Jump to content

ZAOLZIE 1938-2006 duma czy wstyd?


Recommended Posts

Jutro mija kolejna rocznica zajęcia Śląska Zaolziańskiego przez oddziały WP Grupy Operacyjnej ŚLĄSK" pod dowódctwem gen. Bortnowskiego, Policję Woj. Śląskiego oraz Straż Graniczną.
Pierwszą polską formacją uzbrojoną, która już w dniu 1 X 1938r. ok. 23,00 wkroczyła na Zaolzie, był pluton kandydatów (szkolny) 1 komp. Komendy Rezerwy Policji Śląskiej w Katowicach dowodzony przez st.przod.Zaczyka.
Czy w ówczesnej sytuacji polityczno-militarnej w jakiej znalazła sie Czechosłowacja to posunięcie ze strony Rządu II RP, na czele którego stał Pan Premier i Minister Spraw Wewnętrznych gen. dyw. dr Felicjana Sławoj Składkowski, było słuszne?

Link to comment
Share on other sites

A dlaczego mamy sie zastanawiac czy duma, czy wstyd? To nie ma znaczenia.
Tu mamy do czynienia z polityka, a tam na tego dume czy wstyd nie mam miejsca.
Jest kwestia, bylo to korzystne czy nie, oplacalo sie czy nie? Co stracilismy a co zyskalismy? Co by bylo gdybysmy nie weszli?
Podejscie do polityki powinno byc pragmatyczne a nie uczuciowe.
Link to comment
Share on other sites

Dlaczego my Polacy,ciągle mamy mieć wyrzuty sumienia.Widocznie tak trzeba było postąpić,w tamtych czasach były takie zwyczaje,że jedni drugich wyzwalali,niemcy-czechów,rosjanie-bałtów i Polaków.W niecały rok słowacy przystąpili do agresorów i co czy słowacy nie śpią po nocach z tego powodu.pozdrawiam.
Link to comment
Share on other sites

Oficjalną , czyli szkolną i mass-medialną (w duchu Bamboo- kultury) interpretację źródeł, naciąganą do granic niemożliwości, czyli często kłamstw - znamy z okresu REPRODUKCJI MITOLOGICZNEJ w szkołach. Europa przeżyła traumatyczny okres reedukacji. Źródła jednak nie wysychają . Trwają w naszych domach, na strychach, w przekazach rodzinnych. odkrywają przed nami niezwykłe dla nas "tajemnice. Tajemnice DUCHA tamtych CZASÓW. I to dopiero jest odkrycie. Sądzę że podobnie będzie ze źródłami z innych okresów. Te porównania świadczą jak epoki przeszłe każdorazowo są mistyfikowane."
Więcej tutaj-> http://www.rodman.most.org.pl/Archiwum/2WS/Konf_Czeski.htm
___________
(dokumenty)
Nastrój pełen ufności...
Cieszyn , w końcu września.
Jednym z duchowych przywódców ludu polskiego za Olzą jest znakomity pisarz Gustaw Morcinek. Autor wyrąbanego chodnika" w dziele swym przedstawił gehennę ludu polskiego za Olzą i marzenia tego ludu, aby nareszcie znaleźć się w granicach Polski.
Korzystam z okazji , że Morcinek pokazał się w naszej Kwaterze prasowej" w hotelu Pod Jeleniem" ; proszę go o kilka słów rozmowy.
- Jaki jest pana punkt widzenia na to co się tu obecnie dzieje ?
- Ponieważ ostatnio byłem 6 tygodni w Niemczech, aby badać tzw. problem polactwa" , nie wiele wiedziałem co się tu dzieje. Wróciłem dopiero w ub. sobotę i zostałem mile zdziwiony ... nie tylko faktami, które już tu zaszły ale przede wszystkim spokojem i dziwnym nastrojem pełnym ufności, że już niedługo , a skończy się rozpacz moich ziomków z ziemi karwińskiej. Ten nastrój optymizmu i zupełnego spokoju o tyle mnie mile zaskoczył, że w Niemczech jest trochę inaczej ... Wyczuwa się ogólne zdenerwowanie, a sensacyjne pogłoski potęgują ten nastrój.
- Jak pan uważa , znając dobrze psychologię Czechów , czy oddadzą oni dobrowolnie Śląsk Zaolziański ?
- Raczej nie, a gdyby tak było to zdewastują cały przemysł, huty wysadzą w powietrze, a Polaków będą mordować.
Wśród POlaków po tej stronie jednak, panuje nastrój jak powiedziałem optymizmu i całkowita świadomość że odzyskamy zabraną ziemię . Najlepszy dowód że sam umówiłem się w Polonii" w czeskim" Cieszynie a kawę" w dniu 6 października. Dużo moich znajomych naznaczyło sobie spotkania we frysztacie, Jabłonkowie itd.
- Jaki jest stosunek Czechów do Pana ?
- Jak najgorszy. Wyrąbany chodnik" został oczywiście skonfiskowany w Czechach, a prasa czeska obrzuciła mnie stekiem obelg.
- Jaki jest stosunek Polaków z Olzy do Czechów w życiu codziennym.
- Przede wszytskim daleko idące lekceważenie. NIGDY NIE UWAŻALISMY CZECHÓW ZA NARÓD, KTÓRY BY NAM DORÓWYWAŁ KULTURALNIE (p.m). Stawaliśmy zawsze od nich o całe niebo wyżej. A musi pan pamiętać , że Polacy zza Olzy nie mają w tej chwili inteligencji w swych szeregach. Wszystko co się robi teraz, co robiło się dawniej , wykorzystywane było i pomyślane przez robotnika polskiego. Olbrzymi patriotyzm tych ludzi postawił ich o całą klase wyżej od inteligentów czeskich . Pamiętam , gdy do Karwiny przyjechała kiedyś Żiuta Buczyńska, nie mogła się zorientowac , czy rozmawia z górnikiem, czy z lekarzem, czy inżynierem.
20 lat męczerni ludzi zza Olzy - znaczonej trupami, zbliża się do końca. Jako jeden z karwioków" wierzę , że Śląsk za Olzą będzie nasz!
____________

