Jump to content

Skarby skradzione ziemi


nr44

Recommended Posts

Oczywiście robią z poszukiwaczy wrogów społeczeństwa, bo jakiś oszołom chciał się wzbogaciż na skarbie średzkim". To bedzie teraz temat na kilka numerów tej, czy innej gazety.
Ale rzeczywście warto się zastanowić, czy przypadkiem co niektórzy nie uczynili sobie żródła dochodu z tego, co dla większości z nas jest pasją. Zadać należy pytanie, czy to są jeszcze poszukiwacze, eksploratorzy, czy może zwykłe hieny na cmentarzu historii, przez których coraz mniej eziecznie" czuje się PRAWDZIWY odkrywca.

No dobra, to na tyle jęczenia...
Link to comment
Share on other sites

Idiotyczny artykuł.. A Ty Piryt raczej szukaj przyczyny w chorym prawie a nie szukaj hien".. Nie widzę nic złego w prywatnych kolekcjach tak jak to jest np. w Wielkiej Brytanii.. Moralność" Pana Samochodzika się skończyła..

Pozdrawiam

VW
Link to comment
Share on other sites

Drażliwy temat dla obu stron.
Łazić, szukać i oddawać z wielkiego serca? Też mi radocha. Tak wielkoduszna to znowu nie jestem.
Jak znajdę to zabieram i wcale przez to złodziejem się nie czuję. Konserwatora nie informuję, bo chronię swój tyłek (i liczę, że może jeszcze tam coś znajdę). Pseudoodkrywców" nie popieram, bo nie szuka się żeby sprzedać. Na poszukiwaczy, którym język lata jak łopata to tylko szykować bata.
A uczciwym, prawym obywatelem nie warto w tych czasach być, o czym świadczy temat z dn. 7.01.2005r. czy warto być uczciwym".

Pozdrawiam.
Link to comment
Share on other sites

Witam

Niewazne jest tak bardzo co autor mial na mysli" gdyz jak zapewne wiemy takie artykuly byly,sa i beda,dziennikarstwo to tez kawalek chleba i od czasu do czasu trzeba cos i na temat poszukiwan napisac.Natomiast wkurza mnie JAK ten i tego typu artykuly sa pisane, wiec: mamy tajemnicza grupe ktora okrada skarb panstwa ,potem dzieli łupy (sa przeciez zorganizowani) mamy rowniez cichego sprzymiezenca wszelkich bandziorow- ALLEGRO (ktore ostatnio ciagle pokazuje sie w jak najgorszym swietle ze wzgledu na hmm bezradnosc fiskusa? ),mamy na koncu wyrywacz-narzedzie zbrodni,wystarczy toto kupic za 1500 i mozna juz skarby najprawdziwsze wykradac ,i czuc sie jeszcze bezkarnie.
Reasumujac -przecietny zjadacz chleba ,ktory do konca nie wie co to jest allegro i wykrywacz ,czyta taki artykulik,widzi pozniej goscia z wykrywka w lesie i wiadomo co sobie mysli.Nie mam zamiaru bronic paserstwa i złodziejstwa tylko dlaczego dziennikarzyna jeden z drugim musi wrzucać do jednego wora pasjonatow i zlodziei ?

ehhh uniosłem sie :)

Pozdrawiam
Ka222
Link to comment
Share on other sites

Zawsze zastanawialem sie dlaczego archeolodzy nie szukaja,tylko czekaja kiedy jakas koparka na budowie cos odkryje.Beda mogli wtedy zrobic na tym doktorat.Biora pensyjki, grzeja tylki przy kaloryferach i krew ich zalewa ze kolejne doktoraty uciekaja im przed nosem.
Link to comment
Share on other sites

Czarny rynek archeologiczny kwitnie w internecie

Jacek Kowalski, Bydgoszcz 28-04-2005, ostatnia aktualizacja 28-04-2005 19:28

Internetowy handel znaleziskami archeologicznymi wymknął się spod kontroli. - Bezcenne wykopaliska trafiają w prywatne ręce zamiast do polskich muzeów - alarmują konserwatorzy zabytków

