bodziu000000
Użytkownik forum-
Zawartość
67 515 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
613
Zawartość dodana przez bodziu000000
-
http://gk24.pl/armia-polska-przyleci-do-bialego-boru-sterowcem/ar/13738568 Armia polska przyleci do Białego Boru sterowcem? Wojsko chce kupić ziemię w gminie Biały Bór, aby ulokować tam posterunek obrony przeciwlotniczej w nowatorskiej technologii. To także szansa dla samorządu. - To potwierdzona informacja, przedstawiciele armii rozmawiają z właścicielami działek w pobliżu Sępólna Wielkiego na temat zakupu kilkudziesięciu hektarów ziemi – mówi Paweł Mikołajewski, burmistrz Białego Boru, który co prawda nie ma żadnego wpływu na losy transakcji, bo to tereny prywatne, ale z całych sił jej kibicuje. Wojsko zamierza bowiem kupić w gminie około 60 hektarów, na której chce ulokować nową jednostkę, całkowicie nowego rodzaju obrony przeciwlotniczej. Chodzi o tzw. posterunek aerostatowy – więcej o nim poniżej. – Sępólno Wielkie to najlepsza lokalizacja, ale gdyby tam natrafiono na przeszkody, to wojsko ma alternatywną w okolicach wsi Kołtki, także w naszej gminie – mówi burmistrz. Z informacji mu przekazanych na wykupionym terenie stacjonować będzie oddział obrony przeciwlotniczej obsługujący aerostat – coś w rodzaju nowoczesnego sterowca na uwięzi, na którym znajdą się urządzenia radiolokacyjne. – Posterunek wymaga około stu osobowej obsługi, żołnierzy, zabezpieczenia itp.. – Paweł Mikołajewski ma nadzieję, że część z nich może zamieszkać w gminie, do kasy której wpłyną także podatki płacone przez armię. Cóż to takiego posterunek aerostatowy? Podpieramy się artykułem Jakuba Palowskiego z defence24.pl, portalu zajmującego się sprawami obronności. Informuje on, że Wojsko Polskie chce kupić system rozpoznania przestrzeni powietrznej i obszarów morskich na aerostatach. Inspektorat Uzbrojenia oficjalnie już ponad rok temu informował o chęci prowadzenia tzw. dialogu technicznego w tej sprawie. To oznacza negocjacje z firmami, które taki sprzęt mogą nam dostarczyć, bo Polska go sama nie produkuje. Jaka jest główna zaleta radiolokacji w aerostacie? Zasięg. Naziemne radary wykrywają samoloty, rakiety i inne potencjalne zagrożenia zwykle w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. To spory problem, delikatnie mówiąc, zwłaszcza, że polska armia będzie miała wkrótce amerykańskie rakiety Patriot, a jak im wskazać potencjalny cel, gdy wrogie pociski lub samoloty są tak blisko? Polska nie posiada satelitów szpiegowskich i samolotów w rodzaju słynnych AWASC, więc trzeba szukać tańszych i dostępnych sposobów wczesnego ostrzegania. Tymczasem system na aerostacie znajdującym się na wysokości nawet 4 kilometrów ma zasięg nawet kilkuset kilometrów w wypadku celów powietrznych i około 200 w wypadku pojazdów. Badania nad takimi systemami prowadzą Stany Zjednoczone, które już od lat 70. wykorzystują je do wykrywania naruszeń przestrzeni powietrznej i wód terytorialnych ma je już na wyposażeniu armia izraelska. Nasza armia chciałaby, aby system, którego składowa miałaby się znaleźć pod Białym Borem, służył także wykrywaniu i zwalczaniu wrogich jednostek nawodnych i wskazywaniu celów Morskiej Jednostce Rakietowej."