Ciekawej lektury i miłego popołudnia.....
v.T.

Link to comment
Share on other sites

Odzyskanie tego co nam zabrano było aczej słuszne, w końcu jak nie my, to Hitler.
No i ie w Monachium, a w mysl porozumienia z Czechosłowacją.

http://forteca.w.activ.pl/zaolzie.html

Co innego Jaworzyna i Słowacja - zagarniając Jaworzynę niejako sami sprowokowaliśmy Słowaków, którzy do czasu aneksji Jaworzyny bili raczej propolscy.
Link to comment
Share on other sites

Polska (a raczej rząd Polski) popełnił ogromny błąd przyłączając Zaolzie do Polski. Opinia publiczna państw europejskich dowiedziała się że nie tylko Hitler zajął Czechosłowację, lecz także państwem tym podzieliły się inne kraje - w tym Polska. Jak można by wytłumaczyć taką krótkowzroczność ? Czechosłowacja w 1938 r miała świetną i dobrze wyszkoloną armię, fabryki Skody produkowały nowoczesne uzbrojenie i czołgi. Jedynym problemem Czechów był ich prezydent - Emil Haha, człowiek o nazwisku które wskazywałoby że jest bardzo pogodny, w rzeczywistości był po prostu żałosny. Przed Hitlerem trząsł się jak galareta i w końcu ustąpił i poddał kraj. Polska powinna wtedy stanąć po stronie
Czechosłowacji a nie dokonywać jej rozbioru. To wielka hańba dla kraju który przeżył rozbiory i sam padł ich ofiarą. A wkrótce zostaliśmy okrążeni z trzech stron przez Niemcy, a Zaolzie i tak mieliśmy tylko do września 1939r, bo w Warszawie myślano że agresja i apatyt Hitlera pójdzie w innym kierunku.
Link to comment
Share on other sites

Ironrat pisze racje- to czesi wykorzystujac nasze slabe strony podczas wojny pol-rus weszli na zaolzie
Wstyd to mi nadal jest za 1968. A z Zaolziem to nie mam zadnych wyrzutow- moze troche mi sie odbija czkawka, ze zrobilismy to razem z Adolfem H. :(
Link to comment
Share on other sites

acer zajęcie Zaolzia nie ma nic wspólnego z ustanowieniem granicy polsko-wegierskiej. Została ona ustanowiona wiosną 1939 r. na skutek zajecia przez Węgry Rusi Zakarpackiej, która leży znacznie na wschód od Zaolzia.

