Jump to content

Przodek do prawosławnej


GrzeM

Recommended Posts

Podeślijcie, proszę, zdjęcia i rysunki przodka do armaty prawosławnej. A najlepiej plan.

Mam szansę wpłynąć na HaT (firma produkująca figurki 1/72), żeby model był nieco bardziej dokładny. Nic na tym nie zarabiam.
Pomóżcie.

Tu jest prototyp ich Schneidera z polską obsługą.
http://hat.com/Curr2/Bx81xxPA.html
Nie jest idealny (hełmy takie bardziej ruskie) ale i tak udało mi się ich przekonać żeby żołnierzy obuć w saperki i nieco poprawić samą armatę i jaszczyk.

W ogóle HaT nie jest doskonały, ale starają się robić Polaków, więc uważam że trzeba im pomagać.
Link to post
Share on other sites
GrzeM skontaktuj ich ze mna, mam zdaje sie gdzies wymiary przodka (ma takowego IWM w Duxford). Moge im rowniez pomoc czesciami poniewaz sam sie bawie w produkcje figurek i sporo czesci polskich mam (np glowy, oporzadzenie, kbki wz 29 etc). Szkoda ze uzywaja tak fatalnych rzezbiarzy, ale obiecuje ze bede taktowny. Artylerzysci byli wyposazeni w helmy wz 15 wiec ci panowie pasuja do artylerii piechoty, ale w takim wypadku powinni miec prawoslawna (ktora nota bene jest upiorna jesli chodzi o zrobienie modelu do odlewania z powodu skomplikowanej podwojnej tarczy). Zobacze co jest w instrukcji o przodkach ale jestem prawie na 100% pewien ze rysunki sa pogladowe. Jedyny ratunek to chyba pan Adam!
Link to post
Share on other sites
Prawosławna się robi, widziałem już wstępne matki - po korekcie nienajgorsze.
O ile wiem, to właśnie piechota miała Schneidery, a daki prawosławne. Uwaga - ja proszę o przodek do prawosławnej!
Przodek do Schneidera już jest, i w ogóle Schneider jest chyba skończony, z obsługą francuską I wojna, amerykańską i polską. Niestety Francuzi za wczesnych Polaków raczej nie ujdą, bo mają maski p-gaz na szyjach.
Chętnie ich z Tobą skontaktuję, napisz mi maila na grzem{at}onet.eu
Dzięki i pozdrawiam!
Link to post
Share on other sites
Umm, nietety nie, Schneidery (czyli armata polowa 75mm wz 1897) mialy na wyposazeniu pulki artylerii lekkiej. Plutony artlerii piechoty (pulkow piechoty) byly wyposazone w armaty 02/26 (prawoslawne) przypuszczam dlatego ze mialy celowniki panoramiczne ulatwiajace ogien do celow ruchomych. Armaty takie same jak w DAKach, przodki w DAKach byly zmodyfikowane przez zlikwidowanie siedzen (niepotrzebnych w DAKach bo obsluga jechala konno). Mozliwe ze byly jeszcze jakies inne roznice ale musialbym sprawdzic w instrukcji.
Link to post
Share on other sites
Krzysiu, dzwoni ci dobrze, tylko nie w tym kościele. Artyleria końska i tylko ona miała przodki gniazdowe, siedzenia były, choc ich nikt nie uzywał. Jaszcze tez byly gniazdowe.
Plutony piechoty uzywaly do armaty 02/26 przodkow łódkowych, zwanych niskimi i jaszczy łódkowych,wysokich.
W kolumnach amunicyjnych zas używano przodków łódkowych wysokich i jaszczy łódkowych niskich.
Zeby zaś z armaty 02 zrobić 02/26 trzeba jeszcze przerobić lemiesz -odciąć ruski i dorobić identyczny jak w armacie Schneidera razem ze schneiderowskim zaczepem i zmienić drążek kierunkowy - ale zabijcie, nie pamiętam czy prosty na wygięty, czy na odwrót...
Link to post
Share on other sites
No (jezeli dobrze pojalem) to swietnie sie sklada bo w IWM Duxford wlasnie jest przodek lodkowy, ktorego fotki i ogolne pomiary mam.

