Jump to content

Gdzie szukać dalej ORP Orzeł"?


historyk1

Recommended Posts

Może i tak, ale zawodowy oceanograf powiedział mi coś zupełnie innego: że wrak Orła został na 99,9% już dawno znaleziony, tylko nie wiadomo, że to Orzeł. Tzn. że stosunkowo niewielkie i płytkie Morze Północne zostało w trakcie poszukiwań ropy naftowej gruntownie przebadane i wszystkie wraki są zaznaczone na specjalnych mapach. Należy tylko ocenić, drogą eliminacji lub logicznego rozumowania, który z nich jest Orłem (pewnie nie da się od razu trafić, więc trzeba wytypować kilka) i dopiero płynąć.
Link to comment
Share on other sites

Niewykluczone, że nawet w wypadku natrafienia kiedyś na wrak Orła",będzie trzeba poświęcić sporo czasu na potwierdzenie, że to on. Wrak wcale nie musi spoczywać na morskim dnie w całości, wszystko zależy od tego, czy zniszczyła go eksplozja (lub eksplozje - np. torped), czy też zatonął w wyniku awarii. Tonące w toku wojny jednostki jeszcze w drodze na dno potrafiły rozpadać się na części, spoczywające czasem z dala od siebie i przesuwane przez podmorskie prądy. Dlatego za każdym razem, gdy bada się kolejne wraki,tak ważna i niezbędna jest naprawdę fachowa analiza. Badacze ekspedycji poszukującej Orła" mieli w ogóle problem z odnalezieniem wielu wraków, o których informacje zebrali, bo wiele danych o ich pozycjach pochodziło ze starych map, na których niegdyś musiały być one nanoszone niedokładnie.

Wracając na krótko do mojej hipotezy, zdołałem ustalić, że pod Firth of Forth miny stawiał pod koniec 1939 r. U-21 Fritza Frauenheima i na jednej z nich ciężko uszkodzony został krążownik HMS Belfast". Trałowce brytyjskie starały się zapewne po tym wydarzeniu usunąć pole minowe, ale czy wykonały one zadanie w całości? Czy jakieś podwodne pułapki znalazły się potem na drodze Orła" w maju 1940 r? Długo możemy jeszcze czekać na odpowiedź. W każdym razie dalsze poszukiwania ORP Orzeł" będą przybliżać nas do prawdy.
Link to comment
Share on other sites

Dobra robota Historyk1. Pozostaje tylko dyskusyjne pytanie czy jest sens prowadzić tego typu kosztowne poszukiwania. W kraju brakuje pieniędzy na już istniejący okręt muzeum Błyskawica. Niedawno przeszła okazja abyśmy mieli własny okręt podwodny muzeum. Zezłomowano dwa okręty projektu 641 (Foxtrot) mimo małych protestów. Są problemy finansowe z Muzeum Marynarki Wojennej. Eksponaty są w opłakanym stanie (zdjęcia później). Orła i tak nikt nie wyciągnie z wielu wiadomych powodów, a niech ktoś spróbuje zapytać o koszta pobytu jednego dnia jednostki która prowadziła poszukiwania.

Pozdrawiam.
Mac
Link to comment
Share on other sites

To by było na tyle. Myślę że choć trochę dałem do myślenia gdzie potrzebne są realne koszta i na co. To nie wszystkie eksponaty potrzebujące ratunku i nie wszystkie miejsca. No chyba że ktoś lubi prywatne wycieczki w lecie po północnym, jeżeli tak to mamy traktować to nie przeszkadzam. Poza tym GrzeM oraz Historyk1 w paru prostych postach udowodnili że cała ta (boże uchowaj) ekspedycja była źle przygotowana.
Link to comment
Share on other sites

Cze.Może chociaż warto dowiedzieć się gdzie spoczywa,historyk drąży temat i to mi się podoba-odsyłam do ;Zimy; z Gdańska,ma ciekawe dokumenty i coś ciekawego do powiedzenia.Problem jest taki, że nie ze wszystkimi gada ale warto spróbować.pzdr dla Gdańska.
Link to comment
Share on other sites

Nie potępiajcie chłopaków z ekipy, która poszukiwała Orła". Zaryzykowali, sprawdzając hipotezę najbardziej prawdopodobną i nie da się ukryć, że kosztowało to sporo. Mogę sobie wyobrazić, jaki dylemat mają teraz, gdy najbardziej podejrzane dawne obszary niemieckich pól minowych okazały się puste i bez wraku Orła". Moja hipoteza,że Orzeł" może leżeć jeszcze u brzegów angielskich, też przy sprawdzaniu byłaby pewnie kosztowna, tak jak i inne, które ekipa poszukiwawcza może dopuści do głosu.

