Jump to content

Bombowiec z Bodzanowa .


Recommended Posts

Kilka lat temu pewien starszy człowiek z którym pracowałem opowiedział mi pewną historię . W 1944 r jako młody chłopak , mieszkał w Bodzanowie k/o Ciechanowa i był świadkiem przymusowego lądowania Amerykańskiego czterosilnikowego bombowca, który to ścinając po drodze skrzydłem sporą brzozę, zatrzymał się za stodołą u sąsiada .Wysiedli z niego Amerykanie gorączkowo pytając o Niemców , gdy się dowiedzieli że ich niema uspokoili się i zaczęli częstować dzieci słodyczami i gumą do żucia .Znajomy zapamiętał to bardzo dobrze bo był to jego pierwszy w życiu kontakt z tak wspaniałymi delicjami .Po paru godzinach przyjechali Rosjanie i zabrali lotników , była ich chyba 9-ciu ale tego zbyt dobrze znajomy nie pamięta.Po kilku dniach Rosjanie znów się pojawili tym razem po amunicję karabiny i [to ważne ]silniki które wymontowali, podobno dla takiego samego bombowca który lądował gdzieś pod Szczecinem .Tygodnie mijały a samolotem nikt się nie interesował ,a że potrzeba jest matką wynalazku miejscowa ludność zaczęła wielce interesować się tym składem materiałów ,jakże potrzebnych na wyniszczonej okupacją i wojną Polskiej wsi .Na początek poszły opony na zelówki do poniszczonych chłopskich butów , potem aluminiowe blachy na pokrycia dachów ,pleksi świetnie nadawała się na szyby do okien a kilometry kabli i przewodów znalazło tysiące zastosowań w wiejskich zagrodach .Po kilku latach na polu stał już sam szkielet ,lecz i on nie był bezpieczny gdyż w nowej socjalistycznej Polsce potrzeba było chleba, młodzieżowa organizacja zrzeszona przy miejscowym POMie postanowiła pociąć ten imperialistyczny szkielet na kawałki i z aluminiowych belek wykonać dyszle do kopaczek ziemniaków ,ot jak się przydała w powojennym rolnictwie amerykańska technologia.Tak że kilka lat po wojnie, amerykański wielki bombowiec został wchłonięty przez miejscową ludność ,niczym zżarta przez robaki padlina wielkiego ptaka leżącego na polu .Opowieści znajomego wydają mi się wiarygodne, był to człowiek poważny i nie skory do fantazjowania ,ponadto sam brał udział w cięciu tego potwora jak się wyraził .Ciekawi mnie czy jest ktoś na forum kto również spotkał się z podobną relacją na temat tego bombowca , może ktoś z okolic Bodzanowa.Po zagrodach powinno przecież pozostać sporo pamiątek po tym samolocie i pewnie jeszcze kilku świadków pamiętających to wydarzenie .Pozdro...
Link to comment
Share on other sites

Darek,jeśli wiesz coś na ten temat to podziel się z nami .Jest to opowieść zebrana z wielu opowieści, które słyszałem od tego znajomego np. jednego dnia opowiadał mi o dyszlach do kopaczek, innym razem gdy z luźnej rozmowy wypłynął temat mundurów, znajomy zaczął opowiadać o tych Amerykańskich lotnikach jakie to mieli fajne kombinezony, z licowanej baraniej skóry .Chodzi o to czy , lądowania amerykańskiego samolotu pod Bodzanowem miało miejsce .Jeśli ktoś coś wie napiszcie .Pozdro...
Link to comment
Share on other sites

Bardzo fajnie czytało się te wspomnienia. Z niecierpliwością czekam na info w dziale asze odkrycia" czy udało się odszukać jakieś elementy tego aluminiowego kolosa w okolicznych zagrodach :). Pozdrawiam
Link to comment
Share on other sites

Jednak znajomy nie kłamał , opowiadał prawdziwą historię której był świadkiem ,wielkie dzięki Darek .Pozostaje jeszcze kwestia czy coś pozostało z tego kolosa w chłopskich zagrodach do naszych czasów . Ja do Bodzanowa a właściwie do Reczyna mam spory kawałek ,ale może ktoś z kolegów z Płońska lub Ciechanowa zainteresował by się tematem . Pozdro...
Link to comment
Share on other sites

Witam serdecznie!Na początku chciałbym sprostować że Bodzanów leży nie koło Ciechanowa ale 25 km na północ od Płocka.Wiem to ponieważ mieszkam w gminie Bodzanów.O lądowaniu lotników amerykańskich w Reczynie słyszałem od ojca który jako radny gminny w Bodzanowie uczestniczył kilka lat temu w jakiś uroczystościach w Reczynie związanych z tym lądowaniem.Wiem ,że na tej imprezie byli ci uratowani lotnicy ze Stanów Zjednoczonych.Temat ten jednak nie za bardzo mnie interesował więc nie dopytywałem się o szczegóły.Jak dowiem się czegoś więcej o tym samolocie to obiecuję tu napisać.
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...
Ten samolot to B-17G #43-38150 z 490 Grupy Bombowej. Wyladowal tam 3 lutego 1945 po misji na Berlin. Lotnikow bylo raczej 9, a jesli dobrze pamietam, do Polski przyjechal pare lat temu pilot Spiegel, ktory jeszcze chyba zyje w Kaliforni.

Czesci z tej Fortecy zostaly uzyte do naprawy B-17 #44-6592, ktora wyladowala tego samego dnia w Toruniu. Ta Forteca po naprawie zabrala obie zalogi i pilota P-51 (ladowal 14 lutego na lotnisku w Inowroclawiu po misji na Chemnitz) i odleciala do Poltawy, a nastepnie do Foggia we Wloszech, gdzie wyladowala 17 marca 1945.

AMIAP sie klania.
:O)
Link to comment
Share on other sites

  • 1 year later...
Witam! Temat juz moze troszke nieaktualny!! ale moge dodac kilka newsów. U dziadka mojego chrzestnego wielokronie bawilem sie jednym ze smigleł z tego samolotu... on mial jako jeden z niewielu najwiecej itemów z tego samolotu gdyz jego dom byl na przeciwko wczesiniej wspomnianych 3 brzózek. do Dzis mam łuski po nabojach z Tego samolotu. Niestety wiekszosc blach i innych elementow poszla do przerobu:D a Ostatnimi laty wszytsko wyczyscili cyganie kupując to swietne alu na patelnie... Jest wiele historii o ktorych moznaby pisac... Podobno jeden z silnikow odrazu zabrano i zawieziono do innego samolotu, ktory mial podobna awarie. Samolot ten szukal przez ok 40 min miejsca na lądowania krązac nad gmina bodzanow. Poźniej rolnicy z reczyna pełnili warte przy wraku. Moj dziadek(wtedy 13 letni) wspomina najbardziej obrotowe gniazda karabinow maszynowych. zawsze wspomina niesamowite lozyskowanie i swobode ruchów jak i to ze mogl sie praktycznie kierowac w kazdym kierunku. Mozna by takdlugo dlugo pisac....


Pozdrawiam
Link to comment
Share on other sites

  • 11 months later...
  • 3 months later...
  • 2 years later...

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information