Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

Bubus

Centralna zbrojownia II RP

Recommended Posts

Przypadkowo znalazłem stronę o planie mobilizacyjnym W". Można tam przeczytać, że plan był jednym słowem kiepski, brak logistyki itd. Mnie zaciekawił fragment:

Wszyscy zainteresowani wiedzą, o naszych bohaterskich jednostkach zapasowych stawiających opór Wermachtowi samymi karabinami,bez karabinów maszynowych, moździerzy, słowem bez cięzkiej boni wsparcia piechoty; albo z armatami szkoleniowymi bez przyrządów celowniczych. Ale pod Dęblinem w Stawach w centralnej zbrojowni RP, leżało sobie ok 300 tysięcy karabinów, kilka tysięcy karabinów maszynowych, kilkaset armat, nieprzeliczone jak na polskie warunki zapasy amunicji (kilkadziesiąt składów kolejowych z amunicją ), kilka pociągów cystern z beznzyną czyli wyposażenie dla lekko licząc 10 nowych dywizji piechoty. Wszystko to zostało w 2-giej dekadzie września spalone i wysadzone powietrze.Wycofujące sie jednostki ładowały zapasy ile się dało na tabory. W ostatniej chwili kilka cieżarówek załadowano dla generała Kleeberga z IX DOK. Ale tych zapasów nie dało się wykorzystać nawet w części. (Armia Krajowa w najlepszym swoim okresie nie miała nawet 10% tego co znajdowało się w tym zniszczonym zapasie i to jest może właściwa miara naszej klęski )."

Ktoś coś słyszał, czytał, widział?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Według pracy Konstankiewicza w sierpniu 1939 mieliśmy 791 300 kb/kbk na nabój 7,92x57 (w tym przestarzałe wz.88) i 238 600 kb/kbk na nabój francuski.Inne nie są wymienione. W 1931 miało być 62 410 kb/kbk na nabój austro-węgierski.Wydaje się mało prawdopodobne by w czasie mobilizacji nie użyto około 300 000 sztuk pozostawiając je w składach. No chyba, że były to jakieś werndle, berdany czy chassepoty lub broń na nietypową amunicję.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jak ja lubie takie oceny stawiane z wygody fotela i po polsku mowiac with 20/20 hindsight". Tacy powojenni 'eksperci' wychodza z zalozenia ze przygotowania powinny byly byc obliczone na przegrana kampanie trwajaca 5 tygodni. Na co wiec, argumentuja, byly Polskiej Armii zapasy?

A prawdziwi decydenci, w swojej burzuazyjno-obszarniczej glupocie, nie wiadomo czemu, obliczali ze wojsku bedzie potrzebny material w 2, 3, 4 etc miesiacu wojny. Poniewaz prawie bez wyjatku produkcja mogla osiagnac poziom wojenny dopiero po 1-6 miesiecy, konieczne bylo zmagazynowanie odpowiedniej ilosci materialu aby ten okres pokryc.

Mozna bylo zmagazynowac gdzies indziej, fakt, ale gdzie jezeli nie w centrum kraju? Nie zapominajmy (jak to wygodnie zapominaja nasi 'eksperci') ze polskie planowanie miedzywojenne musialo przewidywac mozliwosc agresji ze wschodu tak samo jak z zachodu.

Mozna bylo magazynowac w mniejszych partiach wiecej rozrzuconych w terenie. Owszem, ale przy tym niewspolmiernie rozrastaja sie, i tak niebagatelne, koszta magazynowania. Droga ta wiec, ipso facto, musiala obnizyc mozliwosci kupowania nowego wyposazenia dla wojska.

Wybaczcie pewna doze zlosliwosci w mojej wypowiedzi (chyba nie musze mowic, ze nie jest Bubus skierowana na Ciebie) ale od mlodu czytalem takie bzdety, i chyba juz najwyzszy czas pozegnac sie z sowiecko/prlowska propaganda i zaczac patrzec na te rzeczy historycznie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zamiast przydługiej wypowiedzi przydały by się jakieś argumenty potwierdzające istnienie tak dużych zapasów uzbrojenia w drugiej dekadzie września.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przydluga wypowiedz uwazam konieczna jako odpowiedz na glowny zarzut stawiany w tekscie - ze plan mobilizacyny byl kiepski bo nie wydano calosci sprzetu jednostkom frontowym nie pozostawiajac nic w zapasie - nonsensowne rozwiazanie ktore najpierw nakladalo olbrzymie koszta wystawienia dodatkowej masy wojska do obsluzenia tego sprzetu, masy wojska ktore szybko stalyby sie bezbronne w miare wykruszania sprzetu i materialu.