Ja sie dopatrywalem na przodkach AK siedzen z drewnianych zeberek i nie moglem sie ich dopatrzyc wiec przyjalem ze ich po prostu nie bylo. Czyli wyrazny wniosek: trzeba sie doksztalcic na instrukcji :( .

Inne schody to wyposazenie plutonow artylerii piechoty w helmy (wz 15, 31 czy wogole). Zastanawiam sie ktore okrycie glowy przewazalo - niestety mam na to tylko dowody w zakresie nielicznych relacji ktore oczywiscie niewiele swiadcza o caloksztalcie. Czy ktos odkryl dokumenty ktore by ta sprawe dokladniej naswietlaly?
Link to post
Share on other sites
Przodek w IWM jest typowym rosyjskim przodkiem, określanym w WP jako przodek łódkowy wysoki" (12 szuflad" na czteronabojowe łódki - 48 nabojów) i używany w kolumnach amunicyjnych. Jest nieco różnic w stosunku do oryginalnego rosyjskiego - na prawym kole podsada lonowa została zaopatrzona w stopień, zmieniono żabki i uchwyty do narzędzi, dodano oś do ramion schneiderowskiej nastawnicy, zmieniono na lżejszy hak pociągowy, bo holowany miał być jaszcz, a nie znacznie cięższa armata - ale dla skali 1/72 nie ma to wiekszego znaczenia i w zasadzie może być. Z tym, że w plutonach piechoty do armaty używany był przodek niski (3, a nie 4 piętra szuflad" - 36 nabojów, ale poza tym tylko niewielkie różnice w stosunku do przodka wysokiego)....
Link to post
Share on other sites
...zresztą historycznego kłamstwa z takim przodkiem jak ten z IMW nie będzie, bo przecież nim je poprzerabiano i spolszczono" do służby weszły w wersji oryginalnej. A nawet nie wiemy czy wszystkie rosyjskie przodki poprzerabiano, może nie i w użyciu były i takie i takie...
Link to post
Share on other sites
no i dowodnie starzy ludzie nie powinni posługiwać się pamięcią, zwłaszcza jak mają gdzie sprawdzić. Pamiętałem rosyjskie zdjęcie bez stopni i polskie zdjęcie ze stopniem - i tak jakoś mi się wydało, że stopień pojawił się w WP. Sprawdziłem - stopnie są na rosyjskich przodkach na obu kołach, a na polskim" zdjęciu , ktore mnie wprowadziło w błąd, na lewej osi nie ma stopnia - może to np. podsada z jaszcza założona zastępczo, a nie żadna charakterystyczna cecha konstrukcyjna...
Ale z uchwytami do narzędzi się nie pomyliłem - są inaczej ułożone, a pierwsza przyczyna w tym, że z przodu przodka w WP przewożono nastawnicę (ściślej - założono uchwyt i podstawkę pod nastawnicę), więc łopatę przeniesiono na bok przodka itd.
Link to post
Share on other sites

z ostatniej chwili - na allegro ładne zdjęcie prawosławnej z przodkiem niskim i piechociarzami. Hełmy jakie są każdy widzi, ale to nic nie znaczy, bo mogli pożyczyć na defiladę (bywało). Jaki pułk piechoty stał w Płocku trzeba by sprawdzić....

Link to post
Share on other sites
Ano coz, ogolny poziom lat 60-tych, wczesnych 70tych. Anatomiczne dziwolagi, brak detali etc. Lamie sie ze soba bo z jednej strony ciesze sie ze ktos robi polskie figurki i chcialbym poprzec ich wysilki, z drugiej... przeciez to sa poczwarki a nie modele :( jak sie porowna z poziomem dzisiejszym.
Link to post
Share on other sites
Wracajac do tematu przodkow (wybaczcie). Jednego nie rozumie. Dlaczego, jezeli uzywano w kolumnach amunicyjnych AK przodki lodkowe wysokie i jaszcze lodkowe niskie to dlaczego w instrukcja AK opisuje tylko przodek lodkowy niski i jaszcz wysoki? Moze cos od 1933 (data instrukcji)do 1939 sie zmienilo?

