bodziu000000
Użytkownik forum-
Zawartość
64 067 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
506
Zawartość dodana przez bodziu000000
-
http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/mon-patriot-polska-zbrojeniowka-modernizacja,139,0,2393483.html Macierewicz musi przestać marzyć o super nowoczesnej broni. Zaskakujący zwrot akcji ws. Patriotów Szef MON zapewnia, że Patrioty od Amerykanów kupimy za 30 mld zł. Jednak rząd USA wycenił zakup na sumę ponad dwukrotnie większą. Jak zatem ma być to możliwe? Kluczowe jest obniżenie naszych oczekiwań. Tą drogą poszli Rumuni, rezygnując z korzyści dla swojego przemysłu i kupując podstawowe wersje systemu. My chcieliśmy jednak znacznie więcej. W poniedziałkowym wywiadzie dla Telewizji Republika szef MON Antoni Macierewicz wyjaśniał, że Amerykanie na ostatniej prostej negocjacji ”wskazali górny pułap tego, za jaką sumę Polska może kupić system”. - Nie jesteśmy zainteresowani wszystkimi jego możliwościami, w związku z tym cena za system będzie w granicach, o których od początku mówiliśmy - powiedział w Telewizji Republika Macierewicz. Szef MON skomentował w ten sposób list amerykańskiego Departament Obrony przesłany do Kongresu USA, w którym poinformował o swojej zgodzie na sprzedaż do Polski dwóch baterii zestawów Patriot."
-
http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,laczyla-nas-z-ameryka-byla-cudem-techniki-dawna-radiostacja-zabytkiem,248199.html Łączyła nas z Ameryką, była cudem techniki. Dawna radiostacja zabytkiem Była jedną z największych i najnowocześniejszych stacji badawczych w Europie. W latach 20. pomagała utrzymać łączność ze Stanami Zjednoczonymi. Słynna dawna radiostacja, znajdującą się na północnym krańcu Warszawy, została uznana za zabytek. Aktywiści walczyli o to od miesięcy i w końcu dopięli swego. Transatlantycka Radiotelegraficzna Centrala Nadawcza - bo tak brzmi pełna nazwa obiektu - została wpisana do rejestru przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Jako powód Jakub Lewicki podał "zachowane wartości historyczne, a swojej decyzji nadał rygor natychmiastowej wykonalności. Cud techniki II Rzeczpospolitej Stacja nadawcza położona jest na pograniczu Warszawy i Starych Babic. Powstała niedługo po zakończeniu pierwszej wojny światowej. Jej budowa zaczęła się w 1921 roku, a zakończyła dwa lata później. Była wówczas największą inwestycją telegraficzną w Polsce międzywojennej. Nazywana "cudem techniki II RP. "Składała się z trzech części: Stacji Nadawczej w Babicach, Stacji Odbiorczej w Grodzisku Mazowieckim i Centralnego Biura Operacyjnego przy ulicy Fredry, gdzie depesze były nadawane i przyjmowane - opisuje biuro wojewódzkiego konserwatora zabytków. Stacja emitowała sygnały na falach bardzo długich, co umożliwiało nawiązanie łączności nawet ze Stanami Zjednoczonymi. "Początkowo można było uzyskać połączenie tylko z Nowym Jorkiem, gdyż w tym czasie na pozostałych kontynentach brak było radiostacji o światowym zasięgu - informują urzędnicy konserwatora. I podkreślają, że stacja - w chwili powstania - nadawała najsilniejszy sygnał spośród wszystkich światowych radiostacji. Sygnał nadawano za pomocą alfabetu Morse’a. Otwierana przez prezydenta Od 1 października 1923 roku Stacja Nadawcza została oficjalnie otwarta i od razu stała się samodzielnym urzędem. Jego nazwa brzmiała: Urząd Radiotelegraficzny w Babicach (została zmieniona w 1936 roku na Urząd Radiotelegraficzny w Boernerowie). W uroczystym otwarciu wzięły udział ważne polityczne persony, w tym ówczesny prezydent Stanisław Wojciechowski, który - co ciekawe - od razu wymienił depesze z prezydentem Stanów Zjednoczonych Johnem Calvinem Coolidgem. Radiostacja nie przetrwała drugiej wojny światowej, została wysadzona przez Niemców w latach 40. "Obecnie Transatlantycka Radiotelegraficzna Centrala Nadawcza jest zachowana w formie reliktów i trwałej ruiny - jako świadek historii. Zachowanymi pozostałościami po masztach antenowych są ich fundamenty, trzy betonowe wartownie i ruiny budynku nadajnika - informuje biuro konserwatora. Ruiny te - jak argumentuje dalej konserwator - mają dużą wartość historyczną i kulturową. "Są też świadectwem myśli technicznej, rozwiązań konstrukcyjnych i miejscem narodzin polskiej radiotechniki transatlantyckiej - dodaje. Apel aktywistów Wpis konserwatora Jakuba Lewickiego jest efektem wielomiesięcznych starań członków Stowarzyszenia Park Kulturowy Transatlantycka Radiotelegraficzna Centrala Nadawcza. - Ta stacja była największym polskim osiągnięciem radiotechnicznym w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Dorównywała podobnej konstrukcji, która wcześniej powstała w Stanach Zjednoczonych - mówił nam rok temu jeden z członków stowarzyszenia Stanisław Chrapek. I podkreślał, że teren, na którym znajduje się cała konstrukcja może kryć dużo nieodkrytych tajemnic. - Są przekazy ustne, ze zostały tam zakopane dokumenty, archiwum związane ze stacją badawczą. Dlatego to miejsce trzeba przebadać, a przede wszystkim chronić - przekonywał."