xfeel w czasie kryzysu monachijskiego i zaolziańskiego prezydentem Czechosłowacji był E. Benesz a nie E. Haha. Pisząc o możliwościach obronnych Czechosłowacji zapominasz chyba, o tym, że zajęcie przez Niemcy w marcu 1938 r. Austrii stawiało Czechosłowację praktycznie w beznadziejnym położeniu. Niezapominaj też, że obok roszczeń niemieckich wystepowały roszczenia Węgierskie w stosunku do ziem wchodzących w skład Korony Św. Stefana.
Link to comment
Share on other sites

A czy gdybyśmy nie weszli na Zaolzie, mielibyśmy granicę z Węgrami ?

Ile było tak naprawdę krajów w 1939, gdzie można było wyjechać" nie poddając się ?

Rumunia i Węgry. Tylko one.

Przy założeniu że nie mamy granicy z Wegrami, a Calinescu zmienia poglądy, albo go wcześniej odsuwają to już
p u ł a p k a
Link to comment
Share on other sites

spróbuję trochę pokomplikować wątek...
oprócz obustronnych dążeń do powiększenia terytorium moim zdaniem istniały różne motywacje obu stron.
My przywracaliśmy tereny etnicznie i historycznie związane z Ś.C. - Polską, druga strona - broniła status qvo i przede wszystkim zagłębia ostravsko-karwińskiego...

Główną wartością było zagłębie...

W kontekście powyższego dyskusję powinno się rozłożyć na aspekty: polityczny, strategiczny, patriotyczny(państwowotwórczy).
Moim zdaniem:
Operacja winna być przeprowadzona w czasie plebiscytu, na szerszą skalę. Ale czy były możliwości... Myślę, że nie. Czy widziano taką potrzebę - w kontekście problemów wschodnich, ostrość widzenia problemów południa była bardzo słaba.
Link to comment
Share on other sites

acer co Ty wypisujesz. Na fakt zajęcia przez Węgry Rusi Zakarpackiej i cześci Słowacji mieliśmy taki sam czyli żaden wpływ jak na postanowienia konferencji w Monachium. Temat jest szeroki ale z uwagi na niewiedze muszę pokrótce go opisac. Na mocy traktatu pokojowego z 4 czerwca 1920 r. Węgry uznane za pństwo pokonane straciły 2/3 swego terutorium w tym Słowację. Królestwo Wegier nigdy sie z tym nie pogodziło (częściowo do dziś). Wegry były za słabe by te ziemie samodzielnie odzyskać (jak pamietam do 1938 r. posiadali cześciowy zakaz zbrojeń). Mogli to uczynic jedynie dzięki pomocy Niemiec i tak się rzeczywiście stało w latach 1938-41. Już w 1938 r. Węgry chciały zająć Słowacje ale Niemcy sie niezgodziły. Węgry otrzymały jedynie wtedy tereny wokół Koszyc na mocy decyzji tzw. Pierwszego arbitrażu wiedeńskiego. Arbitrami byli Niemcy i Włosi. Włosi co prawda proponowali by trzecim arbitrem była Polska ale Rzesza kategorycznie te sugestie odrzuciła. Tak więc na korekte granic pomiędzy Królestwem Wegier a Czechosłowacją Polska zadnego wpływu nie miała. Rok 1939. 11 marca w specjalnym układzie niemiecko-wegierskim (udziału Polski w tym nie ma) Rzesza wyraziła zgode na zajecie przez Wegry Rusi Zakarpackiej gdzie wtedy faktyczną władze sprawowali bandyci spod znaku OUN pod wodza ksiedza Wołoszyna. 12 marca regent Wegier admirał Horthy wysłał list do Hitlera z podziękowaniem. 14 marca Wołoszyn ogłasza niepodległość Rusi Zakarpackiej co skutkuje natymiastowym uderzeniem węgierskim (pierwotnie miało to nastapić 18 marca patrz: list Horthego do Hitlera). Nastepnie Węgry uderzyły na Słowacje i działania zbrojne dopiero powstrzymał nowy opiekun Słowacji czyli Niemcy i w tzw. II arbitrażu wiedeńskim Niemcy ustaliły przebieg granicy słowacko-wegierskiej. Na te wydarzenia roku 1939 Polska też nie miała wpływu. Co więc Niemcy uniemozliwiły Węgrom zajęecie Koszyc co dawałaby najkrótsze połączenie kolejowe pomiedzy Warszawą a Budapesztem.
Link to comment
Share on other sites

Kolega Wilniuk nie rozumiesz o co mi biega.