Drazek kierunkowy na rosyjskiej jest prosty, na Polskich sa wygiete. Na IWM-owskim przodku stopien na kole jest z prawej, i tylko z prawej strony.
Link to post
Share on other sites
Różnych pytań jest więcej - i pewnie na wiele da się odpowiedzieć, gdyby posiedzieć w papierach. Może kiedyś mi się uda wyskrobać nadmiar czasu - ale paru papierów nie mam : bardzo by się przydało gdyby ktoś miał oryginalne instrukcje rosyjskie (do przodków i jaszczy łódkowych) i włoskie (do jaszczy gniazdowych).... Wszystkie te sprzęty były przerabiane w Polsce i porównanie może coś by dało. Bo problemy są - dość wspomnieć, że w przypadku np. przodka niskiego, tego dla piechoty były w podwoziu dwie odmiany belki śnicowej, jest w dokumentacji coś, co się nazywa przypora tarczy pociągowej - wzór dawny", podpórka dyszlowa z określeniem yp rosyjski" i wzór odmienny", podsada lonowa ze stopniem występuje jako prawa" i lewa", wkładów dyszlowych jest cztery modele, wieko skrzyni nabojowej ma trzy odmiany, z ktorych jedna określona jest jako wzór odmienny wykonany w Zbrojowni No1", jest także ślad o istnieniu skrzyń nabojowych przedłużonych" - co to takiego... nie mam pojęcia. Itd, itd...
Link to post
Share on other sites
Oooo, dzięki za ciekawe informacje!

Ja, pisząc o Schneiderach w piechocie miałem na myśli oczywiście artylerzystów z pal-i przydzielonych do dywizji piechoty, w przeciwieństwie do dak-ów, które przydzielano kawalerii. Czy znowu się mylę?

I jeszcze coś mi dzwoni - że w Polsce używano do prawosławnych armat również przodków włoskich (czy jaszczy?) - gdzieś chyba nawet na tym forum tu przeczytałem.

Co do HaTa, to oczywiście nie mam wpływu na jakość ich figurek, szczególnie produkcji wyprasek, ale mogę (i Gebhardt też może oczywiście, i każdy inny) namawiać do poprawek w matkach", żeby chlebak był po prawidłowej stronie, żeby były saperki zamiast trzewików itp...
Może z resztą jakość też będzie lepsza, bo wiem że oni przechodzą z matek 1:1 na większe, czyli bardziej dokładne. Oby tylko pantografowanie im dobrze wychodziło...

Co do ich armat to pierwszowojenne niemieckie były słabe już na etapie matek, a matka Schneidera jest bardzo przyzwoita jak na miękki plastik - więc jestem optymistą.

Pozdrawiam!
G.
Link to post
Share on other sites
Przepraszam, że trochę off topic,
ale dlaczego nikt w Polsce nie produkuje masowo plastkiowych polskich żołnierzyków 1/72, 1/32?
Jak byłem dzieckiem - pełno było w sklepach żołnierzyków tloczonych w Polsce na Zachodnich matrycach. Brakowało września, co kiedyś sobie z kolegami wspominaliśmy, a moja Żona słysząc to dla żartu kupila mi później pod choinkę zestaw Hat.
Czy obecnie komputery wyparły u dzieci zabawę żołnierzykami?
Link to post
Share on other sites
Andronicus - temat rzeka ale w zasadzie tak. Co podtrzymuje produkcje figurek w Anglii i USA, w nieco mniejszym stopniu w Belgii, Holandii, Danii i Australii (z krai ktore znam) to miniaturowe gry wojenne - tylko ze na tym polu dominuja figurki metalowe (w najrozniejszych skalach) z roznych powodow. Ale i tu (poza wszechwladnym Games Workshop) zauwazalna jest przecietna wiekowa idaca niublagalnie w gore. Robie co moge ale tez zakladam wylacznie produkcje figurek metalowych. Dla mnie osobiscie miekki plastyk nie nadaje sie na baze modelu, bo nijak zlikwidowac slady foremki.
Link to post
Share on other sites
Andronicus, dlaczego nikt nie robi ?

Bo się nie opłaca, żeby figurka była a poziomie" musi swoje kosztować.
Aaa, musi się też sprzedawać.