-
http://www.zycie.pl/opinie/artykul/16572,w-przemyslu-zapachnialo-prochem W Przemyślu zapachniało prochem W ubiegłą sobotę, wczesnym popołudniem na ulicach było raczej pusto. Może ludzie unikali smogu. Będąc w okolicy placu Niepodległości, usłyszałem kilka krótkich serii z broni automatycznej. W tym dniu w mieście nie odbywała się żadna rekonstrukcja, więc skąd te strzały? Przyspieszyłem kroku i na początku mostu Orląt usłyszałem już wyraźniejsze – ta, ta, ta. Z góry zobaczyłem nad Sanem, od strony Piłsudskiego, kilkadziesiąt umundurowanych sylwetek. Widząc brązowe berety, domyśliłem się, że to wojsko obrony terytorialnej. Później dowiedziałem się, że ćwiczył 34 Batalion Lekkiej Piechoty WOT z Jarosławia. Tylko dlaczego w tym miejscu? Żołnierze celowali w kierunku tarcz ustawionych na skarpie, a znad skarpy ludzie przyglądali się ćwiczeniom. – Za moich czasów tak nie było – zagadnął mężczyzna w średnim wieku. Następnie wyjaśnił: – Jestem oficerem, na emeryturze. Jeszcze dziesięć lat temu też chłopaków szkoliłem ze strzelania. Dlatego oczom nie wierzę. Po pierwsze, na takie szkolenie gnałem wojsko daleko za miasto, w dobrze sprawdzony teren albo na poligon w Pikulicach. Zasada była taka, że nawet strzelając ślepą amunicją, nie wolno było kierować broni w stronę wioski, a tu na linii strzału, parę metrów wyżej kręcą się ludzie. A może od czasu, kiedy odszedłem z wojska, zmienili zasady? Emerytowany wojskowy odszedł, a ja też zacząłem się zastanawiać, dlaczego WOT ćwiczy strzelanie akurat w centrum miasta. Przyznam, że wyglądało to trochę na pokaz albo demonstrację."
-
Województwo Świętokrzyskie 1939- zdjęcia vol.3
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
Końskie -
http://technowinki.onet.pl/militaria/norweskie-f-35-wysylaja-poufne-informacje-na-serwery-w-usa/wlztzf Norweskie F-35 wysyłają poufne informacje na serwery w USA Jak twierdzi doradca norweskiego resortu obrony Lars Gjemble wielozadaniowe samoloty F-35 komunikują się z amerykańskimi serwerami wysyłając na nie krytyczne informacje związane ze swoją działalnością w norweskiej armii. Wygląda na to, że norweskie samoloty bojowe F-35 Lightning II, które Norwegia zakupiła niedawno od USA nie do końca zerwały więzi z domem. Wszystko przez autonomiczny, komputerowy system informacji logistycznej (tzw. ALIS), który jest dostarczany wraz z tymi maszynami. ALIS ma dwojaką funkcję. Po pierwsze służy do śledzenia każdego egzemplarza F-35 podczas jego służby na całym świecie, realizuje też zadania diagnostyczne awioniki i napędu oraz zapewnia terminową dostawę odpowiednich części zamiennych. Ale to nie koniec jego aktywności. Dodatkowo, ALIS zapisuje i przetwarza o wiele bardziej krytyczne dane, jak np. przebieg misji bojowych i treningowych. Problem polega na tym, iż wg służb technicznych Luftforsvaret (wojska lotnicze Norwegii) system ALIS wysyła te informacje wprost na amerykańskie serwery, co oznacza, iż Stany Zjednoczone mogą śledzić działania bojowe czy też ćwiczenia norweskich sił lotniczych poznając ich taktykę, system działania w określonych scenariuszach bojowych, a także "bibliotek zagrożeń i celów oraz wyzwań i ograniczeń związanych z warunkami terenowymi i pogodowymi. Norwegowie chcą oczywiście, aby te dane pozostawały wyłącznie w norweskich granicach, ale na razie producent F-35, firma Lockheed Martin, ociąga się z dostarczeniem filtrów, które pozwolą na odseparowanie wrażliwych danych płynących do USA. Norwegia postanowiła zatem połączyć siły z Włochami i planuje stworzenie specjalistycznego laboratorium, które umożliwi zmianę oprogramowania w F-35. Swoją drogą ciekawe, czy polskie F-16 też mają takie ukryte "zdolności..."
-
http://www.rmf24.pl/raporty/raport-smiglowce-dla-armii/fakty/news-macierewicz-w-przyszlym-roku-decyzja-w-sprawie-wyboru-smiglo,nId,2473167 Macierewicz: W przyszłym roku decyzja w sprawie wyboru śmigłowców ofensywnych W przyszłym roku zapadnie decyzja, która firma dostarczy Polsce śmigłowce ofensywne, a w tym roku zostanie rozstrzygnięty przetarg na kooproducentów okrętów podwodnych - zapowiedział minister obrony narodowej Antoni Macierewicz w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl. Pytany, kiedy i jakie śmigłowce ofensywne pojawią się na wyposażeniu polskiej armii szef MON powiedział, że "są wstępne rozmowy, które prowadzimy zarówno z firmą włoską, która złożyła bardzo dobra ofertę, jak i z dwoma producentami amerykańskimi. Jak wiadomo, Boeing dysponuje śmigłowcem, który przez dziesięciolecia uznawany był za najlepszy - dodał. Zaznaczył, że decyzja zapadnie "w przyszłym roku. Tak jak w tym roku zostanie wybrany koproducent okrętów podwodnych. Co najmniej trzech, a może czterech. W tym roku zamkniemy też kontrakt na następne dwa okręty klasy "Kormoran - zapowiedział Macierewicz. Dopytywany, kiedy w takim razie na wyposażeniu polskiej armii pojawią się same śmigłowce, przyznał, że "jest to przedmiotem rokowań. Termin zakreślony przez ministra obrony narodowej to rok 2019. Jest to warunek realizacji tego przetargu. Będzie to szesnaście śmigłowców - osiem dla sił specjalnych, cztery do zwalczania okrętów podwodnych i cztery ratownictwa morskiego. Z tym, że 5 polskich śmigłowców Anakonda zostało oddanych ratownictwu medycznemu już w tym roku - powiedział Macierewicz. Szef MON przypomina zarazem, że "pan minister Siemoniak chciał kupić śmigłowce transportowe i na tym polega różnica (chodzi o unieważniony przetarg na francuskie Caracale). Ten wydatek wielu miliardów złotych miał zostać skierowany na śmigłowce transportowe. Nie jesteśmy Argentyną, Brazylią czy Stanami Zjednoczonymi, gdzie przerzut wojsk jest fundamentalnym problemem, bo operacje prowadzi się na gigantycznych przestrzeniach. My nie będziemy zajmowali terenów syberyjskich - zaznaczył. Po rezygnacji z zakupu wielozadaniowych śmigłowców Airbus Helicopters H225M Caracal - przed rokiem rząd uznał ofertę offsetowa za niewystarczającą - w lutym br. MON rozpoczęło postępowania na śmigłowce w wersjach CSAR (combat search and rescue) - poszukiwawczo-ratowniczych, zdolnych do bojowego wtargnięcia na teren przeciwnika - i śmigłowców do zwalczania okrętów podwodnych dla Marynarki Wojennej, wyposażonych w sprzęt medyczny i zdolnych także do prowadzenia akcji poszukiwawczo-ratowniczych (ZOP/SAR). W lutym MON rozpisało postępowanie na 16 śmigłowców - po osiem w wersjach bojowego poszukiwania i ratownictwa (CSAR) dla Wojsk Specjalnych oraz do zwalczania okrętów podwodnych (ZOP/SAR), wyposażonych dodatkowo w sprzęt medyczny pozwalający na prowadzenie akcji poszukiwawczo-ratowniczych. W maju Inspektorat Uzbrojenia MON po ocenie wstępnych ofert w postępowaniu na śmigłowce dla sił specjalnych poinformował, że rozpoczyna negocjacje ze wszystkimi oferentami: konsorcjum PZL Mielec i Sikorsky, WSK "PZL-Świdnik oraz konsorcjum Airbus Helicopters i Heli Invest. Te same podmioty konkurowały w postępowaniu, w którym wybrano Caracale."
