Jump to content

Wzdłuż mojego płotu ciągnie się masowy grób


Recommended Posts

Świebodzin, 27 grudnia 2008, 0:01

Wzdłuż mojego płotu ciągnie się masowy grób
Dariusz Chajewski, 0 68 324 88 36, dchajewski@gazetalubuska.pl

Tuż przed świętami, podczas kładzenia wodociągu w Podłej Górze znaleziono ludzkie kości. Tutaj nikogo to nie szokuje, na takie dramatyczne pamiątki po 1945 roku mieszkańcy trafiają na każdym kroku.


Gdy Jan Adamkowski kopał przed laty szambo spod ziemi wyszło” kilka szkieletów. Wówczas zawiadamiał władze, gminę. Nikogo to nie interesowało... Jak twierdzą starsi mieszkańcy wzdłuż jego płotu ciągnie się masowy grób. Nie jedyny w Podłej Górze.
(fot. Mariusz Kapała)
Na podwórku wystarczy wbić szpadel, by rozległ się chrzęst kruszonych kości. Ludzkich kości. To szokująca pamiątka po roku 1945. Podła Góra to w tamtych, podłych czasach, było podłe miejsce.

Szczątki siedmiu osób - mężczyzn, kobiet, dzieci - zapakowano w trzy czarne foliowe worki. Robotnicy w pomarańczowych kamizelkach włożyli je do samochodu i wywieźli na to, co pozostało po poniemieckim cmentarzu. Tam wykopali dwa doły, w obrysie dawnych grobów. Wrzucili worki do dołów, przysypali ziemią, nawet specjalnie nie wyrównywali.

- Co mieliśmy zrobić? Rozrzucić szczątki po polu czy wrzucić do wykopu obok rur wodociągowych...? - pyta jeden z robotników. - Okazaliśmy tym ludziom szacunek.
Szefowa Zakładu Gospodarki Komunalnej w Skąpem, kładącego wodociąg w Podłej Górze, tylko pokiwała głową. To było najlepsze rozwiązanie. Jedyne...


Na strych nie chodzili

Gdy Barbara Oleszczuk tylko usłyszała wieść o niesamowitym znalezisku, natychmiast przybiegła pod płot rodzinnego domu. Wiedziała, że kości znaleziono u nich.

- Jeszcze mnie dreszcze przechodzą, zwłaszcza że były tam takie malutkie czaszki dzieci - mówi, ale nie jest zaskoczona. Rodzice nigdy nie opowiadali szczegółów z przeszłości ich domu, ale i to, co sami odkryli, wystarczało, by nie móc spać po nocach. Gdy tylko wbił ktoś szpadel w ziemię, pod metalem chrzęściły kości. Ludzkie kości. Przed laty to były ciała, teraz już tylko szkielety.

- Miałam jakieś 14 lat, gdy przy kopaniu na podwórku dziadek znalazł kilka ciał - dodaje pani Barbara. - Co miał zrobić? Pozbierał i wywiózł na stary niemiecki cmentarz. Rodzice nigdy nie sadzili w ogródku warzyw, a żadne z nas, dzieci, ani nasza mama na strych nie poszliśmy. Tutaj coś było... Jakiś strach.

Jan Adamkowski, brat pani Barbary, kopał szambo. To było przed laty. Natychmiast spod ziemi "wyszło” kilka szkieletów. Wówczas zawiadamiał władze, gminę. Nikogo to nie interesowało. Podobnie jak wcześniej, chociaż wówczas - podobno - mówić o tym było niepolitycznie. Tymczasem wzdłuż asfaltu leżą dziesiątki, może setki zwłok. Jedne na drugich, wszystkie zwrócone głowami w stronę drogi.
- I wiecie co, nie mają nawet szczątków ubrań, guzików, mundurów - dodaje Adamkowski. Chyba je złożono nagie.

Miały przestrzelone głowy

Zofia Paszkiewicz wychowała się w budynku po drugiej stronie ulicy. Także przed nią dziadkowie i rodzice pieczołowicie skrywali jakąś tajemnicę. Historię, którą opowiadano szeptem.

