Jump to content

Lato to sezon poszukiwaczy skarbów". [Rzepa]


ms

Recommended Posts

wrzucam treść linka, bo niedługo już go pewnie nie będzie:

********************************************************
HOBBY Lato to sezon poszukiwaczy skarbów. Są wśród nich prawdziwi pasjonaci, ale też cmentarne hieny

Archeologiczne wykopki Polaków


Lasy, zabytki, a nawet stanowiska archeologiczne padają ofiarą tzw. poszukiwaczy skarbów. Są też prawdziwi pasjonaci, którzy pomagają muzeom


Tomasz Skowronek, leśniczy z Bornego-Sulinowa pilnuje, by żaden niepowołany zbieracz nie rozkopywał terenu
MACIEJ PIASTA
Pasjonaci historii często mają na koncie osiągnięcia nie mniejsze niż zawodowi archeolodzy. Z muzeami współpracują np. miłośnicy samolotów z Małopolski, którzy na koncie mają m.in. odnalezienie liberatora B-24 w Ochotnicy, Iła-2 pod Turbaczem, latającej fortecy B-17 w Koniówce czy halifaksa z Wojnarowej.

Z kolei Gdański Klub Płetwonurków Rekin ma na koncie odnalezienie w 1999 roku messerschmitta 109 w okolicach Drawska Pomorskiego. Dzisiaj, już po renowacji, jest ozdobą krakowskiego Muzeum Lotnictwa.

Niestety część amatorów wykopaliska traktuje jako okazję do zarobku.

- Militaria są na czwartym miejscu w kategorii kolekcje, jeżeli chodzi o liczbę wystawionych przedmiotów - mówi Patryk Tryzubiak z portalu Allegro.pl. - To podkategoria o bardzo dużej skuteczności.

W zeszłym roku w kategorii antyki i kolekcje na tym portalu dokonano transakcji za 150 mln zł.

Poszukiwacze są praktycznie wszędzie. Ulubione tereny to miejsca pól bitew, stare kopalnie, fabryki, tereny umocnień wojskowych. Na Dolnym Śląsku chętnie jeżdżą do Walimia, gdzie po zbombardowaniu Penemünde Niemcy przenieśli tamtejsze fabryki. - Cztery z siedmiu podziemnych fabryk kompleksu Riese są już zaadaptowane na podziemne trasy turystyczne -mówi Krzysztof Madziara, dyrektor Sztolni Walimskich.

- Problem dotyczy praktycznie całych Gór Sowich, ale największa atrakcja to od kilku lat zamknięta kopalnia Wacław w Ludwikowicach, gdzie kiedyś była fabryka amunicji - mówi Madziara. Jego zdaniem biorą się za to osoby ze źle ukierunkowaną pasją.

- Ich działalność to ogromny problem, bo kopiąc w poszukiwaniu sprzączki czy medalu niewielkiej wartości, dewastują stanowiska archeologiczne -mówi Andrzej Kubik, dolnośląski wojewódzki konserwator zabytków.

Ogromną wiedzę o poszukiwaczach ma Tomasz Skowronek, leśniczy z Bornego Sulinowa na Pojezierzu Drawskim. Niezwykła postać w niezwykłym miejscu. Bo Borne powstało w latach 30. XX wieku jako poligon wojsk niemieckich. W czasie II wojny działał tutaj obóz jeniecki, przez który przewinęło się 60 tys. Rosjan, Polaków, Francuzów, Anglików, Jugosłowian, Belgów, a nawet powstańców warszawskich. Zostało po nich kilkanaście tysięcy grobów. A po wojnie - aż do 1992 roku - stacjonowały tutaj wojska radzieckie. Po ich wyjściu leśniczy Skowronek został pełnomocnikiem ds. zagospodarowania lasów po wojskach radzieckich. I lokalnym historykiem, a przede wszystkim strażnikiem. -Mamy pasjonatów historii i takich, co zbierają dla pieniędzy -mówi.

Borne, naszpikowane militariami i amunicją, ma z tym problem. Zdarzają się przypadki kopania grobów, choć jest to tępione nawet w samym środowisku poszukiwaczy. Nie tak dawno w okolicach Łodzi zbezczeszczono mogiłę z okresu pierwszej wojny światowej.

-Ktoś wykazał się zupełnym brakiem wiedzy, bowiem żołnierze byli chowani w samych kalesonach, w tamtych czasach zwłoki okradano po śmierci -mówi Marcin Jagodziński ze Stowarzyszenia Eksploaracyjno-Historycznego Grupa Łódź.