-
Panzer'39 - wraki - część ósma
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
Gepanzerter Sdkfz Abschuss Kampfeinsatz Lubien Polen 1939" -
Wypadek z udziałem samochodu wojskowego Armii USA
temat odpowiedział bodziu000000 → na czarny bocian → Aktualności, newsy, wydarzenia
http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-11-30/amerykanscy-zolnierze-uszkodzili-ogrodzenie-posesji-w-toruniu/?ref=aside_najnowsze Amerykańscy żołnierze uszkodzili ogrodzenie posesji w Toruniu Amerykańskich żołnierzy, jadących potężną, wojskową ciężarówką, doprowadziła na niewielkie osiedle nawigacja - ustaliło nieoficjalnie Polskie Radio Pomorza i Kujaw. Pojazd zahaczył o ogrodzenie jednej z posesji, a to nie wszystkie zniszczenia. Amerykańscy żołnierze uszkodzili ogrodzenie posesji w Toruniu ml/hlk/2017-11-30, 20:47 Amerykańskich żołnierzy, jadących potężną, wojskową ciężarówką, doprowadziła na niewielkie osiedle nawigacja - ustaliło nieoficjalnie Polskie Radio Pomorza i Kujaw. Pojazd zahaczył o ogrodzenie jednej z posesji, a to nie wszystkie zniszczenia. Jak informuje Radio PiK, pojazd zniszczył znak drogowy i przewrócił uliczną latarnię. Nieoficjalnie wiadomo, że kierowca miał jechać według wskazań nawigacji. Nieoczekiwanie pojazd o znacznych gabarytach znalazł się na wąskich osiedlowych uliczkach. Na miejsce wezwano policję i Żandarmerię Wojskową, która przejęła postępowanie w tej sprawie. Najprawdopodobniej chodzi o tzw. ciężki ciężarowy samochód taktyczny HEMTT (Heavy Expanded Mobility Tactical Truck) produkowany przez amerykańską firmę Oshkosh Corporation. Ośmiokołowy pojazd jest wykorzystywany przez Armię Stanów Zjednoczonych od 1982 roku. Używany jest do zaopatrywania pojazdów wojskowych. Do tych celów wyprodukowano różne wersje: cysterny, ciągniki siodłowe, wozy zabezpieczenia technicznego i inne. Najcięższe wersje o długości ponad 10 metrów, wadze ponad 20 ton i mocy 450 koni mechanicznych to m.in. ruchomy most i ciężki samochód gaśniczy służący do zabezpieczenia przeciwpożarowego wojskowych baz lotniczych." cdn...... -
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,22710882,nie-tylko-system-obrony-patriot-usa-sprzedadza-polsce-kolejne.html#BoxNewsLink&a=66&c=96 Nie tylko system obrony Patriot. USA sprzedadzą Polsce kolejne elementy uzbrojenia Amerykański rząd sprzeda Polsce systemy artylerii rakietowej oraz uzbrojenie do myśliwców F-16. Potencjalna wartość kontraktów może wynieść pół miliarda dolarów. Z not przesłanych do Kongresu przez Departament Stanu wynika, że Polska chce kupić od USA systemy artylerii rakietowej dalekiego zasięgu HIMARS. Są one produkowane przez koncern Lockheed Martin. Kontrakt obejmie 25 ruchomych wyrzutni zdalnie naprowadzanych rakiet (GMLRS), 61 taktycznych wyrzutni rakiet ziemia-ziemia (ATACMS), a także rakiety, pociski testowe oraz systemy GPS. Wyrzutnie staną się częścią systemu artyleryjskiego HOMAR. Wartość zakupu szacowana jest przez Amerykanów na 250 milionów dolarów. Drugi kontrakt, opiewający na podobną sumę, dotyczy zakupu 150 rakiet średniego zasięgu do myśliwców F-16 (AIM-120C-7) oraz wyposażenia dodatkowego takiego jak części zamienne, kontenery i sprzęt treningowy. Producentem pocisków do F-16 jest koncern zbrojeniowy Raytheon. Żaden z zakupów nie wiąże się z porozumieniami offsetowymi. Dwa tygodnie temu amerykański rząd wyraził zgodę na sprzedaż Polsce systemu obrony powietrznej i przeciwrakietowej Patriot. Wartość tego kontraktu ma wynieść ponad 10 miliardów dolarów. Teraz czas na Kongres Zgodnie z amerykańskim prawem, Kongres musi zostać poinformowany z wyprzedzeniem o zamiarze eksportu uzbrojenia znaczącej wartości. W przypadku państw członkowskich NATO okres ten wynosi zwykle 15 dni. Jeśli Kongres w tym czasie nie wyrazi sprzeciwu, transakcja może być realizowana."