- Kiedyś ojciec postanowił zrobić sad, zaczął kopać... - opowiada. - Wyciągał jedno ciało, po drugim. Jak później opowiadano, wszystkie czaszki miały otwory po kuli. Pochowali ciała i... przestali o tym mówić. Wiecie, wtedy szalał Urząd Bezpieczeństwa, a ponieważ wszyscy mówili, że to Rosjanie zrobili... Rodzice się bali.

Ze strzępów informacji Paszkiewicz ułożyła sobie obraz przeszłości. W okolicy budynku, w którym mieszka Adamkowski, był podobno szpital. Ktoś inny wspomina o jakimś punkcie przesiedleńczym, o obozie... Starsza wiekiem mieszkanka prowadzi nas na górkę za Nowakami” i opowiada, że tutaj także pogrzebane są stosy ludzi. Dziś nikt już nie wie, czy byli to Niemcy, czy też ich ofiary. Podobnie jak nikt już nie potrafi powiedzieć, co to był za obóz, który miał działać w okolicy.

- Wtedy każdy był katem i ofiarą - pani Wandzie drżą dłonie, tłumaczy, że to choroba. - Ilu ludzi poszło do dołów...


Powinni ich od nas zabrać
Zielony domek jak z obrazka, świąteczne ozdoby w oknie, kozy na podwórku. Przed domem pięknie ozdobiony krzyż. Tadeusz Mierkiewicz prosi, aby rozmawiać z nim... głośno. Słuch już nie ten.

- Przyjechałem tutaj w sierpniu 1945 roku, po pięciu latach na robotach w Niemczech - rozpoczyna opowieść i dodaje, że "u Niemca” dobrze mu było, stąd może w nim mniej jest nienawiści. - Gorzelnią zarządzali ruscy, ale gorzelnianymi byli Niemcy... Co tutaj się działo, tego ludzkie słowa nie opiszą. Mordowali Rosjanie, później niewiele lepsza była nasza milicja...

Jednym z niemieckich gorzelnianych był rybak z Ołoboku, który Mierkiewicza prosił, aby wybrał się z nim na ryby.

- I poszliśmy - opisuje pan Tadeusz. - W lesie pełno było zwłok. Leżeli jak drzewa, pokotem. Ubrane, uzbrojone, tylko żaden nie miał butów... Jeden miał nawet karabin polskiej produkcji.

Według Mierkiewicza, znajdywane szczątki to muszą być Niemcy. Swoich Rosjanie ekshumowali po latach. Starsi mieszkańcy opowiadają, że Podła Góra leży, jak na... cmentarzu. Zwłoki cywilów miały być pod koniec wojny przywożone ciężarówkami. Są też ciała z dziurami po kuli w czaszce. Przed jednym z domów znaleziono płytko zakopaną niemiecką rodzinę...

- Już dawno ktoś powinien tutaj przyjechać i ich zabrać - dodaje Adamkowski. - My moglibyśmy normalnie żyć. A i tym wszystkim biedakom należy się chyba godziwy pogrzeb. Nawet po latach.

Nareszcie! Znaleźliśmy ich

- To były okrutne i dziwne czasy - odpowiada historyk Andrzej Toczewski, zapytany o to, czyje zwłoki pogrzebano w Podłej Górze. - W naszych dokumentach nie figuruje tam ani żaden obóz, ani masowa mogiła. Oczywiście takich jest w naszym regionie wiele. Niedawno sam jedną odkryłem, na terenie żwirowiska. To był zbiorowy pochówek żołnierzy radzieckich, którzy zginęli podczas forsowania Odry.

Toczewski próbuje natomiast wytłumaczyć kilka szczegółów opowieści ludzi z Podłej Góry, chociażby zwłok z polskim karabinem w dłoni. W ślad za frontem, zanim dotarli tutaj pierwsi osadnicy, podążały bandy. Nawet najbardziej zagorzali antykomuniści nie mogliby ich nazwać wyzwoleńczymi. Były to najzwyklejsze rzezimieszki. Rosjanie nawet stworzyli specjalną dywizję, której zadaniem była walka z nimi. Dywizja ta działała w całym naszym regionie.

