Jump to content

Dziś chciałem zabić człowieka.


Marcin Pe

Recommended Posts

Człowieka? Może za mocno napisane. Ale po kolei.

Dzień dzisiejszy, popołudnie, park narodowy, ścieżka rowerowa, po której (pewnie łamiąc regulamin, hihi ;) lezę (l5 kilometrów w nogach, a na plecach zmęczona trzylatka) z żoną i dzieckiem - pieszo. Dochodzimy do zakrętu (zakręt ostry, to ważne), za zakrętem fajna polanka TUŻ przy drodze (to też ważne). Siadamy na chwilę odpoczynku. Nagle... (tak się buduje napięcie w opowiadaniach), a więc, nagle... z leśnej dróżki obok nas wyjeżdża spora terenówka. Myślę sobie ale pacan, i jaki tupet, w parku narodowym???", i już mu miałem język pokazać, a co, ale zobaczyłem w środku mundurowych, aaa, straż leśna, spoko". Chłopaki stanęli tuż za zakrętem (tym ostrym, tak że ich nie było widać z dala), zastawili swoim wozem drogę, jeden stanął przy aucie, drugi poleciał w krzaki, siusiu, przy ludziach, sobie myślę??? Ależ skąd. Nie minęło 30 sekund, jak zza zakrętu wypadł motocyklista na takim krosowym chudym czymś, zarzuciło go na moją stronę drogi (kuźwa, jakieś 30 cm więcej i wpadł by na moją rodzinę), obsypał nas kamieniami spod koła, i prawie wpadł na stojącego przy aucie strażnika. Zakręcił w miejscu, w tym momencie z pobocza ruszył drugi z zielonych ludków. Niestety, nie przewidział reakcji motocyklisty, który najzwyczajniej ruszył na strażnika, z zamiarem przejechania. Chwilę potem wyrwał się znów w moją stronę, a ja, cóż, ja miałem już w tej chwili w ręku taki duży półkilowy co najmniej kamień, i rzuciłem ze szczerym zamiarem spowodowania obrażeń ze skutkiem śmiertelnym. NIESTETY nie przewidziałem niesamowitego przyspieszenia maszyny, i chybiłem o parę centymetrów.
Strażnik tłumaczył się, że miał alternatywę: strzelić i zabić, albo odskoczyć. Uważam, że postąpił źle. Powinien strzelać. Na szlaku roiło się dziś od rowerzystów, i pieszych - lepiej zabić jednego wariata, niżby wariat miał wpaść w grupkę rowerzystów.

Ja zresztą też postąpiłem nierozsądnie. Wiem. Kamień mógł odbić się od maszyny i uderzyć we mnie, albo w moich bliskich. Ale uwierzcie, w takich momentach działa instynkt, ja wciąż jestem zaskoczony, skąd się u mnie wziął ten kamień w ręku i ten bardzo konkretny zamiar - trafić, zrzucić z maszyny.

Dalszą drogę odbyłem z solidną bukową lagą w ręku, ponieważ ryk motorów (było gnoi podobno trzech, straży leśnej naliczyłem z pięć aut) wciąż dochodził z bocznych dróżek. Po raz wtóry NIESTETY - na mojej drodze już nie stanęli.
Życzę im z całego serca, żeby porozwalali się na zakrętach, i żeby w okolicy nie była akurat nikogo, kto mógłby im pomóc.

Kurde, jestem w stanie zrozumieć gości, którzy uruchamiają wykopkową broń, by poczuć adrenalinę znów strzela". Naganne, ale robią to na własne ryzyko, po lasach, starych strzelnicach. Jestem w stanie zrozumieć (co nie znaczy zaakceptować) nocne wyścigi po pustych ulicach - taka fajna adrenalinka. Ale, powiedzcie, jak mały móżdżek trzeba mieć, by urządzać sobie safari po parku narodowym, ryzykując co chwila życiem innych osób???????. Te debile sprowokowały podobno całą akcję, kretyńsko przejeżdżając w najbardziej ludnych miejscach, by ktoś się nimi zainteresował i zaczął gonić :(
Link to comment
Share on other sites