-
http://szczecin.onet.pl/rezerwisto-oddaj-pieniadze-za-koszulke/6y7y4dt Rezerwisto, oddaj pieniądze za koszulkę Pięć dni - tyle dwa lata temu na poligonie spędził pan Marcin wraz z innymi rezerwistami z województwa zachodniopomorskiego. W ubiegłym tygodniu otrzymał wezwanie. Ma wypłacić wojsku odszkodowanie. Dokładnie 13 złotych i 20 groszy. Powód? Zniszczona koszulka. - Takie są procedury - tłumaczy rzecznik 17. Wojskowego Oddziału Gospodarczego. - To jest mienie publiczne. Wojsko zarzuca kilku żołnierzom, że zniszczyli podczas szkolenia koszulki Każdy z nich ma oddać 13,20 zł Wojsko tłumaczy, że tak wyglądają procedury Pana Marcina (dane do wiadomości redakcji) do obowiązkowych ćwiczeń powołano dwa lata temu razem z innymi rezerwistami. Przez pięć dni szkolił się na poligonie. Po wszystkim wrócił do domu i właściwie o szkoleniu zapomniał. Aż do ubiegłego tygodnia, kiedy otrzymał pismo wzywające do "dobrowolnej wypłaty odszkodowania. Podobne otrzymało jeszcze kilku innych rezerwistów, którzy na szkoleniu byli dwa lata temu. Chodzi o zniszczone koszulki, które zgodnie z procedurami żołnierze otrzymali wraz z pozostałym wyposażeniem pierwszego dnia szkolenia. Po zakończonych ćwiczeniach sprzęt zdali. I tu pojawił się problem, choć właściwie nie od razu, a dopiero po dwóch latach. Koszulki zdaniem Wojska zostały zniszczone i trzeba za nie zapłacić. Dokładnie 13,20 zł. - Nawet gdyby chodziło o trzy złote, to procedury wyglądałyby dokładnie tak samo - mówi Onetowi Andrzej Wojciechowski, rzecznik 17. Wojskowego Oddziału Gospodarczego w Koszalinie, skąd pochodzi wezwanie. - Panowie otrzymali koszulki pierwszej kategorii, czyli świeżo wyjęte z folii, nowe. Po pięciu dniach były to już koszulki piątej kategorii, czyli nadające się jedynie do wyrzucenia - dodaje. Jak tłumaczy, żołnierze otrzymując sprzęt na czas szkolenia, są za niego odpowiedzialni. - Żołnierz ma obowiązek dbać o powierzone mu mienie - tłumaczy Wojciechowski. - Nie wiem, co panowie robili z tymi koszulkami, że oddali je w takim stanie - dodaje. Dlaczego wezwanie dotarło do żołnierzy dopiero po dwóch latach? Jak się okazuje, wszystko musiało przejść przez odpowiednie procedury. Sprawę zbadał wydział kontrolny, który po przeanalizowaniu wszystkich okoliczności stwierdził, że żołnierze pieniądze za koszulki muszą oddać. My spytaliśmy rzecznika 17. Wojskowego Oddziału Gospodarczego, jak często podobne listy są wysyłane do rezerwistów. - To raczej ma charakter incydentalny - twierdzi Wojciechowski. - Sam pierwszy raz się spotykam z taką sytuacją - dodaje. Jak jednak tłumaczy, sprawa musiała się tak zakończyć, ponieważ tego wymagają przepisy. - No trudno, zapłacę. Jak bronić kraju, to do ostatniego grosza - mówi ze śmiechem jeden z rezerwistów. - Choć tak się zastanawiam, czy im się to opłacało? Sumując koszty papieru, tuszu, pracy kontrolerów i samej przesyłki, to chyba wychodzimy na "zero - dodaje."
-
Katastrofy i wypadki lotnicze
temat odpowiedział bodziu000000 → na macvsog → Marynarka, Lotnictwo i okolice
http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-11-22/samolot-armii-usa-rozbil-sie-na-pacyfiku-na-pokladzie-bylo-11-osob/?ref=aside_najnowsze rozbitego samolotu marynarki wojennej USA uratowano 8 osób Ośmiu ludzi uratowano z samolotu transportowego marynarki wojennej USA C-2 Greyhound, który rozbił się w środę na Morzu Filipińskim, mając na pokładzie łącznie 11 osób - podała amerykańska marynarka wojenna. Według niej uratowani są w dobrym stanie i znajdują się na lotniskowcu USS Ronald Reagan, na który leciał ich samolot. Poszukiwania trzech zaginionych trwają. Jak poinformował za pośrednictwem swego rzecznika minister obrony Japonii Itsunori Odonera, katastrofa nastąpiła 150 kilometrów na północny zachód od japońskiego niezamieszkałego atolu Okinotorishima w trakcie trwających tam amerykańsko-japońskich ćwiczeń sił morskich. Według stacjonującej w Japonii VII Floty USA do wypadku doszło o godzinie 14.45 czasu lokalnego (6.45 czasu polskiego). C-2 Greyhound to dwusilnikowy turbośmigłowy samolot przeznaczony do przewożenia ładunków oraz ludzi z lądu stałego na lotniskowce i z powrotem." -