Suma sumarum mozna argumentowac ze zawiodly plany ewakuacyjne i transportowe ale nie plan mob.

Zgadzam sie NB ze ilosci broni malokalibrowej cytowane wydaja sie byc zawyzone. Co do faktycznej ilosci sprzetu artyleryjskiego w magazynach to mam dokladne dane na date 30.8.39. Postaram sie podsumowac do czwartku. Oczywiscie zapewne czesc tego zostala rozdana w pierwszej dekadzie ale nie ulega watpliwosci ze powazne ilosci zostaly zniszczone.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W/g relacji Naczelnego Szefa Służby Uzbrojenia płk. Karola Błaszkowicza z 9 stycznia 1940 w zapasach znajdowało się:
- 76724 kb wz. 98 z tego 1168 klasy c (czyli do remontu)
- 12071 kb wz. 29 - 101 klasy c
- 18363 kb wz. 91/98/25 - 4333 klasy c
- 98980 kb i kbk francuskie różnych typów - 9631 klasy c
- 3307 rkm wz. 28 - 89 klasy c
- 4554 lkm wz. 08/15 - 1818 klasy c
- 1551 ckm wz. 30 - 48 klasy c
- 504 ckm wz. 08 - 158 klasy c
- 334 ckm wz. 25 - 97 klasy c
- 2093 ckm wz. 14 - do 50 % były podstawy - 1658 klasy c
Broń klasy c miała się znajdować w Zbrojowni nr 2 (Warszawa)
Podaje tez informację że ilość kb wz. 98 była zaniżona i miała dochodzić do 200 000.
Spotkałem się też na jakimś forum (zabijcie mnie ale nie pamiętam gdzie) z informacją że te ilości odnosiły się tylko do Głównej Składnicy Uzbrojenia nr 2 w Stawach i stąd nie pasowała płk. Błaszkowiczowi ilość kb wz. 98.

Share this post


Link to post
Share on other sites
A czy w tej składnicy nie było też przypadkiem wolnych 300 Łosi i 200 7TP? :)

http://jedenz.salon24.pl/57963,plan-w-dlaczego-mobilizacja-w-1939-roku-byla-zla

Cytat jest stąd, prawda? Błędy w wiedzy i logice... Chwalenie planów mobilizacyjnych Francji i Anglii urąga zdrowemu rozsądkowi. Całkowicie pominął mobilizację niejawną od marca 1939 r. i wskazał, że jej brak to karygodny błąd. Tymczasem niejaki Pan Michulec w książce z 2009 r.,podawał, że mobilizacja od marca 1939 to koronny dowód agresywnych zamiarów Polski wobec Niemiec. Złota Malina dla obu panów.


Parę kwiatków:

achodnie armie potrafiły uzyskać znaczącą zdolność bojową w komponencie mobilizcji niejawnej, a polska armia dzieki fatalnemu planowi MOB była uzależniona od mobilizacji powszechnej."

Co do doskonałego działania wywiadu polskiego to chciałbym powiedzieć,że Hitler pierwotnie wydał rozkaz uderzenia na Polskę w dniu 26 sierpnia. I jak wiadomo cały pierwszy rzut niemieckiej armii wtargnięcia, w tym większość sił pancerno-motorowych i lotnictwa była juz przygotowana , a nawet wieczorem 25 sierpnia wyszła na pozycje wyjściowe. Jakoś ten "świetny polski wywiad nie informował o tej dramatycznej sytuacji.Nikt w Polsce nie ogłaszał mobilizacji , nie stawiał jednostek w tybie alarmowym, nie obsadzał granicy."

Szczególnie ostatnie zdanie - widocznie czytaliśmy inne książki...


Jest to wypowiedz z tych, które kiedyś przeczytałem - pt. Jak Piłsudski zmarnował Błękitną Armię, w skład której wchodziło 300 czołgów i 10 pociągów pancernych, a zły Piłsudski ją rozbił z samej chęci zemsty.

