Znów się narażę, ale co tam. Co tu rozumieć? Facet próbuje politycznie wybielić ludobójstwo. Nie chcę tego usprawiedliwiać(ponieważ tego nie wolno usprawiedliwiać), ale czym to się różni od wypowiedzi polskich na temat działań wojska polskiego po "wielkiej wojnie" we Lwowie, w Pińsku, Lidzie, Wilnie. Gwałty, anarchia, wieszanie, rozstrzeliwanie bez sądu za domniemaną współpracę z bolszewikami. Traktowano Ukraińców(innych też) i ich pragnienie wolności jako fanaberię(tak na marginesie polscy chłopi bali się niepodległości Polski i powrotu pańszczyzny). Czym to się różni od wypowiedzi na temat obozu w Strzałkowie- wszystko poszło na tyfus. Polska kuratela nad Galicją Wschodnią miała być czasowa, jednak 20% mniejszości poparła armia Hallera i Ukraińcy nie mieli szans. Oni nas postrzegali jako wroga większego od Rosjan, oczywiście czas pokazał inną perspektywę. Rzezie odbywały się już w 1919 roku z obu stron i obie strony zgłaszały raporty do przewodniczącego konfederacji pokojowej w Wersalu. " Nie sposób osądzić, która grupa odpowiada za większą liczbę ofiar i za bardziej ohydne zbrodnie". Dziwicie się, że nie czczą Petluri, wszak on został wyrolowany przez Piłsudskiego. Kolonizacja, palenie cerkwi, przemoc, wysiedlenia, pacyfikacja, bicie na śmierć, tulipany. Oni czekali na zemstę. A teraz będą się wypierać tak jak my wypieramy nasze zbrodnie.