http://promilitaria21.home.pl/autoinstalator/joomla/aktualnosci-i-prawo/item/6078-21-xi-pistolety-pr-15-ragun-dla-zolnierzy-wojsk-obrony-terytorialnej Pistolety PR-15 RAGUN dla żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej Wszystkim oficerom i podoficerom służącym w Wojskach Obrony Terytorialnej ( ok. 5 tys. osób) będzie przysługiwać 9 mm pistolet PR-15 RAGUN, opracowany przez Fabrykę Broni „Łucznik”-Radom Sp. z o.o Ponadto najnowsza broń krótka polskiej konstrukcji w ilości 1,5 tys. egz. trafi do wojsk operacyjnych. Te ustalenia wynikają z nowelizacji trzech załączników do rozporządzenia MON z 14 stycznia 2015 r. w sprawie rodzajów i norm uzbrojenia żołnierzy zawodowych i żołnierzy pełniących służbę kandydacką, które opublikowano na stronie Rządowego Centrum Legislacji. Ale nie są to jedyne zmiany. Potrzeba opracowania tych przepisów wynika – jak czytamy w uzasadnieniu projektu - z konieczności utrzymania tempa rozwoju Wojsk Obrony Terytorialnej (WOT). Obecnie wojska te w resorcie obrony narodowej są traktowane priorytetowo, zarówno pod względem wyposażenia jak i budżetu, który rośnie szybciej niż zakładano jeszcze rok temu. Plany budżetu MON na przyszły rok przewidują 568 mln zł na funkcjonowanie jednostek WOT i ich dowództwa oraz kolejnych 776 mln zł w ramach wydatków objętych tzw. centralnymi planami rzeczowymi. Do WOT trafia najnowszy sprzęt i uzbrojenie. Dlatego w nowych normach uzbrojenia zapisano, że żołnierzom zawodowym – oficerom i podoficerom WOT będzie przysługiwał pistolet wojskowy najnowszej polskiej konstrukcji, czyli PR-15 RAGUN. Niedawno – jak poinformował producent na swoim profilu FB – pomyślnie przeszedł badania kwalifikacyjne. Jest to broń powstała w ramach projektu badawczo-rozwojowego i wdrożeniowego pn. „Pistolet”, realizowanego w latach 2012-2016 przez Fabrykę Broni „Łucznik”-Radom Sp. z o.o . w ramach programu „Tytan”. Pistolet jest automatyczną bronią samopowtarzalną, działającą na zasadzie krótkiego odrzutu lufy, dostosowaną do 9x19 mm naboju Parabellum. Niezawodność i wytrzymałość broni została potwierdzona w trakcie długotrwałych badań na trwałość. Odznacza się stosunkowo niewielką masą i wymiarami, dobrą manewrowością prowadzenia ognia, szybkością użycia oraz wysokim stopniem bezpieczeństwa eksploatacji. Więcej szczegółów na temat tego pistoletu pisaliśmy prawie rok temu w zakładce „Innowacje i biznes” na stronie portal-mundurowy.pl, a także w V wydaniu „Katalogu innowacyjnych rozwiązań dla bezpieczeństwa i obronności”. Jak wynika z uzasadnienia projektu rozporządzenia, do WOT trafi ok. 5 tysięcy pistoletów RAGUN oraz 1,5 tysiąca do wojsk operacyjnych. Koszty oszacowano na prawie 44 mln zł, co oznacza ok. 6,7 tys. zł za jeden pistolet. Ponadto oficerom i podoficerom służącym w jednostkach terytorialnych, a także w brygadach kawalerii powietrznej, powietrznodesantowej i pułku rozpoznawczego, a także na stanowiskach w batalionie, dywizjonie, grupie, eskadrze, kluczu, kompanii, baterii, szwadronie, plutonie oraz poddziałach rozpoznawczych w załogach transporterów będzie przysługiwał karabinek, także najnowszej konstrukcji z Radomia. Należy przypomnieć, że podczas MSPO 2017 w Kielcach podpisano umowę na dostawę ponad 53 tys. sztuk karabinków Grot C 16 FB-M1 należących do rodziny MSBS-5,56 za ok. pół miliarda zł. Mają one zastąpić karabinki Beryl, które są de facto modyfikacją broni systemu Kałasznikowa, produkowane w Polsce od ponad 60 lat. Jednocześnie w projekcie rozporządzenia zaproponowano, by oficerowie i podoficerowie w dowództwach korpusu, dywizji zmechanizowanych, kawalerii pancernej, brygady zmechanizowanej, piechoty strzelców podhalańskich czy piechoty górskiej zamiast karabinka przysługiwał im pistolet maszynowy lub subkarabinek. Jak czytamy w uzasadnieniu projektu, ta zmiana nie będzie skutkowała dodatkowymi obciążeniami finansowymi, ponieważ nastąpi przesunięcie sprzętu wojskowego z zapasu wojennego do użytku bieżącego. Ponadto wprowadzenie należności pistoletów maszynowych/subkarabinków dla sztabów związku taktycznego zostanie zabezpieczone z bieżących zakupów dla Wojsk Lądowych."
-
http://www.defence24.pl/698989,mon-900-mln-zlotych-w-budzecie-wot-na-2017-r-w-roku-kolejnym-13-mld-zl MON: 900 mln złotych w budżecie WOT na 2017 r. W roku kolejnym - 1,3 mld zł Budżet Wojsk Obrony Terytorialnej na kończący się rok 2017 r. został podwyższony do 900 mln zł – poinformował szef MON Antoni Macierewicz. Plany na przyszły rok zakładają wydanie 568 mln zł na funkcjonowanie jednostek WOT i ich dowództwa oraz kolejnych 776 mln zł w ramach wydatków objętych tzw. centralnymi planami rzeczowymi. Informację o podwyższeniu tegorocznego budżetu WOT Macierewicz przekazał dziennikarzom w czwartek, podczas spotkania z okazji dwulecia kierowania MON przez obecną ekipę. Minister wykorzystał tę rozmowę do zdementowania doniesień, jakoby budżet Wojsk Obrony Terytorialnej wynosił w tym roku 1,5 mld zł. "Na Wojska Obrony Terytorialnej w tym roku wydamy zaledwie 900 mln zł. To jest troszeczkę więcej niż było przewidziane w dotychczasowym budżecie, ale więcej, dlatego że szybciej realizujemy te zadania [...], a po drugie, dlatego że wyposażamy je, podobnie jak wojska operacyjne, w najnowocześniejszą broń. szef MON, Antoni Macierewicz Ustalenie pierwotnej skali tegorocznych nakładów na WOT nastręcza aktualnie pewnych trudności, z racji rozproszenia dedykowanych wydatków