-
Panzer'39 - wraki - część ósma
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
. -
Panzer'39 - wraki - część ósma
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
. -
Panzer'39 - wraki - część ósma
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
. -
Polskie kuchnie polowe vol.2
temat odpowiedział bodziu000000 → na bjar_1 → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
. -
Zdjęcia TK-3 - cz.5
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
. -
Artyleria Polska - część 12
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
. -
Artyleria Polska - część 12
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
. -
Wrzesień 1939 - Zdjęcia (część 29)
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
WH-Grab von Mathießen bei der Festung Brest Litowsk gefallen am 16.9.1939" -
Wrzesień 1939 - Zdjęcia (część 29)
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
WH-Grab von E.Schütze bei der Festung Brest Litowsk gefallen am 16.9.1939" -
Wrzesień 1939 - Zdjęcia (część 29)
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
Rzeszow Soldaten Grab Leutnant Wagner Pionier Batl. 7 gef. Polen 1939" -
Wrzesień 1939 - Zdjęcia (część 29)
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → IIRP - Wojsko Polskie 1918-1939
. -
Znaki,tablice.... Polska do 1945 roku. Vol.7
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → Wojny Światowe
. -
Znaki,tablice.... Polska do 1945 roku. Vol.7
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → Wojny Światowe
. -
Znaki,tablice.... Polska do 1945 roku. Vol.7
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → Wojny Światowe
. -
Znaki,tablice.... Polska do 1945 roku. Vol.7
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → Wojny Światowe
. -
Znaki,tablice.... Polska do 1945 roku. Vol.7
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → Wojny Światowe
. -
Znaki,tablice.... Polska do 1945 roku. Vol.7
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → Wojny Światowe
Cieszanów -
http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/modernizacja-czolgow-mon-leopard-k2,23,0,2423831.html MON za 3,1 mld zł zmodernizuje stare czołgi. Za te pieniądze można kupić masę nowych W wojskach pancernych ciężar zdolności obronnych Polski spoczywa na kupionych od Niemców wysłużonych Leopardach. MON na modernizacje 142 z nich planuje wydać 3,1 mld zł. Za tą sumę można mieć ponad 80 czołgów najnowszej generacji. Zakup od zachodnich sąsiadów czołgów Leopard był wyjątkowo opłacalny. Za ostatnią partię 119 maszyn w 2013 r. zapłaciliśmy Niemcom zaledwie 190 mln euro. Cena jednostkowa na poziomie 1,5 mln euro (6,45 mln zł) robi wrażenie. Nowe maszyny kosztują w okolicach 40 mln zł. Ponadto Niemcy wraz z czołgami przekazali nam jeszcze około 200 pojazdów wsparcia: ciągniki pancerne, samochody ciężarowe i terenowe. Problem w tym, że 142 Leopardy 2A4 (one mają być modernizowane) to konstrukcje z lat 80., a 105 Leopardów 2A5 to myśl techniczna i wojskowa z początku lat 90. - Czołgi z rodziny Leopard 2 modernizowane są na całym świecie. Wiele krajów NATO robiło to i nadal robi. Także w gruncie rzeczy nie jest to zła decyzja. Jednak ta umowa jest przykładem, że nawet solidny partner niemiecki nie realizuje jej terminowo. Już teraz mamy kilkumiesięczne opóźnienie i kolejne sygnały o rosnących kosztach - mówi Mariusz Cielma, ekspert wojskowy i naczelny branżowego magazynu "Nowa Technika Wojskowa. Nasz rozmówca mówi tu o nieoficjalnych doniesieniach defence24 o konieczności podniesienia wartości całego kontraktu o kolejne 400 mln zł. Wcześniej już dodano do umowy z niemieckim Rheinmetall 300 mln zł. Z pierwotnej ceny z 2015 - 2,4 mld zł - nic już nie zostało. Obecnie, biorąc pod uwagę dwa kolejne aneksy, trzeba będzie zapłacić 3,1 mld zł. Lepiej wdrapać