Każdego dnia na polskich aukcjach internetowych pojawia się kilkadziesiąt ofert sprzedaży wykopanego z ziemi skarbu - głównie monet i militariów. Najstarsze przedmioty pochodzą nawet sprzed tysiąca lat. Większość z nich szybko znajduje kupca. Tylko na liście licytowanych wczoraj przedmiotów na aukcji Allegro znalazło się kilkanaście uznawanych przez konserwatorów za cenne dla polskiej kultury - m.in. średniowieczne czekany z XI w., katowski topór z XIV w. czy monety nawet sprzed 500 lat. - To niewiarygodne! - mówi Paweł Połom, zastępca kujawsko-pomorskiego konserwatora zabytków, kiedy recytuję mu listę przedmiotów wystawianych na aukcjach. - Mogłyby wzbogacić niejedno muzeum! Wygląda na to, że pochodzą z dzikich wykopalisk. A przecież wszystko to, co wykopiemy z ziemi, należy do skarbu państwa - niezależnie od tego, czyj jest grunt. Sprzedając wykopaliska, okradamy skarb państwa.

- Dziki handel zabytkami to duży problem, który wymknął się spod kontroli - przyznaje Bogdan Borucki, zastępca redaktora naczelnego historycznego miesięcznika Mówią wieki". - Pamiętam, jak jakieś półtora roku temu na podobnej aukcji pojawiły się scytyjskie precjoza: naszyjniki, bransolety, klipsy. To były przedmioty bardzo rzadkie, wręcz unikatowe i ogromnie drogie. Co prawda te zostały przywiezione do Polski. Podejrzewam, że mogli je wystawić na sprzedaż archeolodzy z Odessy.

Zagłębiem wykopalisk prowadzonych na dziko przez archeologów amatorów jest Kotlina Jeleniogórska. Szczególnie obstawione są szlaki wojsk niemieckich wycofujących się z Polski w czasie II wojny światowej.

Tam też najmocniej kwitnie wykopaliskowy przemysł, na który - poza sprzedażą znalezionych przedmiotów - składa się handel wykrywaczami metali. Za 1500 zł można kupić wykrywacz, zyskując tym samym prawo przystąpienia do spółki poszukiwaczy. - Przez dwie niedziele w miesiącu szukamy w miejscu wyznaczonym przez szefa grupy. Najczęściej pod Jelenią Górą, bo tu jest co zbierać. To, co znajdę, wystawiamy na internetowej aukcji - opowiada Gazecie" jeden z poszukiwaczy pochodzący z Gniezna. - Pieniądze ze sprzedaży są dzielone na całą grupę. Miesięcznie udaje się wyciągnąć z tego interesu dwa, trzy tysiące.

Dzicy archeolodzy wiedzą, że działają nielegalnie. - Nie słyszałem, żeby któryś z nas miał przez to kłopoty z prawem - mówi poszukiwacz.

- Nieoddanie wykopanych zabytków skarbowi państwa - tylko handlowanie nimi - to przestępstwo - komentuje prof. Marian Filar, karnista z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. - Karą za nie może być nawet pozbawienie wolności. Jednak w moim przekonaniu to nie jest sposób na zatamowanie procederu. Tym sposobem byłaby zwykła ludzka uczciwość i przyzwoitość oraz świadomość, że w tym konkretnym przypadku nie chodzi o pieniądze, lecz o skarby naszej kultury.

Ustawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami z 2003 roku

• Art. 33.

1. Kto przypadkowo znalazł przedmiot, co do którego istnieje przypuszczenie, iż jest on zabytkiem archeologicznym, jest obowiązany (...) niezwłocznie zawiadomić o znalezieniu tego przedmiotu właściwego wojewódzkiego konserwatora zabytków, a jeśli nie jest to możliwe, właściwego wójta (burmistrza, prezydenta miasta).

• Art. 35.

1. Przedmioty będące zabytkami archeologicznymi odkrytymi, przypadkowo znalezionymi albo pozyskanymi w wyniku badań archeologicznych stanowią własność skarbu państwa.
Link to comment
Share on other sites

To nie poszukiwacze tylko hieny.Moja babcja określała takich ludzi jako ścierwojady.Gotowi sprzedać wszystko i wszystkich aby zarobić trochę kasy.Proszę nie używajcie słowa poszukiwacze jak coś piszecie tylko hieny .
Link to comment
Share on other sites

Policja nie interweniuje bo wiedzą że wiele osób z ich branży również ma hobby odkrywkowe i są w posiadaniu niezłych fantów a i założe się że nie jeden archeolog przywłaszczył sobie niejedno znalezisko.Zazdrość ich zjada że człowiek ma taką pasję a nie inną i fanty mu się trafiają i stąd ten artykuł :)
Link to comment
Share on other sites

