Jump to content

niezrozumiały text


LEWY

Recommended Posts

Proszę o pomoc w logicznym przetłumaczeniu poniższego textu. Wiem, że nieco przydługi, ale banialuki mi wychodzą przy przekładzie, stad moja prośba:

Da ging nun die wilde Jagd durch die Keller. Zunachts wurden die sechs Frauen und die Polinnen gepackt, jede gleich serienweise und unbeschreiblich, und dann ging es durch die Verwundeten-Reihen zum "Urrr - abnehmen und Stiefel- und Hosenausziehen. Manchen Russe trug bald 4 bis 5 Armbanduhren. Das war fur sie etwas vollig Neues, das hatten sie noch nicht gesehen. Nur ein junges Madchen konnten wir ungeschoren durchschleppen, versteckt unter ganz dreckigen Sacken und Decken. Das war die einzige mir bekannte Ausnahme. Wie ich bald merken sollte, war es absolut todlich, eine Frau vor der Vergewaltigung schutzen zu wollen. Als erste Patientin erschien nun eine 70jahrige Frau mit heftiger Blutung nach mehrfacher Vergewaltigung. Sie wurde von dr Pollack, dem Frauenarzt, untersucht und versorgt. Das war der Beginn. Ihr sollten in den nachsten Wochen und Monaten unzahlige folgen.
Nachmittags erschien ein junger Arzt in russischer Uniform, offensichtlich ein Jude, nahm mich am Rock und am Arm, zog mich beiseite und fragte, wer ich ware. Er sprach fliessend deutsch und dialektfrei. Als ich ihm sagte, dass ich der Zivilchirurg dieser Stadt ware und der Leiter des Krankenhauses, sagte er, mich traurig ansehend: "Wie konnten Sie sich in russische Gefangenschaft begeben! und verschwand. Wir haben nun wiederholt auftauchende Offiziere angesprochen und um Hilfe fur die Verwundeten und Frauen gebeten. Wir haben sie um Posten an die Kellerturen gebeten. Es wurde immer zugesagt, aber es war vollig vergeblich. Entweder war Glogau zur restlosen Tilgung und Vergewaltigung freigegeben, oder die Truppe war der Fuhrung vollig, aber auch vollig entglitten. Ich vermute, dass beides vorlag, zuerst wohl die vollige Freigabe der Stadt zur Plunderung etc., und alsdann entglitt dadurch die Truppe der Fuhrung restlos.
Es zog in diesen Tagen ununterbrochen ein meist trunkener Soldatenhaufen durch die Keller und filzte daruber hinwegtaumeind die Verwundeten, und sie fanden immer noch etwas. Sie jagten tagelang immer wieder hinter den schreienden Frauen her. Dazu erschallte immer wieder, sobald ein Arzt sichtbar wurde, der Ruf: "Sulfidin und zugleich die Drohung mt der MP, falls kein Sulfidin da ware. Sulfidin war ihnen allen als Go.-Mittel bekannt. Die Go. hatten eine ungeheure Verbreitung. Man kann sich die Rasanz und Schnelligkeit der Verbreitung ja leicht vorstellen. Wenn sich beispielsweise auf ein Madchen 15 Soldaten sturzen, von denen der erste zuvor eine Go. erworben hatte, so haben sie nunmehr 15 weitere, die weiter infizieren werden; und zudem ist das Madchen weitere Infektionsquelle fur ungezahlte. Die Go. war ja in Deutschland vorher ausgestorben, und ich glaube auch, dass sie in Russland nicht vorhanden war. Die Soldaten mussen sie sich also auf dem Wege zu uns irgendwie geholt haben. Nachden unser Sulfidin ausgegangen war, blieb, um den sehr bedrohlichen Gesten der Rusen zu entgehen, nur ubrig, ihnen jetzt irgendwelche weissen Tabletten zu geben, um davonzukommen. Eine gewisse Erleichterung und Abwehr bildeten immer noch die oben geschilderten Methoden des Verbindens von Schwerverletzten am Eingang. Mancher Eindringling wandle sich da doch schaudernd ab. Die Verwundeten taten da freiwillig sehr gern mit, waren sie doch auf dem Operationstisch sicherer vor allen Belastigungen als auf der Erde liegend".