Tadeusz Czabański z zajmującej się ekshumacją poniemieckich cmentarzy fundacji Pomost” natychmiast deklaruje poszukiwania w niemieckich archiwach. Ale gdy dowiaduje się, gdzie dokładnie leży Podła Góra...

- Czyżbyśmy nareszcie znaleźli?! - wykrzykuje. - Od lat szukamy zbiorowych mogił niemieckiej ludności cywilnej z obozu przejściowego w okolicy Świebodzina. To był bardzo duży obóz. Wiele osób było ofiarami bombardowań, innych rozstrzelano... A niedawno w okolicy Ciborza ekshumowaliśmy grób czterech niemieckich żołnierzy...


To były podłe czasy
Czy w Podłej Górze pogrzebano ofiary tego przejściowego obozu? Wraz z fundacją "Pomost” postaramy się tego dowiedzieć. Mieszkańcy wsi marzą już o tym, aby usunąć z ich podwórek duchy przeszłości. Bo pamięci usunąć się nie da.
- To były podłe czasy - mówi Oleszczuk.

- Powinni ich stąd zabrać - uzupełnia Paszkiewicz. - Może na tych wszystkich biedaków wciąż jeszcze gdzieś tam ktoś czeka. Chociaż nie wiem, czy wiadomość o takim końcu, takiej śmierci może przynieść ulgę.

Przed wojną wieś nazywała się Steinbach. Ktoś zmienił nazwę na Podłą Górę. Ludzie nie mają wątpliwości, skąd wzięła się ta nazwa... To było podłe miejsce, tak jak podły był tamten czas.

http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081227/POWIAT13/407986762&Template=printpicart
Link to comment
Share on other sites

W Podłej Górze trwa ekshumacja zwłok z czasów II wojny światowej
(mat)

Odkopywane są szkielety Niemców zamordowanych przez Armię Radziecką w 1945 r.


Ekshumacja zwłok trwa. Na miejscu są Jakub Krawczyk i Adam Białas ze stowarzyszenia Pomost. W tej chwili mężczyźni odkopują kości, na które natrafiono podczas jesiennych prac przy budowie wodociągu.

Gmina złożyła je tymczasowo na cmentarzu poniemieckim w lesie w Podłej Górze. Wśród kości jest 10 kompletnych szkieletów, w tym trzy szkielety dzieci. - To, że giną dorośli można jeszcze zrozumieć, ale to boli kiedy widzimy szkielety dzieci - mówi wójt gminy Skąpe Zbigniew Woch.

W tej chwili ekshumacja prowadzona jest w lesie. Za pół godziny zacznie się przy posesjach mieszkańców.

http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090427/POWIAT13/324611736
Link to comment
Share on other sites

dodano: 2 maja 2009, 3:30
Podła Góra: Niełatwo dzielić miedzę z... trupami
Artur Matyszczyk, 0 68 324 88 20, amatyszczyk@gazetalubuska.pl

Pani Zofia mieszkała z rodzicami w starej, poniemieckiej pralni. To tu Armia Czerwona roztrzaskała główkę trzyletniej dziewczynce, którą na rękach trzymała matka. To tu żołnierze zgwałcili młodą Niemkę w ciąży, a potem dobili ją kolbami...

W poniedziałek od rana Jan Adamkowski podenerwowany krzątał się po ogrodzie. Wiedział, że stąpa po ziemi, która skrywa kości skatowanych Niemców w II wojnie światowej. Przez te wszystkie lata już się przyzwyczaił. Nawet zapomniał. Ale teraz myśli wróciły. Z nadzieją, że odejdą na zawsze. Wraz z resztkami dziesiątek poległych, które za chwilę miały ujrzeć światło dzienne i odjechać do wojskowej mogiły pod Szczecinem.