w różnych kategoriach budżetu ogólnego (dopiero w projekcie budżetu MON na 2018 r. WOT pojawiają się jako osobna pozycja). Niemniej jednak, pewne szacunki były zawarte w projekcie ustawy powołującej WOT, który trafił do Sejmu jesienią 2016 r. Wówczas MON informowało, że "łączne przybliżone wydatki z budżetu resortu obrony narodowej na utworzenie, wyposażenie i funkcjonowanie WOT mają w 2017 r. wynieść 630,7 mln zł. W tym samym źródle łączne wydatki na WOT w 2018 r. oszacowano na 1,095 mld zł. Tymczasem w informacji o projekcie budżetu MON na 2018 r., jaką ministerstwo przesłało posłom i senatorom z parlamentarnych komisji obrony narodowej, mowa jest o kwotach liczących łącznie nieco poniżej 1,344 mld zł. Zgodnie z projektem w 2018 r. na finansowanie Dowództwa WOT oraz jednostek organizacyjnych tego nowego rodzaju sił zbrojnych zaplanowano 567,9 mln zł. Dodatkowo 775,8 mln zł zostało przeznaczonych "na realizację zadań w ramach centralnych planów rzeczowych na rzecz jednostek WOT. Centralne plany rzeczowe to nic innego, jak inwestycje MON i sił zbrojnych. W ich ramach trzy najważniejsze grupy wydatków to modernizacja techniczna sił zbrojnych (w szczególności zakupy uzbrojenia i sprzętu wojskowego itp.), inwestycje budowlane oraz zakup środków materiałowych (takich jak paliwa i smary, mundury, amunicja, żywność i leki). W informacji MON dla posłów i senatorów brak jest jednak bliższych danych o zakupach i inwestycjach planowanych na rzecz WOT. Natomiast wspomniane 567,9 mln zł – jak poinformowało MON – ma zostać przeznaczone na utrzymanie Dowództwa WOT, mobilnych zespołów szkoleniowych, oddziału zabezpieczenia oraz sześciu brygad OT – w Białymstoku, Lublinie, Rzeszowie, Olsztynie, Ciechanowie oraz – uwaga! – w Warszawie. Nie do końca wiadomo, skąd w informacji MON dla parlamentarzystów mowa jest, że dowództwo brygady OT znajdzie się w Warszawie, a nie, jak niejednokrotnie zapowiadano, w Radomiu. W tym mieście doszło wprawdzie do sporu o lokalizację dowództwa brygady OT pomiędzy rządem PiS, a mającą większość w samorządzie PO, ale MON zapowiadało utworzenie sztabu w oparciu o infrastrukturę bazy lotnictwa szkolnego, która już w Radomiu istnieje. Można więc przypuszczać, że informacja o siedzibie brygady w Warszawie to albo pomyłka, albo np. rozwiązanie tymczasowe. Wspomniane wydatki na 2018 r. obejmą także formowanie kolejnych brygad OT – w Gdańsku, Toruniu, Łodzi, Kielcach, Krakowie, Poznaniu i Katowicach. Planowane na przyszły rok wydatki mają zabezpieczyć uposażenia dla 2,6 tys. żołnierzy zawodowych, wynagrodzenia dla ponad 500 pracowników cywilnych oraz świadczenia dla ponad 17 tys. żołnierzy rezerwy, którym nadane zostaną przydziały terytorialne. Grupy wydatków, jakie przewidziano w budżecie WOT na 2018 r., są następujące: * Płace i pochodne żołnierzy zawodowych oraz pracowników cywilnych – 200,8 mln zł * Świadczenia pieniężne na rzecz osób fizycznych (wydatki osobowe niezaliczane do uposażeń wypłacane żołnierzom i funkcjonariuszom) – 152 mln zł * Pozostałe wydatki – 215,1 mln zł, z tego: - Zakup materiałów i wyposażenia (w tym m.in. zakup przedmiotów zaopatrzenia mundurowego nieobjętych centralnymi planami rzeczowymi) – 72,5 mln zł - Zakup usług (m.in. remonty pomieszczeń i budynków, zakup usług zdrowotnych, konserwacja i naprawa sprzętu wojskowego oraz pozostałego sprzętu, usługi serwisowe uzbrojenia i sprzętu wojskowego, opłaty za korzystanie z usług zbiorowego żywienia, usługi transportowe, wydatki związane z kontaktami zagranicznymi i inne) – 64,7 mln zł. - Równoważniki pieniężne i ekwiwalenty dla żołnierzy oraz pozostałe należności (nagrody jubileuszowe, odprawy wypłacane w związku ze zwolnieniem ze służby, ekwiwalent za niewykorzystany urlop) – 21,6 mln zł - Zakup żywności – 18,2 mln zł - Odpisy na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych pracowników – 15,8 mln zł - Podróże służbowe krajowe i zagraniczne żołnierzy i pracowników – 14,7 mln zł - Inne (głównie zakupy środków dydaktycznych i książek, ponadto wynagrodzenia bezosobowe, podatek od środków transportowych, szkolenia pracowników oraz dopłaty do leków) – 7,5 mln zł Wydatki na WOT stanowią niewielki odsetek łącznych wydatków obronnych. Podwyżka do 900 mln zł oznacza, że na obronę terytorialną pójdzie w tym roku ok. 2,4 proc. budżetu obronnego (zaplanowanego w ustawie budżetowej na 37,352 mld zł). W 2018 r., jeśli zsumować wydatki na funkcjonowanie WOT oraz przeznaczone dla nich centralne plany rzeczowe, odsetek ten wzrośnie do ok. 3,3 proc. W projekcie ustawy budżetowej na 2018 r. zaplanowano bowiem na obronność 44,144 mld zł."
-
Historia pewnego pobojowiska...
temat odpowiedział bodziu000000 → na Mi.Der → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
. -
Historia pewnego pobojowiska...