Nie warto wogóle komentować.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czy są wiarygodne dane na temat skali ewakuacji składów broni? W książce W. Włodarkiewicza „Lwów 1939” na stronie 177 podane są informacje o trzech pociągach, które dotarły do Lwowa 18 – 19 września. Znajdowały się w nich 4 armaty pplot kal 40mm, 12 tys karabinów, 4 tys ręcznych i 2 tys ciężkich karabinów maszynowych, 5 tys pistoletów Vis, 100 tys sztuk amunicji artyleryjskiej, 7 mln sztuk amunicji strzeleckiej i 50 tys granatów ręcznych. Podane liczby są podejrzanie okrągłe, ale nie sądzę, by rzeczywista ilość broni zbytnio od nich odbiegała. Broń ta pozwoliła by na przekształcenie OZ w wartościowe oddziały. Było to jednak niemożliwe ze względu na to, co stało się 17 września. Po co potrzebne były tak duże zapasy broni? Chociażby na taką sytuacje, która miała miejsce – pierwszoliniowe jednostki zostały rozbite, w ich miejsce formuje się, na bazie OZ i przy wykorzystaniu zapasów, kolejne jednostki. Rezerwa musi być, trzeba mieć zabezpieczenie na nieprzewidziane wypadki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeśli nie rozumie się potrzeby istnienia zapasów broni... no cóż. To tak jakby mieć pretensje do władz, że nie wysadzili w 1939 r. w powietrze koszar w Oświęcimiu, bo powinni wiedzieć, co tam zbudują.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Niedawno miałem okazję rozmawiać z pewną osobą na temat magazynów w Stawach. Czy ktoś może podać dokładną datę zajęcia w/w magazynów przez Niemców w 1939 r ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Iron Duke - poszukam.

Chcialbym rowniez troche zdefiniowac nazwy, bo takiej rzeczy jak 'Centralna Zbrojownia RP' formalnie nie bylo, a w kompleksie Glownej Skladnicy Uzbrojenia (GSU) Nr 2 w Stawach wg moich danych miala byc tylko amunicja (rowniez MW). Bron piechoty i artyleryjska GSU Nr 2 byla skladowana w kompleksie w Deblinie. Co juz z zalozenia kladzie cien nad wiarygodnoscia danych cytowanych w pierwszym poscie.

Jezeli zgodzimy sie ze nasza dyskusja jest o GSU Nr 2 w calosci to bede mogl podac w nastepnym tygodniu dane co do ilosci dzial na stanie w sierpniu 1939. Niestety we wtorek zmarl bliski krewny wiec plany 'wojskowe' musialy poczekac.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Gebhardt zdaje się że jest pewne niedomówienie co do składowania sprzętu w GSU. Część sprzętu była w Dęblinie choć podlegała GSU nr 2 w Stawach. Podobnie było w przypadku GSU nr 1 w Palmirach, gdzie część sprzętu podległa pod tę składnicę znajdowała się w Warszawie. Jednak dalej był to sprzęt zaliczany jako będący w składnicach i do nich niejako przypisany. Czekam na zapowiedziane przez Ciebie zestawienie sprzętu w Dęblinie. Dotychczas mam tylko zbiorcze podsumowanie płk. Błaszkowicza które wydaje się być niepełne, bądź jak już pisałem odnosi się tylko do zapasów zgromadzonych w GSU nr 2 (w tym i w Dęblinie).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jest. Ale....
Niestety sprawy rodzinne powoduja ze nie bede mogl byc w IPiMGS przez co najmniej miesiac. Ale jak wreszcie tam dotre to ta spraw jest u gory duzej partii 'zamowien'.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W latach 60 ,chodziliśmy całą paczką na ,,górę prochową,tak była nazywana przez nas mała górka pod Stawami.Czego tam nie było.Pociski możdzieżowe leżały na mchu i czekały na odkrywców.Prochu mieliśmy całe kieszenie.Naboje jakie komu pasowały.Były też i .straszne wypadki.Obecnie jest możliwe znalezienie amunicji ,ale niech ona sobie tam spokojnie rdzewieje,ze znanych powodów

Share this post


Link to post
Share on other sites



×
×
  • Create New...

Important Information