkanaście artykułów mogło zniszczyć dorobek kilku pokoleń pasjonatów, dorobek rzesz przyjaciół MBP.
Pokazanie prawdziwej twarzy Lewandowskiego, pobudek z jakich działa i perfidnych metod, do których się ucieka, nie jest przyjemne, ale konieczne.
Paszkwile i donosy wysyłane przez właściciela muzeum eksploracji z Przeźmierowa, to nie tylko problem Poznania. Nie wiem, czy znam jakieś muzeum ( militarne ), o którym nie słyszałbym, że miało przez Lewandowskiego nieprzyjemności. Być może przy następnej wizycie policji/prokuratora/cba/cbś/etc, jakiś kustosz czy dyrektor podeprze się tymi artykułami, pokazując, kto tak naprawdę jest problemem w tym środowisku. Inna sprawa, że zostanie przetarta ścieżka walki z donosami muzeum eksploracji z Przeźmierowa, więc następnym będzie już łatwiej ...

I jeszcze jedną rzecz trzeba naświetlić !!
Jak pokazuje przykład Muzeum Broni Pancernej, nie wystarczy być niewinnym i prawym, żeby móc działać i pracować spokojnie. Donos można złożyć na każdego, wypisując największą brednie, a to i tak uruchomi czasochłonne mechanizmy ... :(
Link to comment
Share on other sites

Dziś kiedy dochodzi do rozmów z konserwatorami i przedstawia się dorobek wielu lat pracy MBP czy TPS-u możemy liczyć na rzeczową rozmowę. A co jest przyjemne to że rozumieją Nasze problemy z Lewandowskim.
Upublicznianie wszystkich donosów Lewandowskiego to jak napisałem jest to forma dostępu do informacji publicznej.
pozdrawiam
Link to comment
Share on other sites

Przede wszystkim, trzeba uświadomić organom ścigania z jaką kategorią człowieka i nikłą wiarygodnością twierdzeń mają do czynienia, czytając Lewandowski na donosie. Takie artykuły w końcu sprawią, że i wymiarowi sprawiedliwości zapali się lampka przy każdym zetknięciu z tym człowiekiem.
Link to comment
Share on other sites

Oks może już czas przestac pisac po Forach tylko siaśc , napisac porządne pismo do prokuratury i zarzadac Odszkodowania dla pomówionych oraz zwrotu kosztów prowadzonych do tej pory postępowań.Pamiętaj ze Piotr nie skończył , ze będzie pisał dalej dopóki albo mu Sąd nie dowali , albo ktoś go nie spotka bez świadków.To drugie odradzam , ale pozwac go przed oblicze powinniście.Inaczej pisma będą powstawac wciąż nowe a Tomek zamiast skupic się na pracy będzie krążył od urzędu do urzędu , i udowadniał że nie jest garbaty.Moim zdaniem te Piotrowe donosy nie mają na celu wykazanie jakichkolwiek nieprawidłowości w MBP , ale mają za zadanie narobic jak największego smrodu aby żaden Konserwator , żaden Urząd nie wydał Tomkowi pozwolenia na jakiekolwiek wydobycie.Bo o sponsorów i przyjaciół sie nie boje , oni się nie odwrócą.
Pozdrawiam
P.S.
Ciekawe jaki nick przybierze Piotr wracając na Forum.Bo chyba nie Piotr Lewandowski?
Link to comment
Share on other sites

Acer chłopie wrzuć na luz bo Ci emocję zaszkodzą"

Nic mi z tego forum nie zaszkodzi, a z pewnością emocje.
Luz już dawno wrzuciłem

Umiesz tylko docinać i pluć jadem"

Szanowny Panie Z. Okuniewski,

Nie jestem upoważnionym pełnomocnikiem już nieobecnego tu Pana Lewandowskiego ani w sensie prawnym stroną waszego konfliktu".
Natomiast dopóki nie zostanę zablokowany tutaj, tak długo będę wyrażał swoje własne opinie o niektórych i ich zachowaniach.
Co do docinania i plucia jadem, to czyste faryzejstwo przemawia przez Pana. Przypomnę, że nie Lewandowski wstawił tu na forum artykuł (i jak podejrzewam nie był jego głównym sponsorem i pomysłodawcą) ani nie pierwszy zaczął tu w niedziele rzucać błotem.

Każdy na własny rachunek i odpowiedzialność ma prawo pisać co chce i gdzie chce jak i każdy ma prawo dochodzenia swoich racji przed urzędami i sądami.
Jak można zaobserwować po reakcjach Pan L. nie zasypia gruszek w popiele, natomiast wy w odpowiedzi ciągle się skrzykujecie i wstawiacie artykuły prasowe. Wojna kokosza" :)

Podzielam zdanie Polsmola w pełni. Chcecie dochodzenia swoich racji prawnych i pozywania kogoś to idźcie do prawdziwego sądu a nie tylko na fora.
Link to comment
Share on other sites