Góra to... Podła

Adamkowski mieszka w Podłej Górze. Dziwna to wieś, bo dziwne w niej dzieją się rzeczy. Jesienią pracownicy miejscowego zakładu komunalnego kopali rów pod wodociąg. Na posesji Adamkowskiego natknęli się na ludzkie kości. Całe mnóstwo czaszek, żeber, miednic, ud czy piszczeli. Zapakowali je w dwa czarne worki i zawieźli na to, co pozostało po niemieckim cmentarzu, sto metrów za tabliczką oznaczającą koniec miejscowości.

Opisaliśmy to makabryczne odkrycie. Zainteresowało się nim stowarzyszenie Pomost, które zajmuje się ekshumacją poległych przed laty Niemców. Ale we wsi znalezisko nikogo nie zaskoczyło. W Podlej Górze mieszkańcy od dawna wiedzą, że u nich, jak tylko wbije się łopatę, kości na wierzch wychodzą.

- Taka to już jest ta nasza Góra... Podła - pani Zofia opiera się łokciem o płot sąsiada i spogląda w dal. Myślami wraca do przeszłości, do opowieści przodków, którzy przyjechali tu zaraz po II wojnie światowej. - Coś panu powiem - zagaduje kobieta. - Nie wiem, czy warto o tym pisać, żebym na wariatkę nie wyszła. Bo jeden wierzy, a dziesięciu się śmieje. Ale ja wiem, co przeżyłam w starym domu. Płacz dziecka słyszałam.

Strzał w tył głowy

Pani Zofia mieszkała z rodzicami w starej, poniemieckiej pralni. To właśnie tu Armia Czerwona roztrzaskała główkę trzyletniej dziewczynce, którą na rękach trzymała matka...

- Za szopą, co stoi na podwórku Adamkowskiego, rozstrzeliwali ludzi. Raz, w tył głowy, i po krzyku. To dzicz była, co tu przyjechała, ci Ruscy. Trupy na głębokość łopaty grzebali, jak psów. Wymordowali wszystkich, co do nogi. Gdy rodzice tu przyjechali, co kawałek ręce spod ziemi wystawały - krzywi się kobieta.

Jedną historię opowiedzianą przez naocznych świadków pamięta najbardziej. Jak Niemkę dwóch żołnierzy rzuciło na chodnik. Dziewczyna była w ciąży. Zgwałcili ją, a potem dobili kolbami. - Rodzice bardziej się Ruskich bali niż Niemców - wspomina.

Tylko trawę posiali

O tym, że we wsi przez lata działy się rzeczy dziwne, opowiada nie tylko pani Zofia. Jedną noc w jej starym domu spędziła Marianna Kramska. - Raz i nigdy więcej - jeszcze dziś wzdryga się na samo wspomnienie.

- Zośka położyła mnie na tapczanie, włącznik miałam na wyciągnięcie ręki. W biały dzień kroki słyszałam ze strychu. Dziecko też, jak płacze. W nocy coś mnie dusiło. Chciałam zapalić światło, ale nie mogłam się podnieść.

O demonach przeszłości, które urzędują w miejscowych domach, wspominają i inni. Niektórzy historie kwitują uśmieszkiem. Inni... wolą przeżycia zachować dla siebie. - Ale prawda jest taka, że babcia nigdy na strych nie weszła - wtrąca Krystyna Adamkowska.

Żona pana Jana też doskonale wiedziała o ludziach pogrzebanych w jej ziemi. Dlatego wraz z mężem już od dawna w ogrodzie nic nie sadzą. Tylko trawę posiali. - Dobrze, że wreszcie ktoś chce z tym zrobić porządek... - Adamkowska jak w zwolnionym tempie kiwa głową. - Bo ciężko tak żyć i dzielić się miedzą z nieboszczykami...

Puzzlowanie” kości

Być może już niebawem ludziom w Podłej Górze będzie żyło się łatwiej. A to za sprawą przedstawicieli Pomostu. Ci pojawili się we wsi w poniedziałek. Młodzi mężczyźni, w mundurach, przyjechali zielonym jeepem z przyczepką. Przez całą wiosnę starali się o pozwolenie na ekshumację szczątek Niemców pogrzebanych we wsi nieopodal Skąpego. W ubiegłym tygodniu dostali pozwolenie.