temat odpowiedział bodziu000000 → na Mi.Der → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
Kadam, przesadziłeś z pomniejszaniem zdjęcia :) -
http://promilitaria21.home.pl/autoinstalator/joomla/aktualnosci-i-prawo/item/6054-czy-lepiej-kupic-mniej-nowoczesnych-samolotow-czy-wiecej-starszych-i-je-remontowac Czy lepiej kupić mniej nowoczesnych samolotów czy więcej starszych i je remontować? Czy lepiej kupić mniej nowoczesnych samolotów czy więcej starszych i je remontować? To ważny problem dotyczący rozwoju naszego lotnictwa. Kupno 48 samolotów F-16 było dobrym wyborem, ponieważ kupiliśmy dość dużo nowoczesnych samolotów, pozwalających naszym Siłom Powietrznym na działanie. W skali potrzeb naszego kraju, wynikających z zagrożeń to bardzo mało. Jak również, co jest bardzo ważne, kupując samolot trzeba już myśleć o jego następcy. Pan generał Tomasz Drewniak były inspektor Sił Powietrznych odsłonił bolesną prawdę o stanie faktycznym możliwości użycia naszego lotnictwa. 4 godziny walki w starciu z sąsiednim termonuklearnym supermocarstwem to jest i tak dużo. Więcej nie mamy czego wymagać, albowiem nasze lotnictwo jest zbyt szczupłe i ma na sobie praktycznie cały ciężar obrony powietrznej, bo obrony przeciwlotniczej praktycznie nie posiadamy. Nie można mieć o to pretensji do pana generała, ponieważ to nie jest żadna tajemnica – wystarczy popatrzeć na dysproporcję sił oraz stopień profesjonalizacji i system obrony jaki tworzą Sił y Zbrojne Federacji Rosyjskiej. To bardziej, niż bardzo wymagający przeciwnik. Ma nad nami ilościową i jakościową przewagę, przy tym mogą zwalczać nasze lotnictwo kilkoma systemami broni. Poczynając od doskonałych samolotów myśliwskich, a na systemach obrony przeciwlotniczej bazujących na lądzie i na okrętach kończąc. Specyfika rosyjskiej obrony przeciwlotniczej polega na tym, że z okrętów na Morzu Bałtyckim, baz w Obwodzie Kaliningradzkim i na Białorusi – pokrywają swoim zasięgiem mniej więcej połowę naszego terytorium. Poza samolotami F-16 cała reszta to złom, służący do podtrzymywania etatów lotniczych i obsługi – w tym kontekście inne samoloty są potrzebne. Su-22 to potężna i wspaniała konstrukcja, jednak bez elektroniki na współczesnym polu walki nie ma żadnych szans na polu walki. Mig-29 to również doskonały samolot, mający bardzo duże możliwości, jednak technicznie stary i zużyty. Pozostałe konstrukcje to głównie Ts-11 Iskra – piękne i niezawodne krajowe konstrukcje niezapomnianego Tadeusza Sołtyka, już jednak nie powinny być nawet samolotami szkolnymi bo to epoka Mig-15. Warto pamiętać, że od lat nie mamy lotnictwa morskiego – przeznaczonego do walki nad morzem. Posiadanie samolotów zdolnych do prowadzenia walki nad Bałtykiem, byłoby dla nas olbrzymim wzmocnieniem, zwłaszcza jeżeli chodzi o zwalczanie okrętów nieprzyjaciela. Wymaga to jednak zakupu samolotu dwusilnikowego, samoloty jednosilnikowe są mniej bezpieczne w razie awarii jednego silnika. Nad morzem zawsze ma to olbrzymie znaczenie, jak również możliwości takiego samolotu są większe (więcej uzbrojenia, dalszy zasięg). Zakup nowych samolotów to olbrzymi wydatek. Do kosztu samolotu dochodzą koszty części zamiennych, napraw bieżących, głównych, silniki zapasowe, sprzęt do kalibracji urządzeń i uzbrojenia oraz obsługi. Szkolenie personelu obsługi, szkolenie pilotów – to są olbrzymie koszty. Do tego oczywiście uzbrojenie oraz niezwykle ważne pakiety modernizacyjne. Zachodnie uzbrojenie ma to do siebie, że co jakiś czas są opracowywane nowe warianty broni mającej lepsze parametry np. większy zasięg rakiet, lepsza precyzja trafień itp. Wymaga to jednak dostosowania samolotów nosicieli do wymagań efektorów (rakiet, bomb kierowanych czy systemów rozpoznania). Realny koszt zakupu jednego samolotu w transzy 50 maszyn (analogicznie jak zakup F-16), to koszt co najmniej 100 mln USD plus wydatki na uzbrojenie, bardziej zaawansowany serwis i modernizacje. Za te pieniądze moglibyśmy kupić kolejne F-16 lub JAS-39 Grippen – doskonały samolot ze Szwecji. Jednak na rynku są już nowe konstrukcje, w tym także maszyny dwusilnikowe, które są przeważnie droższe. Przy czym trzeba pamiętać, że nasze samoloty muszą mieć najlepsze z możliwych wariantów urządzeń walki radioelektronicznej jakie tylko możemy kupić, ponieważ przeciwnik jest bardziej niż wymagający. To zawsze będzie podrażać nasze konstrukcje o 20-30%, niestety za elektronikę – wyposażenie specjalne się płaci. Kraje zachodnie włączyły się do programu F-35 firmy Lockheed-Martin. To wspaniała amerykańska konstrukcja, samolot przyszłości pozwalający na supremację w powietrzu krajom zachodnim. Jest on jednak bajecznie drogi. Tutaj cena około 200 mln USD za egzemplarz nie powinna nikogo zdziwić i trzeba być przygotowanym na kolejne koszty związane z eksploatacją tak nowoczesnej konstrukcji. Z maszyn dwusilnikowych wybór jest dość duży. Przede wszystkim w grę wchodzą najnowsze odmiany amerykańskich F-18 Hornet. To samoloty o nadzwyczajnych możliwościach bojowych i eksploatacyjnych, których posiadanie znacząco zmieniłoby status naszych Sił Powietrznych. Jeszcze ciekawszą propozycją są najnowsze modele F-15 Eagle, to najpotężniejszy samolot o jakim możemy dzisiaj pomyśleć. Zakup nawet niewielkiej ilości – eskadry (12-16 sztuk), pozwoliłby na zupełnie nową jakość w planowaniu użycia bojowego naszego lotnictwa. Istotnie zyskałoby na możliwości prowadzenia działań ofensywnych, chociaż trzeba mieć świadomość, że w takiej ilości – to niestety nadal „jednorazówki”. Bardzo ciekawe są konstrukcje europejskie. Francuski Rafale jest bardzo drogi, w różnych kontraktach jego koszt jednostkowy to około 250 mln USD za sztukę – jednak to jest maszyna o bardzo dużych możliwościach mająca jedną fantastyczną zaletę – nie jest to samolot amerykański. Oznacza to, że mając taką maszynę jest się praktycznie niezależnym od USA pod względem sprzętowym i uzbrojenia. To bardzo ważne i to bardzo dużo, ponieważ może być różnie, w tym znaczeniu że uzależnienie się