W Bornem, gdy pięć lat temu ruszyła ekshumacja, archeolodzy i leśnicy odkryli, że ktoś grzebie w mogiłach. Rozsypali więc opiłki metalu, by uniemożliwić pracę wykrywaczom metali.

Krzywdzące byłoby jednak stwierdzenie, że każdy poszukiwacz skarbów to szkodnik i dorobkiewicz.

Według Izabeli Kwiecińskiej, redaktor naczelnej miesięcznika Odkrywca", żyje z tego tylko garstka. Wielu chce współpracować z urzędnikami i naukowcami.

Tomasz Skowronek: - Są i tacy, co jak znajdą pocisk, to go oznaczą i nas zawiadomią.

W czerwcu jeden z poszukiwaczy kopał na prywatnym polu pod Mrągowem. Znalazł przedmioty kultury bogaczewskiej, którą tworzyli przodkowie Prusów z III - V w.n.e. Sam zgłosił się do archeologów. -To bardzo nietypowe, ale i bardzo odpowiedzialne zachowanie. Musieliśmy zorganizować błyskawiczną akcję zabezpieczenia tego cmentarzyska -opowiada Jarosław Sobieraj, archeolog z olsztyńskiego muzeum. -Przez trzy dni wykopaliśmy pół tysiąca okazów biżuterii z miedzi, srebra i żelaza, przedmioty codziennego użytku. Pomagał nam ten, który to wszystko znalazł.

j.sad.,i.t., jak, padMICHAŁ STANKIEWICZ
*************************************************
Link to comment
Share on other sites

Jestem pod wrazeniem tresci tego artykulu-jeszcze nigdy nie spotkalem sie zeby ktorys dziennikarz zwrocil uwage na ta druga strone medalu-poszukiwacze byli zawsze przedstawiani jako zlodzieje hieny dewastatorzy wandale i nie wiadomo kto a tu prosze taki ladny artykulik i rozsadne podejscie do sprawy...
Link to comment
Share on other sites

Wystarczy wejść na Allegro i popatrzeć na tych wielkich poszukiwaczy, którzy z tego hobby zrobili nieźle prosperujące przedsiębiorstwa .W swej wieloletniej przygodzie z wykrywką spotkałem wielu takich u których pierwsza myśl która się pojawia po wyjęciu fanta z ziemi to; ile to jest warte .Czy to są pasjonaci ? Zapewne w pewnym sensie tak tylko pozostaje pytanie czego? Taki pasjonat nie za wacha się wejść na stanowisko archeologiczne ,ani rozkopać oznaczoną mogiłę , jego pasja pozyskania brzęczącej mamony jest przecież ogromna . A jak jest z wami? Niech każdy zada sobie pytanie na ile jest pasjonatem tego hobby,a na ile przedsiębiorcą czerpiącym z tego niezłe zyski.Podejrzewam że stosunek jednych do drugich jest powalający i to niestety w tą bardzo negatywną stronę .Więc opinia o nas wykuwa się taka jak media donoszą ,z nielicznymi promykami dobrego słowa .Prawdziwych rycerzy jest pewnie garstka .Pozdro...
Link to comment
Share on other sites

Nie generalizowałbym. Różnie to jest, bo każdy człowiek to inna osobowość, charakter itd. Że wykopki są spieniężane...No skoro są nabywcy :-) Myślę, że uzyskane pieniądze nie są przetracone, bo albo idą na potrzeby konsumpcyjne, albo na rozwój kolekcji (przecież nie koniecznie zbieramy co wykopiemy a komuś się przyda). Co innego zasady. Ja np. mam swoje zasady np. nie czepiam sie grobów, broni, niewypałów itd. Jak z tym jest u innych...jak widzimy często różnie, ale przecież poprzez pokazywanie dobrych wzorców wprowadzamy pewnego rodzaju edukację i powinno być z tym coraz lepiej :-)
Link to comment
Share on other sites