Zaczęli kopać. Najpierw zabrali się za szczątki, które za sprawą pracowników urzędu wylądowały na poniemieckim cmentarzu. Łatwo dostali się do dwóch czarnych worków. - To ty "puzzluj”, a ja doły zasypię - Jakub Krawczyk z Adamem Białasem wzięli się za robotę.

Puzzlowanie” to składanie poszczególnych kości tak, aby razem stworzyły szkielet. Pozwala na określenie liczby pochowanych osób. - To czaszka dziecka - Białas pokazuje kulistą kość, która wielkością znacznie różni się od pozostałych. Potem do czaszki dopasowuje resztę.

Czaszkę podrzucili pod schody

Z cmentarza jedziemy tam, skąd części szkieletów wydobyto, czyli na podwórze Adamkowskiego. W ruch idzie koparka, której użyczyła gmina. Wystarczy kilka ruchów łychą, żeby kolejne kości ujrzały światło dzienne. Pracownicy Pomostu rozkładają przy domu Adamkowskiego niebieską płachtę. Na niej "puzzlują” kolejne szczątki. Wiele z nich to kości dzieci.

Wojciech Sobiechowski dokłada czaszkę, którą kilka dni temu ktoś podrzucił pod schody jego domu. Ma jeszcze niezrośnięte kości. Ofiara mogła mieć najwyżej trzy latka. - U nas we wsi ponoć był lazaret. Niemcy, jak uciekali w pośpiechu, nie brali rannych. Ruscy ich dobijali. Mordowali też tych, którzy nie zdążyli i zostali. Dlatego chyba tyle tych kości... - zasępia się Sobiechowski.

Z prac Pomostu wynika, że przez posesję Adamkowskiego i dalej, wzdłuż drogi, ciągnęła się zbiorowa mogiła. W ziemi nie ma skrawków ubrań. Wynika więc, że martwych wrzucano nago. Przemieszanie kości świadczy o tym, że ciała kładziono jedno na drugim. Przez dwa dni wydobyto tu resztki kilkudziesięciu osób. Trafią do zbiorowej mogiły wojskowej nieopodal Szczecina.

Śmierć i wiara

Dlaczego w Podłej Górze pogrzebano tyle osób? - Trudno powiedzieć. Nie ma dokładnych informacji archiwalnych. Sytuacje w trakcie wojny bywały różne. Zachowanie wojsk sowieckich również. Żołnierze idący ze wschodu mścili się bardzo. We wsiach, gdy tylko coś ruszyło się za szopą, strzelali czołgowymi pociskami odłamkowymi, mogli być ranni cywile i dzieci, równie dobrze mógł istnieć także lazaret - komentuje Andrzej Toczewski, dyrektor Muzeum Ziemi Lubuskiej w Drzonowie.

Toczewski dodaje, że podobnych miejsc ze zbiorowymi mogiłami jest więcej. Przypomina też, że na ogromną liczbę ofiar cywilów miała na pewno wpływ mroźna zima w 1945 r. - Wielu Niemców uciekało i umierało w trakcie ewakuacji - mówi.
Psycholog Marcin Florkowski nie ma wątpliwości, że świadomość życia na ludzkich szczątkach wpływa na mieszkańców Podłej Góry. - W takiej sytuacji, gdy niemal wszędzie są trupy, nasila się lęk przed śmiercią. Jednym ze sposobów uśmierzania trwogi jest wzmożenie myślenia o życiu pozagrobowym. Co może nasilać tendencję do wiary w zjawiska nadprzyrodzone - ocenia Florkowski.

http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090502/POWIAT13/610661182
Link to comment
Share on other sites

gerard_w napisał:
____________________

fakt faktem, że nie pierwszy raz słyszę że Polacy bardziej bali sie Rosjan niż Niemców... jak mówią starsi ludzie z mojej okolicy Niemcy byli ogoleni, czyści, dzieciom cukierki dawali, rodzicom czasem cukier i konserwy... Rosjanie przyszli brudni, karabiny na sznurkach, typowi zdobywcy"... oby nie przyszło nam żyć w podobnych czasach...
Link to comment
Share on other sites

kindzal napisal:
____________________

To wszyscy Niemcy glosowali na Fuhrera ?
Acer piszesz historię od nowa ?