technologiczne od jednego państwa jest zawsze niebezpieczne. Chociaż trzeba pamiętać, że bardzo wiele części, pakiety modernizacyjne i doskonałe, prawdopodobnie najlepsze na świecie uzbrojenie do amerykańskich samolotów oferuje Izrael. Jednak maszyna francuska gwarantuje niezależność i z tego powodu warto ją rozważyć jako dodatkowy komponent dla naszego lotnictwa – byłby to doskonały wybór. Przy czym jak podano powyżej, to byłyby bardzo duże koszty. Jednak za jakość i niezależność się płaci. Drugim ważnym samolotem europejskim jest Eurofighter. To potężny system uzbrojenia, mający olbrzymie możliwości i poważne zdolności modernizacyjne. To doskonała konstrukcja, bardzo nowoczesna i przyszłościowa. To prawdopodobnie samolot z największym potencjałem na przyszłość, w tym znaczeniu że to maszyna na 30-40 lat do przodu. Jest jednak jeszcze droższy w zakupie, ponieważ jest produkowany w małych ilościach głównie dla państw europejskich i bogatych państw Zatoki Perskiej, które chciały mieć doskonały sprzęt – niezależny od Amerykanów. Proszę pamiętać, że do tych samolotów są oferowane całe pakiety uzbrojenia, które decydują o ich możliwościach. Tymczasem w kręgach eksperckich krążą plotki o planowaniu zakupu około 100 samolotów F-16 z amerykańskiego lub europejskiego demobilu. Byłyby to samoloty starszych serii produkcyjnych, często pamiętające jeszcze przełom lat 80/90-tych. Zdatne do lotu i wypełniania misji bojowych, jednak przy użyciu uzbrojenia i środków rozpoznania z poprzedniej epoki elektroniki. W porównaniu do tego, co mogą nasze Su-22 to i tak byłby skok technologiczny porównywalny do zamiany taczki na ciężarówkę. Jednak nie o to już chodzi, ponieważ potencjalny przeciwnik jest bardziej niż wymagający – musimy mieć pewność, że nasi piloci dostają do ręki najlepszy możliwy sprzęt. Zapewnienie pakietów modernizacyjnych i utrzymanie ich zdolności bojowych byłoby bardzo kosztowne, a przez cały czas dysponowalibyśmy ograniczonymi możliwościami tych samolotów, bo ciągle byłyby w naprawach, regulacjach i modernizacjach. Naszym problemem jest to, że potrzebujemy maszyn na wczoraj. Tymczasem cykl produkcji i dostawy nowych maszyn, na pewno będzie trwał dłużej, niż dostawa i odtworzenie podstawowej zdolności bojowej maszyn używanych. Jednak później trzeba będzie je cały czas remontować, natomiast maszyny nowe – pozwalają na racjonalną politykę eksploatacji zgodnie z naszymi potrzebami. Powoduje to dodatkową komplikację do wyboru, jednak maszyny nowe oferują jeden bardzo ważny aspekt – psychologicznie piloci mają świadomość, że dostają do ręki najnowszy i najlepszy sprzęt na jaki było nas stać. To bardzo ważne, wpływa na morale – a w ostatecznym rozrachunku przekłada się na nasze bezpieczeństwo. Ten aspekt ludzki jest niesłychanie istotny. Prawdopodobnie optymalnym rozwiązaniem dla nas byłoby wykonanie trzech kroków jeżeli chodzi o lotnictwo bojowe. Po pierwsze trzeba zmodernizować posiadane F-16 do najnowszych standardów pod względem walki radioelektronicznej i rozpoznania. Po drugie trzeba kupić dużą partię samolotów dwusilnikowych – albo F-18, albo Eurofighter/Rafale. Chodzi o co najmniej 50 maszyn, pozwalające na zdublowanie możliwości operacyjnych naszego lotnictwa. Byłoby idealnie kupić 60 maszyn, wówczas 48 byłoby do jednostek lotniczych na zastąpienie Migów i Su, a 12 pozwoliłoby na odbudowanie lotnictwa morskiego. Mówimy o szkoleniu pilotów i specyficznym uzbrojeniu. Ze względu na cenę najprawdopodobniejszy byłby F-18, uzbrojenie kupowane do F-16 byłoby z nim z zasady kompatybilne. Na 60 takich samolotów z potrzebnym oporządzeniem trzeba wysupłać około 12 mld USD. Plus później dalsze koszty – modernizacyjne, bo utrzymanie ich w najwyższej możliwej sprawności byłoby naszym priorytetem. To bardzo dużo pieniędzy, ale ten wydatek spowodowałby że mielibyśmy około 108 samolotów, nowoczesnych i zdolnych do zaatakowania przeciwnika, walk powietrznych i projekcji siły nad morzem. Gdyby do tego kupić jeszcze jedną eskadrę F-15 – nawet używanych, starszych typów i je odpowiednio zmodernizować pod kątem np. możliwości przeniknięcia przez obronę przeciwlotniczą nieprzyjaciela, to byłoby bardzo dużo jak na nasze możliwości. Jednak elementem koniecznym do obrony są systemy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, w tym także przydałyby się pełnowartościowe okręty wojenne zdolne do osłony przeciwlotniczej Morza Bałtyckiego – to bardzo ważne znaczenie strategiczne z naszej perspektywy. Dwa dobre okręty z należytym wyposażeniem okręty mogą zmienić sytuację strategiczną w chwili rozpoczęcia konfliktu. W ostateczności jednak decyzję powinni podjąć eksperci. Ważny w tym będzie offset, przy czym trzeba się pogodzić z tym, że tutaj „szału” nie będzie. Ponieważ tak na prawdę nie mamy z czym być partnerem dla Amerykanów. W wariancie europejskim, można pomyśleć o wejściu polskiego rządu do struktur właścicielskich koncernów produkujących europejskie uzbrojenie. W tym znaczeniu miałoby to sens i stanowiło wartość dodaną do kontraktu. Warto dodać, że w Niemczech pojawił się pomysł na zakup samolotów F-18, jako względnie tanich i o olbrzymich możliwościach bojowych. Warto pójść tą drogą, jednak w dalszej perspektywie – trzeba myśleć o F-35 jak tylko będzie nas na nie stać."
-
Przeszkody i zapory przeciwpancerne.
temat odpowiedział bodziu000000 → na TomekSz → Fortyfikacje, bunkry, podziemia
. -
Polskie schrony-część szósta
temat odpowiedział bodziu000000 → na Grzebiuszka → Fortyfikacje, bunkry, podziemia
. -
Pociągi Pancerne cz.8
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
. -
Pociągi Pancerne cz.8
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
. -
Pociągi Pancerne cz.8
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
. -
Pociągi Pancerne cz.8
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
. -
Pociągi Pancerne cz.8
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
. -
Pociągi Pancerne cz.8
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
.