Pokemon ,nie chodzi mi o poszukiwaczy którzy wymieniają się lub sprzedają nadwyżki swoich zbiorów lub kolekcji ,aby posiąść lub zakupić brakujący fant do zbiorów ,lub za zarobione ze sprzedaży pieniądze ,kupić baterie do wykrywki, lub paliwo na następny wypad . Mówię o ludziach którzy z poszukiwań stworzyli źródło zarobkowania i przed osiągnięciem swego celu ,czyli zarabiania kasy, nic nie jest w stanie ich powstrzymać .Tacy właśnie ludzie wyrabiają nam opinie .To że jest to intratne zajęcie wiedzą już nawet rolnicy z tak ciekawych poszukiwawczo terenów jak np.Czerwona Niwa lub Bolimów ,gdzie ganiają poszukiwaczy z widłami po polach, lub jeśli już kogoś wpuszczają to za opłatą ,lub za procent od znaleźnego .Dlatego rozprawianie na tym forum o zasadach miało by sens gdyby poszukiwacze chcieli tych zasad przestrzegać , a z tego co widzę na polach to albo ci co rozprawiają o tym z takim zapałem nie wychodzą w pole, albo stanowią marny odsetek wśród tych kombajnów szukaczy którzy ryją w dzień i w nocy ,przeliczając w myślach ile to im wychodzi na godzinę .A jeśli tak jest w całej Polsce to marnie widzę to nasze hobby , bo prędzej czy później widząc taki ruch w interesie ktoś z góry dobierze się nam wszystkim do dupska Pozdro...
Link to comment
Share on other sites

Witam. Wtrące swoje trzy grosze.Jestem przeciwny jak holera rozkopywaniu grobów i przypadkowych miejsc spoczynku ludzkich szczątków ale dotyczy to zarówno poszukiwaczy jak i arheologów.Czy istnieje jakiś rok poniżej którego rozkopanie szczątków jest legalne i zgodne z prawem,moim zdaniem nie. Poszukiwacz trafiając na szkielet np. z I W.Ś wybierze z dołka klamerkę i pare guzików , szczątki zakopie ,fanty zostawi w kolekcji lub sprzeda na allegraj. Arheolog swoje odkrycie szkieletu zaprezętuje w mzealnej gablocie,szczątki podświetlą halogenkiem,muzeum pobierze kaske za bilety,za foty do publikacji,za wypożyczenie eksponatu za granicę a arheolog pobierze miesięczną pensje, może z premią. ( czy to nie tajnos-alegros) Moim zdaniem każde świadome naruszenie pochówku to klęska ludzości.W oczekiwaniu na lawinę krytyki za średniowieczne myślenie pozdrawia Banderas.
Link to comment
Share on other sites

Swiadomoe naruszanie pochowku-hmmmm zalezy czy przypadkowe trafienie na trupa oznacza swiadome naruszanie-dla mnie swiadome to jest rozkopanie oznaczonej mogily a np trafienie w okopie na trupa to poprostu wypadek przy pracy.Sprawa jest prosta jak drut-oznaczonych mogil sie nie rusza conajwyzej swieczke zapalic mozna a jak trafi sie przez przypadek na trupa to dziura kosci do dziury krzyz z drewna i fajrant a co do zabierania fantow z takiego trafienia to roznie mozna to rozegrac-jeden stwierdzi ze nie chce miec takich rzeczy to zostawi a drugiemu to nie przeszkadza i zabierze.Jedno jest pewne szacunek sie nalezy a takich co rozrzucaja kosci po lesie i rozkopuja mogily trzeba tepic bo nam tylko psuja opinie.
Link to comment
Share on other sites

Dwie sprawy:
1. Super interes? To może podzielcie się swoimi miejscówkami bo jakoś tych kokosów nie widać. owszem znajduję moniaki i inne pierdoły, ale gdybym policzył np. koszt paliwa itd. to więcej moniaków kupiłbym na allegraj niż wykopał, a do tego w lepszym stanie i cenniejsze, czyli takie jakie chce. Bardziej traktuję to jako przygodę. Oczywiście nigdy nie można wykluczyć super-trafienia bo to nas trzyma przy życiu, ale z tym traktowaniem wykopków jako źródła dochodu to czysta przesada. Nie jest to tylko moja opinia. A takich fartowiczów jak huk100 plus paru innych kolegów to naprawdę jednostki. Aha- gdybyście nie robili wykopków tak oficjalnie, czasem niemal na beszczelnego, nikt by was z widłami nie ganiał, nawet ludzie nie wiedzieliby co to wykrywacz :-)
2. Kości. Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę jakie zarazki i choroby mogą na sobie zawierać ludzkie kości. Pomijając aspekt religijny, szacunku do zmarłych itd. dziwię się, że niektórzy się w tym babrzą. No tu rzeczywiście chęć zysku bierze chyba górę niestety, bo jak to inaczej wytłumaczyć?
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information