Tak ku przypomnieniu:

6 listopada 32 roku NSDAP zdobyła 33,1% głosów (drugie było SPD z 20%)przy frekwencji 80,6%
30 stycznia 1933 roku powołano rząd z nazistami i Hitlerem jako kanclerzem.
Link to comment
Share on other sites

acer napisał:
__________________

Jakby nie było tych 33% ( nawet na dzisiejsze warunki takie poparcie to bardzo dużo) tylko 3% to nie byłoby nazistów w rządzie. Stare przysłowie mówi, że frycowe się płaci - i w końcu postawienie x" w urnach wyborczych zemściło się przybyciem ruskiego czasu apokalipsy w 1945 roku.

Nie marudź o pisaniu historii na nowo tylko konsekwencjach wyborów. Chcieli to i mieli.
Link to comment
Share on other sites

beaviso napisał:
________________

Przed 1933 mieli bezrobocię i bidę. Więc zagłosowali za populistami, którzy najwięcej obiecywali, a efekty faktycznie były. Polacy zrobiliby dokładnie tak samo na miejscu Niemców w 1933.
Poza tym trzyletnie dziecko z 1945 nie brało udziału w tych wyborach. Nie ma żadnego wytłumaczenia.

M.
Link to comment
Share on other sites

zimmermann napisał:
____________________

Łatwo jest nam oceniac ludzi prawie po 70 latach siedząc z pełnym brzuchem przed komputerem w ręku trzymając zimne piwko.Ale dla mnie bestja pozostanie bestią bez względu na mundur który nosiła.Czy to bedzie żołnierz wehrmachtu,SS, Rosjanin, Polak czy Francuz to strzelając do ciężarnej baby lub mordując trzyletnie dzieci staje się śmieciem powstałym w wyniku wojny i nie jest wartym jednej kuli.


Post został zmieniony ostatnio przez moderatora pomsee 20:28 17-05-2009
Link to comment
Share on other sites

MK napisał:
____________

W pracy rzeźnika wliczone jest to, że co jakiś czas musi on robić przerwę w wykonywaniu zawodu, gdyż zbyt dużo obcuje z mięsem, krwią itp i może mu coś strzelić do głowy. Człowiek się do wszystkiego przyzwyczaja, zadania na początku trudne później wydają się łatwe, rzeczy wywołujące zdumienie przechodzą do porządku dziennego, człowiek uobojętnia się na wszystko co złe. Zatem nie nam oceniać ludzi którzy szczególnie pod koniec wojny mieli na codzień styczność ze śmiercią przez wiele lat, to naturalna kolej rzeczy.
Beaviso dobrze pisze - do tej pory wielu Niemców z rozrzewnieniem wspomina czasy przed wojną, kiedy przyszedł Hitler i dał im pracę, zarobki, o co im najbardziej chodziło a nie o powiększanie Lebensraumu - po 1 wojnie Niemcy mieli straszliwe problemy ze znalezieniem pracy - Hitler im w tym pomógł, normalne, że go szanowali. Co jak co ale to trzeba mu przyznać - na niektórych płaszczyznach był naprawdę geniuszem.
Link to comment
Share on other sites

Nic zeście panowie w szkole na lekcjach biologii nie uwazali, zabrzmi to najpewniej cynicznie ale w przyrodzie funkcjonuje przepływ energii i obieg materii ( łancuch troficzny), w zwiazku z tym takie sytuacje są niestety zwyczajnie nieuniknione .. i czasem moze faktycznie lepiej nie wiedziec co na czym ( kim) urosło...
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information