Jump to content

Wrocław Archeolodzy odkryli średniowieczny szpital


marecki.

Recommended Posts

Sensacja historyczna! Archeolodzy odsłonili we Wrocławiu fragmenty średniowiecznego szpitala dziecięcego. Jedynego, jaki istniał w ówczesnej Europie środkowej


Szpital Bożego Grobu stanął ok. roku 1411 na rogu dzisiejszych ulic św. Mikołaja i Kazimierza Wielkiego. Jego gotyckie mury zachowały się, bo zostały wykorzystane przez budowniczych istniejącego do dziś klasycystycznego gmachu. Teraz zostały odsłonięte przez archeologów. Nareszcie będziemy wiedzieli, jak taki szpital był kiedyś urządzony.

Dr Marek Słoń, autor prac o wrocławskich średniowiecznych szpitalach: - To wspaniała wiadomość! W Polsce nie zachowało się żadne wnętrze takiej placówki. Ba, nie ma nawet ikonografii. Z Europy środkowej znam tylko jeden obraz z takim przedstawieniem. Znajduje się w niemieckim mieście Rottenburg an der Laaber.

Odkrycie było możliwe, bo w klasycystycznym budynku (jeszcze kilka lat temu była tu szkoła zawodowa) ma powstać nowoczesny biurowiec. Przed rozpoczęciem kapitalnego remontu specjaliści z Pracowni Archeologiczno-Architektonicznej Niegoda przeprowadzili tzw. badania ratownicze.

- Wiedzieliśmy oczywiście, że budynek kryje w sobie gotyckie relikty, ale nie sądziliśmy, że zachowało się ich tak dużo - mówi archeolog Leszek Berduła, nadzorujący prace wykopaliskowe.

Zwiedzanie szpitala zaczynamy od piwnic. Znakomicie zachowane, nakryte kolebkowym sklepieniem, zajmują ok. 400 mkw. Kiedyś musiały pomieścić ogromne zapasy żywności i piwa.

Dr Marek Słoń: - Na przełomie XV i XVI wieku szpital Bożego Grobu stał się najważniejszy w mieście. U schyłku średniowiecza miał 112 podopiecznych, niemal dwa razy więcej niż jakikolwiek inny we Wrocławiu.

Jeśli wola Anny Klose Taschenrynne, która w 1441 roku hojną darowizną wspomogła szpital, została spełniona, pensjonariusze mieli zagwarantowany duży kawał mięsa we wtorek i w niedzielę, a także po dwa jajka w środę i w sobotę.

Archeolog Leszek Berduła: - Kuchnia znajdowała się w osobnym budynku, ale podczas przenoszenia posiłków deszcz do garnków nie kapał. Wybudowano bowiem coś w rodzaju drewnianego podcienia, łączącego kuchnię z jadalnią znajdującą się na parterze skrzydła północnego, od dzisiejszej ul. św. Mikołaja.

Z jadalni wychodzimy do sieni (podziwiając gotycki portal z piaskowca), a stamtąd do kaplicy. Archeolodzy odkryli ceramiczną posadzkę, fragmenty kamiennego filaru podtrzymującego sklepienie oraz schody z piaskowca.

Leszek Berduła: - W budynku szpitalnym musiała być kaplica. Chorzy mogli uczestniczyć w mszach i nabożeństwach, a wszyscy pensjonariusze modlić się za swoich darczyńców. Średniowieczne szpitale były przede wszystkim placówkami opiekuńczymi i religijnymi, przeznaczonymi dla biednych, którzy odwdzięczali się służbą Bogu. W kaplicy w szpitalu Bożego Grobu mógł się jednak pomodlić każdy mieszkaniec Wrocławia, osobne wejście znajdowało się od strony ul. św. Mikołaja.

Najciekawsze jest szpitalne dormitorium (sypialnia), znajdujące się na piętrze nad jadalnią. Ogromna sala została podzielona na malutkie sypialnie za pomocą drewnianych przepierzeń, nakrytych najprawdopodobniej daszkami. Każde pomieszczenie miało zapewnione światło dzienne, wpadające przez niewielkie okienka (dwa z nich zostały odkute). Na ścianie dormitorium dobrze zachowały się dekoracyjne arkady.

Z kolei w skrzydle wschodnim (od ulicy Kazimierza Wielkiego) mieściły się pokoje dla rezydentów. Takich jak wspomniana już Anna Klose Taschenrynne, która zagwarantowała sobie opiekę na stare lata dla siebie i służącej. Panie chciały dostać dwa łóżka, dwie poduszki, cztery prześcieradła i futro do przykrycia.

Dr Marek Słoń: - Szpital miał początkowo charakter ogólny, ale już w latach 60. XV wieku jest konsekwentnie nazywana dziecięcym. Nie oznacza to jednak braku dorosłych rezydentów, choć to pojedyncze przypadki.

Archeolodzy będą jeszcze przekopywać dawny dziedziniec szpitala. Marek Słoń liczy, że trafią na coś, co potwierdzi rzadką specjalizację szpitala, na przykład zabawki.

Dr Słoń: - We Włoszech niemal każde miasto posiadało taką placówkę, ale u nas były tylko oddziały dziecięce w ogólnych szpitalach. Wrocławski szpital był jedynym dziecięcym w Europie środkowej.

Średniowieczny szpital

Średniowieczny szpital był, jak mówią źródła historyczne, miejscem dla wszystkich ubogich pielgrzymów, chorych, niezdolnych do pracy, nie mających jedzenia i odzienia, starców, dzieci pozbawionych rodziców, porzuconych niemowląt, obciążonych zakaźnymi i nieuleczalnymi chorobami oraz dla wszystkich innych, politowania godnych osob". U schyłku epoki działało we Wrocławiu 11 takich placówek. Szpital Bożego Grobu (najpierw ogólny, a potem dziecięcy) cieszył się wyjątkową hojnością mieszczan. Jest dzięki czynszom tak bogaty, że przed zamążpójściem wyposaża swe wychowanice w posag"- pisał na początku XVI w. Bartłomiej Stein.
http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,3114422.html

Link to comment
Share on other sites

No właśnie szkoda zabytku! Są miejsca gdzie coś takiego byłoby dumą całego miasta. Ale we Wrocku pomimo zniszczeń z II Wojny widać i tak za dobrze się powodzi jeśli chodzi ślady z przeszłości.
Nowoczesny biurowiec ! W Warszawie odbudowuje się na siłę a we Wrocku wręcz przeciwnie.
A tak poza tematem - ciekaw jestem jaka była śmiertelność wśród podrzutków. Droescher pisze, że w 1858r. w Pradze (XIX wiek!) z 2831 dzieci do ukończenia pierwszwego roku nie przeżyło ani jedno.
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information