się na K2? Taka suma pozwala na zakup około 80 koreańskich czołgów K2. - Zakup K2, czołgów najnowszej trzeciej generacji kosztujących około 10 mln dol., oznaczałby wejście w technologię amerykańską. K1 wzorowany był na świetnych czołgach Abrams. Przy K2 też współpracowali Amerykanie. To świetne maszyny, ale pamiętajmy, że w zakupach wojskowych cena nie jest najważniejsza - mówi Cielma. Za każdym razem to decyzja strategiczna i polityczna jednocześnie. Trudno byłoby nam się teraz przy rosnących kosztach wycofać z umowy z Rheinmetall. Ponadto w Europie nasi sojusznicy głównie korzystają z Leopardów, co nie jest bez znaczenia na wypadek wojny. To też nie wszystko. - Oczywiście warto rozważać opcję koreańską, uwzględniając przeniesienie technologii do Polski. To właśnie Koreańczycy pomogli zbudować Turkom ich supernowoczesne czołgi Altay. Jednak czołg to nie wszystko. Musimy mieć bazę remontową i logistyczną. Zwykle zakup sprzętu wojskowego to 1/3 wszystkich kosztów. Dla Leopardów wiele z tego już zapłaciliśmy - mówi Cielma. Są jeszcze amerykańskie czołgi "za darmo Nieoficjalnie MON rozważa również dla naszych sił zbrojnych zakup używanych amerykańskich Abramsów, które zakonserwowane czekają na pustyni na kupców. - Tu decydenci mogą być skłonni podjąć taką decyzję ze względów politycznych. To mogłyby być kolejny przyczynek do budowania fundamentów pod zwiększenie obecności US Army w Polsce. Tym bardziej że USA mogłaby nam przekazać je za symbolicznego dolara. Taką ofertę otrzymali Grecy, którzy ponieśli tylko koszty transportu - mówi ekspert wojskowy. Potem jednak rachunek otworzył się bardzo szeroko. Grecka armia słono zapłaciła za remonty i modernizację. W kolejnych latach też utrzymanie tych czołgów uszczuplać będzie budżet Aten i pompować amerykański przemysł. W grze o wzmocnienie naszych sił pancernych jest jeszcze projekt modernizacji technicznej, starych wysłużonych rosyjskich T-72. W ten sposób miano by unowocześnić nawet 300 maszyn, stojących w większości w magazynach. - To bardzo trudny sprzęt do modernizacji. Ta stara radziecka technologia miałby być unowocześniana za kwotę również oscylującą w okolicach 3 mld zł. Dyskusja trwa i rozbija się głównie o pieniądze, bo wojsko chce jak najbogatszego pakietu modernizacyjnego, a nasz budżet nie jest z gumy - wyjaśnia Cielma. Ponadto przywrócenie ich do służby oznaczałoby, że mielibyśmy wraz z Leopardami (250 maszyn) ponad 500 czołgów. Pytanie: czy mamy ludzi i pieniądze, żeby obsadzić taką masę sprzętu. Francusko-niemiecka szansa Mamy zatem kilka dróg do podniesienia wartości bojowej naszych sił pancernych. Żadna z nich nie jest idealna i tania. Dlatego zdaniem eksperta trzeba patrzeć w przyszłość bardziej odległą. Tym bardziej że jest rozwiązanie, które pogodzi oczekiwania armii i polskiej zbrojeniówki. - Trzeba wejść do francusko-niemieckiego programu budowy czołgu najnowszej generacji. Mamy na to czas, bo prace dopiero się zaczęły, a pierwsze maszyny mają opuścić fabryki w 2030-2035 r. Nieoficjalnie mówi się że Niemcy i Francuzi chętnie by nas przyjęli, a my zyskalibyśmy na tym technologicznie. Nie wniesiemy nadzwyczajnych kompetencji, ale rynek zbytu na kilkaset maszyn - wyjaśnia Cielma. Pytaliśmy MON o dalsze losy modernizacji T-72 i zainteresowanie niemiecko-francuskim programem budowy czołgu kolejnej generacji. Jednak do czasu opublikowania tego artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi."
-