Głupich nie sieją,sami sie rodzą,rozumiem twoją wściekłość,jesienią 2006 r mieliśmy z kumplem podobną historię.Pod Gdańskiem,przy obwodnicy,nieopodal starej linii kolejowej relacji Wrzeszcz -Stara Piła, taki głąb o mało nas nie rozjechał.Szczerze przyznam,że pokusa przeprowadzenia dekapitacji przy pomocy saperki była ogromna.Obawiam się,że to jakaś nowa moda wśród znudzonych biznesmenów,bo coraz częściej się z tym spotykam.
Pozdrawiam
Link to comment
Share on other sites

Quady to wręcz epidemia w niektórych miejscowościach wypoczynkowych. Półwysep, teren wojskowego ośrodka wypoczynkowego. Niby wszystko cacy, przygotowana, zabezpieczona i oznakowana trasa (na terenie WZW, jeszcze w zeszłym roku można było tam spokojnie pospacerować, no ale to już decyzja komendanta, pewnie straci co poniektórych stałych klientów, tych starszych, co to jeszcze na asygnaty" tam jeździli), quady zarejestrowane, ubezpieczenie OC opłacone ( co nie zawsze się zdarza, szczególnie w przypadku prywatnych" quadów). Tylko PO CO w quadach GPS z dokładną mapą półwyspu? I skąd nagle quady na plaży, na leśnych ścieżkach? Była kiedyś reklama piwa z przymrużonym cwaniacko oczkiem....
Link to comment
Share on other sites

Pasja jak każda inna - jedni lubią grzebać w ziemi, inni śmigać po błocie i górach motorami i quadami. Niestety ci drudzy mają problem w postaci braku legalnych miejsc do takiej zabawy - co oczywista nie tłumaczy bezmyślności opisanej przez kolegę Marcina. Wśród poszukiwaczy też nie brakuje oszołomów wykopujących grajdoły w których można złamać nogę, że o niewybuchach nie wspomnę.
Link to comment
Share on other sites

k0k0 - pasja jak każda inna, niby tak, ale ja bym inaczej porównał. Pasjonujesz się bronią, masz dwa wyjścia: legalna (tja, legalna zabytkowa w Polsce), na strzelnicy, z pełną odpowiedzialnością, albo nielegal - strychowiec strzelający wykopkową amunicją.
Porównanie: quady lub crossy - albo masz zarejestrowanego, opłacone OC, jeździsz po wyznaczonych torach (jest tego jednak trochę, choćby ten przywołany przeze mnie na Helu), albo masz kupionego pokątnie, bez rejestracji, OC, badań technicznych.

Tyle, że nielegalna broń palna jest o niebo bezpieczniejsza, bo jak już masz odpalić, to kryjesz się za siódmą górą, na starych strzelnicach, po opuszczonych poligonach,(wiem co mówię, święty nie byłem, swoje odsiedziałem), a nielegalne pojazdy - cóż, spotkasz niespodzianie w miejscach czasami bardzo publicznych.

Ale moją wściekłość rozbroił ostatnio szwagier - niebieski mundurek. Złapali gnojka, co szalał niezarejestrowanym motocyklem po mieście wojewódzkim. Zapędzili go w ślepą uliczkę, bez przenośni. Jak go złapali, to się rozpłakał ylko mi motoru nie zabierzcie" ;)
Link to comment
Share on other sites

Porównywać Marcinie można różnie - minimalizując lub wyolbrzymiając problem w każdą stronę. Nie wiem na korzyść" której dyscypliny" wyszłyby porównania i statystyki ofiar bezmyślnego działania w jednym i drugim przypadku, i w sumie nie o to chodzi - kretynów znajdziesz w jednej i drugiej. Niestety. Ważne żeby nie utożsamiać - choćby nieodosobnionych przypadków - z ogółem fascynatów danej pasji, bo dostaje w ten sposób po dupie większość, która z takimi zachowaniami nie ma nic wspólnego. Takie właśnie uogólnianie jest często przyczyną niepozytywnego postrzegania ludzi z wykrywkami, a co za tym idzie ustaw i rozporządzeń z którymi się borykamy. Dla jasności: sam bym złapał za kija lub kamień w takim przypadku, ale nie opisujmy wszystkich ujeżdżaczy crossów i quadów jako oszołomów.
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information