Jump to content

Pod Lubomierzem odkryto resztki miejskiej szubienicy


Recommended Posts

Pod Lubomierzem odkryto resztki miejskiej szubienicy
Tomasz Wysocki
2010-05-20, ostatnia aktualizacja 2010-05-19 19:53

Pozostałości XVII-wiecznej kamiennej szubienicy odkryli badacze ze Stowarzyszenia Ochrony i Badania Zabytków Prawa kilometr za miastem, na wzgórzu, przy drodze z Lubomierza do Jeleniej Góry.


- Od XV wieku stała w tym miejscu drewniana szubienica. Przywilej do budowy kamiennej szubienicy dał w 1607 roku lubomierskim zakonnicom dopiero cesarz Rudolf II - mówi Daniel Wojtucki, doktorant z Uniwersytetu Wrocławskiego, autor książki Publiczne miejsca straceń na Dolnym Śląsku od XV do połowy XIX wieku".

Szubienica istnieje jeszcze na mapie z początku XIX wieku, rozebrano ją w 1837 r. Budowla w formie rotundy miała około siedmiu metrów średnicy. Do wnętrza wchodziło się przez niewielkie drzwi. - Na trzymetrowym murze stały cztery filary, między którymi umocowano drewniane belki. Na nich wieszano skazańców - mówi archeolog Paweł Duma. - W pobliżu szubienicy miejski kat także ścinał skazańców, tutaj wykonywano wyroki skazanych na pogrzebanie żywcem.

Pierwszy wyrok wykonano w lutym 1609 roku. Powieszono wówczas pięciu rozbójników z bandy, która działała w okolicy. Dwóch innych w tym samym miejscu łamano kołem. W pobliżu kamiennej szubienicy w 1614 r. wykonano wyrok na Catherinie Höpner. Za prostytucję, kradzieże i zabójstwo dwójki dzieci skazano ją na rwanie cęgami, obcięcie dłoni i pogrzebanie żywcem. Ostatnia egzekucja, według dostępnych dzisiaj kronik, odbyła się w 1676 r. W sumie w dokumentach istnieją wzmianki o 30 wyrokach wykonanych w Lubomierzu.

Wojtucki: - Publiczne egzekucje były w mieście wydarzeniem, widowiskiem, ludzie traktowali je jak dzisiaj wyjście do kina czy teatru. Szubienica była dobrze widoczne z miasta i z drogi. Jej widok miał cel prewencyjny. Przybysze od razu wiedzieli, że w tym mieście pilnuje się prawa.

Ciało skazańca wisiało czasem nawet dwa lata, dopóki się nie rozsypało. Skazańców grzebano na miejscu, przysypując ziemią, bez zbytniej dbałości o ułożenie zwłok.

- W Lubomierzu odkryliśmy między innymi dwa szkielety nałożone na siebie. Podejrzewam, że po prostu wrzucono ich bezwładnie do jednego dołu, leżą na brzuchu ze związanymi z tyłu rękami. Tylko w wyjątkowych przypadkach skazanych grzebano w trumnach - mówi wrocławski historyk.

Na Dolnym Śląsku było około 300 szubienic, odkryto ślady po zaledwie ośmiu. - W Lubomierzu zachowały się także inne miejsca egzekucji. W rynku jest pręgierz, są tutaj bardzo ciekawe krzyże pokutne i teraz resztki szubienicy. Można byłoby z tego ułożyć bardzo ciekawą ścieżkę dydaktyczną, pomocną przy nauce historii - podpowiada Wojtucki.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław


http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,7868168,Pod_Lubomierzem_odkryto_resztki_miejskiej_szubienicy.html
Link to comment
Share on other sites

W pobliżu kamiennej szubienicy w 1614 r. wykonano wyrok na Catherinie Höpner. Za prostytucję, kradzieże i zabójstwo dwójki dzieci skazano ją na rwanie cęgami, obcięcie dłoni i pogrzebanie żywcem."

-Bardzo ciekawe jaki wyrok by współcześnie otrzymała ta Catherinie Höpner za swoje przestępstwa?,na czym polegało wanie cęgami"?,może ktoś wytłumaczy,i czy po tym waniu cęgami",obcięciu dłoni" była jeszcze na tyle żywa,żeby pogrzebać ją żywcem?.
Link to comment
Share on other sites

Wszystkie te zabiegi" wykonywane były z chirurgiczną dokładnością i z użyciem wiedzy anatomii ciała ludzkiego. Nawet wiercenie w głowie śrubą czy nawijanie jelit na kołowrót nie uśmiercało delikwenta :)
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information