Jeżeli z czasem sprawdzi się i wyeliminuje wszystkie możliwe obszary pół minowych niemieckich i angielskich i nie da to efektu, to dopiero wtedy poszukiwania Orła" staną się naprawdę trudne. Jeśli nasz okręt podwodny trafił na przykład nocą na pojedynczą minę dryfującą, której po zerwaniu nie trzymał wózek kotwiczny, to określenie pozycji takiej katastrofy naprawdę będzie trudne. Ta sama trudność dotyczy sytuacji, gdyby okręt zatonął w wyniku awarii lub błędu przemęczonej trudną kampania norweską załogi. Jeżeli okręt padł ofiarą nie meldowanego nalotu samolotu lub ataku okrętów własnych lub przeciwnika, a nikt nie poznał jego tragicznego wyniku, to będzie jeszcze bardziej trudno. No i pozostaje ewentualność, że precyzyjna nawigacja w okresie wojny może zaszwankować i dowództwo jednostki może myśleć że jest w danym miejscu, a jest faktycznie kilka lub kilkanaście mil dalej. A gdy dowódca nie trzyma się tak ściśle rozkazów i prowadzi okręt bardziej po swojemu?". To by było niezłym dylematem - prawdziwym ciosem dla ekip poszukiwawczych. Pisząc to uzmysławiam wszystkim jak trudno podejmować dziś ryzyko poszukiwań, biorrąc pod uwagę fundusze i ich brak w kraju na zabytki, muzea i naszą Błyskawicę". Ciekaw jestem, czy tegoroczna ekipa poszukiwawcza znów zaryzykuje i czy faktycznie zdoła to zrobić znów za rok. Sercem jestem z nimi, bo widać za każdym razem po odkryciu słynnych wraków (np. w tym roku krażownika Sydney"), jak ważne to jest dla rodzin poległych.
Link to comment
Share on other sites

Osobiście tylko uronię rąbka tajemnicy, mam namiary na niemiecki typ IIA znajdujący się w pewnym miejscu polskiego wybrzeża kilkadziesiąt metrów od plaży. I skąd brać fundusze na prace nad nim ?? Czasami mamy coś ciekawego pod nosem. Jedyny taki egzemplarz jest w muzeum w Finlandii.
Link to comment
Share on other sites

Jeśli to prawda mac, lepiej jeżeli taką tajemnicę poznałyby na razie tylko osoby z instytucji szanujących historię, aby zwariowani łowcy pamiątek nie zdewastowali takiego zabytku lub nie potopili się w jego wnętrzu nurkując. Sam to na pewno wiesz, że nie każdy uszanuje ciekawy wrak,lub inne znalezisko, gdy już wie gdzie jest, bo zachowaniem tego w całości dla potomności może się w ogóle nie przejmować. Np. mieszkańcy atolu Truk na Pacyfiku- plądrowali zatopione wraki japońskich okrętów i statków i sprzedawali pamiątki z nich kolekcjonerom.
Jeśli o tym co piszesz wie już szersze grono - to wtedy moja pisanina może być już musztardą po obiedzie.
Link to comment
Share on other sites

Witam,
Chciałbym dodać od siebie drobny wątek w sprawie poszukiwań Orła". Otóż, gdy kilka lat temu odbywałem praktykę, miałem okazję odwiedzić Wreckmuseum niedaleko Cuxhaven. Byłem tam tylko przez chwilę, więc obejrzałem tylko niezbyt, zresztą wielką, ekspozycje na zewnątrz budynku. Ciekawym eksponatem był tam miniaturowy u-boat, ale mnie zainteresował bardziej kiosk, a w zasadzie jego fragment stojący obok. Opis na tabliczce głosił, że jest to fragment niezidentyfikowanego bliżej okrętu angielskiego, który zatonął na M. Północnym w czasie IIWŚ. Moja wiedza na temat wyglądu Orła" i kształt tego fragmentu spowodowały, że powiązałem je ze sobą jako godne sprawdzenia. Może ktoś podjął by ten wątek jako godny uwagi?
pzdr,
gephard
Link to comment
Share on other sites

gephard
możesz poprosić o sprawdzenie tej informacji kogoś z ekipy poszukującej ostatnio Orła", wybierając jeden z adresów e-mailowych na ich stronie internetowej mówiącej o poszukiwaniach. Pewnie poproszą tamto muzeum o zdjęcie i stwierdzą czy to faktycznie jakiś ślad szybciej niż my.
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information