A w chwili obecnej, to mamy zalew wszelkiej maści figurek przedstawiających wojska Amerykańskie, Brytyjskie, Niemieckie.
Polacy są naprawdę mało znani na zachodzie, nie eklamują się" - kiedy na jednym z for dyskusyjnych (skala 1:6) pytałem o możliwości zaadaptowania jakiegoś munduru na wersję polską wywołałem olbrzymie zdziwienie, że ktoś się interesuje tak mało znaną armią. Obecnie mało kto jest zainteresowany innymi armiami niż: Niemcy/Amerykanie/Brytyjczycy i powoli Rosjanie...
Link to post
Share on other sites
GrzeM: robie - w sensie ze zatrudniam w miare moznosci finansowych kontraktorow ktorzy pod moje dyktando je produkuja. Na razie roboty 'polskie' troche ugrzezly bo praca szla i idzie nad trzema wiekszymi partiami Niemcow do miniaturowej gry wojennej 'Westerplatte'. Mam nadzieje ze po odtworzeniu strony polskiej, wroce do polskich lacznosciowcow. Wszystko zaczelo sie od Sokola 1000 i zalogi :) !

Cieciwa - logika sugeruje ze masz racje co do jakosc vs koszta ale jednak nie calkiem tak jest. Otoz dobry rzezbiarz wcale nie jest koniecznie drozszy od marnego a zdarza sie na odwrot. I koszta matek w procesie wyprodukowania zestawu plastykowego sa proporcjonalnie mala czescia inwestycji (co innego z metalowymi). Ergo nawet jezeli i cos sie zaoszczedzi uzywajac rzezbiarza partacza (a nie jest to pewne) niewielka to zrobi roznice w ogolnym budzecie inwestycyjnym. Sprawy historycznej prawidlowosci to tez nie jest kwestia finansowa tylko nastawienia producenta (jednym sie chce innym nie). Rzezbiarze na ogol licza od figurki wiec czy ma chlebak czy nie, czy ma buty czy pantofle, w cenie nie robi roznicy.

Moim zdaniem zaniedbanie jakosci to zadna ekonomia, bo z jednej strony osczednosci zadne lub minimalne, z drugiej strony duze straty potencjalnych nabywcow - osobiscie nie kupilem zestawu HATa polskiej piechoty. Z moich znajomych ktorzy kupuja plastykowe figurki, zaden tez nie kupil. Po prostu obecnie oczekuje sie o niebo wiecej od figurek w tej skali.
Link to post
Share on other sites
Gebhardt - czy to znaczy, że masowo żołnierzyki 1/72 i 1/32 nie wrócą już do sklepów?
Sam mam synka, co za parę lat zacznie się pewnie bawić żołnierzykami - a tu się okazuje, że albo zostaje chińska tandeta w supermarketach albo bardzo drogie zestawy dla kolekcjonerów. Wygląda na to, że w latach 80-tych pod tym względem było dużo lepiej - pełno tanich zestawów kopii zachodnich figurek (tyle, że Polaków nie było - chyba, ze w mundurach angielskich albo radzieckich) Od biedy można tez było kupic w kiosku RUCHu trochę siermiężnych ułanów czy husarię.
Takie żołnierzyki zabawki sporo uczyły dzieci o historii. W sumie w ten sposób od malego promuje się hitorię oręża - oby przede wszystkim naszego.
A pytanie ilu z tych co dziś robią rekonstukcje wrześniowe za młodu zaczynało od żołnierzyków?
Link to post
Share on other sites
Andronicus - niestety raczej tak. Oczywiscie dziwne sa zakrety mody ale nic nie wrozy ze zolnierzyki spowrotem stana sie popularna zabawka (jak zreszta modele pociagow, konik na biegunach czy latawiec). Zreszta historia zolnierzykow (a raczej przezywania walki/wojny jako zabawa, bo zolnierzyki sa tego celem a nie sa celem samym w sobie)przechodzila wielo-tysiacletnia ewolucje w ktorej to ewolucji (moim zdaniem oczywiscie) figurki z miekkiego plastyku byly dosc parszywym etapem. Obecny etap tej ewolucji to oczywiscie gry komputerowe.

Pozostaja wiec modelarze, amatorzy miniaturowych gier wojennych (w tym dziale najbardziej jednak sa popularne gry fikcyjne - cytowany poprzednio GW), i kolekcjonerzy. Co ich laczy to aspekty artystyczne i nostalgiczne. Nowe plastykowe figurki tych aspiracji na ogol nie zadawalaja.
Link to post
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.



×
×
  • Create New...

Important Information