http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/587082,mysliwce-armia-zakup-blaszczak-f-16v.html Nowych myśliwców dla armii nie widać, a stare "latają na słowo honoru Dostawy nowych samolotów dla wojska nie ma się co spodziewać wcześniej niż w 2024 r. Pośpiech nie jest dobrym doradcą, ale tak odległy termin jest dla armii kłopotem. Bo część floty lata dziś na słowo honoru, a jednocześnie częściej musi wykonywać loty bojowe. Stąd tylko krok do kolejnej tragedii. Choć minister Mariusz Błaszczak polecił szefowi Sztabu Generalnego Wojska Polskiego „przyspieszenie realizacji programu, którego efektem będzie pozyskanie samolotu myśliwskiego nowej generacji”, to w najbardziej optymistycznym scenariuszu pierwsze maszyny przylecą do nas za sześć lat. Wszystkich ma być 32, choć w kuluarach mówi się nawet o czterech eskadrach, czyli 64 sztukach. Obecnie oprócz trzech eskadr samolotów bojowych F-16 mamy jedną Su-22 i dwie Migów-29. To właśnie niedawny śmiertelny wypadek pilota Miga pośrednio stoi za decyzją o modernizacji floty myśliwców. – Po ostatniej kontroli wyszło, że te samoloty latają na słowo honoru. A jednocześnie częściej muszą wykonywać loty bojowe. Dlatego trzeba przyspieszyć ich wymianę – tłumaczy Jerzy Gruszczyński, były pilot wojskowy i redaktor naczelny pisma „Lotnictwo Aviation International”. Urzędniczo-wojskowy zespół zajmujący się programem nowego samolotu – Harpia do końca lutego ma być gotowy do ogłoszenia postępowania. Biorąc pod uwagę, że w Wojsku Polskim już służy 48 maszyn F-16, mamy przystosowaną do nich infrastrukturę i system szkolenia (choć działa raz lepiej, raz gorzej), to faworytem w wyścigu będzie nowsza generacja myśliwca – F-16V produkowany przez amerykański koncern Lockheed Martin. Niedawno na ich zakup zdecydowała się Słowacja. Za 14 egzemplarzy nasz sąsiad zapłaci 1,6 mld euro. W naszym przypadku jednostkowa cena powinna być niższa ze względu na większą liczbę statków i wspomniane zaplecze techniczne i szkoleniowe. Za takim zakupem przemawia również gigantyczna amerykańska presja polityczna i przemysłowa, jakiej przy tym postępowaniu poddany zostanie resort obrony. Drugim możliwym wyborem zza Atlantyku jest najbardziej nowoczesny na świecie bojowy statek powietrzny – F-35. Tu jednak pojawia się pytanie o sens takiego zakupu. – Nasze wojsko nie jest przygotowane na używanie tak zaawansowanego samolotu. F-35 jest określany jako sieciocentryczny: zdobywa wiele informacji, które od razu może przekazywać do odpowiednich stanowisk dowodzenia i kierowania środkami walki. A my takich nie mamy i potencjał tego samolotu nie zostałby w pełni wykorzystany – wyjaśnia Gruszczyński. Zachętą może być fakt, że cena F-35 z racji zwiększania mocy produkcyjnych spada i w niedalekiej przyszłości ma wynosić ok. 80 mln dol. za sztukę. Choć to i tak dużo. Dodatkowo kolejka chętnych jest tak długa, że nawet gdybyśmy się zdecydowali na zakup już dziś, to produkcja naszej partii maszyn ruszyłaby dopiero w 2024 r. Tymczasem, znając polskie realia, szanse na to, że umowa z dostawcą zostanie podpisana w 2019 r., są minimalne. Choć faworytem wydają się produkty amerykańskie, to europejska konkurencja nie jest zupełnie bez szans. – Wybór samolotu zależy od priorytetów, jakie przyjmie Ministerstwo Obrony Narodowej. Mając na uwadze, że deklaratywne ambicje Polski są duże, nie jest wykluczony zakup samolotu innego niż F-16. Po to, by zdywersyfikować flotę – tłumaczy Mariusz Cielma z portalu DziennikZbrojny.pl. Ostatnie doświadczenia pokazały, że w sytuacjach kryzysowych, gdy nagle z powodu usterek zostaje uziemiony jeden typ samolotu, warto mieć alternatywę. W tym wypadku zapewne największe szanse miałby Euro fighter, a mniejsze szwedzki Gripen."
-
Znaki,tablice.... Polska do 1945 roku. Vol.7
temat odpowiedział bodziu000000 → na bodziu000000 → Wojny Światowe
Co to za miejscowość? Rozpoznaje je ktoś? -
Sowieckie sztandary w rękach Niemców.
temat odpowiedział bodziu000000 → na Nadwojciech → Wojny Światowe
... i spalili -
Sowieckie sztandary w rękach Niemców.
temat odpowiedział bodziu000000 → na Nadwojciech → Wojny Światowe
zdobyli... -
.