VanWorden
Szanuję Ciebie i inych, którzy zabierają głos w dyskusji, jednak uważam, że chyba się nie zrozumielismy lub nie przecztaliśmy tych samych artykułów. Ja mianem hien na cmentarzu historii określiłem ludzi, którzy nie czują tego, co Ty i ja (potwierdź, że nie jestem w błędzie). Ja mam na myśli ludzi, których opisali we wspomnianym artykule. Tych, co dla kasy sprzedaliby i Arkę Przymierza".
Może powiesz, że jestem naiwny ale ja wtedy powiem, że mam swoje zasady. Zgodzę się z Tobą w jednym, że nie ma nic złego w prywatnych kolekcjach i że prawo kuleje, ale też dodam uwierz mi Stary - są ludzie, którzy wierzą w Pana Samochodzika i jego zasady".
Bo poszukiwania to przygoda - dziecięce marzenia o odnalezieniu skarbu. Prawdziwego poszukiwacza - odkrywcę - nakecają poszukiwania, nie znalezisko. Daltego też uważam, że ten kto robi to dla kasy, jest tylko zwykłym złodziejem i hieną, który ograbia mnie i mi podobnych z Narodowej Tożsamości i dziedzictwa dziejów.

Bez urazy aiwny" piryt.
Link to comment
Share on other sites

piryt a zaryzykował byś oddanie skarbu wartego ..powiedzmy 10.000 PLN-ów(tak nie oficjalnie)???
wiele osób na forum by cię okrzykneło bohaterem, ale prokurator miałby dla ciebie paragraf
(owszem poszukiwania to jest przygoda ...ale z nutką ryzyka)
pozdro
Link to comment
Share on other sites

-a politycy państwa pewnie wcale nie okradają!!! nie wiedzą czego mozna by się czepic...przypomina mi sie w tym miejscu kawal: siedzi sobie dwuch nurasów pod palacem kultury w warszawie i spija tanie wino z kartoników..nagle jeden patrzy w górę i widzi motolotnię ktora z wielkim impetem wpada na pałac,rozbija się o niego i spada. jeden nuras mowi do drugiego- widzisz Franek-jaki kraj tacy terroryści!
Link to comment
Share on other sites

Trochę się jednak mylisz Piryt.. Pana Samochodzika to sie kiedyś fajnie czytało (dopóki żył Nienacki) i tyle.. A kto jak traktuje poszukiwania to już jego sprawa. Ty możesz to traktować jako hobby i to jest Twoja sprawa a ktoś inny może traktować to jako pracę i też jego sprawa. I tak w świetle prawa nic Was nie różni bo robicie to nielegalnie i to jest właśnie chora sytuacja którą trzeba zmienić. Nie możesz sie dziwić że są poszukiwacze którzy chcą zarabiać na swojej pasji bo są w niej duże pieniądze i gniewanie" się na innych bo nie są tacy jak Ty jest conajmniej naiwne. Samo określenie poszukiwacz skarbów" kojarzy się z kasą i nie ma w tym nic złego, należy tylko tym ludziom stworzyć takie warunki do działania by swoje poszukiwania prowadzili zgodnie z prawem bo na razie jest to niemożliwe.. I nie dziw sie proszę że są ludzie którzy skoro jadą na projekt 200km chcą żeby im się przynajmniej zwróciła kasa za benzynę i baterie..

Pozdrawiam

VW
Link to comment
Share on other sites

Piryt.Dobra rada!!! Jeśli masz swoje zasady to się ich trzymaj i nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy.Są ludzie,którzy myślą inaczej aczkolwiek też mają swoje zasady.Co nie którym z nich na chleb dla dzieci brakuje...Jest to fakt 100%-towy.I pytanie:gdzie jest państwo,żeby pomóc???Czy to nie ono jest temu winne ???
Niech stworzą godne warunki życia...Powiem inaczej niech nam zaczną płacić,choćby nie wiele za przedmioty im oddane.Wtedy muzea będą pękać w szwach.Ludzie-przecież my musimy im płacić za wszystko,nawet za oddychanie nad morzem lub w górach...Piryt.za nim powiesz do ludzi,że są złodziejami- dobrze się zastanów !!! Bo ci ktoś nawtyka...
A tak na marginesie to myślę,że to nie twój zasrany interes... Miro.
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information