Nie chodzi mi o to, że nie mieliśmy bezpośredniego wpływu.
W efekcie ówczesnej sytuacji politycznej, [politycznego powalenia na nogi Czechosłowacji]
nastąpiły korzystne [z punktu widzenia obrony] dla Polski moim zdaniem zmiany graniczne - uzyskanie wspólnej granicy z Węgrami.
Nie może w najlepszym dla nas kształcie [te nieszczęsne Koszyce], ale jednak.
Przecież gdyby nie było Węgrów a była Słowacja - innymi słowy byłoby to prawie całkowite okrążenie niemieckie.
Polska, owszem poduszczała Węgry do definitywnego załatwienia sprawy i opanowania linii kolejowej Koszyce - Nowy Sącz. Nie wyszło całkowicie po myśli, ale już był wspólny pas graniczny. A to w warunkach takiej ówczesnej sytuacji okrążenia niemal ze wszystkich stron, to było wiele. Co dało ?
Ano, były jednostki wojskowe, które we wrześniu dzięki tej granicy mogły ujść niemcom - 10BKZmot.

Samo Zaolzie to tylko dla mnie wycinek ówczesnej sytuacji politycznej. Z moralnego punktu widzenia powrót terenów zamieszkanych przez Polaków był chwalebny. Politycznie to już róznie było interpretowane.

Znaczenie dla mnie ma ten polityczny nokaut Czechosłowacji i jej mówiąc obrazowo demontaż.
Link to comment
Share on other sites

Kolego acer uzyskanie wspólnej granicy z Wegrami oczywiscie było ważne ale nierównoważyło negatywnych skutków likwidacji Czechosłowacji. Oczywiście nasza akcja zaolziańska nie miała żadnego wpływu na los Czechosłowacji natomiast niewątpliwie psuła nasz wizerunek na arenie międzynarodowej co zresztą chyba też nie miało specjalnego znaczenia gdyż nas los zależał od reacji z berlinem i Moskwą. Innymi słowie zajecie Zaolzia nie miało zadnego wpływu na dalsze nasze losy. Odzyskanie Zaolzia było jak najbardziej słuszne ale moment nie był zbyt szczęśliwy.

Poprzedniego maila pisałem z głowy" i wydawało mi sie, że jest coś nie tak z Koszycami. Sprawdziłem jednak Węgrzy je zajęli juz w 1938 r. jednakże nie opanowali całej linii kolejowej do Polski. Skutek był taki zarówno nie korzystali z niej Węgrzy jak równiez nie udało się to Niemcom we wrześniu 1939 r. na skutek kategorycznego sprzeciwu Węgier.
Link to comment
Share on other sites

Witam
Chciałem przypomieć moim szanownym przedmówcom, że zajęcie Zaolzia, oprócz niewątpliwie aspektów ekonomicznych (ważny ośrodek przemysłowy - Karwina, Bohumin) i aspektów narodowo-nacjonalistycznych (powrót ziem polskich do macierzy, ochrona Polaków przed Niemcami itp.), miało również aspekt wojskowo-logistyczny - Bohumin był ważnym węzłem kolejowym - zajęcie go przez Polaków spowodowało, że wojskowe transporty niemieckie musiały jechać na koncentrację w Słowacji okrężną drogą. Zajęto również odcinek fortyfikacji czeskich (6 bunkrów) w narożu rzek Olzy i Odry.
Oczywiście sposób zajęcia Zaolzia był niefortunny - można było np. ubiegać się o plebiscyt na spornym terenie, na to jednak nie było czasu - Niemcy po zajęciu Zaolzia na pewno nie pozwoliby na jakieś tam głosowanie w sprawie przynależności do Wielkiej Rzeszy Niemieckiej. Chciałem przypomnieć, że ziemie Królestwa Czeskiego od niepamiętnych czasów wchodziły w skład Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego.
Badylarz
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information