-
http://portal-mundurowy.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=8612:trzy-glowne-przyczyny-problemow-wojsk-obrony-terytorialnej-cz-4 Trzy główne przyczyny problemów Wojsk Obrony Terytorialnej (cz.4) Nie ma innej alternatywy do zapewnienia obronności państwa, chyba że zgodzimy się na przywrócenie Zasadniczej Służby Wojskowej. Co oznacza przymus dla męskiej części populacji, a to powoduje natychmiast pytania o równouprawnienie? Proszę sobie bowiem wyobrazić, że dzisiaj istnieje dość istotny odsetek Kobiet, które chciałyby iść do Wojska! Dlaczego mamy tym obywatelom (tak, Kobieta to też człowiek i obywatel!) zabraniać spełniania tego zaszczytnego obowiązku? W Wojsku potrzeba pielęgniarek, poza tym w niektórych sferach Kobiety są po prostu lepsze. Co innego służba bojowa, jednak jeżeli ktoś spełnia wymagania – to dlaczego nie? Jest równouprawnienie, czy go nie ma? Jeżeli jest to WSZYSCY OBYWATELE powinni mieć dokładnie takie same prawa i obowiązki. W proponowanym modelu „wykupywania się” od służby wojskowej, na pewno byłoby wiele niezadowolenia w społeczeństwie. Jednak również na pewno wzrosłaby dzietność Kobiet oraz pojawiłyby się pieniądze umożliwiające sfinansowanie zatrudnienia większej ilości Żołnierzy Zawodowych – i o to w tym pomyśle na pierwszym miejscu najbardziej chodzi. W zależności od skali „wykupywania się”, zwłaszcza jakby opłata była progresywna np. 2 lub 3 proc. więcej do podstawy opodatkowania w podatkach osobistych, mielibyśmy jak szacowano co najmniej około 4 mld zł (mniej więcej 10 proc. wartości dotychczas zbieranych podatków od osób fizycznych) lub więcej. Do tego oczywiście pojawiliby się również Żołnierze ochotnicy, który można byłoby wykorzystać w czasie pokoju do różnych zadań, w tym służb wartowniczych i po prostu szkolić! Byliby też „przymusowi ochotnicy” i „pragmatycznie ochotnicy”, którzy nie muszą nosić broni, ale mogą wykazać się w pracy na rzecz obronności. W Wojsku zawsze jest co robić, a już samo przyzwyczajenie cywilów do obowiązków i wykonywania rozkazów ma swoją wartość. To jest bardzo ważne i powinno mieć swój początek już w wychowaniu szkolnym (np. ultra ważna rola harcerstwa i szkół z profilami wojskowymi). Natomiast w momencie „W”, nikt nie będzie patrzył do książeczki wojskowej na kategorię zdrowia. Jeżeli tylko Żołnierz jest zdolny do noszenia broni i co najważniejsze – słucha się rozkazów przełożonych – może dostać broń, żeby walczyć. Tutaj jest druga wielka korzyść z proponowanej masowości – wszyscy ludzie, byliby chociaż minimalnie przeszkoleni, w podstawowym obchodzeniu się z bronią i w relacjach w pododdziałach, oba aspekty mają znaczenie FUNDAMENTALNE. W tym sensie, żeby sobie sami nie zrobili krzywdy i wiedzieli, że np. granatów lepiej się nie dotykać, jak się nie wie ile to jest 3,5 sek… Jak również potrafiliby przeżyć w warunkach nazwijmy to „terenowych”. To wszystko, to są bardzo poważne sprawy. Wzorem jest współczesny Izrael i Prusy z końca XIX wieku. Na ich doświadczeniach, zwłaszcza ich wymiarze organizacyjnym i praktycznym powinniśmy się wzorować. Z obu modeli można bardzo wiele czerpać, zwłaszcza jak sobie uświadomimy ile na obronność wydaje Izrael, a ile wydajemy my i jak się te wydatki przekładają na zdolności obronne (czyli efektywność). Izrael kraj 8-io milionowy wydał w 2017 roku 19,6 mld USD na obronność, to około ich 4,7 proc. PKB (ich eksport uzbrojenia w tym samym roku wynosił około 9,2 mld USD). Polska ma na obronność wydać w 2019 roku prawie 45 mld zł, czyli około 12 mld USD (kurs przeliczeniowy 3,8 Zł/1 USD). Jeżeli chodzi o Prusy końca XIX wieku, to ich organizacja armii i świadczeń państwa na rzecz obronności jest powszechnie uznawana za wzorcową jeżeli chodzi o armię poborową. Mówimy o okresie po zwycięstwie nad Francją i zjednoczeniu Niemiec (1871). Powtórzmy pryncypia: – musimy sobie wszyscy uświadomić obowiązki wobec państwa, służba dla Ojczyzny to zaszczyt, – równouprawnienie w obowiązkach i prawach wobec państwa, czyli wszyscy płacą, ci co