Kolego Acer

Konfliktu, który narodził się pomiędzy Lewandowskim, a MBP nie rozwiąże żaden sąd. Żaden wyrok w tej sprawie nie jest bowiem w stanie zmienić postępowania Lewandowskiego. Już starożytni Indianie powiadali że jeżeli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Nie wiem gdzie je zauważył Wars i gdzie my stanęliśmy mu na drodze. Może się tego kiedyś dowiemy.
Nie ma i nie będzie nigdy żadnej instytucji państwowej która nie będzie narzekała na brak pieniędzy. Moim zdaniem wydawanie pieniędzy na muzea takie jak nasze w sytuacji kiedy nie ma pieniędzy na wiele innych ważniejszych rzeczy byłoby nieporozumieniem. Gdyby skarb państwa wydał na remont Stuga coś ok. 150-200 tyś. to wtedy mogliby tacy jak Lewandowski zacząć bić pianę. Tam dzieci chodzą głodne a tu się niemieckie pojazdy remontuje. Wtedy trzeba by puścić ruki po szwam" i pokornie spuścić głowę. Takie muzea jak MBP powinny sobie radzić przy minimalnym wsparciu państwa. Reszta powinna być organizowana tak jak my to robimy dotychczas. Udowodniliśmy iż taka działalność jest możliwa. Pewnie że można coś tu zawsze ulepszyć i poprawić.Ująć to w jakieś ramy prawne.
Przed aferą z MBP Lewandowski na swoich sztandarach niósł hasła walki z nielegalnym wydobyciem, kradzieżami i nielegalnym wywozem. Nagle zmienił swoje priorytety. Okazało się iż można wydobywać bez zgody konserwatora, remontować i sprzedawać to właściwie też można, można założyć muzeum którego sprzęt po rozwiązaniu przejmuje właściciel. Już teraz można wiele. Teraz próbuje udowodnić coś czego się udowodnić nie da. Że to co robiliśmy do tej pory jest nielegalne. Nie mieliśmy prawa poświęcić swojego czasu i swoich pieniędzy aby MBP wyglądało tak jak wygląda. Marian nie miał prawa remontować Stug-a i kuźni, wielu ludzi dobrej woli nie miało prawa tknąć jakiegokolwiek pojazdu i zrobić cokolwiek, Sil nie ma prawa prowadzić strony, A.Zys nie ma prawa we własnej firmie, własnymi ludźmi za własne pieniądze remontować państwowej własności, my nie mamy prawa jeździć 40 km do A.Zysa Jeżeli znajdzie się sąd który uzna iż to Lewandowski ma rację to z pokorą ten wyrok przyjmiemy. Zabierzemy swoje zabawki i znajdziemy sobie inne piaskownice. Dopóki nie ma jednak takiego wyroku każda ze stron tego konfliktu ma prawo do reprezentowania swoich racji. My robimy to jak umiemy najlepiej. Nie znam się na prawie prasowym ale mam wrażenie że istnieje prawo do odpowiedzi na postawione zarzuty.

Jacek Czypicki
Koło Przyjaciół MBP
Link to comment
Share on other sites

Witam, od dawna czytam to forum i jest mi wyjątkowo przykro z powodu afery z donosami pana Lewandowskiego z Muzeum Eksploracji w Przeźmierowie.
Z kilku powodów, po pierwsze negatywny obraz jaki ta cały sytuacja daje społeczeństwu o muzeach oraz ludziach z nimi związanymi. Jest to na pewno krzywdzące dla MBP, kolejnych jednostek na które pisał donosy Wars vel Draco vel Lodołamacz ale również dla muzeum w Przeźmierowie. Sytuacja zupełnie nie potrzebna... Kilka słów o MBP, pierwszy raz kiedy tam trafiłem (a było to przed wydobyciem StuGa) byłem bardzo miło zaskoczony. Pokaźny zbiór czołgów z unikatowymi modelami, maszyny pachniały smarem i olejem, zadbane jednym słowem widać, że opiekuje się nimi ktoś z pasją. Poznałem kustosza, człowiek sympatyczny i skromny. Miałem okazję być Munster i muszę napisać, że porównując je z MBP nie ma powodów do kompleksów.
Kolejna sprawa to sam Wars -to co już ktoś napisał-żal mi go, bo nagłośnił sprawę nielegalnego wywozu i sprzedaży zabytków przez braci K., niestety podzielił środowisko i narobił sobie wielu wrogów a teraz to już zupełnie jest spalony" w środowisku. Sprawa kopuł, pantery itp będzie bagatelizowana przez obecnie rzucane irracjonalne oskarżenia.
Na koniec, szkoda, że dwie jednostki z Poznania o podobnym zainteresowaniu nie będą ze sobą współpracować.
Choć tu mam nadzieję, że się mylę ;)

pozdrawiam gorąco,
pr
Link to comment
Share on other sites

Ja bym jeszcze pociągnął wątek zasadności przekazywania eksponatów przez placówki państwowe, samorządowe, wojskowe i inne do muzeum eksploracji, które zastrzega, że po rozwiązaniu tejże placówki, muzealia staną się nie dobrem społecznym, ale własnością ojców założycieli. Myślę, że warto zadać pytanie instytucjom, które oddały coś do tego muzeum, czy miały pełną świadomość tego, z czym wiąże się przekazanie. Nawet, jeżeli mamy (jak chce wars) postrzegać MBP jako niepełnoprawne muzeum, izbę pamięci, czy wystawę przy jednostce wojskowej, to nie zapominajmy, że owa wystawa pozostaje dobrem wspólnym, społecznym, że jest wpisana do rejestru zabytków, a tym samym jest nie do ruszenia przez żadną prywatę.
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information