LEWY
Link to comment
Share on other sites

I trwało dzikie polowanie po piwnicach. Na początku wzięli sześć kobiet i polki, każdą seryjnie i nieopisanie (chyba chodzi o gwałty), następnie zabrano się do odbierania zegarków, rozbierania butów oraz spodni. Niektórzy z Rosjan nosili po 4-5 zegarków ręcznych. To było dla nas coś całkiem nowego, tego jeszcze nie widzieliśmy. Tylko jendną młodą dziewczynę mogliśmy wyprowadzić nietykniętą, schowaną pod całkiem brudnymi workami i kocami. To był jedyny znany mi wyjątek. Jak się później przekonałem, chęć uratowania kobiety przed gwałtem było czymś grożącym śmiercią. Jako pierwsza pacjentka pojawiła się 70 letnia kobieta z ciązkim krwawieniem po kilkakrotnym zgwałceniu. Została przez dr Pollack - ginekologa - przebadana i opatrzona. To był poczatek. Jej miały w następnych tygodniach i miesiącach kolejne podążać. Po południu pojawił się młody lekarz w rosyjskim mundurze, proawdopodobnie Żyd. wziąłmnie za kitel na bok i zapytał kim jestem. Rozmawiał płynnie po niemiecku bez dialketu. Kiedy odpowiedziałem mu że jestem cywilnym chirurgiem i kierownikiem szpitala powidział mi smutno na mnie patrząc ja mógł pan przejsć do radzieckiej niewoli" i zniknął. Teraz prosiliśmy pojawiających się oficerów o pomoc dla rannych kobiet. Prosilismy ich o wartę przed drzwiami do piwnicy. Zawsze nam obiecywali ale nic nie spełnili. Albo Głogłów został wydany na niekońćzące się katowania i gwałty albo oddziały wymknęły się całkowicie spod kontroli dowództwa. Przypuszczam że były obie przyczyny, po pierwsze wydanie miasta na całkowite splądrowanie i przez to oddziały wyrwały się spod kontroli dowództwa.
W tych dniach bez przerwy przechodziły grupy przeważnie pijanych żołnierzy przez piwnice i przkopywali rannych, znajdując zawsze coś. Dniami polowali na uciekające w krzykach przed nimi kobiety. Do tego kiedy dostrzegli lekarza krzyczeli o Sulfidin" (chyba jakieś lekarstwo) i od razu grozili karabinem jeżeli tego nie dostali. Sulfidin był im wszytskim znany jako Go-środek??? Ta Go (chyba jakaś choroba weneryczna) bardzo szybko się rozprzestrzeniała. Nie mozna sobie nawet tempa jej rozprzestrzeniania wyobrazić. Dla przykładu kiedy na dziewczynę rzuciło się 15 żołnierzy, z których pierwszy miał Go to miało ją już teraz 15 którzy będą dalej zarażać a dodatkowo dziewczyna stanowiło źródło zakażenia dla niezliczonych kolejnych. Go była wcześniej w Niemczech wytępiona, i przypuszczam że w Rosji też jej nie było. Ci żołnierze musieli gdzieś ją sobie załapać po drodze do nas. Kiedy skońćzył nam się Sulfidin mogliśmy jedynie unikać grożących gestów Rosjan i dawać im jakieś białe tabletki i uciekać. Pewnym odciążeniem i obroną (przed Rosjanami) stanowiło wyżej opisane opatrywanie najciężej rannych przy samym wejściu. Niektóry intruz odchodził zniesmaczony. Ranni współdziałali w tym z nami gdyz na stole operacyjnym byli bezpieczniejsi niż lażąc na ziemi.


Przepraszam zewentualne literówki ale szybko musiałme pisać.

Pzdr
Link to comment
Share on other sites

A coś takiego? Aż trudno uwierzyc, ze to tylko 4 zdania. Niestety wykładam się na takich tasiemcach, jak trzecie zdanie:

Etwa 10 Tage vor dem Ende hatte ich gelegentlich eines Brandes in einem Weinkeller bei der Garnisonkirche von der Existenz dieser riesiger Cognacvorrate gehort. Bei diesem Kellerbrand wurde ubrigens das Feuer aus den grossen Rotweinfasser der Firma Bauch geloscht. Ich war damals sofort auf die Kommandantur gegangen und hatte gebeten, doch diesen Cognacvorrat, der einen schrecklichen Gefahrenherd darstelle, beseitigen oder vernichten zu lassen, denn die Folgen fur die Verwundeten waren nicht abzusehen, wenn eindringende Russen an diese Flaschen Herankamen. Mir war die Beseitigung fest zugesagt worden. Nicht war also geschehen!"

LEWY
Link to comment
Share on other sites

Jakieś 10 dni przed końcem, przy okazji pożaru w winnicy przy kościele garnizonowym, usłyszałem o istnieniu ogromnych zapasów koniaku. Przy tym pożarze ogien został ugaszony z wielkich Beczek na wino firmy Bauch. Wtedy poszedłem od razu na komendę i poprosiłem o zniszczenie zapasów koniaku, który stwarzał ogromne zagrożenie, gdyż następstwa dla rannych były nieuniknione gdy Rosjanie dostaną się do tych butelek. Obiecano mi zniszczenie.Jednak niczego nie zrobiono!

Pzdr
Link to comment
Share on other sites

Wreszcie powrócił forumowy specjalista od Festung glogau i tamtejszych festungkommandanten.
Jak książka o Głogowie? Jak widzę po prośbie powyższej piszemy już drugi tom. Czy nie byłoby wskazane, by kolega w ramach chociażby podziękowań za trud napisał czyje to wspomnienia? i dlaczego akurat lekarza? Bo rozumiem, ze wszyscy Ci, którzy rozszyfrowali dżunglę skrótów" wydedukowali nazwisko pułkownika Grafa von Eulenburga, przetłumaczyli wiele stron na forum, dostali egzemplarz autorski z dedykacją Twórcy? Natomiast we wstępie Autor podziękował Forum i Bocianowi za doping, reklamę itd?

Choć wydaje mi się, ze już byśmy wiedzieli o wydawniczym sukcesie roku w mieście nad Odrą. Pozdrawiam forumowiczów i zapraszam na stronę www.1109.pl
Link to comment
Share on other sites

Pomysł z autorskim egzemplarzem bardzo dobry ;-. Chociaż to nie moje okolice, chętnie bym poczytał i pokazał kiedyś wnukom że dziadek autora znał osobiście z pewnego forum :-). A tak wogóle to czapki z głów przed osobami, które próbują coś w wolnym czasie zebrać i zachować na papierze. Sam pracuję nad publikacją o działaniach WWII na obszarze pewnej gminy wiosną 1945r. i wiem co to za mozolna praca, a materiałów jak na lekarstwo i to przeważnie w obcych językach.
Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information