chcą i się nadają – służą, – masowość służby wojskowej, nie ma wyjątków (poza przypadkami oczywistymi) i przyjmujemy każdego kto chce, bo dla każdego „coś się znajdzie”, a przynajmniej jak nauczy się zakładać maskę i okopać to już dużo! – duży wysiłek na uzawodowienie Służby Wojskowej – to jest w istocie najważniejsze, ponieważ w zarysowanym modelu moglibyśmy wygenerować pieniądze na więcej etatów i wyższe płace dla Żołnierzy. Myśląc o masowości, nie możemy zapominać o tym, że nie uciekniemy od profesjonalizacji. Nowoczesny sprzęt jest skomplikowany w obsłudze, szkolenie jest kosztowne i trwa latami. Do tego przecież eksploatacja nie dzieje się sama – w serwisach firm dostarczających sprzęt, tylko Żołnierze sami wykonują większość bieżących remontów. Wiedza jaką sobie przekazują – kapitał instytucjonalny – jest bezcenna dla utrzymania sprzętu w sprawności. Jeżeli będziemy w stanie zmobilizować wojsko masowe, to ono musi mieć profesjonalne kierownictwo, albowiem inaczej na współczesnym polu walki, Żołnierze z mobilizacji nie będą mieli szans z przeciwnikiem mającym lepsze, w pełni profesjonalne dowodzenie. Nie ma nic ważniejszego w Wojsku, niż dowodzenie i rozkaz. To jest podstawa wszystkiego, a chodzi o to żeby te rozkazy były mądre. Niestety, to nie jest proste i wymaga lat, a nawet dziesiątek lat doświadczenia. Wyszkolony – profesjonalny podoficer i oficer jest bezcenny, ponieważ zwalnia z odpowiedzialności za dowodzenie (“myślenie”) podległych mu Żołnierzy. Poza tym, istotą Wojska jest sytuacja, w której nawet jak jest tyko dwóch Żołnierzy, to jeden musi dowodzić. Inaczej taka struktura nie może działać dobrze, ani nawet w ogóle nie może działać… Wracając do wątku wspomnianych wzorców, to warto wziąć z Izraela przykład jeszcze w dwóch niesłychanie ważnych sprawach. Po pierwsze jeżeli chodzi o prawo do broni (ostatnio pojawiła się inicjatywa – uwaga – zalegalizowania prawa do posiadania… kuszy! Nie można ich posiadać bez zezwolenia! Łuki i dzidy można! To naprawdę niesamowite, jak bardzo jesteśmy ubezwłasnowolnieni we własnym kraju przez “własną” elitę – dlaczego oni tak boją się społeczeństwa?). Bezwzględnie skopiowanie izraelskich wzorców, ale w sposób dostosowany do naszej specyfiki – może zbudować stan prawie idealny. Broń powinna być w naszym kraju powszechna i każdy, kto chce i spełni warunki dostępu powinien mieć prawo do posiadania nawet broni maszynowej. Mówimy o ludziach służących w różnych formacjach obronnych, emerytowanych Żołnierzach, innych mundurowych itd. Chodzi o to, żeby MAKSYMALNIE na ile to możliwe i przyczyni się do wzrostu bezpieczeństwa – nasycić społeczeństwo bronią. Po drugie i to jest sprawa strategicznie najważniejsza, tylko wejście w posiadanie broni masowego rażenia, w tym w szczególności broni jądrowej i środków jej przenoszenia – może zagwarantować nam bezpieczeństwo z głównych kierunków zagrożeń strategicznych. Z tych dwóch postulatów NIGDY nie zrezygnujemy. Nie ma niepodległości bez ponoszenia kosztów, poświęcenia i wielkiego wysiłku, historia nas powinna była nauczyć, że nie ma na nią szans w takich położeniu geopolitycznym jak nasze. Zarazem przykład budowy potęgi Prus, czy współcześnie Izraela – pokazuje, że się da. Trzeba tylko przede wszystkim myśleć, myśleć we wszystkim w czym wykazuje się aktywność, jak również i tam, gdzie decydujemy się na bierność. Ostatnią sprawą jest potrzeba uświadomienia sobie, że to wszystko po prostu musi kosztować. To się łatwo pisze, jednak realia są takie, jakie są. Jesteśmy średnio zamożnym krajem z przeważnie biednym społeczeństwem. Dlatego musimy kierunkować ograniczone środki w taki sposób, żeby to było możliwie najbardziej efektywne. W tym właśnie kontekście Służba w ramach Wojsk Obrony Terytorialnej jest tak niesłychanie cenna, ponieważ jest to Służba “tańsza”. Posiadany potencjał trzeba rozbudowywać, WOT powinien być włączony do Wojsk Lądowych, a samorządy terytorialne powinny uczestniczyć w procesie tworzenia pododdziałów i infrastruktury dla nich."
